Hybrydyzerki

Zapewniam, że artykuł ten o paniach zajmujących się hodowlą róż nie ma nic wspólnego z falą ideologicznego, bezrozumnego feminizmu. Jest artykułem o dzielnych kobietach, które przepięknie się znalazły w fachu tak bardzo zmaskulinizowanym. Dziś, łatwo jest postanowić: Będę hodować róże! Ale sto pięćdziesiąt lat temu gdy dzieła tego podjęły się  trzy wspaniałe wdowy z Lyonu, tak prosto nie było. Od nich też zacznę tę opowieść a były to Marie Louise Schwartz, Marie Ducher i  Claudine Rambaux.

Z tej trójki największe sukcesy z pewnością odniosła Marie-Louise SCHWARTZ. Jej panieńskie nazwisko to Marie Louise Trievoz/1852 – 1938/. W świecie różanym zasłynęła jako wdowa po znanym hodowcy róż Józefie Schwartz/1846 -1885/ – była jego drugą żoną. Ona też była najsławniejsza, ale nie jedyną z wdów po ogrodnikach. W samym Lyonie działała jeszcze wdowa Ducher czy wdowa po Józefie Rambaux. Dalej wymieńmy jeszcze panie: Leroy w Anger,Eugenie Leloup w Le Mans czy Madame De Chamois Sezanne w Brie.

Ona, córka karczmarza z  Guilloterie pod Lyonem decyduje się na małżeństwo z ogrodnikiem. Pobierają się  w roku 1881 w podlyońskim Venissieux. Nowa pani Schwartz pracuje niestrudzenie i dzieli z mężem pasję do uprawy róż. Kobieta z charakterem, inteligentna, niestrudzona, zajmuje poczesne miejsce w rodzinnym biznesie. Te cechy sprawiają, że gdy przychodzi kolejny cios, choroba i śmierć męża w wieku zaledwie 39 lat  -  może mu obiecać , że po jego śmierci zatroszczy się o przyszłość rodziny. A trzeba wiedzieć, że Joseph zostawia dwu synów z poprzedniego małżeństwa tj. Andre i Louisa oraz ich drugiego wspólnego syna Józefa, w tym momencie noworodka. Ale wracajmy do naszej wdowy, jak to w świadomości rosomanes się utrwaliła – Vewe Schwartz. Miała wtedy 33 lata. Bez własnego statusu, jako kobieta przy mężu, jest ledwo rozpoznawana przez patriarchalne wówczas i bardzo mizoginiczne jak na dzisiejsze normy, społeczeństwo  i to pomimo faktu, że większość żon hodowców róż  współuczestniczyło aktywnie i skutecznie w prowadzeniu firm. Marie Louise nie poddaje się.

Tutejszy klimat jest bardzo korzystny dla uprawy róż/i nie tylko/. Jest też możliwość dość łatwego nabycia dużych obszarów dobrej ziemi uprawnej. Wpłynęło to na fakt osiedlenia się tych okolicach dużej liczby producentów. Lyon  zdobywa sobie tytuł „Stolicy Róż.” Być może w żadnym innym mieście na świecie,nie zobaczymy  takiego stężenia rosarian. Wspomnijmy  kilku: Plantier, rodzina Guillot, Pernet i Ducher,Gaujard i Orard, Laperiere,Bernaix itd. W jednym z opracowań znalazłem informację, że  w niektórych latach drugiej połowy dziewiętnastego wieku było ich nawet około stu! Jak widzimy łatwo jej nie będzie, ale Madame Schwartz ma bardzo silną osobowość i nie brakuje jej determinacji  . Już pierwsza odmiana, którą samodzielnie proponuje do obrotu handlowego- Jean-Baptiste Casati - wzbudza podziw i entuzjazm. Dalej też jest nieźle: Mademoiselle Marie Drivon, Apollo Verdier” i „Monsieur Auguste Perrin.

Swoim dzieciom wpaja miłość do róż. Uczy techniki uprawy i hybrydyzacji syna Andre, szykując go na następcę i spadkobiercę dorobku ojca. Marie Louise   jest wciąż pełna energii, pracuje bez wytchnienia i jest podziwiana przez męską widownię. Nadchodzą jej dobre czasy, oferuje na rynek takie wspaniałości jak Roger Lamebelin czy Madame Ernest Calvat. Andre osiąga 25 lat i Madame Schwartz decyduje się na oddanie w jego ręce słynnej w Lyonie firmy. Oferuje jeszcze dyskretną, ale znaczącą pomoc. Dba o to by przejmować od niego najbardziej uciążliwe zadania.

