Znalezione w Polsce

Zarejestrowanie nowej odmiany nie jest u nas rzeczą ani prostą ani łatwą , ani przyjemną. Nie jest też tanie. Wyjąwszy więc przypadki gdy to ktoś zechce zrobić z tego użytek komercyjny – skazani jesteśmy jedynie na na głęboką satysfakcję, że oto jesteśmy w posiadaniu czegoś wyjątkowego. Odmiany, której to inni nie mają. Jest wiele przypadków hodowców amatorów, którzy dorobili się całkiem bogatych kolekcji, ale nie kieruje nimi motyw merkantylny. Historia róż zna i opisuje takie przypadki. Czasami więc upowszechniane są po ich śmierci, czasami sprzedają prawa do sprzedaży innym hodowcom – szkółkarzom. Najczęściej jednak wszyscy o nich zapominają i dopiero po latach jakiś rosomanes wypatrzy je w zdziczałym ogrodzie czy nie przypominających już niczego zaroślach i tchnie w nie drugie życie.Tak jak na przykład w przypadku róży róży ‚Swarzewo‚ wywodzącej się z rosa multiflora, która to została znaleziona przez profesora Zielińskiego z Kórnika, w małej miejscowości na północy Polski koło Pucka przy krzyżu przydrożnym.

W Polsce krąg hodowców zawodowych ogranicza się do kilku osób, ale i oni nie dorobili się niczego poza utrapieniem, na swoich nowych odmianach. Ilość hodowców amatorów jest nie do oszacowania, ale na pewno takich znajdziemy. Jeżeli się odezwą po przeczytaniu tego artykułu to super. Jednakże artykuł ten piszę w zupełnie innym celu.

nieznajoma-czyz-1.jpg

Picture 1 of 23

W naszych ogrodach i ogródkach mogą bowiem kryć się prawdziwe skarby. Może być tak jak w przypadku Jowity Czyż z Wrocławia, która zwraca nam  uwagę na rosnącą bujnie i zdrowo , na terenie dawnych, poniemieckich ogrodów działkowych, zapewne od przedwojnia – różę, która swą urodą zachwyca i choć na dzień dzisiejszy trudno przydać jej nazwę, wiemy z dużym prawdopodobieństwem, że to jakaś galijska z oficjalnym choć nie znanym jeszcze rodowodem.*Czytaj więcej* Przypadek ten znalazł swój szczęśliwy finał. Dziś, w szkółce Rosarium Pana Adama Choduna , róża ta, znajduje się w bieżącej ofercie handlowej pod nazwą Jowita.

roza3

Trochę inny przypadek opisuje Pani Kuczawska Rybacka. Znalazła swoją/zapewne centifolię/ w ogrodzie rodzinnym w Galicji gdzie to rośnie sobie bujnie od lat zapewne przywieziona z robót. Zapewne z Reichu. Może ze szkółek Czeskich. Może poprzez ogród dworski.*i więcej*

Jeszcze inny przykład opisuje Pani Barbara Targan. Z listu  wnioskuję, że jest to samosiewka, która rosła sobie na terenie opuszczonych ogrodów działkowych. Jak możemy zorientować się z fotografii, jest wyjątkowej urody , zapewne mieszańcem galijskiej. Okoliczności znalezienia jej wskazują, że prawie na pewno mamy do czynienia z samosiewem a więc całkiem nową odmianą.[Gallery not found] więcej *o skarbie Pani Barbary*

Zachęcam Panie Dorotę Szczepaniak i Majkę Wyciślik, które zasygnalizowały, że mają w swoich zbiorach także niezidentyfikowane piękności do podzielenia się z nami swymi odkryciami.

