Zapach u róż

O! Słodka róży! Kwitnące drzewo przyjaźni,

napełnia się serce moje radością i zachwytem

Szukam towarzystwa róży, ponieważ jej zapach

Przypomina mi słodki zapach Twój gdy należałaś do mnie.

Hafiz.

Temat ten podejmuję ponieważ zetknąłem się z wieloma interesującymi informacjami z którymi to chciałbym się podzielić z czytelnikami. W miarę zdobywania nowych danych temat będzie systematyzowany i poszerzany.Tyle tytułem wstępu.

Na początek spróbujmy odpowiedzieć na trywialne, zdawałoby się,  pytanie – Jaki zapach ma róża? No jak to jaki, różany!Tymczasem róże piżmowe mają zapach piżma – stąd zresztą wzięła się ich nazwa. R. canina i elganteria maja zapach przypominający jabłka ,r,rugosa pachnie – zdaniem większości – goździkami / tą przyprawą/,też przyprawą , ale już cynamonem róże cinamomea, multiflora ma zapach ananasa a glutinosa, mchu. Z kolei  zapach limonki wydzielają róże bracteata a bananów r. miligani. R.banksiae wydziela zapach przypominający fiołki a nitida lilie. Rosa macrantha i arvensis niosą zapach anyżku , a mirry rosa Primula czy English roses, że wymienię te najciekawsze.

Ciekawy jest fakt, że w zależności od odmiany, nie tylko kwiaty mają zapach. Róże canina, primula i glutinosa mają pachnące liście lub łodygi.  Zapach „sosny”  pojawia się w gruczołach „omszenia” róż mchowych, z kolei  u  Rosa roxburghii mamy apetycznie  pachnące owoce.
Zapach u róż jest jedną z najwspanialszych i najbardziej przez wieki strzeżonych tajemnic natury.
Dr James Alexander Gamble, przeprowadził ciekawe badania statystyczne. W ich wyniku doszedł do pewnych interesujących ustaleń, które to burzą niektóre nasze potoczne wyobrażenia jak na przykład to, że róże współczesne rzadziej obdarzane są zapachem niż te „stare”. Otóż analizując dane zawarte w Modern Roses IV ustalił, że tylko 49% róż powstałych przed 1900 rokiem może pochwalić się jakimś zapachem. Wśród tych , które powstały pomiędzy 1900 a 1930 rokiem, procent zapachowych sięga 59,5%, natomiast wśród tych powstałych po 1930 roku aż 68%. Dane te podaję za artykułem NYT. z 6 06 1976 autorstwa C. Westcott. W Rose Annual 1956 Dr James Gamble poinformował, że gdy przebadał 3900 odmian róż, zarówno starych jak i nowych, okazało się , że  25% z nich to bezwonne, 20% bardzo aromatyczne i reszta była gdzieś w środku.

Zastanawia – i jest to niezwykłe – że dzisiejsi hybrydyzerzy otrzymują taki sam wysoki procent pachnących odmian jak i hodowcy z przed dwudziestego wieku. Zastanawia, ponieważ współcześni hybrydyzerzy  traktują zapach jako cechę pożądaną  ale nie decydującą. W równej mierze , przy hybrydyzacji, zwraca się uwagę na formę kwiatu i perfekcyjność koloru, siłę wzrostu , odporność na choroby grzybowe i inne czynniki. Zapach jest traktowany jako czynnik recesywny o słabej charakterystyce.Słynny hodowca, Samuel Darragh McGredy IVpisze w swojej ” A Family of Roses” wprost, że wyhodowanie pachnącej, dobrej róży jest zadaniem trudnym. By wydobyć ów  recesywny czynnik  decydujący o zapachu, narażamy się na utratę innych ważnych cech jak np. odporność na choroby czy ciągłość kwitnienia. Z kolei Kim Rupert twierdzi, że za brak zapachu u róż współczesnych byli/są/ odpowiedzialni rosomanes i ich – jak się wyraził -dolary. Gdyby nie kupowali róż bez zapachu, to hodowcy by ich nie proponowali. Jeżeli zwykły amator odmówiłby kupowania róż bez zapachu , to takie nie pojawiłyby się na rynku. Hodowca nie ma kontroli nad zapachem róż.Czynniki jaki rządzą pojawianiem się zapachu w nowych hybrydach są dość nieznane. Za to wie, że jego róże będą się kwalifikowały do najwyższych nagród w konkursach nawet jeżeli nie będą miały zapachu.

