Moje róże 2012

adam-chodun-jpg2_

Picture 1 of 209

Zapach ma niezrównany

Uwaga dla przeglądających1

Klikając na next przechodzimy do kolejnej fotografii. Klikając na fotografię możemy ją obejrzeć w większym formacie. Klikając powtórnie na fotografię – powracamy.

To już trzecia prezentacja róż z mojej kolekcji. Są to z reguły znane okazy, więc nie będę tych fotografii komentował. Są tu prace lepsze i gorsze.

CDN.

8 komentarzy do “Moje róże 2012”

  1. Agata napisał:

    Panie Marianie!
    Ciekawa jestem, jak Pan ocenia minioną zimę i straty w różach. U mnie (Brok nad Bugiem) – pogrom najgorszy od 10 lat. Całkiem zdechły 6-letnie Westerlandy, 10-letnia Peace, 10-letnia Sympatia. Wymroziło nawet Flamentanz (odbija z korzeni) i Lykkefund (takoż). Strat jest duzo więcej, także w bylinach i powonikach, które miały juz po 6-7 lat i NIGDY nie cierpiały od mrozów. . Poczułam się totalnie zniechęcona
    Koleżanki z innych stref Mazowsza tez mówią, że strasznie duzo wymarzło.

  2. Kozak Elżbieta napisał:

    W moim ogrodzie koło Lublina róże też źle przezimowały, burbonki oczywiście do korzeni, pnące: ‘Alchymist’, ‘Maigold’ i ‘Paul’s Himalaian Musk’ do okrywy śnieżnej, a okryłam je wysoko włókniną ze stroiszem, ale to normalne u nich. Rosa helenae ‘Lykkefund’ i ‘Semiplena’ nietknięte, tak samo Geschwindy (‘Gruss an Teplitz’, ‘Erinnerung on Brod’ i ‘Josephine Ritter’), posadzone były na wiosnę i była to ich pierwsza zima. Ładnie przezimowały Alby i HP oraz Galijskie. Nie mam żadnych wypadów wśród bylin, ale to też zależy gdzie posadzone, jak długo rosną. Więc może z pnących Geschwindy….

  3. admin napisał:

    Bardzo dziwna była natura uszkodzeń mrozowych tej zimy.Zanotowałem wypady róż, których nigdy bym o to nie podejrzewał. Na ten przykład Chopin a Papa Meilland słynny z wrażliwości mrozowej ma się świetnie. R.helenae semiplena rośnie obok lykkefund. Lykkefund cierpi a helenae ma się świetnie. Są odmiany jak na ten przykład gloire de dijon, które dopiero teraz wypuszczają pędy. Spustoszone zostały wielce obiecujące siewki. Przykłady mógłbym mnożyć, ale logiki w tym nie dostrzegam co mnie nieco frustruje.

  4. Agata napisał:

    Dodam jeszcze że Alchymist też zakonczył swój żywot, ulubiona Celina mojej mamy nie daje znak życia, do krainy wiecznego kwitnienia odeszły też 2 Mozarty (!), trzeci nieśmiało wybija z podkładki, co potwierdza opinię Pana Mariana o niezupełnej odporności na nasz klimat piżmowców. Choć trzy Baleriny posadzone obok żyją, więc chyba bardziej mrozodporne. Szlag trafił też dwa z trzech Elmshornów i Charlesa Austina. Nie wierzę własnym oczom, ale trafiło też połowę maków, żółtolistne lebiodki i część kocimiętek (!). Wybaczcie, że tak wyliczam publicznie rozdzierając szaty, ale takich strat, to ja jeszcze w 13-letniej historii ogrodu nie zaliczyłam. Winię ciepły styczeń, który rozhartował rośliny i mrozy w lutym, na Mazowszu prawie bez śniegu. Zgroza.

  5. kralka napisał:

    U mnie czyli zachodnie mazowieckie pnące zmarzły do kopca, choc są wyjątki- niektóre Geschwindy ( całe ponad 2 metrowe pędy puszczały pąki), Venusta Pendula, Rudolfina i Baltimore Belle, Guirlande de Amour, May Queen – ruszyły nad kopcami. Ku memu zaskoczeniu Brenda Colvin ruszyła na długich pędach, pochodzi od Rosa filipes!!. Niektóre pnące zmarzły całkowicie np Princesse Marie .Pomarzły niektóre piżmowe, lekko odbijają, ale co to jest w stosunku do tego co było w zeszłych latach juz o tej porze- Plaisanterie, Trier, Wilhelm, Mozart, Sadlers Wells.
    Byliny w gruncie nie ruszone i wszystkie historyczne pięknie przezimowały oprócz Marthy burbonki. Zmarzła Austriana, nie zrobiłam kopca. I co wielkim zaskoczeniem, że Maigold u mnie co roku albo całkowice marznie albo zaczyna od kopca- to już mój 3 egzemplarz111 Tym razem odbił spod kopca, wczesną wiosną wyglądał jak martwy.
    I do tej pory nie ruszył Paris 2000, mam go w 2 miejscach i w jednym wygląda już nieżle w drugim jeszcze nic nie widac.

  6. kralka napisał:

    I Fimbriata 1,5 wysokości obsypana kwiatami, wiosna jedynie czubeczki suche przycięłam. zaczynam niedowierzac, moze to inna odm, bo Fimbriata po ojcu Mme Alfred Carriere( odm przejściowa od noissetek do róz herbatnich), aż niemożliwe żeby miała taką mrozoodpornośc. A inna podobna, bo tez o postrzępionych płatkach White Nelkenrose jest wyraznie inna i własnie ta gorzej zimuje niż moja Fimbriata.

  7. Agata napisał:

    Kończę już ten seans opłakiwania strat. Ostatecznie ma to dobrą stronę, zwolniło się sporo stanowisk do nowych nasadzeń :). Czy istnieją jakieś róże pnące, które są w naszym klimacie niezawodne? Poza Flamentanz i Lykkefund (które w tym roku i tak startują u mnie od ziemi). Chodzi mi o tereny na wschód od Wisły i nie w miastach, gdzie zawsze jest cieplej. A może jest taki klimber? A może Louise Odier można poprowadzić jak pnącze? Są jakieś szanse, że da radę na naszym dzikim Wschodzie?
    Bardzo będę wdzięczna za uwagi i sugestie…

  8. Jacek napisał:

    U mnie (okolice Warszawy) Louise Odier zmarzł całkowicie (po raz pierwszy od 5 lat) i na razie nie odbija od ziemi. Inna sprawa, że czasami mam wrażenie, że uszkodzeniu uległa także podkładka. A Flammentanz i Lykkefund u mnie zupełnie bez najmniejszych uszkodzeń. Z pnących przeżyły w większości pędy Gertrudy Jekyll.

    Nad stratami nie ma co płakać, ale trzeba je opisać i podzielić się z innymi obserwacjami. Wysłałem Panu Marianowi takie prymitywne „narzędzie” do notowania obserwacji. Uważam, że warto je zebrać, bo w internecie nie widzę tego typu publikacji pochodzących z Polski.

Napisz komentarz