Życie kobiet w rodzinie Schwartzów nie jest łatwe. W roku 1911 Andre poślubia Cecile. Nie cieszą się jednakowoż swym szczęściem zbyt długo. Przychodzi  wojna i Andre zostaje powołany do wojska. Firma znów spoczywa na barkach kobiet, ale nie jest to zwłaszcza dla madame Schwartz jakaś nowość. Pracuje wytrwale co jest doceniane przez lokalną społeczność i co docenia lokalna prasa pisząc o niej jako o najlepszym przykładzie dzielnych francuskich kobiet które błyskawicznie przystosowały się do nowych warunków a ich ogród różany  jest imponujący , a róże w nim nigdy nie były tak piękne – jak gdyby były dumne z tego , że mogą się rozwijać będąc pod opieką kobiet. W roku 1938 spoczęła obok swego męża na cmentarzu Venissieux. Miejscowe towarzystwo historyczne  upamiętniło tych wielkich hodowców założeniem mini rosarium  na tej kwaterze.

Druga ze słynnych wdów, to Marie z domu Serlin/ 1835 – 1881/ poślubiła  w roku 1858 Claude’a Ducher,/1820-1874/,  była jego trzecią żoną. Dochowają się czwórki dzieci z których trzecia Marie, zostanie w roku 1881 żoną Józefa  Perneta. Seniorka Marie, przeżyje swego męża o siedem lat, a jej dorobek w zakresie hodowli róż dorównuje sławą i przewyższa jakością twórczość  męża. Ta trzecia żona Claude Duchera,  zwana potem Veuve Ducher, przejmuje schedę po mężu i znacznie ją rozwija, wypuszcza wspaniałe kreacje. Jej dorobek jest znacznie skromniejszy liczebnie bo „zalicza” się jej tylko 30 introdukcji , ale jest co najmniej równie wartościowy. Wspomnijmy tu o takich różach jak:

Jean Ducher (1874) nazwana tak na pamiątkę syna

Maréchal Robert (1875),

Souvenir de Georges Sand (1876),

Louis Richard (1877),

Triomphe de Milan (1877),

Jules Fringer (1879)

Mademoiselle Cécile Brunner (1880). Zdecydowanie najlepsze jej dzieło.

William Allen Richardson – noisette rok 1875.

Po śmierci małżonka, pani Ducher  samotnie walczy przez pięć lat o zapewnienie jak najlepszych warunków swojej rodzinie, jednocześnie rozwijając firmę. W roku 1879 decyduje się na kluczowy krok, bierze do pomocy młodego syna sąsiada ogrodnika – Jeana Pernet. Ten młodzieniec to Joseph Pernet, który żeni się z Marie w roku 1882, jest to późniejszy Pernet – Ducher. ‚Les roses Lyonnaises Pernet Ducher’ – tak nazwie firmę, którą przejmuje po wdowie.  Marie umiera w roku 1881.

Trzecia ze słynnych lyońskich  wdów, najmniej zapoznana, Claudine Rambaux, z domu Grappelou, to jedna z protoplastek rodu Meilland.  Poślubiła ona Józefa Rambaux  ogrodnika z Parc de la Tete d’Or, który w domu, w wolnym czasie, ot tak dla przyjemności, nie dbając o ziemskie profity, wyhodował kilka odmian róż. Między innymi   wspaniałą Perle d’Or”, ale śmierć zabrała go, zanim zdążył ją rozpowszechnić, pozostawiając to zadanie swojej żonie, wdowie Rambaux. Ich córka, Marie, poślubiła Francisa Dubreuil, krawca który zapewne pod jej wpływem zajął się na poważnie różami porzucając ten spokojny fach, po czym w hodowli róż doszedł do takiego mistrzostwa, że to właśnie u niego marzył praktykować Antoine Meilland i by dostać się do jego szkółki musiał się nieźle natrudzić.  Przepracował tam ponad 10 lat. To dość dużo by zakochać się w córce Francisa Dubreuil i Marie z domu Rambaux  – rezolutnej Claudii która w zależności od potrzeb, w firmie ojca,  działała jako sekretarka, kwiaciarka lub handlowiec,  będąc prawą ręką ojca. Tak więc wnuczka  wdowy Rambaux, Claudia Dubreuil, to żona Antoine Meillanda, matka Francisa . Claudine Rambaux, już jako wdowa, nie ograniczyła się li tylko do zabezpieczenia spuścizny po mężu, ale zajęła się z powodzeniem, hodowlą nowych odmian róż. Dziś przypisuje się jej wyhodowanie pięciu odmian – Madame Rambaux, Marie Rambaux, Ornement de Jardins, Souvenir de Rosieriste Rambaux, ale przede wszystkim wspaniałą Anne Marie de Monravel.

