R. Chinensis – siewki

chinensis-2 chinensis-3 chinensis-4 chinensis-5 chinensis

Fotografie przez uprzejmość – Pan Jacek Kondratowicz.

Tym razem Pan Jacek Kondratowicz przedstawia bardzo rzadko spotykaną w naszych ogrodach różę chińską.

Są to dwie siewki mieszańców róży bengalskiej/chińskiej/,które otrzymałem z nasion dwa lata temu.

Pierwsza to roślina o karłowym pokroju,liściach typowych dla tej rasy i ciekawych kwiatach. Mają rozmiar ok. 2,5 – 3 cm,ponad 40 delikatnych płatków w przyjemnym dla oka różu i lekko pachną piżmem.

Druga z roślin to krzew o podobnej budowie,maksymalnie dorastający do ok 50 cm. Kwiaty tegoż z kolei są pojedyncze do półpełnych,czysto białe z dużymi złotymi pręcikami. Zapach mają silniejszy,kwiatowo owocowy,świeży.

Rośliny są dość odporne na choroby ale chętnie atakują je przędziorki,szczególnie przy upalnej pogodzie. Krzewy rosną zdecydowanie lepiej w półcieniu,nie lubią ostrego słońca i wysokich temperatur. Skraca to ich kwitnienie do kilku dni przy normalnym okresie kwitnienia,który dochodzi do dwóch tygodni.Jak przystało na na róże chińskie – kwiaty pojawiają się non stop przez cały sezon a róża chętnie zawiązuje nasiona,przy czym do siewu nadają się tylko nasiona zawiązane na początku lata.Rośliny te żle znoszą suszę i powinny mieć stale wilgotne podłoże.

Mrozoodporność nie jest najlepsza i koniecznie należy zabezpieczać je na zimę przy czym ja hoduję je od początku w pojemnikach i zimę spędzają w zimnej szklarni.Jak  zauważyłem, uszkodzenia mrozowe pędów pojawiają się już przy około -15 st,podobnie jak u Viridiflory. Ale mogę dodać, że róża odbija na wiosnę bardzo szybko.

Róże chińskie , mają pochodzenie niezwykle skomplikowane. Są to wielokrotne krzyżówki naturalnych i hodowlanych mieszańców które ewoluowały przez ponad trzy, cztery tysiące lat w Chinach, a do Europy przedostały się na przełomie XVIII i XIX wieku. Pierwszą była Pink Parsons China ‚aka’ Old Blush ‚ .

Ogólnie mówi się za prof. C.C. Hurstem o tzw. four stud china. Były to :
Slater Crimson China 1792
Pink Parsons 1793
Hume Bush 1810/ Rosa indica odorata/
Parks’s Yellow tea scented China 1824
Róże herbatnie lub pachnące herbatą róże chińskie, jak je pierwotnie nazywano, pojawiły się w Londynie około 1810 roku, z krzyżówki Rosa gigantea i Rosa chinensis. Nazywano je tak dla zapachu herbaty, ponieważ ich zapach przypominał zapach nowo otwartych skrzyń z herbatą -w tamtych czasach, herbata ze Wschodu przesyłana była do Europy w małych drewnianych skrzyniach.
Róże herbatnie, są wynikiem krzyżowania – w dalszej kolejności – róż chińskich z / na ogół/ różami noisette czy różami bourbońskimi. Są one bardziej odporne od róż chińskich ale bardziej delikatne w porównaniu do innych róż ogrodowych.

Myślę, że  wielu czytelników dręczy pytanie : Czym też różni się róża chińska od herbatniej. Za odpowiedź niech nam posłuży opinia dziewiętnastowiecznego rosarianina i szkółkarza,Henry Curtisa , który w wydanej w 1853 roku, pięknie ilustrowanej, książce  zatytułowanej  „Beauties of the Rose” – tak pisze o różach herbatnich: „Mamy liczną rodzinę róż,  oddzieloną od róż chińskich, wydaje się , że wyłącznie na podstawie ich zapachu, który to zapach Francuzi ze i  zwykłą u nich finezją percepcji,   porównali   do zielonej herbaty. ”

Niebawem opublikuję wpis poświęconych tylko i wyłącznie różom chińskim. Póki co zerknijmy do szkicu * Chińska Rewolucja *

3 komentarzy do “R. Chinensis – siewki”

  1. Jacek Kondratowicz napisał:

    Spotkałem się też z teorią która twierdzi, że róże herbatnie nie nazwano z powodu ich zapachu, tylko przez to,że sadzonki transportowano razem z herbatą z Chin kliperami – okrętami do przewozu owej. Przyznam jednak że jest to teoria mało ciekawa bo przecież zapach niektórych mieszańców mówi sam za siebie.

  2. admin napisał:

    I co tam proszę Szanownego Pana u Pańskich siewek słychać. Wszak już cztery lata minęło od opublikowania tego wpisu! Ja, w tzw. międzyczasie dwakroć posiałem nasiona z otwartego zapylenia Old Blush, ale nie mam się czym pochwalić. W tym roku posiałem Gruss an Tepliz ale nasiona nie były najlepsze , więc i dalej nic ciekawego się nie spodziewam. Szykuję też artykuł o różach chińskich. Da Bóg, do wiosny zdążę.

  3. Jacek Kondratowicz napisał:

    No cóż, i ja nie mam się niczym specjalnym pochwalić. Z dwóch siewek została tylko jedna. Dwa lata temu nieoczekiwanie zmarniała wczesną wiosną po zimie której można powiedzieć, że nie było. Oczywiście podejrzewam późno marcowy mróz, który wtedy trzymał kilka nocy z rzędu. Obydwie róże były już wówczas na zewnątrz,w ogrodzie. Zginęła siewka z białymi pojedynczymi kwiatami. Natomiast ten drugi egzemplarz o pełnych różowych kwiatach ma się całkiem dobrze dobrej pory. Bardzo wcześnie zakwita i jako chyba ostatnia róża kończy kwitnienie. W międzyczasie kwitnie co 3-4 tyg,. Często stare kwiaty mieszają się już z nowymi. Najlepiej kwitnie w pełnym słońcu i uwielbia ciepło czemu zresztą nie można się dziwić. Rokrocznie też po ostatnim kwitnieniu zostaje na krzewie parę małych nasienników,ale jeszcze nie zdecydowałem się na zbieranie nasion. No i widzę po ostatnim sezonie że bardzo łatwo ukorzeniają się jej gałązki, przypadkowo odłamane.

Napisz komentarz