Nazwy róż

Kwestie nazw róż towarzyszą mi przez cały czas pisania tego bloga. Poruszam je zawsze jeżeli znajduję jakikolwiek ślad  intencjonalności hodowcy w nazewnictwie. Próbowałem również podjąć pewne tematy w wymiarze bardziej przekrojowym. Na przykład wówczas gdy pisałem artykuł o różach  noszących imiona prezydentów *Stanów Zjednoczonych *. Obecny artykuł, jest w zasadzie szkicem szerszego opracowania gdyż temat ma ogromy potencjał. Od kwestii statystycznych do pełniejszego rozwinięcia ledwie zarysowanych niektórych wątków. W ogólnym zarysie opiera się on o jeden z rozdziałów  książki Nathalie Ferrand Createurs de roses z roku 2015 mianowicie chodzi mi tu o rozdział zatytułowany ” L’atrait des denominations” – strony 249-254. Szkopuł w tym, że autorka pisząc ten rozdział oparła się o analizę  wprawdzie aż 1500 odmian róż , ale tylko hodowców okręgu  lyońskiego  powstałych w latach 1820- 1950.  To co stanowi o sile tej książki, dla mnie jest zupełnie zbędnym ograniczeniem. Dlatego też artykuł poniższy będzie rozwijany o wątki, których Pani Ferrand nie podjęła ze względu na ograniczenia czasowe swojego opracowania, oraz o hodowców, którzy pozostali poza zasięgiem jej zainteresowania.

W wieku XVIII i na początku XIX, hodowcy swoje róże nazywali w sposób najmniej skomplikowany z możliwych. Najprościej jak się dało. Ot, Marmorea, Cramoisie, Alba, Ombre Panachee, Carmin Brillant, Pompon – czasem z dodatkiem Rouge czy Blanc, Rubra,Crimson  itp. Powoli jednakże nazwa staje się częścią składową machiny sprzedaży, ma zachęcać mniej zamożnych klientów do zakupu towaru  pod prestiżowo brzmiącymi nazwami. Ma też zachęcać klientelę z kręgów rodzącej się burżuazji , zaspokajać jej gusta. Aby to zrobić, hodowcy coraz częściej zaczynają sięgać do skojarzeń odnoszących się np. do arystokracji i dworów europejskich.

Aż 23% nazw analizowanych przez N. Ferrand odmian odnosi się do tzw. najwyższych warstw społecznych jak Braganza, Brancoveanu, Breteuil. Na przykład tej ostatniej rodzinie Joseph Pernet Ducher, poświęcił dwie odmiany tj łososiową różę herbatnią wyhodowaną w roku 1892, którą nazwie Comtesse du Breteuill i w rok później mieszańca herbatniego Marquise Litta de Breteuill. Od siebie dodam, że już w roku 1827 Julien Hardy wyhodowaną przez siebie różę chińską nazwał Comte de Breteuill, a w ponad sto lat później w roku 1912 A. Dickson swego mieszańca herbatniego nazwie Improved Marquisa Litta de Breteuil.  Z kolei rodzina Rochetaille wyróżniona została przez trzy odmiany: Souvenir Baron de Rochetaillee, /Jean Libaud rok 1888/, Mademoiselle Camile De Rochetaille/ A.Bernaix 1889/ i Baronne de Rochetaillee F.Dubreuil rok 1900. Z analizy tej wynika, że w większości honorowane są rody wywodzące się z regionu środkowo wschodniego Francji jak Lyon, Sabaudia, Franche Comte, Isere.

Ówczesne obyczaje zezwalały na sięganie bez większego skrępowania również po nazwy rodów królewsko cesarskich. Za przykład niech nam posłuży  herbatnia róża Alexadre Bernaix nazwana Madame la Princesse de Besaraba de Brancovan. Jednakże chyba największą sławą wśród braci różanej cieszyła się cesarzowa Eugenia, żona Napoleona III. Wprawdzie była jak na tamte czasy wyjątkowo długowieczna, dożyła bowiem 94 lat, to jednak wszystkie siedem ofiarowanych jej róż pochodzą z lat pięćdziesiątych oczywiście dziewiętnastego wieku.

Idąc dalej,  spotkamy odniesienia do  świata mondu, ludzi którzy zdobyli swoją pozycję nie dzięki koneksjom arystokratycznym ale politycznym czy finansowym  zdobywając ją  drogą awansu jak Clermont-Tonnerre, Gramont, Moustier, etc. Również osobistości z kręgów sztuki czy literatury były inspiracją do nadawania nazw. Wielki pisarz Victor Hugo cieszył się we Francji wielką estymą, nic więc dziwnego, że jego pamięci poświęcono w swoim czasie cztery odmiany a dodatkowo w stulecie jego śmierci również Marie Louise Meilland tak nazwała swego ciemno czerwonego mieszańca herbatniego.

