Chińska rewolucja

Chińczykom rewolucja, ani ta komunistyczna, ani ta kulturalna za bardzo nie wyszła. Udała im się za to ta, o której przeciętny Chińczyk wie  nic,  albo prawie nic. Rewolucja w naszych ogrodach.
Bowiem na przestrzeni XVIII wieku, Europa i jej kolonie miały długotrwały romans z z Orientem. Szał rozpoczął się od jedwabiu i herbaty, a następnie rozszerzył się na dziedzinę dywanów, porcelany i sztuki dekoracyjnej. Czy to fascynacja stylem tak różnym od cięższych, bardziej ozdobnych mód europejskich? W każdym razie to wpływy ogrodników chińskich sprawiły , że przychodzi do nas moda na  piwonie drzewiaste , chryzantemy i róże, ale róże bardzo różne od naszych własnych kwiatów. W połowie 1790 roku kilka z róż (Rosa chinensis) przeżyło osiem do dziesięciu tygodni rejsu okrętem na zachód w ekstremalnych warunkach. Droga była tak ciężka, że wiele przesyłek musiało odpoczywać w połowie podróży w kontrolowanej przez brytyjczyków Kalkucie , co doprowadzi potem do błędnego wrażenia w Europie, że te rośliny te pochodzą z Indii. W ten sposób wiele osób nazywa te nowe róże Bengalskimi. Zresztą Chiny podówczas nazywano Indiami Zachodnimi.

Posadzone w nowym klimacie, chińskie róże początkowo były mało atrakcyjnymi, niskimi przezroczystymi krzewami. Kwiaty też nie były szczególnie rewelacyjne. Składały się z kilku zaledwie płatków i prawie nie pachniały . Miały jednakże pewną rewolucyjną właściwość. Kwitły non stop. Mało tego! Siewki potrafiły kwitnąc już z trzeciego zestawu liści! Chciałbym jednakże tu wyraźnie zaznaczyć, że to nie jest tak, że wszystkie róże z Chin powtarzają kwitnienie. Są wśród nich również odmiany nie powtarzające kwitnienia jak np.’Fortune’s Double Yellow,’ ‚Fortuneana,’ czy “Phillips and Rix Pink China Climber.

To nie wszystko. Przybysze z Dalekiego Wschodu pokazały , że róże mogą być koloru żółtego. Wprawdzie nie był to taki kolor żółty jaki zapewnił nam sto lat później Pernet – Ducher przez swoje pernetiany, ale to już było coś. Nadto europejscy rosomanes zobaczyli prawdziwie czerwone róże jakich do tego czasu ani Europa, ani Ameryka nie widziała. Co takiego dokładnie mają  chińskie róże   do zaoferowania różom obecnym w świecie zachodnim, lub mówiąc inaczej : czego brakuje europejskim różom? Spróbujmy sobie odpowiedzieć na to pytanie.

Z prawie dwustu gatunków róż, które zostały znalezione w subtropikalnych i umiarkowanych szerokościach geograficznych północnych naszego globu, dwa z nich jednoznacznie przyczyniły się walnie do  rozwoju i wzbogacenia naszego różanego dziedzictwa. Były to:
- Rosa chinensis var. spontanea (Rehd. & Wils.) , oraz
-R. odorata var. gigantea (Collett ex Crépin) Rehd. & Wils. (lub R. gigantea)
Dały one cechy niezwykle cenione w świecie róż dzięki stuleciom wcześniejszych prac nad ich  udomowieniem w Chinach i kolejnym hybrydyzacjom w Europie. Chiny, w rzeczywistości, charakteryzują się bowiem niezrównanym bogactwem ogólnej różnorodności biologicznej i róże nie są tu żadnym wyjątkiem. Ponad 90 gatunków i około 150 odmian róż pochodzi z Chin, a 80 procent z nich to endemity (naturalnie występują tylko w jednym obszarze).

Pierwsze wzmianki o chińskim kwiaciarstwie sięgają 11 wieku pne.  Zapewne znajduje się tu miejsce i dla róż, choć  jeżeli analizujemy dzieła sztuki i częstotliwość występowania poszczególnych motywów zdobniczych, to chryzantemy w Chinach miały bardziej zauważalne miejsce. Biorąc pod uwagę tą ich tak daleko sięgającą historię,  to możemy powiedzieć , że kultura uprawy róż w Chinach   była niewątpliwie najbardziej zaawansowana na świecie, aż co najmniej do ostatnich trzystu lat – myślę tu o odniesieniu do odmian  i technik uprawy.