Czasy się zmieniają i gdy pra, pra wnuk Claudine Rambaux, zwanej wdową Rambaux – Francis Meilland, żeni się  w styczniu 1939 roku z Marie Louise Paolino/ 1920 – 1987/, córką producenta róż Giacomo Francesco Paolino. Ta po tradycyjnie już przedwczesnej śmierci męża, Francisa Meillanda, rozkwita jako wspaniała hybrydyzerka, która dochowa się grubo ponad stu odmian wspaniałych róż – nie będzie się już nazywać jej jako wdowa Meilland ale Marie Louise/Louisette/ Meilland. Zwana w rodzinie Manou, początkowo /tak wydawało się/  nie interesowała się hodowlą róż, zajmując się dziećmi Alain urodził się w roku 1940  a  Michele w roku 1943.  Louisette w roku 1958 zostaje wdową. Nie konkurowała z mężem, choć oczywiście musiała się doskonale orientować w tajnikach hodowli nowych odmian. wskazywało by na to, że po śmierci męża płynnie weszła w tajniki hodowli i już w 1958 zapisuje na swoim koncie odmianę Fugue a i rok potem wprowadza do handlu coraz bardziej znane odmiany jak Radar  czy Farandole. Później jest tylko lepiej jako, że w roku 1960 wypuszcza do handlu Claire Matin, i takie odmiany jak Sabrina  i Zambra. Pewną zagadkę stanowi tu odmiana  Super Congo, będąca krzyżówką słynnej CongoLeonie Colombier. Róża ta bowiem powstała w roku 1949  i potem przez 10 lat nie odnotowujemy żadnych śladów działalności hybrydyzerskiej Luizette.

Firma  Meilland   pod kierunkiem Alaina i jego matki, stała się dużym międzynarodowym biznesem. Do tego rozkwitu,przyczynił  zwłaszcza  handel kwiatami ciętymi, który był głównym czynnikiem sprawczym, a zwłaszcza wielki sukces Luisette, łososiowo różowa Sonia   wprowadzona w 1973 roku. Sonia, to jej wnuczka, córka Alaina.

Gdy w roku  dochodzi do fuzji biznesowej firm Meillandów i Richardier, to ta fuzja zostaje niejako przypieczętowana więzami rodzinnymi .Michele,urodzona w roku 1943, poślubiła  bowiem Raymonda Richardier, syna historycznego partnera jej ojca. Francis musiał bardzo ucieszyć się z  narodzin Michelle, bowiem już w roku 1945  wyhodowanego przez siebie mieszańca herbatniego nazwał Michelle Meilland. Róża ta bardzo spodobała się Węgrom. Umieścili ją bowiem  na znaczku ich poczty. Michele jest o wiele bardziej skryta niż Marie Louise. Jej talent twórczy, spontanicznego pochodzenia był zbudowany przez dzieciństwo skąpane w różach, jest promienny, jak u matki. Jej arcydzieło  to  Prince Jardinier® jak został nazwany we Francji , Francis Meilland® w USA. i Alexandre Pouchkine na błyskawicznie rosnącym, dużym rynku rosyjskim.  Jako Michelle Meilland-Richardiere zapisuje na swym koncie około 100 nowych odmian róż a w tym takie jak:Pink Meilove, Summertime, Philippe Noiret, Jardins de France czy Jubilee du Prince de Monaco.Ponieważ Michelle bardzo strzeże swej prywatności nie napiszę więcej na jej temat.Brak źródeł.Dodam jeszcze, że ma trzech synów : Pierre, Pascale i Michela.

Czy wymieniłem wszystkie ważniejsze żeńskie postaci z historii róż Francji nie wiem, zapewne nie.

Drugim krajem, bardzo zresztą pokrewnym kulturowo Francji w którym bujnie rozkwitły talenty pań jako hybrydyzerek, jest Kanada. Tu skoncentruję się na trzech, najwybitniejszej z nich Felicitas Svejda, oraz Izabelli Preston i Joyce Fleming.

