Alchymist

alchymist1.jpg alchymist2.jpg

Klimber.

Synonimy – Alchemist, Alchimiste . Na stronie museoroseantiche , figuruje ona pod nazwą Savic .

Hodowca – Odmiana wyhodowana przez Kordesa w roku 1956.

Kwiaty o 25-40 płatkach i średnicy 9cm. pachną miodem i herbatą , i choć dla wielu nie pachną, są bardzo pięknie zbudowane i trwałe, o zmiennym kolorze.

alchymist

alchymist2 xxxxxxxxxxxxxxxxx

alchymist3

alchymist4 kolekcja własna

Nie jest wzorem stabilności. Potrafi rozwijać się z koloru żółtego poprzez brzoskwiniowy do różowego, albo od różowego poprzez brzoskwiniowy do żółtego. Budowa kwiatów jest też zmienną, zaczyna od formy klasycznej a gdy jest w pełni rozwinięty przybiera formę ćwierćrozetową. Kwitnie tylko raz do roku, na pędach dwuletnich.
1alchymist

Krzew rośnie silnie, do 2-6 m. Jest zdrowy i odporny na choroby. Jest to róża, która zasługuje na naszą uwagę, choć niestety jej mrozoodporność jest niewystarczająca jako, że kwitnie na pędach dwuletnich i gdy te ulegną przemrożeniu mamy sezon bez kwitnienia, ale warto na nie czekać i kilka lat. alchymist-8czerwiec-2008-014.jpg W drugim roku po posadzeniu pokazał nieprawdopodobny wigor wypuszczając wiele bardzo silnych pędów, które wyrosły do 4m długości. Pędy te są silne sztywne, co bardzo utrudnia formowanie ich. Sądzę, że mógłby być prowadzony z powodzeniem przy jakimś, niezbyt silnym drzewku owocowym. Jeżeli już rośnie, poleciłbym podsadzenie go jakimś klematisem później kwitnącym.Z przyjemnością przyglądam się temu pokazowi witalności i niezwykłej obfitości kwitnienia, choć nawiasem mówiąc, kwiaty mógłby mieć większe.Można by też mieć zastrzeżenia do jego odporności na choroby grzybowe, choć te atakują go po skończonym kwitnieniu. Chyba jest też podatny na zamieranie pędów.

alchymist-a

Pochodzenie: Golden Glow cl. x Hybrid Rosa Elganteria. Kordes był pod wielkim wrażeniem róży Golden Glow wyhodowanej w roku 1937 przez rodzinę Brownell. Podziwiał jej złote, obficie ukazujące się kwiaty.

 alchymist

  alchymist Fotografie obok autorstwa Pani Małgorzaty Kralki.

Długo przyszło nam czekać na owoc owej fascynacji Kordesa bo 20 lat z okładem, ale trzeba przyznać, że było warto. Używając bowiem Golden Glow jako rośliny matecznej wyhodował: Lewerkusen, następnie Goldbusch , no i zwieńczeniem tych zainteresowań różą Golden Glow stał się Alchymist.

Z kolei sam Alchymist dorobił się tylko jednej mutacji kolorystycznej Yellow Alchymist a wypatrzyła ją  w roku 2011 Irena Fabjan ze Slowenii.

foto nr 3 ms.Kolejna Elżbieta Szczerba w rosarium Abbaye de Valsaintes 2010.Fotografie zostały tak dobrane by pokazać ową opisywaną wcześniej zmienność kolorystyczną.

alchymist

alchymistt   Fotografie: Marian Sołtys – kolekcja własna, rok 2015.

alchymist

alchymist_0  Fotografie – kolekcja własna 2019.

15 komentarzy do “Alchymist”

  1. Nowacka-Zaborska napisał:

    Alchymist jest piękny, mrozoodporny – u mnie zaliczył już ponad 30C mrozy praktycznie bez osłony – na południowej ceglanej ścianie. Stracił wtedy stare, kilkuletnie pędy, i te najciensze ale i tak troche kwitł następnego lata. Strasznie go lubią skoczki różane – tych się jednak da dość szybko pozbyć. Dla mnie ta zmienność kolorystyczna tej odmiany jest fascynująca. W jednym kwiatostanie tyle odcieni zółci – pomarańczy- różu i kremu…

  2. Agata napisał:

    Kilka lat rósł przy ścianie, bardzo bujnie. Kwitnie jednak krótko, więc powędrował na obrzeża ogrodu,na otwartą przestrzeń. Tam tej zimy spektakularnie przemarzł więc nie kwitnie, ale już ma z metr wysokosci. Myślę, że może rosnąć jako krzew, tak próbuję go prowadzić. Cóz. Jak kwitnie to śliczna róża, ale krótki okres kwitnienia i na dodatek przemarzanie zmniejszają atrakcyjność. Plusem jest jej witalność.

