Róże wyprzedzające swój czas – protoplastki english roses

Można by przewrotnie zapytać: Czy były róże angielskie  przed pojawieniem się róż angielskich Davida Austina?Inaczej mówiąc :  austinki przed Austinem? Tego typu róże co english roses, nie były w wieku XIX czymś niezwykłym. Dopiero w dwudziestym wieku zaczęła się tak wyraźna dominacja mieszańców herbatnich i floribund, że rosomanes jak gdyby zapomnieli, że mogą być inne róże. A gdy wielebny Pemberton wyhodował swoje mieszańce piżmowe, to przebijały się na rynku z wielkim trudem. Co nie znaczy , że róż w stylu english roses nie było. Były i to tak bardzo podobne do english roses, że trudno by było je dziś odróżnić od siebie. Jednakże w momencie gdy się pojawiały , nie wzbudzały szczególnego entuzjazmu u kupujących. Sądzę, że przyczyną tego stanu rzeczy było to iż nie były one nigdy częścią, efektem,  jakiegoś zakrojonego na szerszą skalę programu hodowlanego a pojawiały się w szkółkach różnych hodowców niejako przypadkiem , przy okazji, jako produkt uboczny. To dopiero duet Graham Thomas i David Austin  świadomie wykreował modę na ten rodzaj róż. O tym już pisałem wielokrotnie . Dziś skoncentruję się  na prekursorach English roses. Pewne cechy ich kwiatu jak kulistość, budowa rozetowa czy kielichowa znajdziemy i w kreacjach wcześniejszych. Oczywiście myślimy tu o różach które powtarzają kwitnienie.

Z tego co zdążyłem poznać, to taką najwcześniejszą różą, która bez problemy dałaby się zakwalifikować do english roses jest Gloire de Ducher.  Wspaniałość ta, powstała jeszcze w roku 1864 jako krzyżówka pomiędzy Baron de Bonstetten i Jean Soupert .Jej purpurowo fioletowe, rozetowe kwiaty sprawiają iż nie odróżnilibyśmy jej od dzisiejszych austinek.

Gruss an Aachen.

gruss-an-aachen-093

Jako drugą wymieniłbym za G, Thomasem gdy ten wskazując co bardziej udane odmiany  w grupie english roses , zaliczył do niej właśnie Grus an Aachen. Formalnie rzecz biorąc, ta wprowadzona w roku 1909 roku róża, jest mieszańcem herbatnim – przypominam, że rodzice to Karl Frau Drushki i  Franz Degaan, jej kwiaty w stylu róż angielskich kwitną jednakże  skupione w wiechy, jak floribunda, również jej pokrój zwarty, niski i sztywny najbardziej przypomina floribundę, którą to klasę róż wyprzedza o prawie ćwierć wieku. Co ciekawe, odmiana ta nie dała się zepchnąć do muzeów – /rosaria i kolekcje to dla mnie rodzaj muzeów róż/ i ciągle cieszy się, umiarkowanym to umiarkowanym, ale jednakże powodzeniem na rynku. Tak sobie myślę że decyduje o tym jej wyborna zdrowotność, oraz podwyższona mrozoodporność. Nadto ewidentnie się  rosomanes współczesnym musi podobać.

W okresie międzywojennym, pojawiła się Buff Beauty.

buff-beauty

Wyhodowana została przez Bentala , ale ma w sobie bardzo wiele z klimatu, wspomnianych wcześniej róż Pembertona. Ma w sobie ewidentne nawiązanie do róż z XIX wieku, zwłaszcza zastanawia podobieństwo kwiatów do róż noisette. Jak wiemy, nie zrobiła kariery w okresie międzywojennym. Zapewne zaszkodził w tym wybuch II wojny światowej, ale dziś z powodzeniem odzyskuje należne sobie miejsce. Nikt tylko nie wspomina, że to taka przedwojenna english roses.

Podajmy jeszcze kilka przykładów wcześniejszych floribund w tym stylu jak na ten przykład róża hodowli  de Ruitera  – Rosemary rose. Jest to krzyżówka jakiejś nie znanej nam floribundy z  Gruss an Tepliz i wygląda jak gdyby wyszła od Eversa z kolekcji róż nostalgicznych.Edward Le Grice,  z którego dorobku chętnie korzystał Austin również ma wiele róż o cechach english roses. Myślę tu o takich odmianach jak  Great News  czy Grey Dawn, Jocelyn, Plentiful, Victoriana.

Jednak najbardziej uderzające podobieństwo do późniejszych róż Austina charakteryzuje uroczą ale w Europie rzadko spotykaną różę Herberta Swima – Moonsprite,

która  powstała już w roku 1956. Mam tu na myśli jej podobieństwo do słynnej austinki – Pilgrim.  Róża ta, musiała być  wielkim zaskoczeniem dla rosomanes i wielkim wyzwaniem dla ich gustów, gdyż przeszła do historii praktycznie przez nich niezauważona. Nie najlepiej to świadczy o autonomiczności naszych gustów jako konsumentów.