Felicitas Svejda urodziła się w Wiedniu   w dniu 8 listopada 1920 gdzie uzyskała dyplom inżyniera nauk rolniczych (doktora) W 1952 roku przeniosła się do pracy w Szwedzkiej   Stacji Badawczej w Svalof. W 1953 roku wyjechała do Kanady  gdzie pracowała w Centralnym Gospodarstwie Doświadczalnym . Natrafiła tam na kogoś bardzo mądrego , który stwierdził, że praca w zbożu to nie dla kobiet i skierował ją do prac nad roślinami ozdobnymi. Błogosławiony niech będzie jego „szowinizm”.  Dalej kontynuowała karierę w Ottawie jako naukowiec w dziale roślin ozdobnych  Genetyki i Hodowli Roślin Instytutu Badawczego, aż do przejścia  na emeryturę w 1986 roku. Felicitas  Svejda wyhodowała, z udziałem Iana Ogilvie  25 odpornych na mrozy róż z serii Explorer   nazwanych tak na cześć kanadyjskich badaczy i odkrywców. Zajmowała się hodowlą również innych roślin ozdobnych.

Dodajmy, że program nakreślony przez Agriculture Canada był niesłychanie ambitny. Zakładał on wyhodowanie róż:

- odpornych na choroby grzybowe i nie poddających się infekcjom

- zdolnych do przeżycia zimą bez ochrony i mających łatwość regenerowania uszkodzeń mrozowych

-mających dużą łatwość rozmnażania drogą sadzonkowania i możliwość uprawy ich na własnych korzeniach

- wreszcie dających wysoką jakość kwiatów i charakteryzujących się ciągłością kwitnienia.

Z jej dorobku najwyżej oceniania jest siewka, mieszaniec r.kordesii, która znana jest na całym świecie jako L83, powszechnie używana przez nią i coraz bardziej powszechnie przez hodowców na całym świecie. Dobra jako roślina mateczna i jako dawca pyłku.   Długo jeszcze po odejściu Svejdy jej prace wpływały na rynek. Na przykład róże serii Artists. Zaczynają też już żyć własnym życiem w programach hodowlanych innych hodowców jak na ten przykład, Joyce Fleming, czy Ulrika Carlson-Nilson ze Szwecji czy najnowszego pokolenia hybrydyzerów jak np nasz Łukasz Rojewski.

Działająca mniej więcej w tym samym czasie  co Svejda, Joyce Fleming, ukończyła Uniwersytet Toronto a na hodowlę róż naprowadziło ją spotkanie z Allenem Patersonem kierownikiem Królewskiego Ogrodu Botanicznego w Hamilton  gdzie to zarysował kierunki hodowli nowych odmian róż. Również jej ojciec dr,H. Upshal podejmował próby hodowli nowych odmian Joyce podjęła to wyzwanie. W tym samym czasie zapoznała się z nowatorska książką Rachela Garsona „Cisza wiosną” , która była jednym z pierwszych ostrzeżeń o toksycznych skutkach pestycydów.

Wiedziała, że musi wyselekcjonować róże pod kątem odporności na choroby, hodować róże, które byłyby zdrowe i łatwo się dawały uprawiać bez zatruwania środowiska. „od początku chciałam uzyskać ich odporność na choroby i już w swoim wczesnym w programie postanowiłam, że dla kanadyjskich warunków pożądany jest odpowiedni, co najmniej 5 stopień odporności na mróz. Zdaniem Joyce Fleming : „Róże nie powinny być postrzegane jako trudne do uprawy i utrzymania. Odmiany, które są odporne na czarną plamistość i są odporne na choroby powinny być tak łatwe w uprawie jak Philadelphus albo Weigela”  Pracę rozpoczęła na tym materiale, który miała zgromadzony w swoim ogrodzie. Pozyskiwała też pyłek kwiatowych z zaprzyjaźnionych ogrodów. W ten sposób dokonała ponad 200 krzyżowań. Następnego roku uzyskała zgodę Royal Botanical Garden na korzystanie z ich kolekcji miedzy innymi róż z serii eksplorer. Wykorzystała też R. foetida persiana. Zmarła 24 lipca 2014 roku.