Pojęcie „róża chińska” w rzeczywistości jest rozległym kompleksem naturalnych i hodowlanych mieszańców, które ewoluowały przez ponad tysiąc lat uprawy w chińskich ogrodach. Obrazy i ryciny  od X wieku przedstawiają lekko różową różę identyczną z Hume’s Tea-Scented China, jednej z czterech róż chińskich – reproduktorów/stud/ przywiezionych do Europy na początku XIX wieku. Obraz „Alegoria  Wenus i Kupidyna”  namalowany w roku 1529 przez florenckiego mistrza Angelo Bronzino   jest pierwszą wzmianką o róży Chińskiej znaną w Europie. To one mogą być również przedmiotem opisu z 1678 roku przez Montaigne w klasztorze jezuitów w Ferrara, Włochy. Mówi się, że była to powtarzająca kwitnienie róża. Z kilku XVIII wiecznych wzmianek o róży chińskiej we  Włoszech, Szwecji, Holandii i Anglii, jasno wynika, że Europa zdaje sobie sprawę z istnienia tego stosunkowo nowego i egzotycznego gatunku.

British Museum posiada resztki purpurowej chińskiej róży z Zielnika Gronoviusa, opisane jako „Chineesche Eglantier Roosen” (1733). Peter Osbeck, uczeń Linneusza, zidentyfikował podobny okaz w ogrodach Custom House w Kantonie, w Chinach w 1751 roku.

W 1885 r.dr Augustine Henry  - dokonał swojego słynnego odkrycia, róży, która później być uznana za  dziki gatunek, podstawowy protoplasta R. chinensis . Henry, przybywszy do Hong Kongu w 1881 roku, wybrał się w górę  rzeki Jangcy. Znalazł wówczas różę w wąskim wąwozie, w pobliżu San-yu-tung Glen,obok  groty i świątyni Trzech pielgrzymów. To był klimber podobny do R. Banksiae z liściem złożonym z 3-5 listków i pojedynczych kwiatów zwykle głębokiej czerwieni, ale czasami różowych. Obecnie wiadomo, że kolor  kwiatu tego dzikiego gatunku, oscyluje od prawie białej barwy do głębokiej purpury.Róże chińskie mają bowiem jeszcze i tą niezwykła właściwość ,że kolory ciemnieją z wiekiem.

Dzika róża herbatnia, R. odorata var. gigantea, pochodzi z górnej Birmy i południowo-zachodnich Chin i została sprowadzona do Europy w 1888 roku. Została odkryta przez Sir Henry Collett w Shan Hills Birma w 1824 roku. R. odorata, w podobny sposób, jak R. chinensis, odnosi się do odmian ogrodowych i hybryd („stare” róże herbaciane), i tak jak dzikie gatunki, również zidentyfikowane później w tej sprawie, została nazwana R. odorata var. gigantea lub R. gigantea, -w zależności od autora-, aby odróżnić  ją od uprawianych potomków. Rośnie  do 10 m  , ma silne kolczaste pędy, oraz jest mniej odporna niż var R. chinensis. spontanea a w konsekwencji bardziej wrażliwa w północnych klimatach europejskich. Ma duże opadające liście i duże jedwabne kwiaty kremowe do cytrynowo białych, do 5 cm średnicy. To te jej cechy przyczyniły się do powstania długich płatków róż chińskich i ich eleganckiej tekstury   a także   niezwykłego zapachu, który czasami przypisuje się jej liściom gdy je rozgnieciemy, ale raczej pochodzi od jej kwiatów pachnących herbatą.

Chińskie róże  wpłynęły tak mocno na hodowlę róż w ciągu ostatnich dwóch wieków , ponieważ oferują  kilka różnych cech, których  brakuje  europejskim  różom osiemnastowiecznym.  Są to:

1.Powtarzające się lub ciągłe kwitnienie, od początku lub połowy lata do późnej jesieni (w zależności od klimatu), cecha ta wcześniej występowała tylko wśród damasks autumn.

2.Prawdziwe purpurowo czerwone zabarwienie, które nie zmienia się wraz z wiekiem kwiatu. Za czerwone  róże przed tym  uważane były głębokie i ciemne kolory różowe.

3.Do tego czasu praktycznie nie było róż karłowych – poza nielicznymi wyjątkami.

4.Również zupełnie nowy zakres żółtych barw pojawił się w związku z chińskich różami.

5.Ponadto, pojawiają się nowe zapachy które  były postrzegane jako herbatnie. Definiowano je również jako pikantne czy cytrusowe.

6.Wreszcie zobaczyliśmy kwiaty róż  o innej budowie. Płatki centrum kwiatu  są dłuższe, a więc i pąki kwiatowe stały się smuklejsze.

Stare europejskie odmiany, z drugiej strony, przydały im wielopłatkowej budowy i  wniosły swe wspaniałe zapachy.