Sięgano również po postaci skandalizujące jak ostentacyjna lesbijka Elizabeth de Gramont, która to była inspiracją dla Antoine Levet , który poświęcił jej w roku 1885, swoją herbatnią Mademoiselle Elizabeth de Gramont . Innym przykładem będzie afera Dreyfusa. Wprawdzie róż poświęconych rodowi Martel jest co niemiara – HMF – wymienia ich 10 – , to z całą pewnością wyróżnia się tu mieszaniec herbatni  Comtesse de Martel, poświęcony w roku 1939 przez Francisa Meillanda bardzo nieciekawej postaci jaką była  hrabina Martel która była wziętym francuskim pisarzem o wyraźnym przechyle antysemickim. Postawa jej uwidoczniła się zwłaszcza właśnie w sprawie Dreyfusa. Pośrednio wnosić by należało o antysemickich sentymentach Francisa Meillanda a zapewne i klientów na których musiał tu liczyć. Róża Severine  Pernet Duchera z roku 1918 poświęcona została innej skandalizującej, niejednoznacznej postaci Caroline Remy. To sympatyzująca z komunistami feministka i pacyfistka. Trudno jednoznacznie powiedzieć czy bardziej pożyteczna czy głośna.

Kolejna grupa  róż, to nazwy odnoszące się do samego society różanego.

Hrabina Bouchaud, której mąż, był pierwszym prezydentem francuskiego Stowarzyszenia hodowców róż, otrzymuje w roku 1890 od Jean Baptiste Andre Guillot różę Madame la Comtesse de Bouchaud . Dalej mamy markizę de Ganay, wielką miłośniczkę i znawczynię ogrodów, którą honoruje  w 1909 roku Pierre Guillot mieszańcem herbatnim  Marquise de Ganay . Niestety odmiana ta została już utracona. Z kolei baron Nathaniel de Rotschild , pasjonat kwiatów a zwłaszcza róż upamiętniony został w roku 1884 przez  Jeana Pernet różą Baronne Nathaniel de Rotschild . Nie zapomniano też o Markizie de Sinety, patronce  stowarzyszenia hodowców róż,  którą upamiętnił  w roku 1906 pięknym mieszańcem herbatnim/ późniejsza pierwsza laureatka grand prix  konkursów w Bagatelle w roku 1907/  Marquise de Sinety sam Joseph Pernet Ducher.

Hodowcy nie zapomnieli również o stricte własnym środowisku, kolegach, członkach rodzin, małżonkach i dzieciach. I tak Joseph Schwartz  pamięta o Jeanne Drivon , to bliska krewna hodowcy. W czasie gdy poświęcano jej różę  białą polyanthę Joanne Drivon ,  miała zaledwie 10 lat a już wówczas zasłynęła tym, że jako uczennica szkoły muzycznej w Lyonie w klasie skrzypiec, zdobyła główną nagrodę za postępy w nauce.  Później, w roku 1900, wdowa po Józefie Schwartzu, inną polyanthę nazwie imieniem jej syna – Charles Metroz.

Honorowanie swych żon było wśród hodowców , powiedzmy sobie, zwyczajem ogólnie przyjętym. Dla przykładu : Louis Mermet w 1869 roku swoją różową herbatnią nazwie Cathetine Mermet . Odmiana ta wyda w roku 1885 roku biały sport,  który otrzyma nazwę Blanche Catherine Mermet . Również w roku 1869, Pierre Guillot nada swojej również herbatniej imię Madame Pierre Guillot. Dalej Cesar Chambard upamiętni w roku 1931, swą żonę różą Souvenir de Madame Chambard a Andre Schwartz swoją żonę – Madame Andre Schwartz , żółtą herbatnią. Wyliczanie przykładów zakończmy różą burbońską z roku 1842, Madame Anne Beluze, tak nazwaną cześć żony hodowcy.

