4.Róże u Mickiewicza i Słowackiego

Artykuł jest czwartym fragmentem swoistego brewiarza różanego a pochodzi z książki „Róże w ogrodzie” autorstwa Bronisława Gałczyńskiego, wydanej w roku 1927.

Za czasów Mickiewicza i Słowackiego nie było jeszcze remontantek. To też róża dla Mickiewicza była obrazem rzeczy nietrwałej, szybko przemijającej,niemal płytkiej i powierzchownej. W puściźnie po nim zachował się wiersz, w którym jest taki ustęp:
Lecz, jak róża zabłyśnie i wnet oko zmróży,
Wnet giną w ziemi liście, w sercu pamięć róży…

Pamięć róży zginęła w sercu Mickiewicza. W Soplicowie nie ma róż. Nawet w sonetach Krymskich nie ma róż. Olbrzym litewski, który „z ciemnego sosen powstał uroczyska”,nie widział róż nawet wtedy, kiedy po nich deptał: Nic dziwnego — myślał ciągle o ojczyźnie:
Litwo! Piały mi wdzięczniej twe szumiące lasy,
Niż słowiki Bajdaru, Salhiry dziewice —
I weselszy deptałem twoje trzęsawice,
Niż rubinowe morwy, złote ananasy.

U Mickiewicza wyraz „róża” owiany jest smutkiem: dwa razy wymawia go w Sonetach Krymskich — obydwa razy nazywa tak kobietę, nad której grobem stoi. Róża jest u Mickiewicza tylko sposobnością do pomyślenia o marności tego świata. I nie tylko róża, ale w ogóle ogród jest czymś bardzo dobrym dla Zosi Horeszkówny. Już pan Tadeusz czuje się dobrze tylko na łonie dzikiej przyrody. Sam poeta,od wszelkiego epikureizmu niezmiernie daleki, czuł się bliżej Boga i wieczności w puszczy litewskiej, w górach lub na stepie, aniżeli w ogrodzie.
Słowacki natomiast, który w swoich podróżach nie opuszczał sposobności zwiedzenia pięknego ogrodu, — lubił
róże i znał się na różach. W poezjach swoich używa on prawie tyle róż, co błyskawic, ale myliłby się, kto by sądził,
że dla Słowackiego róża to tylko symbol, albo tylko—zawsze ten sam — motyw dekoracyjny. Słowacki zna róże nie z literatury, a z ogrodu, obserwuje je uważnie i opisuje po mistrzowsku. Rzadką bardzo u nas odmianę róży
Rosa Lutea Bicolor — którą Kluk nazywa turecką i której płatki kwiatowe są wewnątrz czerwone a zewnątrz
żółte, — opisuje Słowacki jak ogrodnik, lepiej, niż ogrodnik,— jak botanik. Oto ten opis:

W haremie, zdała, wśród cyprysów cieni,
Róża samotna innych róż unika:
Nie jest to czuła kochanka słowika,
Co na słowika pienia się rumieni;
Nie płonie ona tak, jak miłość płonie,
Ani niewinność białym znaczy kwiatem —
Lecz tak, jak ogień przy Eblisa tronie,
Błyszczy na przemian złotem i szkarłatem.
Środek tej róży pozbawiony liści,
Tak czczy i próżny, jak serce dziewicy…
Chociaż ta róża tak świetnie się płoni,
Nikogo do niej nie zwabią jej wdzięki,
Bo każdy pozna, że róża bez woni
Kolce nastawia dla przyjaznej ręki;…
(Szanfary)
W powyższym wierszu róża turecka, zwana także płomienistą,jest opisana bardziej szczegółowo i dokładnie, niż
np. w „Powszechnem ogrodnictwie”, obszernej i dobrej zresztą pracy z r. 1840 (drugie wyd. w r. 1851), w której pan
Michał Czepiński, „ogrodnik i właściciel ogrodu w Warszawie  przy ulicach Marszałkowskiej, Hożej i Wielkiej
Nr. 1447″, zreasumował trzydziestoletnie swoje doświadczenie.W tej pracy róża turecka opisana jest pobieżnie
i błędnie. Słowacki lepiej opisał tę różę, niż współczesny mu autor wielkiego dzieła ogrodniczego i właściciel wielkiego ogrodu, w którym poeta nieraz zapewne róże kupował. Późniejsi autorzy też słabo znają tę różę. E. Jankowski np. nie wymienia jej wcale, ani w „Ogrodzie przy dworze wiejskim”,ani w „Kwiatach naszych ogrodów”. Taka to rzadka i dziwna, a jednak prawdziwa róża rosła na grobie Zary. Ale Słowacki umieszcza róże nie tylko na grobach Wszystkie wdzięki i wszystkie zapachy róż, które były wówczas znane, rozsiane są obficie w jego dziełach, Róża-mi, pełnemi i pachnącemi, zdobi przede wszystkiem żywe kobiety. Panna młoda w Bieleckim — ma różę, przypiętą
do pięknej szaty:
Jej śnieżne łono westchnieniem odtrąca
Tę młodą różą, co, wpół wychylona,
Aksamitnego dotknęła się łona.
A kiedy piękna, której imię ukrywa przed nami poeta,
„ustroiła się jak gór dziewice”, — to była tak ubrana:
Motyla miała czarnego na głowie;…
A pod motylem pochowane róże
Z pod czarnej gazy patrzały ciekawe,
Na pół zamknięte, świeże, jeszcze łzawe;
(W Szwajcarii)