Badania C.C. Hursta odkryły niezwykle istotną cechę odnoszących się do cechy powtarzania kwitnienia: mianowicie zdolność ta wynikała z recesywnego genu, który można było znaleźć tylko w różach chińskich/różach z Chin/. Hurst uważa, że ta cecha była wynikiem mutacji, jednak konsekwentnie wyselekcjonowanej wśród uprawianych chińskich róż. On również wywnioskował, że pokrój roślin i siła ich wzrostu oraz cecha powtarzania kwitnienia były ściśle ze sobą powiązane a  geny to determinujące znaleziono na tym samym chromosomie.

Mendel  sformułował swoje prawa w oparciu o badania nad groszkiem. Jednakże róże potrafią się zachowywać zupełnie nieprzewidywalnie. I tak znany jest nam przypadek, że dobrze nam znanaQueen Elizabeth wydała sport, klimbera, który już nie powtarza kwitnienia. William Paul zauważył, że przy krzyżowaniu remontantek, niektóre z krzyżówek nie powtarzają kwitnienia. Wiele obszarów z genetyki róż pozostaje niezbadanych. The Heritage Rose Group wydaje biuletyn, gdzie  w numerze 1/2011 w artykule  autorstwa Anity Clevenger znajdziemy takie oto stwierdzenie : ” Przez lata uważano, że Damask Perpetual czy Portland Rose były wynikiem krzyżowania z różami chińskimi. Jednakże najnowsze analizy DNA stwierdzają, że róże te nie mają genów róż herbatnich czy też chińskich, i są najprawdopodobniej wynikiem krzyżowania galijskich i Autumn Damask. Analizy DNA wykazały również , ku naszemu zaskoczeniu, że Autumn Damask, swoją zdolność powtarzania kwitnienia zawdzięcza  R. fedtschenkoana i R. moschata.” Jak więc widzimy, nadejdzie niebawem taki dzień, gdy to analizy DNA odpowiedzą na wszystkie nasze pytania i wątpliwości w tym zakresie ,ale póki co możemy sobie bezkarnie pospekulować.

Ponieważ jak stwierdziłem wcześniej, róże potrafią się zachowywać nieprzewidywalnie, nie możemy wykluczyć ,że niekoniecznie tylko jeden gen odpowiada na zjawisko powtórnego kwitnienia. Być może występują inne czynniki , które mogą hamować lub wzmacniać tą cechę i skłaniać róże do powtarzania kwitnienia bądź kwitnienia jednorazowego.

The Stud Roses

Te wszystkie pożądane cechy widoczne w  różach z Chin, trafiły do europejskich hodowców drogą czterech różnych kierunków importu. Przybyły one między rokiem 1792 a 1824. C.C.Hurst, nazwał je rozpłodowcami /stud rose/. Na pewno nie jest to ładna nazwa a zwłaszcza w odniesieniu do tak ezoterycznych form jak róże, ale trafnie określa rolę jaką niebawem odegrają. Zdecydowana większość naszych współczesnych hybryd zawiera bowiem geny jednej lub więcej z tych czterech nazwijmy to species, jak i ich przodków. To nie są typowe „podstawowe” hybrydy jak będzie widoczne w programie hodowlanym, ale jak gdyby”pochodne”, wyniki wielu pokoleń przypadkowych i celowych krzyżówek wykonywanych w chińskich ogrodach. Takie róże/typy wyjściowe/, w rzeczywistości, wciąż można znaleźć w dzisiejszych Chinach i są bardzo podobne do tych pierwszych róż  . Rysunki róż z Kantonu- Johna Reevesa, z początku 1800 roku, wzmacniają to przekonanie, a można je zobaczyć w Lindley Library  Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego w Londynie.

Hurst stwierdził, że trzy z czterech róż rozpłodowych/stud roses/ są hybrydami dwóch gatunków dzikich róż źródłowych wymienionych na wstępie. To jest Rosa chinensis var. spontanea (Rehd. & Wils.) , oraz R. odorata var. gigantea (Collett ex Crépin) Rehd. & Wils. (lub R. gigantea).  Wyjątkiem jest tu Slater’s Crimson China, określana jako pochodząca wyłącznie  od  R. chinensis var. spontanea. Wszystkie cztery są ciągle kwitnące , karłowatego  pokroju i wykazują  zupełnie różne liście, gałązki, i zapach niż te, które wcześniej obserwowaliśmy u starych róż Europy.