  3. Walentyna Gubała napisał:

    Dla mnie jest absolutnie fascynującą odmianą.
    Pierwsze kwiaty miał drobne i byłam rozczarowana, ale w tym roku są naprawdę duże i przepiękne, choć pokrój całego krzewu na razie kiepski.
    No ale mój krzew jest młodziutki, więc na pewno się rozrośnie.

  4. kozera napisał:

    dla mnie to jest piekna odmiana kolor ale jest malo odporna na mroz

  5. W. Gubała napisał:

    To ciekawe, co pisze się na temat odporności na mróz tej odmiany, bo u mnie nigdy jeszcze nie przemarzła. Dwie ostatnie zimy lekkie nie były i przemarzły pędy większości odmian (poza tymi najtwardszymi). Alchymist rośnie u mnie na otwartej przestrzeni bez żadnej osłony, a radzi sobie świetnie.

  6. kralka napisał:

    U mnie niestety co roku przemarzał w mniejszym czy większym stopniu, zwłaszcza te starsze najgrubsze pędy. Odbijał, ale kwiatu nie było tyle ile by oczekiwano, potrafił też na jesieni uradować paroma kwiatkami. W tą wiosnę musiałam niestety zlikwidować tego olbrzyma, bo rósł z innymi równie dużymi jako żywopłot i w ich miejsce posadziłam prawdziwy żywopłot tujowy, po to aby w moim ogrodzie zrobiło się ciszej i cieplej i teraz zastanawiam się nad dobrym miejscem dla Alchymista gdyż mimo jednokrotnego kwitnienia i tych tak różnych opini o jego mrozoodpornosci warto posadzić go, bo gra kolorów i kształt kwiatów nie ma sobie równych.Patrząc na jego przodków ze strony matki, nie ma co się dziwić tej nieustalonej mrozoodporności- toż to różne TH.Ja wiosną go odkupię i na zimę mimo kopca, okryję matą słomianą , to będzie jedyna róża tak u mnie rozpieszczana.

  7. miszczak napisał:

    Cudo,cudo, po trzykroć cudo. U mnie rośnie silnie przy metalowej siatce, w dość nieciekawym miejscu. Na początku po posadzeniu zdeptał ją mój wielki pies, myślałam, że to koniec, potem przesadzałam ją dwa razy i żyje, i to jeszcze jak. Wigor, wielgachne pędy i cudowne, pachnące kwiaty zmieniające barwę. Bardzo podoba mi się ich romantyczna, pogmatwana budowa, jakby poskładana, pomięta chusteczka. Gdyby jeszcze powtarzała kwitnienie, byłaby ideałem i obsadziłabym tą odmianą cały ogród. Potrafi trochę chorować na czarną plamistość ale i tak warto ją mieć w ogrodzie, bo w czerwcu nie da się przejść obok niej obojętnie. A kupiłam ją w sklepie jako bezimienną „żółtą pnącą” za 9 zł, bo potrzebne mi było szybko coś na płot. Dopiero później zorientowałam się co to za skarb.

  8. Katarzyna Dmowska-Ozdowska napisał:

    Czytuję Twojego bloga odkąd zdecydowałam się na dwie pnące róże. Dziękuję za to, że wykładasz tu swoje serce i wiedzę.
    Obie róże kupiłam, tak jak Miszczak, w szkółce przypadkowo jako bezimienne żółtą i czerwoną, bo były tanie, poniżej 10 zł. Gdy zakwitły zaczęłam szukać informacji i okazało się, że mam Alchymista i Sympathię. Fuks :) bo obie od Kordesa. Jeszcze u mnie nie chorowały na nic, a mam obie ponad 4 lata. W zeszłym sezonie sięgnęły dachu i właśnie kwitną jak zawsze oszałamiająco.
    Zachęcona powodzeniem, w tym roku zakładam dużą rabatę różaną z Raphsody in Blu, Solero i Novalis. Boję się czy podołam i czy będzie tak ładna jak sobie wyobrażam. I… dokupiłam 2 pnące Glisaine do Feligonde i Golden Gate :-D

  9. ewa miszczak napisał:

    U mnie ta róża też przemarza, po każdej zimie wycinam sporo czarnych, uschniętych gałązek, szczególnie tych młodych, które nie zdążyły zdrewnieć przed zimą. Nie okrywam jej niczym na zimę, bo po pierwsze jest wielka, a po drugie rośnie w takim miejscu, że nie da się jej skutecznie niczym owinąć. Bardzo kolczaste pędy też nie zachęcają do „prac ręcznych”. Ale mimo tej kiepskiej mrozoodporności warto ją mieć, bo jest po prostu zachwycająca w momencie kwitnienia. U mnie rośnie zgodnie z ciemnofioletowym powojnikiem z grupy viticella, który kwitnie nieco później i dłużej i pokrywa kwiatami już tylko ulistnione jej pędy.