Innym , tym razem prawie bezpośrednim poprzednikiem English Roses są róże E.Boernera. Zwłaszcza mam tu na myśli Parade a zwłaszcza Aloha ,

 aloha boerner Fotografia obok dzięki uprzejmości Pani Małgorzaty Kralki.

która to odmiana jest  bliskim przodkiem wielu popularnych róż Austina, takich jak Abraham Darby czy Golden Celebration. Jest jeszcze jedna róża Boernera, mam tu na myśli Geranium Red , której kwiaty , gdybyśmy przyczepili do którejś z późniejszych odmian Austina gdy to zaczął wprowadzać róże o zdecydowanych kolorach, to nikt by się nie połapał, że to nie z tej epoki. Ciekawe jak to na pstrym koniu łaska rosomanes jeździ. Odmianę Aloha , jeszcze spotkamy w obrocie handlowym, ale kto poza maniakami słyszał o Geranium Red. A przecież  w niczym nie jest gorsza od najlepszych róż Austina.           Na fotografii obok właśnie Geranium Red.

Gdy robimy tego rodzaju przegląd , nie sposób pominąć  dokonań Kordesów. Opisując poszczególne odmiany w encyklopedii, nieraz robiłem uwagi o niewytłumaczalnych dla mnie zahamowaniach i niekonsekwencjach jakie Kordesowie popełniali. Pisałem o tym szerzej w artykule „Niepodjęte tropy”.  Od dawna bowiem nurtuje mnie pytanie dlaczegóż to Kordesowie, najpierw ojciec a potem syn , nie podjęli trudu nawiązania do dorobku starych mistrzów.Wilhelm Kordes wyhodował w 1950 Parkjuwel będącą  krzyżówką Independence z mchową Red Moss. Reimer Kordes, w roku 1958 przez pewien czas zabawiał się krzyżówkami z różami mchowymi. Wyhodował bardzo atrakcyjne odmiany  Blue Boy i Black Boy a nieco wcześniej Parkzauber. Niestety, były to odmiany nie powtarzające kwitnienia. Nie poszedł dalej nie zadał tego decydującego ciosu. Zawiodła go intuicja? Zastanawia to tym bardziej ,że mniej więcej w tym czasie wyhodowali odmianę Magenta o pięknych ćwierćrozetowych kwiatach. Niestety robiła za ciekawostkę / zwłaszcza kolorystyczną/ wegetując gdzieś na obrzeżach rynku.

lavender-lassie

lavender-lassie2 – Lavender Lassie.

Inną odmianą Kordesów o równie niepokojącym , oryginalnym kolorze była wyhodowana w kilka lat po Magenta -  Lavender Lassie. Reimer Kordes, który ją wyhodował, zaliczył ją do lambertian, ale jej wdzięk przebija mało finezyjne lambertiany . Może jej pogodny liliowy kolor sprawił, że jest jeszcze w obrocie handlowym. No bo i w czym jest gorsza od np. Charles Rennie Mackintosh, Austina? O jeszcze jednej odmianie Kordesów chciałbym tu wspomnieć, o Rosarium Uetersen. Wprawdzie odmianę tę trudno zaliczyć do prekursorek  gdyż powstała w roku 1977 a więc w czasie gdy róże Austina już raźno rozpychały się na rynku, ale zastanawia mnie jej marny los. Zwłaszcza gdy zestawimy to z jej niewątpliwymi zaletami. W Polsce ma się stosunkowo dobrze, ale na ten przykład, jak piszą autorzy amerykańscy – na tamtym rynku nikt się nią nie interesuje.

Wspomnijmy jeszcze o hodowcach francuskich. Francis Meilland  w roku 1947,pokazuje światu różę Charles Mallerin, składając nią hołd swemu wielkiemu przyjacielowi.

charlesmallerin

Wielu rosomanes  jak  Roger Mann  w swojej książce „Naming the Rose”, uważa ją za najpiękniejszą róże świata. Jej ogromne kuliste kwiaty przez krótki czas pokazują , że z powodzeniem może być uważana za jedną z tych które wyprzedziły pewne trendy. Wprawdzie jej sława szybko przygasła ,ale dała życie takim pięknościom jak Papa Meilland czy Guinee. W roku 1910  Eugene Turbat wyhodował zupełnie wyjątkową  Yvonne Rabier. Choć znamy jej pochodzenie, to fachowcy po dziś dzień się biedzą jak ją zaklasyfikować . Z przyjemnością podpowiem.  To taka english rose tyle ze 50 lat przed ich narodzinami. Również  F. Dorrieux ma na swym koncie podobne pomysły hodowlane jak np. Doralita.

doralita3  Fotografie – Marian Sołtys w Roseto Botanico Cavriglia rok 2014.

Z tym ,że pojawiają się one równolegle z Austinem i wprawdzie nie wyprzedzają jego róż , ale z całą pewnością powstają równolegle i niezależnie.

Wiele z tych odmian , które wymieniłem i te które do tego aspirują, ale ich nie znam  – mogą zaoferować nam kombinacje koloru i pokroju roślin jakich nowsze odmiany nie zapewniają. Inne mogą wypełnić takie miejsce w ogrodzie, do którego english roses się nie nadają. Na pewno jednak żadna z nich nie zasługuje na zapomnienie tylko dlatego, że miały nieszczęście urodzić się przed czasem.

 

Napisz komentarz