Ghislaine de Feligonde

ghislaine-de-felig Ten wspaniały egzemplarz , rośnie w różance arboretum w Wojsławicach, rok 2015.

ghislaine-de-feligonde-2000.jpg Fotografia nr 1 Magda Jarszak. ghislaine-15.jpg

Hybrid multiflora, Rambler.

Synonim – Na forach internetowych u nas w Polsce, zyskała potoczną nazwę Gizelka.

Wyhodowana we Francji w 1916 roku przez Eugene Turbata. W dzisiejszych dniach jest raczej rzadko spotykana. Kwiaty, o mocnym zapachu 17-25 płatków. Po sezonie powtarza kwitnienie ale słabiej. Kwiaty ma o zmiennej kolorystyce. Gdy zakwitają są raczej morelowe. Później raczej żółte z różowym.
Samo kwitnienie trwa około sześciu tygodni. Czasem, jako specjalny bonus za dobrą opiekę zobaczymy drugie kwitnienie jesienią, choć oczywiście nie jest ono tak spektakularne jak to pierwsze
Krzew wyrasta do 2-3m wysokości. Pędy są bezkolcowe i najlepiej prowadzić je w formie kolumnowej, przy podporze. Dla rosomanes w Polsce, zwłaszcza tych z Polski wschodniej nie ma dobrych informacji o mrozoodporności. zima 2016/17, przy spadkach temperatur do -25 c , okazała się dla niej zbyt surowa.

Pochodzenie: Goldfinch x siewka multiflory.

Wszystkie te zdjęcia są tak urocze, że pozwoliłem sobie zapożyczyć, zacytować je z woodlandrosegarden. Nie wydaje mi się bym potrafił w przyszłości zrobić lepsze. Niestety strona ta już nie istnieje.Autor tej ciekawej strony tak napisał o naszej tytułowej bohaterce:

ghislane_de_feligonde2.jpg ghislane_de_feligonde1.jpg

„Te zdjęcia dobrze obrazują zmianę koloru kwiatów Ghislaine de Feligonde od maja do września. Nie dostrzegłem ani śladu czarnej plamistości na jej pięknym ciemnozielonym listowiu. Kwitnie przez cały sezon, choć róża ta ma dziennie jedynie około 6 godzin przefiltrowanego światła słonecznego na dobę. Zawiązała nawet czerwonopomarańczowe owoce, tam gdzie nie usunąłem przekwitniętych kwiatów. Czuję, że ta róża zaczyna mi się podobać coraz bardziej”.  Można by było posadzić ją przy ozdobnej wiśni, bądź przy tak popularnej u nas śliwie pisarda/prunus pisardi/Wielka szkoda, że ta czarująca róża nie kwitnie w tym samym czasie co wiśnia bądź śliwa, ale pojawienie się najpierw różowych kwiatów drzewa a potem kremowych róży, też ma swój urok.

gislane-2406.jpg ghislaine-2506.jpg Kwitnie w kiściach po 10–20 sztuk kwiatów. Te zdjęcia były robione dzień po dniu.

ghislaine-de-feligonde-a ghislaine-de-feligonde1a

Jest to kolejna róża, której imię splata się z historią. Z nazwą jej wiążą się dwie legendy. Tej pierwszej zwłaszcza, podobnie jak i róży Karl Frau Druschki, z I wojną światową.
Francuski oficer, hrabia de Feligonde został ranny i leżał nieprzytomny pomiędzy liniami okopów gdyż z powodu ostrzału, nie można go było ewakuować. Zrobiła to pod osłoną nocy jego przyszła żona Ghislaine.

g_de_feligonde-02 fotografia pochodzi ze strony Roses anciennes en France.

Słysząc tę historię hodowca Turbat, postanowił swoją nową różę nazwać imieniem tej bohaterskiej kobiety.
Swoją drogą; jakże szczęśliwi są Francuzi mogąc w czasie gdy giną miliony ludzi na froncie, hodować róże i upamiętniać imiona swoich bohaterów za pomocą kwiatów.

ghislaune-de-feligonde

Fotografie – przez uprzejmość Pani Małgorzata Kralka Europa Rosarium Sangerhausen 2013.

Jest i druga historia związana z tą odmianą. Może mniej barwna , ale za to zapewne prawdziwa. Wszak ta prawdziwa Ghislaine 1914 -1994/ w czasie gdy przypisywało się jej owe bohaterskie czyny miała zaledwie dwa lata!