Do podobnych wniosków doszedł również Dr. W.E.Lammerts.  Opisuje je John Paul Edwards w artykule Which roses are the most fragrant a American Rose Annual z roku 1960 str 27. Na wiosnę 1950 roku, dr Walter Lammerts, wybitny Hybridizer i autorytet w świecie róż, przeprowadził ciekawy eksperyment. Wraz z grupą innych  ekspertów,  zorganizował badania właściwości zapachowych bardzo wielu odmian w Descanso Rose Historic Gardens w Południowej Kalifornii. Ten ogród zawiera około 600 odmian róż, w tym niemal wszystkich ważnych różnych wprowadzony od około 1500 roku do chwili obecnej. Najważniejsze odmiany z każdego okresu  historii były testowane na  zapach przez poszczególnych członków komisji ekspertów. Wnioski wyciągnięte przez zespół zaskoczył nawet same władze. Ich odkrycia obaliło stare przekonanie, że wszystkie stare róże są pachnące. Test okazał się dość jednoznaczny. Okazało się , że od początku historii  róż, tylko około jedną trzecią z odmian wprowadzonych w każdym okresie można zaklasyfikować jako „pachnące” lub „bardzo-pachnące.”  W tej samej proporcji mamy róże umiarkowanie pachnące i bez zapachu. Jak widzimy tym słodkim towarzystwem rządzi rozkład /statystyczny/ normalny – zgodnie z krzywą Gaussa. Skąd więc owo tak bardzo rozpowszechnione i utrwalone przekonanie o tym, że róże z pierwszej połowy XIX wieku i te wcześniejsze są bardziej aromatyczne?

Jak by nie było trend ten można przynajmniej starać się odwrócić.W każdym razie James Gamble  postanowił w roku 1953 ufundować specjalną nagrodę – medal – dla twórcy pięknie pachnącej róży. James Alexander Gamble Fragrance Medal jest przyznawany dla wybitnych róż nowych i „klasycznych” bardzo aromatycznych. Wymogi są bardzo surowe. Wyboru dokonuje kolegium ARS corocznie/choć nieobowiązkowo/ spośród odmian , które uzyskały rating minimum 8,0/7,4?/Na dzień dzisiejszy są to: Crimson Glory, Tiffany, Chrysler Imperial, Sutter’s Gold, Granada, Fragrant Cloud, Papa Meiland, Sunsprite, Double Delight, Fragrant Hour, Angel Face, Secret, Mister Lincoln.
Również ARS przyznaje wyróżnienia za zapach swoim laureatkom. Są to:
Amber Queen, America, Arizona ,Bonica, Broadway, Chrysler Imperial, Double Delight ,Intrigue, Mister Lincoln, Perfume Delight, Sheer Bliss, Sun Flare, Sutter’s Gold, Sweet Surrender, Tiffany, Tropicana, Voo Doo, White Lightnin.  

Po zamknięciu programu AARS, po kliku latach przerwy wystartował w USA inny, bliźniaczo podobny do niemieckiego ADR. W pewnym stopniu zastąpiła ją trochę inaczej sformatowana instytucja o nazwie AMERICAN GARDEN ROSE SELECTION – AGRS. W sposobie oceny oparta jest ona o doświadczenia niemieckie . Dodatkowo  AGRS przyznaje nagrody za zapachFunkcjonuje ona od roku 2016.