1.Slater’s Crimson China została przywieziona przez Gilberta Slatera Knot’s Green  Leytonstone w 1792 roku, a od 1798 Francuzi, którzy dominowali wówczas w pracach hodowlanych róż, zaczęli eksperymenty z hybrydyzacją z jej udziałem. Opisy tej róży, a także rysunki autorstwa Willmott od 1911 roku, wskazują na bliskie podobieństwo do odkrytych przez Henry’ego  dzikich przodków w 1885 roku.

2.Parsons’ Pink China - wprowadził ją w 1793  Joseph Banks, dyrektor Kew Gardens w Anglii, a znaleziona została najprawdopodobniej   w pobliżu Kantonu przez Sir George Stauntona i członka ambasady – lorda Macartney w Chinach w 1792 roku. To może być  identyczna róża  jak ta opisywana  1751 roku przez Osbeck’a. James Colville rozmnożył i sprzedawał ją pod nazwą Pale China Rose a później uzyskała nazwę Old Blush. Do Francji dociera w roku 1798, by stać się przedmiotem skutecznych wysiłków hodowlanych i źródłem wielu mieszańców. Około 1800 roku , pojawia się także w Ameryce Północnej, gdzie ostatecznie prowadzi do szerokiej gamy popularnych potomków a zwłaszcza róż noisette i nie tylko.

3.Hume’s Blush Tea-scented China została sprowadzona przez Sir A. Hume z „Indii Wschodnich”  - wówczas nazwa ta obejmowała również Chiny – w 1810 roku. Została ona pierwotnie nazwana R. indica odorata a później R. indica fragrans. Hurst szacuje, że w jej genomie przeważają cechy róży herbatniej w stosunku jak  2:1. Jest znana ze swoich dużych, eleganckich, blado różowych kwiatów, które są w nieustannym rozkwicie. Mówi się, że przetrwała ciężkie warunki przy przywozie, a tylko 1 na 1000 roślin przeżywało trudne warunki  dla roślin narażonych na otwarty pokład okrętu, a następnie skutki angielskiej blokady portów francuskich w czasie wojen napoleońskich.

4.Park’s Yellow Tea-Scented China została pokazana Królewskiemu Towarzystwu Ogrodniczemu w 1824 roku,  a przybyła najprawdopodobniej w roku 1823  roku. John Reeves (1774-1856), Główny Inspektor East India Company w Kantonie w latach 1812/31,  najprawdopodobniej był odpowiedzialny za ten import i odegrał kluczową rolę w wprowadzeniu wielu innych roślin z  Chin  do Europy w tym czasie. We Francji nadano jej imię R. indica sulphurea , gdzie też została szybko wprowadzona do uprawy. Podobnie jak Hume’s China, była w większym stopniu pod wpływem rodzica, róży herbatniej, a wyposażona została przez naturę w duże, żółte kwiaty z grubymi herbatą pachnącymi płatkami i jasno zielone  liście. To był ważny przodek wielu żółtych róż Herbatnich w XIX wieku.

Jeszcze jedna uwaga. Nie chciałbym by po lekturze tego artykułu powstało mylne wrażenie, że gdyby nie  róże chińskie/róże z Chin/ to nie mielibyśmy w Europie róż powtarzających kwitnienie. Nie jest to prawda. Mimo wielkich i niekwestionowanych zasług róż chińskich, w świetle najnowszych badań genetycznych możemy postawić śmiałą hipotezę, że najprawdopodobniej  nie jeden gen odpowiada za zjawisko powtarzania kwitnienia. Z kolei Pernet  pokazał, że kolor żółty i to taki prawdziwy możemy osiągnąć bez pośrednictwa róż chińskich. Nowe zapachy  pojawiają się ci jakiś czas np. u róż Bucka czy Austina i nie jest to jakiś ewenement. Tak więc bez róż chińskich wszystko potoczyło by się innymi drogami, ale efekt końcowy byłby/prawdopodobnie / podobny.

Przy pisaniu tego artykułu , korzystałem ze szkicu Howarda Higsona „The History and Legacy of the China Rose”.

Marian Sołtys – 9 08 2013 Włodawa

 

2 komentarzy do “Chińska rewolucja”

  1. Kozak Elżbieta napisał:

    Bardzo dziękuję za przetłumaczenie artykułu Howarda Higsona

  2. admin napisał:

    To nie jest stricte tłumaczenie H.Higsona, ale niewątpliwie daje pojęcie o czym on pisze. Artykuł Higsona jest znacznie obszerniejszy. Ja omówiłem tylko tą część, która odnosi się do problematyki podniesionej przez C.C.Hursta. Traktuję to jako preludium do publikacji tłumaczeń – już stricte – właśnie Hursta. Będą to tłumaczenia artykułów Hursta zamieszczonych w Rose Book G. Thomasa.Niewykluczone, że również wrócę do do H. Higsona.

Napisz komentarz