I jeszcze parę zdań o pierwszej zawodowej kanadyjskiej hybrydyzerce Isabelli Preston/ 1881 – 1965/. Podczas swojej kariery w Central Experimental Farm w Ottawie (na emeryturze od 1946 r.), Stworzyła prawie 200 roślin hybrydowych, w tym co najmniej 20 róż, które ponazywała od nazw rdzennych plemion kanadyjskich Indian.

W sąsiednich Stanach Zjednoczonych nie wypatrzyłem pań zajmujących się hybrydyzacją róż, choć wiele kobiet działa tam w bardzo licznych w USA stowarzyszeniach miłośników róż a także prowadzi wspaniałe rosaria. Są to nawet osoby z pierwszych stron gazet. Jedynym wyjątkiem, jaki wypatrzyłem jest Pani Gladys / Mrs Gordon/ Fischer która zajmowała się hodowlą róż , a jej  celem była hodowla róż o niezwykłych kolorach . Jej największym osiągnięciem, był z pewnością mieszaniec herbatni Sterling Silver wyhodowany przez nią w 1957 roku.

Przenieśmy się teraz ponownie do Europy. Tam uwagę moją zwróciły  trzy panie/ znowu trzy/ Pernile Olesen, spadkobierczyni tradycji duńskiego rodu Poulsenów, Pani Ulrika Carlson-Nilson ze Szwecji i Róża Eskelund, również Danii. W trudnych i nieprzyjaznych dla róż warunkach Finlandii, działa jeszcze Pirjo Rautio.

Na początku tego stulecia pojawiły się na rynku w Europie, cztery bardzo udane róże jako wynik celowej.ukierunkowanej hodowli  w Balsgård, na Wydziale Hodowli Roślin Ogrodniczych w Skåne, Szwedzkiego Uniwersytetu Rolniczego.  Prowadzone były tam badania    nad  wyhodowaniem odpornych róż z przeznaczeniem    do ogrodów przydomowych i publicznych nasadzeń w warunkach Szwecji. Celem było stworzenie róż, które byłby szczególnie dobrze dostosowane do szwedzkich warunków.  Ambicją było, aby wyhodować odporne i zdrowe odmiany, które będą również długo kwitnące i będą miały dobry zapach. Na dzień dzisiejszy  przetestowano w strefach  1- 4 usda  cztery odmiany: Anna , Freja, Irma i Balder  które są teraz dostępne w handlu. Są dość trudne do zdobycia, ponieważ szwedzkie szkółki nie są zbyt wielkie i potrzebują czasu, aby wyprodukować wystarczającą liczbę sadzonek, aby zaspokoić popyt.   Na tym nie kończy się dorobek Pani Carlsson -Nilsson,   o wiele więcej odmian jest jeszcze testowanych i wciąż są bezimienne. Omawiany tu program został zainicjowany przez Wiktora Trajkowskiego w roku 1985 a Ulrike Carlson -Nilsson dołączyła do programu w roku 1988. Założony program był bardzo podobny do tego jaki postawili przed sobą hodowcy kanadyjscy co specjalnie nie dziwi jeżeli weźmiemy pod uwagę  zbliżone warunki klimatyczne. Dlatego też sięgnięto po sprawdzoną przez F.Svejdę i bardzo udaną siewkę L83 będącą, w skrócie mówiąc , wielokrotną krzyżówka Max Graf i r. kordesii. Została ona użyta jako dawca pyłku. Hodowcy mieli do niej zaufanie jako, że na prośbę Pani F. Svejdy przeprowadzali obserwacje nad tą siewką i śledzili jej zachowanie się w warunkach Skandynawii.

W Danii działają dwie wspaniałe hybrydyzerki jedną z nich jest Rosa Eskelund, która wraz z mężem Harleyem założyła w roku 1988 firmę Roses Forever . Skupiają się przede wszystkim na bardzo wysokiej jakości swoich odmian, które cechuje nadzwyczajna obfitość kwitnienia, atrakcyjność i trwałość kwiatów. Jak sama mówi o sobie: ponieważ od urodzenia , ponieważ dostałam imię Róża nie można znaleźć bardziej odpowiedniego imienia dla tego namiętnego hodowcy róż.Na dzień dzisiejszy na swoim koncie może sobie zapisać ponad 130 nowych odmian oferowanych w bardzo różnorodnych kolekcjach.