Barcin – Ta piękna, sil­nie pach­nąca odmiana,    została wypa­trzona w sta­rym ogro­dzie w Bar­ci­nie, przez wiel­bi­ciela i kolek­cjo­nera róż, pana Kazi­mie­rza Łakom­skiego z Bydgoszczy. Niestety nie udało się usta­lić nazwy i pocho­dze­nia odmiany, choć bez wąt­pie­nia jest to róża stu­listna. Odmianę tą postanowił rozmnożyć i udostępnić do obrotu handlowego Pan Adam Chodun i odmianę tą możemy kupić w jego szkółce *Rosarium*

Pan Adam Chodun jest wielce zasłużoną osobą w dziele propagowania róż o proweniencji polskiej. Wymieńmy bowiem jeszcze inne przypadki jak:

Radliniec

 Róża pnąca przy­wie­ziona do wsi Radli­niec przez olę­drów, czyli osad­ni­ków holen­der­skich, któ­rzy osie­dlali się w Wiel­ko­pol­sce mię­dzy XVII a poł. XIX w. Posa­dzona w ogro­dzie przy jed­nym z gospo­darstw, prze­trwała dzięki odro­stom korze­nio­wym bez szcze­gól­nych wysił­ków ze strony kolej­nych właścicieli. Odmiana odporna na cho­roby grzy­bowe i mróz, kwit­nie obfi­cie, pre­zen­tu­jąc bar­dzo uro­kli­wie i roman­tycz­nie swe wdzięki.
 Takich przypadków da się opisać dziesiątki jeżeli nie setki. Chciałbym je w tym artykule opisywać i prezentować. Bardzo proszę pochwalcie się swoimi ‚znaleziskami”. Obfotografujcie je. Chętnie takie opisy zamieszczę. Może znajdą się chętni do wymiany. Może jakiś szkółkarz zechce je nazwać i rozmnożyć . Nadto przypadki takie pomnożą tak bardzo ubogą historię róży w Polsce.

Historia pisze się dalej. 10 grudnia 2014 , Pan Jacek Kondratowicz pisze, że w jego kolekcji znajduje się róża, którą słusznie mogliśmy do tej pory uważać za utraconą. Jest to remontantka *Professor dr. Schmidt *Conrada Strassheima. Będę zabiegał o uznanie tego odkrycia przez Europa Rosarium.

Natomiast we Włodawie, znalazłem jakiegoś pełnokwiatowego mieszańca rugosy , który rósł w ogródku przedwojennego domu. Być może jest to Empress of North ,ale może też być to  miejscowy mieszaniec samoistny.

historyczna Fotografia przez uprzejmość pani Barbara Niedźwiadek Szwedo .

Vetter – To róża znaleziona przez Panią Barbarę w parku podworskim posiadłości Vetterów w Jabłonnie, województwo lubelskie. Wspaniała odmiana rwie oczy i ujmuje za serce. Jeżeli coś możemy wyrokować po fotografii – jest to remontantka, choć patrząc na solidność budowy krzewu – nie możemy wykluczyć, że jest to  rodzaj mieszańca remontantki z burbońską a nawet rugosą. Pewną poszlaką ułatwiającą jej identyfikację jest zmiana koloru na czerwony o „niebieskim” odcieniu. Cecha ta charakteryzowała wczesne mieszańce/ około połowy XIX wieku/.

Kwiaty w kolorze purpurowym, budowy rozetowej duże średnicy około 10 cm. Niezwykle obficie kwitnąca.

Zapach – zapach intensywny,  podobny do Mme Isaac Pereire .

Krzew  – wysokości do 2m o mocnych pędach zabarwionych na jasno zielono. Kolce  rozmieszczone z rzadka grube. Nowe przyrosty przebarwione na różowo. To musi być dobra, odporna i wytrzymała na mróz odmiana, która przetrwała bez opieki 70 lat w zdziczałym parku.

Liście – jasno zielone, matowe o dobrej odporności na choroby grzybowe.

Wszystko, co na jej temat wiemy .  Opis podaję za Panią Barbarą Niedźwiadek – Szwedo.

Nazwa Vetter jest umowna i robocza, po prostu chciałem ją pokazać rosomanes.

Napisz komentarz