Nic więc dziwnego , że Le Grice zauważa w Rose Growing Complete, że przynajmniej w Anglii , liczba odmian o dobrym zapachu wzrasta w dużej mierze dzięki działalności RNRS, które praktycznie uniemożliwia uzyskanie tak cenionego w Anglii Złotego Medalu , przez różę bezwonną. Z kolei Jack Harkness, w swojej wydanej w roku 1971 książce Roses, pisząc o zapachu u róż, za jedną z przyczyn braku zapachu u wielu mieszańców herbatnich uznał wymagania stawiane przez bujnie rozwijający się handel kwiatami ciętymi. Nałożyły się tu dwa czynniki. wyjaśnia, że alkohole i cukry tworzące zapach, przechowywane są w brodawkach umieszczonych na dolnej stronie  płatków. muszą być one wystarczająco elastyczne by umożliwić uwalnianie się substancji zapachowych.Kwiaty cięte wymagają odpornych na uszkodzenia mechaniczne, grubych, twardych płatków a takowe bądź nie zawierają substancji zapachowych, bądź utrudniają ich uwalnianie.

Jedną z przyczyn naszej fascynacji różami, jest ich niezwykła różnorodność. Żadna inna grupa roślin w ogrodowych nie wydaje się być zdolna do wytwarzania takiej palety cudownych kolorów i form. Jednak to – o czym czasami zapominamy – dotyczy w równym stopniu zróżnicowania ich zapachu. Znane, stare odmiany, takie jak Lady Hillingdon ‚,’ Mme Isaac Pereire ‚,’ Desprez A Fleur Jaune”, „Sophie’s Perpetual”, „Belle de Crécy ‚,’ Madame Alfred Carriere ‚,’ Ispahan”, „Seagull czy Splendens , każda z tych odmian ma zapach, który jest nie tylko zupełnie różny, ale i jakość zapachu każdej z nich, dała każdej z nich trwałe miejsce w naszych sercach i ogrodach abstrahując od jej wizualnego piękna.
Mimo tego, że już prawie 50 lat obcuję z różami, nie mogę wyjść z naiwnego zadziwienia jakież to niezwykłe piękno zapachu można w nich znaleźć. Mam pełną pokory świadomość, że te niezwykle wyrafinowane kompozycje zapachowe nie powstały dla nas. Są one bowiem integralną częścią przyrody, służąc do zwabiania owadów, do zapylania. Jednocześnie jakże dobrze odwołują się do naszego poczucia piękna a poznanie jego budowy i struktury było niezbędne na przykład przy tworzeniu najlepszych perfum.

Jak już wspomniałem, zapachy są wydzielane z gruczołów umieszczonych na dolnej powierzchni płatków, które można zobaczyć pod mikroskopem (a w niektórych przypadkach, na powierzchni liści, jak u R. eglanteria) oraz na tym szczeciniastym poroście jak u róż mchowych. Skład chemiczny zapachu róży, wszystkich odmian, jest niezmiernie skomplikowany. Analiza składu chemicznego pachnących olejków uzyskiwanych z kwiatów rosa damascena Kazanlik - najczęściej uprawianej róży do produkcji olejków wykorzystywanych przez przemysł perfumeryjny – do tej pory ujawniła i zidentyfikowała prawie 400 składników.

Jeżeli chodzi o branżę  perfumeryjną,to nie ma chyba takiego kwiatu lub składnika równie ważnego jak róża. To jest tak istotny czynnik dla alchemii wielu zapachów, jak drożdże przy pieczeniu ciasta, element ten jest zarówno potężny jak  i elastyczny. W przypadku niektórych zapachów jest centralnym aspektem, istotą wyrafinowanej kobiecości. W innych, staje się magicznym, niewykrywalnym eliksirem. Róża jest jednym z niewielu kwiatów, których zapach jest „wyciszony” musi być wyodrębniony z jej płatków w przeciwieństwie do wiciokrzewu, piwonii czy bzu nie da się go wymyślić w laboratorium. Technologia do tej pory  nie była w stanie przekroczyć tej bariery.

Chemia różanego zapachu jest skomplikowaną mieszanką olejów eterycznych. Najważniejszy jest rodinol który ma zapach „starych róż. Inny znajomy zapach to geranium, który jest produkowany przez geraniol. Nerol przynosi zapach magnolii. W pomarańczowych i żółtych różach, eugenol nadaje korzenny zapach często  olejku goździkowego. Jeśli przyjrzymy się składowi  róży dokładniej, okazuje się, że około 85% objętości pachnącego oleju składa się z czterech materiałów, kolejne dziesięć stanowią około 10%, a pozostałych kilkaset składników w ostatnim 5% olejku. Ten typ składu charakterystyczny jest nie tylko dla zapachu róż, ale w wielu innych kwiatów takich jak jaśmin, narcyz, i lawenda. Otworzyło to przed producentami perfum nowe horyzonty.