  10. Podolska napisał:

    Po przeczytaniu komentarzy, jestem zdziwiona, że Alchymyst przemarza. U mnie zimuje bez problemu, nawet listki zielone po zimie mu zostały i teraz te listki dalej rosną. W ogóle żadnych liści nie zgubił, tak jakby nic sobie nie robił z zimy.
    A rośnie na środku trawnika gdzie jest przeciąg między domami. Może przyczyna leży po jakości sadzonki? Piękny różyczkowy potworek.

  11. ewa miszczak napisał:

    To ma Pani szczęście! Mojemu krzakowi właśnie kilka dni temu obcięłam uschnięte – przemarznięte końcówki lub całe pędy (od 25 do 40 cm). Ale większość pędów dała radę i teraz startuje listkami. W przypadku mojej róży wszystkie liście i jak dotąd – zawsze – opadały na zimę. Nie zdarzyło się, aby jakikolwiek pozostał. Na przyszłą wiosnę zrobię zdjęcia krzewu w całości z tymi przemrożonymi pędami, bo zakładam, że tak się stanie i wyślę do Admina. Którejś zimy Alchymist przemarzł mi do poziomu gruntu, a właściwie do poziomu okrywy śnieżnej. Musiałam usunąć wszystkie kilkuletnie już pędy i kwitnienia nie było.

  12. ewa miszczak napisał:

    Tej wiosny okazało się, że Alchymist spektakularnie przemarzł do poziomu okrywy śnieżnej. Wielkie kilkuletnie pędy poszły na ognisko. Odbił z karpy wieloma zdrowymi, młodymi pędami, ale nastawiłam się, że kwitnienia w tym roku nie będzie. Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka dni temu odkryłam, że jeden pęd wytworzył kiść pąków i za kilka dni spodziewam się kwitnienia. Nie wiem, jakim cudem młoda, tegoroczna gałązka zawiązała pąki i zakwitnie choć z opóźnieniem. Do tej pory to się jeszcze nie zdarzyło. Taki bonus za florystyczne rozczarowanie, dobra istota :)

  13. admin napisał:

    Mój Alchymist uległ uszkodzeniom mrozowym , ale nie przemarzł całkowicie. Listowie jest chlorotyczne a kwiaty podłej jakości. Z wysokości około 1/3 pędów zaczął wypuszczać zdrowe silne odgałęzienia z których to niektóre kwitną. Oczywiście te chorowite usunę.Inny przykład to Francoise Juranville. Ten przemarzł do poziomu gruntu, po czym po przycięciu , wypuścił z nisko położonych oczek, mnóstwo krótkich, około jednego metra pędów zakończonych potężnymi wiechami kwiatów. Widzi mi się, że to nowe jego wcielenie jest bardziej udane jak forma pnąca.

  14. ewa miszczak napisał:

    U mojego Alchymista liście są piękne, wybarwione, błyszczące i zdrowe. Pędy zaszalały długością, bo podsypałam nawozu, widząc taką mizerotkę po zimie. Z dodatkowej porcji wspomagacza korzysta też powojnik Jackmanii, eksplodując ciemnoniebiesko-fioletowymi kwiatami. W zeszłym roku pięknie wyglądał ten duet: ciemnoniebieski powojnik i brzoskwiniowo-żółto-różowawa róża. Teraz widzę ten zachwycający taniec tylko na jedynej łodyżce.

  15. paulinahop napisał:

    My name is Paulina. And I am a professional academic writer with many years of experience in writing.

    My primary goal is to solve problems related to writing. And I have been doing it for many years. I have been with several organizations as a volunteer and have assisted people in many ways.
    My love for writing has no end. It is like the air we breathe, something I cherish with all my being. I am a full-time writer who started at an early age.
    I’m happy that I`ve already sold several copies of my poems in different countries like England and others too numerous to mention.
    I also work in an organization that provides assistance to many people from different parts of the world. People always come to me because I work no matter how hard their projects are. I help them to save energy, because I feel fulfilled when people come to me for writing help.

Napisz komentarz