Nawet rusałkę dnieprową nie w wodne jakie kwiaty,a w róże ubiera Słowacki:
Zawsze piękna; z polnych głogów róże
Złote włosy wieńczą — … (Żmija)

Słowacki zna i kocha wszystkie róże — zaczynając od polnej:
Miło błądzić, gdzie ogrody
Wschodnich baszów, kędy płoną
Złota blaskiem jabłka duże —
Lecz się milej schylić z konia
I wśród błonia polną różę
Zerwać, zanieść z ranną rosą
Lubej w upominku. (Żmija)

Zna też i lubi róże pnące:
…Aniela, jak róże,
Co nad wysoki mur liściem wybiegną
Patrzeć na słońce — (oczy miała duże
Czarne) — jak róże, co się nad mur przegną,
1 mimo czujne ogrodowe stróże,
Zerwaniu chłopiąt i dziewcząt ulegną,
A potem gorzki los tych niewiniątek
Więdnąć na włosach i sercach dziewczątek.
(Beniowski)
I choć nie bezkarny — wybrednie marzył w różach kolor czarny”, nikt tak dokładnie, tak prawdziwie i tak cudnie nie opisał róży białej:
…jak róża, która nie jest do dna
Białą, lecz w liści kryształowej czarze
Kryje rumieniec, a kiedy swobodna,
Słońcu odemknie łono i pokaże
Swój rubinowy wstyd i tę konieczną
Białego kwiatu rumianość serdeczną —…
(Beniowski)
Trzeba dodać, że takich zupełnie białych róż, jak FrauKarl Druschki, nie było wówczas wcale: każda róża biała była w środku cokolwiek różowa. Z przytoczonego wiersza widać, że Słowacki doskonale o tym wiedział. Wiedział także, że z róż, które wówczas były hodowane w ogrodach, tylko niektóre (damasceny) powtarzały kwitnienie na jesieni, a i to bardzo słabo:
Choć róża raz na wiosnę kwitnie i opada,
Zdarza się, że w jesieni znowu się rozwija;
Lecz wtenczas taka wątła, wysilona, blada…
(Sonety)
Ale nie zawsze róże jesienne wydawały mu się takie marne. Podobnie jak Goethe, którego wiersz o różach jesiennych
znajduje się na str. 4-ej (w prześlicznym tłumaczeniuJ. Ejsmonda), — lubił Słowacki późne róże:
Lubię, gdy pada promień złotolity
Na siwe włosy starego żebraka,…
Albo na róże, co wysoko niosą
Jesienne czoła, błyszczące się rosą.
(Podróż na Wschód)

slowacki

Wobec tylu dowodów znajomości róż i sympatii dla róży, jakie w dziełach swoich złożył Juliusz (przytoczyliśmy zaledwie cząstkę) — przyszłe polskie Towarzystwo Przyjaciół Róży powinno  w lokalu swoim wmurować tablicę marmurową
której tekst  byłby następujący
JULIUSZOWI SŁOWACKIEMU
PIERWSZEMU POLAKOWI
KTÓRY KOCHAŁ RÓŻE
I ZNAŁ SIĘ NA RÓŻACH.

Jest to rozdział 10 krótkiej historii róży , napisany przez Bronisława Gałczyńskiego a pochodzi z książki „Róże w ogrodzie wydanej w roku 1927 sumptem autora. Sukcesywnie będę zamieszczał kolejne fragmenty.

1 komentarz do “4.Róże u Mickiewicza i Słowackiego”

  1. Katarzyna Wolska napisał:

    Cieszę się bardzo z możliwości przeczytania rozdziału pracy Bronisława Gałczyńskiego i czekając na ciąg dalszy, pozwolę sobie uzupełnić spostrzeżenia autora dotyczące motywu róży w twórczości Mickiewicza. Otóż to nieprawda, że Wieszcz nie był wrażliwy na urodę róży, że kojarzył ją z tylko przemijaniem. W III części „Dziadów” w scenie IV niewinna wizjonerka Ewa w swoim śnie widzi mistyczną Różę Róż:
    ” Niech mię na zawsze ten wianek otoczy,

    Niech zasnę, umrę, patrząc w te róże,

    W te białe narcyzu oczy.

    Róża, ta róża żyje

    Wstąpiła w nią dusza,

    Główką lekko rusza,

    Jaki ogień z niej bije.

    To rumieniec żyjący — jak zorzy wniście.

    Śmieje się, jak na uśmiech rozwija liście,

    Roztula między liściem dwoje ust z koralu,

    Mówi, coś mówi — jak cicho, jak skromnie.

    Co ty, różo, szepcesz do mnie?

    Zbyt cicho, smutnie — czy to głos żalu?

    Skarżysz się, żeś wyjęta z rodzinnej trawki?

    Nie wzięłam ciebie dla mojej zabawki,

    Jam tobą skronie Matki Najświętszej wieńczyła,

    Jam po spowiedzi wczora łzami cię poiła;

    A z twoich ust koralu

    Wylatują promieniem

    Iskierka po iskierce —

    Czy taka światłość jest twoim pieniem?

    Czego chcesz, różo miła?
    RÓŻA

    Weź mnie na serce.”

Napisz komentarz