Jednak to, co jest być może bardziej interesujące jest to, że odmiana róż wykorzystywanych do produkcji perfum nie zmieniły się przez cały ten czas . Podczas gdy do hodowli kwiatów ciętych eksperymenty stale dostarczają nam nowych hybrydowych odmian w zakresie czasami-nienaturalnych kolorów i w szkółkach  wiecznie majstruje się  przy nowych odmianach i są nawet róże które kwitną w cieniu, to do dziś przemysł perfumeryjny wykorzystuje głównie tylko dwa rodzaje róż do produkcji zapachów: ostre zapachy daje Rosa damascena i pochodnie od niej, natomiast  musujące, pikantne wonie Rosa centifolia, czasami nazywana May Rosa. Na przykład wyprodukowane przez Diora w roku 1985 perfumy Poison w decydującym stopniu opierają się na zapachu attaru. Podobnie zresztą jak Chanel nr5 bazuje na ekstrakcie z centifoliii uprawianej w okolicach Grasse, światowej stolicy branży perfumeryjnej. Ten lokalny szczep centifolii uprawiany w okolicach Grasse , popularnie nazywany jest May Rose.

Kazanlik jest jedną z trzech róż damasceńskich uprawianych na masową skalę w okolicach miasta Kazanlik do produkcji/destylacji/ Attaru – olejku różanego. Inne to Ispahan i Gloire de Guillan . Doskonale nadaje się też do tworzenia poutpouri zapachowych, jako że płatki jej po wysuszeniu intensyfikują zapach i utrzymują go przez bardzo długi okres czasu. w XIX wieku równie często używano do tego celu płatków róży Madame Isaac Pereire . Zapach róż damasceńskich jest jak gdyby „uwięziony ” w płatkach kwiatowych i nie uwalnia się tak łatwo do powietrza jak to dzieje się w przypadku róż piżmowych, gdy to w wilgotne wieczory zapach ich wędruje po ogrodzie.

By zachować istotę zapachu róży, kwiat jest zrywany ręcznie, a pracę tą należy wykonać pomiędzy 4 a 9 rano , a pozyskany materiał natychmiast poddawany jest destylacji. Kwiaty zerwane w godzinach późniejszych używane są do produkcji podrzędnych artykułów jak brandy dżemy czy konfitury. Codziennie zrywanych jest 100 ton płatków różanych. Na jeden kilogram płatków potrzeba 200 krzewów róż. Po destylacji owych stu ton płatków otrzymuje się 35 kg esencji różanej. Na jeden kilogram olejku potrzebnych jest 3,5 tony kwiatów! Podczas pierwszego weekendu czerwca rejon Kazanlik świętuje żniwa. Róże zrywane są przez pracowników w tradycyjnych strojach ludowych , w towarzystwie śpiewów i tańców.Wybiera się nawet Królową Róż, którą to oczywiście zostaje najpiękniejsza dziewczyna w dolinie.

Drugim takim obszarem produkcji jest rejon Grasse we Francji. Uprawia się tam centifolię, odmianę zwaną Rose de Mai, lub Rose de Provence. Ma ona małe, różowe kwiaty do 8 cm średnicy, ale zgrupowanych w dużych kiściach.  Z kolei Rose Provins to specjalna róża o nazwie, którą otrzymała po mieście Provins i ma specyficzną właściwość chemiczną zachowania swoich zapachów po wysuszeniu. Do XIV wieku  był aktywny handel, a róże były wysoko cenione za ich lecznicze właściwości. Jego popularność trwała przez sześć wieków i zbudowała wielki przemysł. Nazwy Rose de Mai i Rose de Provins jak wynika z ostatnich badań wydają się być lokalnymi imionami nadanymi formom R. gallica lub ściśle związanych hybryd zachowanych do celów specjalnych.