Otóż słynny Forestier/tak, ten od Bagatelle i twórca słynnego konkursu różanego/ był przyjacielem hrabiego de Feligonde a Ghislaine była córką hrabiego! Dlatego też gdy Turbat zgłosił na konkurs w Bagatelle swoją nową różę dla której jeszcze nie miał nazwy – a bez nazwy nie mogła brać udziału w konkursie –  Forestier zaproponował Turbatowi by ten nadał tej róży imię córki swego przyjaciela. J.H. Nicholas w „The Rose Manual” rok 1933, pisze: ”  miałem ten przywilej, to szczęście, spotkać hrabiostwo Feligonde w domu  Forestiera na obiedzie.”

ghislaine-de-feligonde1.jpg ghislaine-de-feligonde.jpg I jeszcze dwie fotografie . Tym razem Cezarego Blicharza wykonane w Sangerhausen w 2009 roku.

Historia toczy się dalej. Hrabina umiera w roku 1994 i zostaje pochowana w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Logron w pobliżu rodzinnego zamku Chantermesle w Eure et Loir, a wzdłuż   ścian grobowca bujnie rosną wspaniale rozkrzewione róże jej imienia.

ghislaine-de-feligonde-3 ghislaine-de-feligonde

Te dwie ostatnie fotografie są autorstwa Pani Elżbiety Kozak. Tak duża liczba fotografii różnych autorów najlepiej świadczy o tym, że piękno i urok tej róży jest znacznie większe niż wynika to próby jego odwzorowania.

ghislaine-de-feligonde ghislaine-de-feligonde2 ghislaine-de-feligonde3

ghislaine-de-feligonde5 Fotografie – przez uprzejmość Pani Urszula Trętowska.

Jej czar musi być czymś więcej niż tylko przypadkową koincydencją barwy kształtu i zapachu. Dla miłośników tej odmiany mam dobrą wiadomość. Otóż Fabien Ducher wyhodował różową wersję – Pink Ghislaine de Feligonde. Wprawdzie na stronie hodowcy informacja na temat jej pochodzenia jest niezwykle lakoniczna, jest to jednakże zapewne siewka Ghislaine de Feligonde.

14 komentarzy do “Ghislaine de Feligonde”

  1. Walentyna Gubała napisał:

    Uważam, że to bardzo dobra odmiana.
    U mnie sprawuje się znakomicie: nie choruje, kwitnie od lata do teraz, pięknie pachnie i szybko rośnie.
    W dodatku bardzo mi się podobają te zmiany koloru.

  2. Puchowska napisał:

    To ja też sobie kupię:)

  3. kralka napisał:

    U mnie tez bardzo dobrze rośnie, nie choruje, wypuszcza bardzo długie i giętkie pędy zakończone pękami dosyć drobnych, pachnacych kwiatów o przepięknie zmieniajacych sie kolorach.No i ta romantyczna historia dotycząca nazwy odm…To tez robi wrażenie.

  4. Niziołek napisał:

    gdzie mozna ja kupic ?:D

  5. Trętowska napisał:

    Ja ją kupiłam w marcu u Choduna w Rosarium.

  6. Jacek napisał:

    Jest w ofercie szkółki http://rosarium.com.pl/

  7. Szuberska napisał:

    I już ja zamówiłam.Po takich rekomendacjach-musiałam:)

  8. PiVi napisał:

    Gizelka :) Tak na nią mówią na forum. Sam jeszcze się zastanawiam nad nią – rekomendacje fakt robią wrażenie. Tylko to ograniczone miejsce w ogrodzie….

  9. Krystyna napisał:

    Gizelka? Mam siostrę Gizelę, posadzę ją dla niej, jest piękna. Hmm, obie oczywiście!
    Będzie jesienią wyprawa do p.Choduna

  10. admin napisał:

    Świetna myśl!

  11. Pawanna napisał:

    Ja właśnie wczoraj posadziłam dwie sztuki! Dużo o Gizelce czytałam i postanowiłam tę różę mieć w swoim ogrodzie. Martwię się, czy wytrzyma zimny Wschód Polski… Jestem optymistką mimo tego, że w tym roku większość moich róż zmarzła do usypanego kopczyka.

  12. admin napisał:

    Muszę Panią zmartwić. Nie jest mrozoodporna.

  13. ewa miszczak napisał:

    Ja też ją posadziłam w marcu. Rośnie w miejscu osłanianym od zachodnich wiatrów przez jaśminowiec sąsiada. No zobaczymy, nie tracę nadziei, że jednak da radę w zimie tak trudnej jak ostatnia. Poza tym, zawsze można okryć jedliną i zrobić kopczyk. Moje róże, które posadziłam jesienią (Bouquet Parfait, Artemis, Crocus Rose i Mariatheresia) przykryłam jedynie gałązkami iglaków, potem przykrył tę okrywę śnieg i zrobiła się doskonała ochrona. Przetrwały bez uszczerbku.

  14. Anna Krasiejko napisał:

    Moja Gizelka jest młodziutka – była posadzona wiosną zeszłego roku. Na zimę ją zabezpieczyłam kopczykiem i agrowłókniną i świetnie przetrwała (okolice Warszawy); nawet czubeczki gałązek są zielone.

Napisz komentarz