Drugą, gigantyczną postacią jest Pernille Olesen, spadkobierczyni potężnej tradycji hodowlanej Poulsenów, wszak to najstarsza córka Nielsa Dinesa Poulsena, urodzona w roku 1949. Na swoim koncie  ma indywidualnie bądź wespół z mężem Mogens Olesenem prawie pięćset odmian! Od roku 2015 najprawdopodobniej nie jest już czynna zawodowo. W każdym razie od tego czasu najnowsze odmiany  róż sygnuje swoim nazwiskiem tylko Mogens Olesen.

Na pograniczu naukowców skandynawskich i rosyjskich, działał w drugiej połowie XX wieku, łotewski naukowiec Dzidra Alfredowna  Rieksta, która pracując w Rydze osiągnęła wspaniałe rezultaty hodowlane w pracy z r.rugosa. Wyhodowała w tym schemacie około 25 odmian, a tu wspomnę o dwu jej sztandarowych projektach tj. Ritausma i Zaiga. Jej prace z rugosą, jakością i urodą znacznie przewyższają prace innych hybrydyzerów.

W odciętej żelazną kurtyną Rosji, w zakresie hodowli roślin działy się bardzo interesujące rzeczy. Oczywiście nie mam tu na myśli szarlatana Łysenki, ale prawdziwych naukowców , którzy skryci za aksamitna zasłoną np. kwiatów ciężko pracowali tworząc bardzo interesujące dzieła. Do takich naukowców z pewnością należała Viera Nikołajewna Klimienko/1909-1985/ która współpracowała z kolekcją róż Nikitskim Ogrodzie Botanicznym na Krymie w  latach 1955-1978 . W sumie stworzyła tam ponad 50 nowych odmian róż, w tym na przykład najpopularniejszą na terenie Rosji odmianę róż pnących Красный Маяк   i jedną z najbardziej znanych róż w kolekcji Nikitskiego ogrodu – „Klimentin”, nagrodzoną w 1976 r. dyplomem honorowym na międzynarodowym konkursie róż w Rzymie.

Doskonałe mieszańce herbatnie Киевлянка i Прекрасная Таврида  zostały uzyskane przez nią metodą zapylania odmiany macierzystej Miczurin mieszanką pyłku kilku odmian. Od 1957 roku Vera Nikołajewna włączyła do swoich prac 40 zagranicznych odmian nowych  , głównie niemieckich odmian sprowadzonych do Nikitskiego Ogrodu na jej prośbę przy pomocy V.M. Mołotowa. Wiera Nikołajevna jest też jednym z inicjatorów wprowadzenia w ZSRR państwowego rejestru roślin ozdobnych. Klimienko z powodzeniem zaangażowała się  również w selekcję innych roślin ozdobnych jak  bzy, lagerstroemias (lili indyjskich),   jukki. Najlepsze odmiany róż V.N. Klimenko, takie jak Девичьи Грезы», «Золотая Осень», «Прекрасная Таврида do dziś zdobią ogród różany Nikitskim ogrodzie botanicznym .

W latach sześćdziesiątych większość nowych odmian Wiery Nikołajewnej została stworzona we współpracy z jej córką Zinaidą Konstantinovną Klimenko. Zinajda zwykła powtarzać: „Mówią, że ziemia śmieje się kwiatami… To one bowiem dają nam swoją czułość i czystość. Moje najszczęśliwsze chwile to widzieć, jak goście ogrodu, patrząc na nasze róże, doświadczają rozkoszy i radości.” Zinaida Klimenko, to kierownik laboratorium kwiaciarstwa w ogrodzie Nikitskim, doktor nauk biologicznych. Z różami obcuje od lat szkolnych pomagając swej matce. Pierwsze swoje hybrydy uzyskała w roku 1955. Były to:„ Огонёк» и «Дочь Мира

Jako pierwsza w ówczesnym ZSRR, rozpoczęła prace nad różami miniaturowymi. Stworzyła takie domowe odmiany, jak Дюймовочка» и «Крымское ожерелье . W 1960 r. Do Nikitskiego ogrodu sprowadzono pierwszą „niebieską” różę – odmianę  Prelude o lawendowym kolorze, a przez kolejne lata dalszych 5 „niebieskich róż” znalazło się w kolekcji NBS. Używając tych odmian w swoich krzyżówkach, Z.K. Klimenko otrzymała pierwsze własne „niebieskie róże”: odmiany  Золушка», «Сиреневый каскад» и «Сиреневая мечта».