Często mówi się że zapachowi najnowocześniejszych róż, choć czasem jest silny, brakuje wykwintnego piękna i głębi swoich przodków. Spostrzeżenie to jest niewątpliwie trafne, ale niezbyt uczciwe, gdyż jeżeli chodzi o róże historyczne to nic nie wiemy o tych słabszych, które w wyniku naturalnej selekcji nie doczekały naszych czasów. Zostały tylko te najlepsze. Stare róże są po prostu bliżej owych pierwotnych zapachów wypracowanych przez naturę w wyniku milionów lat ewolucji. Selekcja była bezwzględna, zostały tylko najlepsze. Powtarzające się hybrydyzacje przynosiły coraz to nowe losowe mieszanki , zapachowe, czasami niezgodne zapachowo które, były jak złe perfumy, brakowało im „szlifu” , dopracowania. Posłużę się tu, może niezbyt udaną analogią mieszania barw. Otóż jak wiemy, gdy wszystkie je wymieszamy otrzymamy po prostu kolor szary.
Podejrzewam, że tak jak w przypadku wprowadzenia poprzez rosa foetida wraz z kolorem żółtym –podatności na czarną plamistość – tak przez wprowadzenie do puli genowej Slater’s Crimson China, domieszał się niezbyt ciekawy zapach tej róży.
Mimo wszystko, błędem by było uznanie, że współczesne róże mają zapach gorszej jakości od swych poprzedników. Dla przykładu spójrzmy na nowe oferty zapachowe jakie wnoszą do naszych ogrodów na ten przykład róże Davida Austina. Przede wszystkim ów zapach mirry, który tak na prawdę nie ma zbyt wiele wspólnego z mirrą. Jest to raczej anyżkowy, który to wniosła do róż angielskich Constance Spry a potem jeszcze Scepter’d Isle” i „St Cecilia. Dalej mamy mieszankę zapachową herbaty i mirry u Pilgrima, poziomkowy u Countrymana czy migdałowy w Cottage Rose. Zwrócę jeszcze uwagę na laureatki James Alexander Gamble Fragrance Medal przywołane na początku artykułu.

Chociaż puryści mogą zgłosić obiekcje wobec niektórych z tych innowacji, byłoby nudno na świecie jeśli by nowe róże pachniały tak samo jak ich przodkowie, ale piękne mogą one być. Jedna z największych atrakcji róż tkwi w ich nieskończonej różnorodności. I niech tak pozostanie.

Czynniki wpływające na intensywność zapachu.

Istotnym korelatem jest  kolor. Ogólnie rzecz biorąc najbardziej pachnące róże cechują się ciemnym kolorem, mają aksamitne, grube płatki jak też te bardziej pełne,  czerwone i różowe najczęściej pachną ową istotą róż. Wprawdzie karmazynowy kolor u róż się poprawił, zniknęła owo tak denerwująca miłośników róż  tendencja do „niebieszczenia” czy raczej sinienia kwiatów, ale wydaje się że towarzyszy temu zjawisku utrata zapachu, jego intensywności. Już Jean-Pierre Vibert ostrzegł jakieś osiemdziesiąt lub dziewięćdziesiąt lat wcześniej, że osłabienie cech u gatunku jest współmierne do intensyfikacji kolorów.

Białe i żółte charakteryzują się zapachami kwiatowymi jak irys, nasturcja fiołek , a nawet cytrusami. Ciemno pomarańczowe najchętniej sięgają po zapachy owocowe. Jako, że zapach ulatnia się z płatków, kwiaty składające się z większej ilości płatków pachną intensywniej. Wyjątkiem będą tu róże piżmowe u których zapach emitują pylniki.

Zapach będzie intensywniejszy w ciepłe, słoneczne dni, jak też wówczas gdy powietrze i  gleba jest wilgotna. Przykładowo róża Parfum de L’Hay lepiej pachnie przy wysokiej wilgotności powietrza. Ilość wilgoci w glebie sprzyja to produkcji i uwalnianiu się zapachów. Dlatego też wiele róż pięknie i intensywnie pachnących rano, późnym popołudniem nie pachnie. Róża P. Dota – Girona lepiej pachnie w wysokich temperaturach, ale już Parfum de L’Hay woli temperatury niższe. Trochę inaczej reaguje na temperaturę piękna , aromatyczna Etoille de Holande, której zapach w niższych temperaturach przypomina zapach róż piżmowych, natomiast w niższych  - róż damasceńskich .

