Uprawa róży Marechal Niel

 W Anglii, słynnej z wyśmienitej hodowli pędzonej owoców, warzyw i kwiatów, ze szczególnym upodobaniem a wielką dla siebie korzyścią hodują w szklarniach róże, a zwłaszcza też ulubioną królową wśród tych kwiatów „różę tulipanową”Marechal Niel. Pospolicie długie pędy tej silnej róży puszcza się po drutach pod szkłem rozpiętych, przywiązując je o ile miejsca starczy, bez zachowania szczególnego porządku lub przestrzegania jakichkolwiek zasad. .Jeżeli do hodowli użyte są skrzynie lub niskie budynki, to prostopadłe pędy co tydzień lub dwa nagina się poziomo i dopiero rozpina na przygotowanej drucianej siatce. Obecnie pomiędzy hodowcami róży Marechal Niel” wywołała wrażenie nowa metoda, oparta na tej samej prawie zasadzie, co hodowla winorośli. Zauważono, że u tej róży najpiękniejsze kwiaty wychodzą z silnych pędów „z młodego drzewa”, więc starają się takie młode drzewo stale co rok otrzymywać. W tym celu sadzi się przy dolnej ścianie szklarni jeden lub kilka silnych krzaków „Marechal Niel” i pozwala się rosnąć tylko dwóm pędom, które puszczone będą poziomo po drucie nad dolną ramą (belką) dachu. Prostopadle do tego drutu, a więc równolegle do krokwi szklarni przeprowadza się w równych odstępach druty, niezbyt od szyb odległe. Po ostatnich z tych drutów zagina się i puszcza wierzchołki dwu pędów pierwotnych, o których mówiliśmy, stanowiących niejako wiązanie przyszłej formy. Teraz należy dobrze żywić krzaki, podlewając je ciekłymi nawozami, a z dwóch gałęzi poziomo rozpiętych, rozwiną się liczne pędy. Pozostawiamy tylko te z nich, które wyrastają u podstawy drutów pionowych i do tych drutów przywiązujemy; wszystkie inne pędy, dla których drutu nie ma, usuwamy. Następnej wiosny pędy nowe pionowe, a właściwie teraz już gałązki, zakwitają bardzo bogato, lecz zaraz po pierwszym przekwitnieniu przycinamy je aż do nasady. Na ich miejsce z nasady wyjdą nowe i znów po drucie puszczone zostaną, po którym łatwo aż do szczytu szklarni dojść,mogą. I te w następnym roku, po przekwitnieniu, znów przycięte zostaną, by ustąpić miejsca nowym i tak dalej. Szklarnię można ogrzewać i mieć kwiaty od lutego do kwietnia lub maja. Nad siłą i zdrowiem krzaka ciągle czuwać należy, oczyszczać od pasożytów i zasilając w miarę potrzeby. Metoda powyższa przez analogię z hodowlą winorośli, z wyrozumowanym cięciem brzoskwiń i t. p. wydaje nam się bardzo praktyczną i godną wypróbowania przez ogrodników naszych.

Artykuł ten został napisany w roku 1883 a więc blisko 150 lat temu i opublikowany w wydawanym w Warszawie dwutygodniku Ogrodnik Polski. Odnosi się też do innych realiów, jednakowoż sama zasada pędzenia  kwiatów tej odmiany pozostaje niezmienna i godna spopularyzowania. Niegasnąca popularność Marszanilki zachęciła mnie do tego przedruku.

1 komentarz do “Uprawa róży Marechal Niel”

  1. Kurek Tadeusz napisał:

    Tak jak już pisałem pod opisem „Marszanili”, róża ta towarzyszyła mi na co dzień od urodzenia czyli od 1940r. do wyjazdu na studia w 1958 r. Jak wiadomo, studia łączą się nierozerwalnie ze studentkami, ale teraz trudno mi objąć pamięcią wszystkie te, które były tymi różami obdarowywane.
    Róża nasza rosła w jednospadowej szklarni zaokulizowana dość wysoko na pniu i pamiętam doskonale, jak Ojciec rok rocznie usuwał stare, mocno zdrewniałe pędy, a młode miały prawie 7 m. długości i prowadzone były przy ścianie szklarni.
    W porze kwitnienia (u nas już w lutym) co tydzień, a czasem i dwa razy w tygodniu kwiaty były ścinane i wożone do Warszawy do Centrali kwiaciarskiej przy ul. 11 Listopada, a czasem bezpośrednio do kwiaciarni.
    Ponieważ czuję się współodpowiedzialny za wątek „Uprawa róż w pojemnikach” to zaraz się tam przeniosę i przedstawię metodę uprawy tej róży w pojemniku, na przykładzie róży ‚La France’, opisaną też w dwutygodniku „Ogrodnik Polski” z 1895 r.

Napisz komentarz