Od 1968 roku Z.K. Klimenko pracuje nad stworzeniem róż odpornych na choroby grzybowe i tworzy takie odmiany, jak  Весенние нотки», «Гуцулочка», «Ореанда», «Летние звёзды», «Аджимушкай», «Веснянка», «Юность», «Малиновка», «Волшебная флейта», «Весенняя заря», «Борисфен. Jedną z najlepszych odmian stworzonych przez Zinaidę Konstantinovnę  jest Коралловый сюрприз, która otrzymała złoty medal w Niemczech na międzynarodowych zawodach w Erfurcie w 1985 roku. Jest szeroko stosowana w krajobrazie miast krymskich ze względu na obfite, długotrwałe kwitnienie i jasny kolor.

Wśród odmian stworzonych w ostatnich latach wyróżniają się odmiany Марина Стевен» i «Джим – tak zwane „romantyczne róże”, których kwiaty przypominają stare odmiany w kształcie, a także jasnao pomarańczowa odmiana Полька-бабочка, która zmienia kolor podczas kwitnienia od żółtego do czerwonego.

Razem z mężem Konstantinem Iwanowiczem Zykowem, fizykiem fizyki jądrowej, stosując metodę indukowanej mutagenezy, stworzyli takie odmiany, jak Крымский рубин», «Оранжевое пламя», «Очарование», «Партенитка», «Мальчик-с-пальчик», «Благовест», «Детство», «Степной огонёк», «Эмми», «Херсонес.  Odmiana Пёстрая фантазия w 2012 roku otrzymała główną nagrodę   za piękne kolory i obfitość kwitnienia na wystawie ogrodniczej w zamku Fasaneri w Niemczech.

W ciągu 60 lat prac selekcyjnych Vera Nikołajevna i Zinaida Konstantinovna Klimenko, a także Konstantin Ivanovich Zykov, przeprowadzili w sumie 20 000 skrzyżowań w 760 kombinacjach i uzyskali   bank roślin ponad 500 tysięcy siewek, z których wybrano 300 mutantów i 520 hybrydowych form róż do dalszej obserwacji. Około 200 z nich zostało zaakceptowanych i przekazanych do testów państwowych. Na 46 odmian róż hodowlanych   Nikitski ogród  botaniczny, otrzymał certyfikaty praw autorskich. Obecnie 90 najlepszych odmian hodowli NBS jest prezentowanych w wystawowym ogrodzie różanym.

Tak więc Ogród Botaniczny Nikitsky stał się nie tylko centrum krajowym selekcji róż, ale także największym ośrodkiem selekcji róż w Rosji, gdzie opracowano teoretyczne podstawy selekcji róż ogrodowych i stworzono ponad 300 nowych odmian.

Czy to wszystkie panie które zajęły się hodowlą nowych odmian róż? Z pewnością nie, że wspomnę tylko współpracującą w Pruhonicach z  Ludvikiem Vecerą M Latovą o której niestety nic bliższego nie wiem.

Marian Sołtys

19.12.2019 Włodawa

 

3 komentarzy do “Hybrydyzerki”

  1. Kurek Tadeusz napisał:

    Panie Marianie! Tym tekstem sprawił nam Pan najwspanialszy prezent pod choinkę.
    Gratuluję! A przy okazji, wszystkim bywalcom tej strony, życzę Wesołych Świat.

  2. admin napisał:

    Taki też był zamysł.A ponieważ pośpieszałem, tekst wymaga jeszcze poprawek i uzupełnień. Liczę na uwagi
    Wszystkiego najlepszego z okazji świąt Bożego Narodzenia!

  3. Kurek Tadeusz napisał:

    Nawiązując do moich Życzeń Świątecznych, spójrzmy na puste miejsce przy stole i serdecznymi myślami (a może nie tylko myślami) wesprzyjmy Tych, którym daleko do róż.

    Wiersz ten napisał mój Przyjaciel fotografik przyrody

    „Wieczerza Wigilijna”

    Darmowa zupa na dworcu
    w resztkach pamięci dwanaście dań
    dobrze ubranych cichy szept
    i złe spojrzenia pięknych pań

    Zamiast opłatka suchy chleb
    ze sobą sam go będziesz dzielił
    zapominając dawno już
    ile w tym geście jest nadziei

    Cóż z tego że przy stole ktoś
    może dla Ciebie miejsce ma
    tu zapomniany jesteś sam
    nie wzrusza w twoim oku łza

    Arkadiusz Bała

Napisz komentarz