Matki hodowców. Ograniczę się tu do najświetniejszego przykładu – Madame A. Meilland – najsławniejszej róży świata, która w zamyśle hodowcy miała upamiętniać jego matkę Antoninę. Cóż, z różnych względów w świecie bardziej upowszechniła się angielskojęzyczna nazwa Peace. Róża Madame Albert Barbiere to hołd hodowcy Alberta Barbier dla swej żony. A w ogóle rodzina Barbier jest doskonałym przykładem jak hodowcy dbali o swoją pamięć. Wspaniałą różą, mieszańcem wichury, Alberic Barbier,  upamiętniono seniora rodu, również ogrodnika, Alberic Barbiera. Upamiętniono brata hodowcy Eugeniusza remontantką Eugene Barbier , jego synów Rene  i Leona różami Louis Barbier i Rene Andre, również bratanka Auguste mieszańcem wichury Auguste Barbier . Twórca pozycji firmy Albert doczekał się  chyba najwspanialszej róży ze stajni Barbier jaką moim zdaniem jest Albertine.

Osobnym przypadkiem jest Joseph Pernet Ducher , który w I Wojnie Światowej poniósł straszliwą stratę. Stracił mianowicie na polach bitew obu synów. To ich właśnie upamiętnił wspaniałymi różami Souvenir de Claudius Pernet i Georges Pernet.

Kolejna grupa nazw róż to nazwy odnoszące się do miast, regionów czy krain z którymi związani są hodowcy. Jak podaje Nathalie Ferrand na stronie 251,  w cytowanej już książce 7%  analizowanych przez nią nazw róż odnosi się do pojęć geograficznych. Do samego Lyonu, jak to policzyłem dzięki HMF, odnosi się około 40 odmian. Są to nazwy bezprzymiotnikowe  jak pernetiana z roku 1900 Pernet Duchera czy współczesna odmiana patio Rosy Eskelund Hansen z roku 2009. W zakresie przymiotników hodowcy rozwinęli wielką pomysłowość i wykazali się dużą fantazją.  Popatrzmy tylko: Ardoise, Beaute, Bijou, Coquette, Dandy, Enfant, Etendard, Etoille, Gloire, Merveille, Orgueil, Panachee, Perfection, Perle, Pompon, Prestige, Reine, Triomphe i zakończmy tę wyliczankę najnowszą kreacją Fabiena Ducher Soyeuse de Lyon z roku 2007.

Kwestie religijne mają dziś o wiele mniejsze znaczenie niż na przełomie wieków XIX i XX, choć i dziś Ranchon z firmy Croix , nazwał niedawno wyhodowaną różę imieniem papieża Franciszka - Rose Pape Francois . Zacznijmy więc od papieży, oto co udało mi się znaleźć: Pope – ta damascenka  Laffay z roku  1840 nie ma określonego papieża. Zatem przyjmijmy , że chodzi o papieży w ogóle. Pope John Paul II  – Keith’a Zary  z 2006 roku to przeuroczy, biały, mieszaniec herbatni. W orszaku uhonorowanych papieży, wystąpią jeszcze Piusowie – IX,X, i XI.

W omawianym okresie nazwy róż w odniesieniu do spraw ostatecznych są stosunkowo częste. Do nich to zapewne odnoszą się takie nazwy jak:  Reine des Vierges – jasno różowy burbon Jana Beluze z roku 1844,Vierge de Clery -Auguste Alexandre Baron-Veillard (1888), czy po prostu Vierge , nieznanego hodowcy, dalej biała noisette Bouquet de Marie – Frederic Damaizin 1858 i Bouquet de la Vierge – Souper&Notting 1874, dodajmy jeszcze Virginale – Francois Lacharme 1858 i Innocence – Joseph Pernet Ducher 1897

Bogaty jest też bukiet róż poświęconych kardynałom różnej maści, że wspomnę tylko dwie najbardziej znane. Cardinal de Richelieu i Cardinal Hume. Ale jednakowoż solą kościoła są święci. Tu dam jedynie dwa przykłady: Therese de Lisieux , biały mieszaniec herbatni Josepha Orarda z roku 1991 i naszego Stanisława Żyły Św. Tereska z Lisieux  biało kremowa okrywowa róża z roku 1997. Wspomnijmy jeszcze o  Bierenhere de la Salle /po świętym Jean Baptiste de la Salle/- Jak miała się w zamyśle hodowcy Armanda Garcona nazywać Madame Isaac Pereire. Skąd więc się nagle wzięła Madame Pereire?W tym czasie Margottin, inny hodowca róż , który miał prawa do róż Garcona,  zabiegał o – jak byśmy to dziś powiedzieli – sponsoring u Mme. Fanny Pereire, żony słynnego, paryskiego bankiera  Isaaca Pereire. Mamy więc tu ślad kolejnego tropu. Nazwy róż kupione, bądź jak gdyby kupione przez możnych.