Przykładem róż odpornych na kaprysy pogodowe będą Chrysler Imperial i Mister Lincoln.Te dwie róże, oraz Madame Isaac Pereire mają nadto bardzo cenną cechę iż utrzymują zapach nawet po wysuszeniu kwiatów. Madame Isaac w XIX wieku dostarczała swych aromatycznych płatków do poutpouri tak modnych o owym czasie. Z kolei róża elganteria, podobnie jak i piżmowe, wypełnia powietrze swym jabłkowym bukietem zapachów najchętniej w wilgotne, chłodne poranki lub wieczory. Natomiast w suche letnie dni, aby poczuć jej zapach musimy liść rozgnieść. Również kwiaty niektórych hybryd róży Wichury mają zapach jabłek. Zauważamy też, że kwiaty w pełni rozwinięte, gotowe do zapylenia, będą miały intensywniejszy zapach. Pamiętajmy! Wszak nie pachną dla nas.

Kolejnym interesującym aspektem jest to, że rośliny dotknięte chorobą, a zwłaszcza czarną plamistością pachną słabiej bądź w ogóle nie pachną. Okazuje się że choroby grzybowe powodują utratę zapachu.

Często zapach róży zmienia się w zależności od tego jak długo z nim obcujemy. Zmieni się również jeżeli zetniemy ją i umieścimy w wazonie. Doskonałym przykładem będzie tu róża Claude Monet . Zapach jej, intensywny, owocowo korzenny, zmienia się podobnie jak i jej kolorystyka. Początkowo czujemy woń cytryny i bergamoty. Potem przebijają się zapachy owocowe. To jednakże nie koniec niespodzianek z zapachem. Gdy kwiat zetniemy i wstawimy do wazonu, dominować będzie nutka migdałowo – korzenna.

Kwiat po rozwinięciu się ma nieco inny zapach niż ten już zapylony.

I jeszcze jeden ważny czynnik, który to z czasem należałoby omówić w odrębnym artykule. tu zostanie jedynie zasygnalizowany. Otóż gen odpowiedzialny za zapach u róży, podobnie jak ten  odpowiadający za powtarzanie kwitnienia, ma charakter recesywny z wszystkimi wynikającymi stąd ograniczeniami. Intensywnie pachnące odmiany róż w razie ich hybrydyzacji, zazwyczaj przyniosą wysoki procent pachnących sadzonek. Zawsze można się spodziewać , że potomkowie bogatych w intensywne barwy i zapach takich odmian jak   Mirandy, Etoile de Hollande, Crimson Glory, i Charles Mallerin, Barcelona, Dame Edith Helen,Generak McArthur czt Hadley – emitują mocny zapach odziedziczony z dalekiego   przodka – róży damasceńskiej. Podobnie można oczekiwać tego samego co do odmian różowych, ale zapach tu już nie będzie tak intensywny.  Z kolei  czysto żółte odmiany rzadko można oceniać  jako pachnące. Gdy są intensywnie pachnące żółcie, jak Sutter’s Gold,  to kwiaty ich pokazują pewną dyfuzję czerwonego zabarwienia.

„Gdy wąchamy różę, to zapach pierwszych 4-5 sekund zostanie w naszej pamięci”. – Twierdzi Henri  Delbard – prawdopodobnie największy na świecie ekspert od zapachów róż. Jeżeli jednak chcielibyśmy poznać istotę zapachu kilku odmian, albo je ze sobą porównać, wówczas dobrze jest hausty  zapachu, przeplatać aromatem palonej kawy. Podobnie postępują amatorzy win, którzy przy zmianie smaków przepłukują usta wodą.

xxxxxxxxxxxxxx

Pisałem wcześniej, że rośliny dotknięte chorobą, a zwłaszcza czarną plamistością pachną słabiej bądź w ogóle nie pachną. Okazuje się że choroby grzybowe powodują utratę zapachu. Ale jest też druga strona tego medalu. Gen odpowiedzialny za zapach jest skorelowany z innym, który odpowiada za podatność róż na choroby grzybowe. Powiedzmy o tym szerzej posiłkując się opiniami hodowców.

