President Herbert Hoover

president-hoover fotografia – dzięki uprzejmości Wikimedia Commons.

Mieszaniec herbatni, pernetiana.

Synonim – President Hoover .

Hodowca – L.B.Coddington, rok 1930.

Kwiaty – Płatki tej pięknej róży układają się w pomarańczowo ,różowo, żółty wir o zmiennym zabarwieniu, tak charakterystyczny dla pernetian,  który przyprawia nas o kolorowy zawrót głowy. Kwiaty średnicy 10 cm, złożone z około 25 płatków.

Znalazłem bardzo ciekawą informację nt jej koloru u J.H.Nicolas, który w swej „A Rose Odyssey” na stronie 6 , tak pisze: „Kiedy róża Talisman zadebiutowała w roku 1932 w Europie, widziałem ja na wystawie  kwiatów ciętych. Była prezentowana  w tak odmiennym ubarwieniu jak gdyby chodziło o różne róże. Okazało się, że te spod Venissieux są zdecydowanie jaśniejsze niż te z Villeurbanne. Spowodowane było to tym, że gleba z Villeurbanne jest bardzo bogata w związki żelaza. Zostało ustalone ponad wszelką wątpliwość, że podanie azotanu żelaza na wiosnę, lub siarczanu żelaza jesienią powoduje większe nasycenie kolorów a zwłaszcza tych pochodzących od żółtego. Sam eksperymentowałem w szklarni i okazało się, że odmiana President Hoover, tak bardzo zmieniała ubarwienie, że nie rozpoznał jej nawet mój przyjaciel Coddington, który przecież wyhodował tę różę.”

president-hoover  fotografie – Marian Sołtys w Roseto Botanico Cavriglia 2014 .

Zapach umiarkowany, korzenny.

Krzew o pokroju wyprostowanym, wysokości do 80 cm o kolczastych łodygach.

Liście – ciemno zielone, skórzaste.

Pochodzenie – Sensation x Souvenir de Claudius Pernet . W roku 1935 niejaki Archibald Watkins, wyselekcjonował od Presidenta Herberta Hoovera rdzawo różowy sport o nazwie Texas Centennial, który z kolei dał powtórny pomarańczowo różowy sport  o nazwie Texas Centennial Gestreft ,  wyselekcjonowany przez Niemca Heckmana w roku 1950.

1-president-herbert-hoover-a ilustracja pochodzi z katalogu Dingee & Conard .

Ten pachnący mieszaniec herbatni doskonale odzwierciedlał pogodny nastrój Herberta Clarka Hoovera który poprowadził do zwycięstwa Partię Republikańską miażdżąc po drodze przeciwników jak walec w wyborach 1928. Również róża jego imienia zdobyła złoty medal na Nowojorskim wiosennym Międzynarodowym Flower Show . Komercyjny sukces wydawał się zapewniony tak jak obiecywany przez Hoovera kurczak w każdym garnku i samochód w każdym garażu.

Niestety krach na Wall Street w roku 1929 i fatalny klimat konsumpcyjny wówczas panujący nie sprzyjał różom. Popularność Hoovera zwiędła jak róże ścięte silnym mrozem. Również sukcesu w sprzedaży nie było i róża wypadła z rynku podobnie jak Hoover, który został zastąpiony przez Franklina Delano Roosvelta po wyborach roku 1932.
Gene Boerner nigdy nie zapomniał lekcji jaka mu została z tej okazji udzielona i regularnie ostrzegał
kolegów by nie lokowali zbyt  pochopnie swych nadziei na marnych lokatach polityków.

Znana nowojorska rosarianka Lily Shohan, opowiada jak jej babcia Elizabeth Bogen, samotna i jedyna republikanka  w demokratycznej rodzinie, gdy tylko pojawiły się róże President Herbert Hoover, posadziła potężną rabatkę złożoną z róż tej odmiany i oczywiście nie omieszkała umieścić solidnej a dobrze widocznej etykietki informującej spacerowiczów co zacz oglądają. Było to powodem nieustającej irytacji członków rodziny.Niestety zawitał kryzys i babcia nie mogła ignorować uwag demokratów, ale nie miała też zamiaru wykopywać tych róż , które zresztą bardzo lubiła. Znalazła salomonowe rozwiązanie. Zmieniła etykietkę. Teraz róże nazywały się nie „President Herbert Hoover” , tylko „Franklin D. Roosvelt”

Pan Jacek Kondratowicz, u którego w ogródku, róża ta jest uprawiana od około 70 lat, tak o niej opowiada:

hoover hoover2 hoover3 hoover4

Piękna róża, wystarczy popatrzeć na te urocze spiralki w środku kwiata. Nie będę go opisywał szczegółowo  . Do mnie a w zasadzie do mojego dziadka trafiła jako zraz pobrany z krzewu rosnacego w różanym ogrodzie pałacu w Wiecininie,w 1945 roku. Jak długo przedtem rósł i cieszył oko dziedzica Pana Bartoszewicza, trudno już ustalić. W każdym bądź razie przetrwał wojenną zawieruchę by zginąć z rąk nowej władzy, która w zajętym pałacu tworząc szkołę podstawową widocznie uznała te piękne kwiaty za burżuazyjne fanaberie. Ale zaokulizowany przez dziadka zraz przyjął się szczęśliwie i przeszczepiany co kilkanaście lat na nowa podkładkę żyje do dzisiaj w moim ogrodzie w liczbie trzech krzewow plus obowiązkowo czwarty na stale w donicy, zimowany w szklarni na wypadek ewentualnego kataklizmu pogodowego. Ma dobrą mrozoodporność, bowiem jako jeden z nielicznych przeżył bez uszczerbku luty 2012 roku. Bujnie rośnie w cieżkiej gliniastej żyznej ziemi,gorzej w luźnej  próchnicznej. Cięty wiosną na trzy oczka, przez sezon dorasta do ok 1,5m. Pędy grube,w kolorze starego wina, podobnie młode liście, później zieleniejące,skórzaste,lekko blyszczace. Podatne na mączniaka prawdziwego.Biały nalot w mokrym październiku to norma. Niewrażliwe na czarną plamistość i rdzę. Zaczyna kwitnienie jako jedna z pierwszych odmian i ostatnia kończy a rozwinięte kwiaty znoszą -3 c  jeszcze w listopadzie. Kwitnie 3-4 razy w sezonie. Kwiat barwy żółto łososiowej. Według mojego spostrzeżenia, ma charakterystycznie spiralnie ułożone płatki. Zapach bardzo przyjemny,dość silny, zwłaszcza rankiem, najsłabszy w rozgrzane popoludnie. Płatki średnio wrażliwe na upał ale odporne na zimny deszcz.

Przyznacie Państwo, że genialna to historia.

Napisz komentarz