Nazwy róż zawierają też odniesienia do aktualnych wydarzeń, starają się je w pewnym sensie komentować czy też upamiętniać. Przykładowo: Souvenir de l’Exposition de Londres – właśnie nazwaniem swojej najnowszej róży, skomentował Jean Baptiste Guillot to ważne wydarzenie, gdy to Anglia  pokazała się światu u szczytu potęgi epoki wiktoriańskiej. Les Fiancailes de la Princesse Stephanie  et de Archiduc  Rodolphe – z kolei to wydarzenie/zaręczyny/ miało wymiar czysto towarzyski/ jeżeli w ogóle osoby oficjalne, ich życie może mieć wymiar prywatny/, ale  Levet uznał, że warto je upamiętnić jakąś różą. Nawiasem mówiąc,  ta utracona już róża, nosiła znacznie poręczniejszą nazwę Stephanie et Rodolphe . Bohaterowie naszej opowieści byli bardzo pilnymi obserwatorami sceny nie tylko obyczajowej ale i politycznej. Francuzi zawierają swój wiekopomny sojusz z Anglią – i proszę bardzo, już nie tylko Pierre Guillot w roku 1908 wypuszcza mieszańca herbatniego o stosownej nazwie  Entente Cordiale, ale i w rok później Joseph Pernet Ducher. Również  polityczne zadurzenie Francuzów w Rosji i Rosjanach znajdzie swe odbicie w nazwach róż. Piszę o tym szerzej opisując już niestety utraconą odmianę France et Russie . Odnosi się ona do  sojuszu Francusko – Rosyjskiego podpisanego w roku 1892 a zwanego dwuporozumieniem. Po uzupełnieniu jego o Entente Cordiale/ o tym w innym miejscu/ w roku 1904 czyli porozumienia Francji i Wielkiej Brytanii  oraz porozumienia Rosyjsko Brytyjskiego – zaczęło funkcjonować tzw Trójporozumienie.

Mordy polityczne. Tu z całą pewnością nie ma czego upamiętniać, ale ofiary tych mordów jak najbardziej zasługują na nasze współczucie i pamięć. Lyońscy hodowcy  byli z całą pewnością autentycznie wstrząśnięci mordem politycznym jaki miał miejsce w ich ukochanym mieście. W roku 1894, 25 czerwca o godzinie 9.15 , piąty Prezydent Francji M Sadi Carnot/1837-1894/, został w Lyonie śmiertelnie ugodzony nożem przez włoskiego anarchistę Cesaro Santo. Carnot przybył do Lyonu na otwarcie wystawy Sztuki, Nauki i Przemysłu. Do powozu, którym przemieszczał się prezydent wdarł się zamachowiec i zadał śmiertelny cios nożem. Nic więc dziwnego, że czarodziej z Lyonu Joseph Pernet Ducher nazwie jedną z wyhodowanych przez siebie w 1894 roku róż herbatnich Souvenir de President Carnot .Niestety róża ta nie przetrwała do naszych czasów. Również we Francji, tym razem w Marsylii, 9 października 1934 roku miał miejsce zamach w który zginął król Jugosławii Aleksander I, sprawcą był chorwacki terrorysta.   Dramat ten również został uwieczniony przez również Pernet Duchera, pernetianą Roi Alexandre Premier. I jeszcze jeden przykład. Tym razem chodzi o różę Deuil  de l’empereur du Mexique z roku 1867 autorstwa tym razem Jean Baptiste Guillot. Chodzi tu o brata cesarza Austro Węgier Franciszka Józefa. Zamamiło się mu być cesarzem Meksyku- co zresztą osiągnął jako Maksymilian I – ale nie zdobył przychylności miejscowych. Gdy dostał się do niewoli , bez skrupułów  go rozstrzelano mimo, że wstawili się za nim najmożniejsi tego świata. Zapewne na tej fali powszechnego poruszenia społecznego i współczucia Guillot postanowił upamiętnić ten dramat różą.