Pierwszą rzeczą, jaką robimy, kupując różę, jest zanurzenie nosa w kwiatku, aby sprawdzić, czy   pachnie”, mówi Matthias Meilland, szósta generacja tej linii producentów róż. Klient ma zapachowe wspomnienie róż swojej babci, dzieciństwa itp. Najważniejsze, że znajduje go we współczesnych różach.

Po skupieniu się na kolorze i odporności na choroby, hodowcy są teraz zainteresowani zapachami. Trend w kierunku pachnących, staromodnych róż zapoczątkował pod koniec lat 80 ubiegłego wieku, Anglik David Austin i Francuz André Eve . Kiedyś uważane za cechę oportunistyczną, zapachy stały się samodzielną dziedziną badań. Trzeba powiedzieć, że rodzaj rosa , którego zasięg zapachów jest tak szeroki jak zakres kolorów, nie przestaje sprawiać hodowcom kłopotu, bowiem dziedziczenie tej cechy jest na poziomie 1%  Zapach nie jest dominującym genem, potwierdza Jerome Rateau, twórca róż u André Eve. Przy hybrydyzacji nie tylko się nie dziedziczy, ale na dodatek jest on powiązany z podatnością na choroby! Jest więc  specjalnym wyzwaniem, tym większym, że klienci poszukują odmian nie tylko o ściśle określonym zapachu/ starych róż/  ale i odporności na choroby. Odmiany Line Renaud” oraz Prince Jardinier to dobre przykłady współczesnych hybryd stworzonych przez Meilland, które łączą w sobie odporność na zapachy i choroby mówi Matthias Meilland. Z tak lubianych przez lubowników róż austinek, wyróżniłbym tu  „Lady Emma Hamilton”, której mięsiste i pomarańczowe kwiaty emanują silne nuty owocowe. Podobnie  Generous Gardener raczy nas zapachem w klimacie starych róż, z nieodłącznie towarzyszącą austinkom nutą piżma.

To praca empiryczna, zajmująca dużo czasu  bowiem z tym samym ojcem i matką możesz uzyskać zupełnie inne rośliny, które oczywiście będą pachnieć bądź też nie.   Pierre-Adrien Lagneau, odpowiedzialny za ogród różany Truffaut mówi: ” Wystarczy kiedy kwiat jest pachnący i już jesteśmy bardzo szczęśliwi! ”

Jeśli chodzi o stare odmiany, wybór może być trudny. Wśród gwiazd szkółek jest na pewno „Comte de Chambord” (1860) okazuje się być wyjątkową różą. Ten energiczny krzew  ma kwiaty  koloru różowego bzu, bardzo pełne z płatkami nasyconymi zapachem „starej róży”. W tej samej grupie lokuje się „Jacques Cartier” (1868)  rodzący miękkie różowe kwiaty, podobne do piwonii o lawendowym zapachu . Bardziej dzikie i bardzo wytrzymałe,  rugosy   charakteryzuje się prostymi  prostotą kwiatów, na ogół półpełnych, które uwalniają   urzekający zapach .  Dodałbym tu jeszcze  pierwszy wspinacz w historii, „Blush Noisette”. Ta róża Philippe Noisette, uzyskana w 1814 roku, jest idealna do wypełnienia małych przestrzeni. Dobrze się czuje w półcieniu, rozsiewając z bogatych wiązek swych kwiatów zapach  przypominający goździki.

 

 

7 komentarzy do “Zapach u róż”

  1. magda jarszak napisał:

    No, no mimo tego, że „Temat, który aktualnie podejmuję nie jest moją mocną stroną” wybrął Pan z niego jak zwykle znakomicie!!! Gratuluje kolejnego trafionego artykułu!

  2. Łukasz Rojewski napisał:

    Z pośród kilku tysięcy nowych siewek wyłowiłem dwa ciekawe zapachy. Pierwszy to siewka Louise Odiera z 2011 roku która przypomina mi nieco mdły zapach Konwalii majowej. Druga jest krzyżówką Morgengruss x Ghislaine de Feligonde z 2012 roku która już przy pierwszym spotkaniu nasuwa wspomnienia powszechnie używanego za czasów komuny a jakże i dziś kremu Nivea. Ta ostatnia jest chimeryczna i pachnie w zależności od pogody.

  3. Jacek Kondratowicz napisał:

    Trzeci dzień zimna i deszczu chyba sprzyja niektórym zapachom. Zauważyłem,że róża „Goethe” określana jako silnie pachnąca,teraz pachnie jeszcze intensywniej. Jej ciężki, słodki zapach jest obecnie bardziej pikantny i cytrusowy,bardziej przyjemny i jeszcze silniejszy.Trochę z żalem ale ściąłem ostatnie chyba już w tym roku kwiaty Papy Meillanda. Ten zapach jest niezawodny i niezmienny,nawet w tych warunkach.Ale chyba jest obiegową opinią,że to aromat damasceński. Bardziej przypomina słynną Rose de Mai z Grasse.

  4. Paweł Znamirowski napisał:

    Zapach róży dla mnie to podstawa wyboru,nawet najpiękniej zbudowane jeśli nie pachną,natychmiast tracą dla mnie atrakcyjność.Tu zwracam się z prośbą o podanie nazw odmian ,które jak czytam wyżej pachną fiołkami.Taka róża jest moim marzeniem od dawna,ale nie udało mi się trafić.Podobno floribunda Vogue ale jak ją zdobyć?Takich ramotek z połowy XX w. nie ma już w sprzedaży.Swoją drogą szkółkarze też mogliby się trochę wysilić i popracować dla zaspokojenia tak specyficznych poszukiwań.Przecież to by się sprzedało a nawet mogłoby być swoistym hitem.Z góry dziękuję za info jeśli ktoś zetknął się z „fiołkiem” w róży.

  5. Jacek Kondratowicz napisał:

    Proszę spróbować poszukać stosunkowo nowej odmiany „Kastelruther Spatzen Rose” z 2012 roku wyhodowanej w Rosen Tantau prawdopodobnie przez Christiana Eversa. Jest to niewielka róża krzewiasta o niedużych kwiatach,2-4 cm w typie róż nostalgicznych. Kolor biały z lekko kremowym środkiem. Pachnie fiołkami ale zapach nie jest bardzo silny,raczej lekki.

  6. ewa miszczak napisał:

    Każdy ma inny gust i inne preferencje zapachowe, zatem trudno ustalić, która róża pięknie pachnie. To zależy dla kogo. Dla mnie przepięknym, silnym i długotrwałym zapachem starych róż obdarzona jest odmiana Fisherman`s Friend. Sama roślina bardzo kolczasta i u mnie podatna na choroby grzybowe, ale zapach – to czysta rozkosz. Kojarzy mi się z pięknem dźwięku fletu – jasny, przenikliwy, ale w dobrym znaczeniu i niezwykle upajający. To nie jest ciężki aromat wschodnich kadzideł ale specyficzna woń zmrożonych malin, truskawek, jeżyn, trochę czegoś wytrawnego, może letnich ciemnych winogron z Krety plus kwiaty goździka? Z kolei odmiana Cinderella – ma, jak dla mnie, zbyt słodki, dławiący aromat, coś jak New Dawn, ale silniejszy. Najbardziej odpychającym zapachem według mojego nosa, jest obdarzona Constance Spry i podobne odmiany, których zapach określa się jako mirrowy. Dla mnie to nie jest zapach róż sensu stricte, ale czegoś podobnego do żywicy, mentolu albo płynu do dezynfekcji. Stąd powstaje taki niezwykły dysonans poznawczy, ponieważ sam kwiat jest przecudny, idealny, doskonały (i odporny na deszcz), natomiast zapach skutecznie trzyma mnie na odległość i nie pozwala na bliską i dłuższą kontemplację piękna kwiatu.

  7. Marianna Rogowska napisał:

    Zgadzam się z panią Ewą Miszczak, że zapach nazwany „zapachem mirry” jest nieładny. Mnie osobiście kojarzy się on z jakąś maścią lub żółtym serem. Miałam różę Wollerton Old Hall – piękne kwiaty, śliczny kremowożółty kolor, ale ta okropna woń… Od tej pory unikam austinek o tym zapachu.

Napisz komentarz