Wydawałoby się, że co jak co ale wojny upamiętniać w nazewnictwie róż to pewna przesada. Ale nie. W połowie XIX wieku  toczy się Wojna Krymska w którą zamieszani są Francuzi. Co jednakowoż do tego mieli  luksemburczycy Soupert & Notting, którzy swą piękną  centifolię nazwali Tour de Malakoff od nazwy jednego z fortów dzielnie bronionych przez Rosjan. Pół wieku później, przez ziemie Francji przetoczy się I Wojna Światowa, która mimo zwycięstwa kosztować będzie Francję wiele ofiar. Róże  w swych nazwach natychmiast upamiętniają te dni i miejsca chwały oręża francuskiego.Le Poilu / weteran/, La Somme, La Marne  i Verdun- polyanthy braci Barbie odpowiednio z  roku 1915 i 1918. Polyanthy wówczas są jednymi ze zwycięzców na rynku róż, nic więc dziwnego,że również polyanthą Lavavasseur upamiętni jednego z ojców francuskiego zwycięstwa w tej wojnie Marszałka Foch  – Marechal Foch . Marszałek Petain dłużej czekał na swoje pięć minut, ale za to ma na swoim koncie aż dwie róże, są to  mieszańce herbatnie Louisa Reymonda Marechal Petain i Josepha Savagueota La Marechale Petain.

Zwycięstwo w tych krwawych zmaganiach dość gorzkim tytułem upamiętnił Jules Gravereaux nazywając swego pięknego mieszańca herbatniego La France Victorieuse .

Wiek XX,  przynosi pewne przesunięcia w nazewnictwie róż ku formom prostym, zwięzłym i dźwięcznym. Łatwo rozpoznawalnym jak na przykład: Memory1930, La Mascotte 1933, Erruption, 1933, Heros 1933,Nigrette 1933,  Cherrie czy  Antinea.

Z analizowanych odmian aż 53% poświęconych jest kobietom , 31% mężczyznom reszta trudna do bardziej zbornej klasyfikacji.

Nadawanie nazw róż poprzez wykorzystywanie  nazwisk popularnych osobistości było szeroko wykorzystywane do roku 1951. Dopiero wówczas bowiem weszły w życie przepisy prawa chroniące nazwiska. Co oczywiście nie znaczy by w tej akurat materii prawa dobrych obyczajów były zawieszone.  Pani N.Ferrand cytuje w swojej pracy na stronie 254, list z roku 1884 Francisa Dubreuil do markizy de Vivens w którym informuje ją, że zamierza nazwać najnowszą swoją różę jej imieniem i pokazać ją na najbliższym pokazie. W związku z powyższym uprzejmie ją pyta czy nie będzie miała nic przeciwko temu. Nie znam innych podobnych przypadków z tamtego czasu. Nie wiem więc czy należy traktować to jako przypadek incydentalny, czy już jako przyjęty dobry obyczaj, bo prawo przypomnijmy, zacznie te kwestie regulować pół wieku później.

Oczywiście róże nie są tu jakimś szczególnym wyjątkiem że czyjeś nazwisko, nazwa staje się w dzisiejszych czasach brandem, marką która tłumaczy się i przelicza na konkretne pieniądze.Przywołam tu tylko jeden przykład, branży bardzo bliskiej różom i ściśle z nią związanej. Chodzi mi mianowicie o przemysł perfumeryjny. Róże bowiem przyjmują nazwy słynnych perfum a perfumy pożyczają nazwy od róż, że wspomnę tu tylko jedną z najsławniejszych historii a mianowicie róży General Jacqueminot.

Jak już wspomniałem we wstępie artykułu, kanwą jego jest  jeden z rozdziałów   Createus de roses. A la conquete des marches. – strony 249- 254. autorstwa Nathalie Ferrand. W moim zamyśle będzie on jednakże zakrojony znacznie szerzej. Wszak mówimy tu głównie o hodowcach francuskich a i to bardzo skrótowo. Dla przykładu podam, że różą uhonorowano 10 prezydentów Francji a w artykule występuje jedynie Sadi Carnot. Do tematu tego będę więc jeszcze niejednokrotnie wracał i go uzupełniał.

1 komentarz do “Nazwy róż”

  1. Agnieszka napisał:

    Witam,
    Nie jestem hodowcą, ani znawcą tych najpiękniejszych kwiatów:) Stąd nieśmiałe pytanie do Pana… Przez wzgląd na moich przyjaciół, bliskich, ich szczególne zamiłowania – poszukuję róż o specyficznych nazwach. Może Pan słyszał i potrafi wskazać. „Moja” róża – Agnes – istnieje :) Nawet jest tu przez Pana opisana, i spotyka się ją w sprzedaży. Podobnie róża „Marco” (dla bliskiej mi osoby). Poszukuję natomiast róż o wdzięcznych imionach: Joanna, Antoni, Iwona, Brygida, Margueritte… Może Pan coś wie ? Znalazłam też gdzieś różę „Saskia” (prawdopodobnie od imienia żony Rembrandta) – czy można ją gdzieś w Polsce spotkać, nabyć ? Będę wdzięczna za garść informacji. Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz