Mieszańce piżmowe – hybrid musk

moschata-nn moschata-nn2

moschata-nn3    Fotografie – Marian Sołtys Ogród różany Florencja 2014. Jest to bliżej nieznana róża piżmowa. świetnie prezentująca się w tamtejszym ogrodzie.

Grupa róż pachnących tajemniczym piżmem, zapachem który najintensywniej uwalnia się w ciepłe, wilgotne noce a wówczas na ponad metr wokół ich z reguły drobnych ale zawsze kwitnących chmurą kwiatów, unosi się aromatyczny obłok niepokojącego i nieco tajemniczego zapachu. Elizabeth Ginsberg w swoim artykule w NYT z 3 06 2001 zatytułowanym znamiennie „Zapach ponad wszystko” pisze: ”Te róże kwitnąc zniewalają swoim zapachem. Specjaliści od róż mogą bardzo długo deliberować o odrobinach cytryny i wanilii i podtekstach miry, ale najlepsze hybrydowe piżma pachną jak istota róż.”

Roślina zawsze jest ukształtowana we wdzięczny około dwóch metrów wysokości krzew, który różni się od innych krzewów ze względu na ich naturalny wygląd i wymogi. Po pierwszej fali kwitnienia wypuszcza nowe pędy kwitnące do późnej jesieni i właśnie te kwiaty są najbardziej niezwykłe. Mają większe wiechy i bardziej intensywny i bogaty kolor kwiatów niż te z okresu wiosenno letniego. Róże te są praktycznie niewrażliwe na choroby grzybowe i ich odporność jest imponująca. Tak więc mieszańce piżmowe  mają mnóstwo zalet:  żelazne zdrowie, długie kwitnienie i imponujące zgrupowania kwiatów, piękne liście , a niektóre z nich mrowie dekoracyjnych owoców jesienią. Jedyną ich wadą , jaką z punktu widzenia Polskich warunków klimatycznych znajduję, jest zbyt mała odporność na spadki temperatur – 6a strefa usda/-20c/ to trochę skromnie. Ci, którzy się na ich uprawę zdecydują mogą się pocieszyć tym, że świetnie regenerują z karpy korzeniowej. Te minus 20 stopni które podałem dotyczy większości odmian , ale na szczęście nie wszystkich. Takim chlubnym wyjątkiem jest np. „The Fairy”. W roku 2021 przy jednodniowym spadku temperatury do -23c,w moim ogrodzie, wszystkie odmiany z tej grupy przemarzły do linii śniegu.

Marta J.Monder w swojej książce „Róże” na str. 105 kwituje sprawę róż piżmowych krótko: „Od róży piżmowej pochodzi odmiana „Trier” Petera Lamberta, a od niej inne odmiany kilku hodowców”. Dla przeciętnego zjadacza chleba, być może to zwięzłe stwierdzenie wystarczy, ale jeżeli u Grahama Thomasa w „Rose Book’  czytam:”Trier” ma tak mało wpływu róży piżmowej, że grupa róż o której mamy dyskutować ma niewielkie prawa by rościć sobie pretensje by być nazywane Hybrid musk/mieszańce piżmowe/ albo mieszańce Rosa moschata”.Pomiędzy tymi stwierdzeniami otwiera się morze smakowitych dociekań uczonych w różach różnej maści.
Wprawdzie mój ulubiony Oscar Wilde przewrotnie stwierdza, że róże są po to by podziwiać ich kwiaty a nie studiować korzenie , to jednak spróbujmy opisać drogi i sposoby myślenia tychże „uczonych” by zbytnio nie nudząc, by czytelnik miał świadomość skąd wzięła się* The Fairy*, *Ballerina,* *Mozart*, *Robin Hood,* *Trier,* czy Will Scarlet a także co je łączy i czego po ich uprawie może się spodziewać.

Hybrid musk – mieszańce piżmowe, to grupa róż, która pojawiła się na rynku z początkiem ubiegłego wieku za sprawą Petera Lamberta i jego niesamowitej róży Trier. Pomysł rozwinięty twórczo przez Josepha Pembertona- emerytowanego księdza- który przez 12 lat emeryckiego życia wzbogacił i twórczo rozwinął ten pomysł poprzez między innymi skrzyżowanie Triera z mieszańcami herbatnimi. W tenże sposób wzbogacił ofertę róż o kwitnące przez cały sezon róże krzewiaste. Praca Pembertona kontynuowana była z wielkim powodzeniem przez Jack Bentalla -jego pracownika i współpracownika oraz jego żonę Annę.

Współcześnie, w latach 70-90 ubiegłego wieku ogromną pracę na tym polu wykonał Lens wyhodowawszy całą serię odmian róż z tej grupy. Wielebny Pemberton był łaskaw uważać się za ojca mieszańców piżmowych. Jeżeli tak, to  Louis Lens, ten belgijski hybrydyzer  i twórca nieśmiertelnej , śnieżnobiałej Pascali , z powodzeniem może być uważany za króla mieszańców piżmowych, których wyhodował około 50 odmian.

Prawdę mówiąc , biologicznie są one bardziej związane z r. multiflora niż r. moschata, ale ich ogólny wygląd , wymogi i zapach sprawiają, że tak są zaliczane. Wprawdzie współcześni hodowcy, wykorzystując najnowsze zdobycze nauki rokrocznie wypuszczają całe serie nowych odmian w tym i mieszańców piżmowych , ale wydaje mi się, że najlepsze są te mieszańce piżmowe, które zostały wyhodowane do II wojny .

Zacznijmy od pieca.

Rosa moschata. Róża Piżmowa – Prawdopodobnie była naturalnym bardzo starym mieszańcem, choć określana jest jako gatunek, mimo że nie została odnaleziona jako forma dzika. To ona jest sprawcą i dawcą owego tajemniczego, piżmowego zapachu. W „The Rose Amateur’s Guide” Thomasa Riversa czytamy:” Biała róża Piżmowa”, jest jest jednym z najstarszych mieszkańców naszych ogrodów i prawdopodobnie jest bardziej rozpowszechniona na Ziemi niż jakakolwiek inna róża”. Została sprowadzona do Anglii około 1521 roku z Hiszpanii lub Włoch. Po wielu latach popularności została zapomniana . Tak że P.Harkness w swojej „Encyklopedii róż” pisze:” Po wielu latach poszukiwań Graham Thomas odnalazł ponownie prawdziwą rosa moschata w roku 1963 rosnacą w Myddleton House w pobliżu Waltham Cross i Herts i wprowadził ją do uprawy”. Help me find jako jedną z nazw synonimincznych rosa moschata podaje właśnie imię Grahama Thomasa. Nancy Steen w swojej wspaniałej opowieści o różach – Charme Old Roses poświęca różom piżmowym odrębny szkic opisując między innymi jak to w trakcie swoich „różanych ” podróży po Nowej Zelandii, natknęła się na ogromne nagromadzenie róż piżmowych a w tym wiele nieopisanych i nieznanych nikomu samoistnych mieszańców, które pokrywały zbocze góry. W czasie kwitnienia, widok ich  przywodził reminiscencje jak gdyby góry te pokryte były płatami śniegu. Wszystkie były zdrowe i bardzo bujnie rozrośnięte a nie zaznały opieki ze strony człowieka od dziesiątków lat. To niebywałe nagromadzenie róż piżmowych tłumaczy się tym, że zbocze owej góry to nieczynna kopalnia rudy żelaza a krzewy róż były zapewne ponad sto lat temu ozdobą ogródków górniczego osiedla przykopalnianego , które zostało pochłonięte przez czas i dżunglę. Według jej opisów , naturalnie rosnące zgromadzenia róż piżmowych jak i pojedyncze ich okazy są w Nowej Zelandii zjawiskiem dość pospolitym. Przywodzi mi to myśl podobieństwo jej losów do innej wędrującej po USA róży. Mam tu na myśli Harrison Yellow.
Pierwszy znaczący ślad który zostawia w historii rozwoju róży to *Champney’s PinkCluster*. Jak opowiada P. Harkness było to tak: Ludwik Noisette z Paryża miał brata w Południowej Karolinie i wysłał mu różę chińską Old Blush, którą ten przekazał sąsiadowi John Champney.Ów sąsiad hodował wiele róż m.in. r. Moschata czyli różę piżmową. Około 1802 roku, jeden z jej krzewów wydał owoc powstały najwidoczniej na wskutek zapylenia przez Old Blush. Z uzyskanych nasion, wzrosły siewki, kwitnącej latem i pachnącej jak róża piżmowa, różowej odmiany o wzroście zbliżonym do róży czepnej. Była ona tak ładna, że wzbudziła ogólny podziw i do dziś dnia pozostaje w sprzedaży pod nazwą Champney’s Pink Cluster. Filip Noisette wyprowadził od niej kilka obiecujących siewek i w 1817 roku odesłał je bratu do Paryża, gdzie ten wprowadził na rynek najlepsze , znane dziś jako Blush Noisette. Były to krzewy o różowych kwiatach i co najważniejsze powtarzały kwitnienie.

Wróćmy jeszcze do Petera Lamberta. Pracuje on i nad stworzeniem róż pnących, powtarzających kwitnienie. W 1904 roku pojawia się *Trier * – potomek róży Aglaia spokrewnionej/siódma woda po kisielu/ z rosa moschata. Krzyżując ją z innymi energicznie rosnącymi i dobrze kwitnącymi różami krzewiastymi otrzymuje całą grupę nowych róż. Trier porządkuje je w grupę zwaną Lambertianami, będąc zamieszanym w powstanie prawie każdej z nich. Są to np: Arndt , Chamisso, Exellenz von Schubert, Heinrich Conrad Soth, Hoffman von Fallersleben, Lessing, Von Liliencroni inne. Róże te, udane pod wieloma względami nie miały jednakże w sobie tyle wdzięku by przetrwać burze i napory mody i coraz to świeższych trendów. W Rosenjahrbuch z 1992 roku – roczniku Verein Deutscher Rosenfreunde – znajduje się kompletna lista 179 kultywarów wyhodowanych przez Petera Lamberta. Zawiera ona miedzy innymi nazwy 28 lambertian /patrz również *artykuł o Lambercie*/.

pemberton.jpg Podobnie Joseph Pemberton (1852-1926)jeden z długiego rzędu anglikańskich duchownych – ogrodników , który pracuje równolegle w Anglii szukając drogi do wzbogacenia rynku o stale kwitnące i pachnące róże krzewiaste. W swojej posiadłości we wsi Havering w Essex, gdzie mieszka wraz ze swoją siostrą Florence, mając za pomocnika, /wspólnika?/ J. Bentalla, realizuje swój zamysł wzbogacenia oferty rynkowej o powtarzające kwitnienie, pachnące róże krzewiaste. Zapach u róż , jest jego idee fix. Poza działalnością społecznikowską w stowarzyszeniu miłośników róż, gdzie miał okazję zarazić innych swoją pozytywną energią. Począwszy od 1912 roku, zaczął oferować swoje nowe róże. Część tylko na pokazach, część znalazła się w obrocie handlowym. Do 1926 roku, czyli do swojej śmierci, wprowadził do obrotu 25 nowych odmian, sporo też udostępniła po jego śmierci, siostra a jeszcze później jego pomocnik Bentall – w tym chętnie kupowaną do dziś Ballerinę. Niektórzy mówią, że Pemberton zbyt wiele czasu poświęcił uprawie róż a zbyt mało zbawianiu dusz ludzkich. Jeżeli nawet jest to słuszna uwaga to ogrodnicy całego świata mogą wiele zrobić dla swoich dusz, pielęgnując i hodując mieszańce piżmowe księdza Pembertona – pisze E. Ginsberg w cytowanym przeze mnie wcześniej felietonie.

Róże J. Pembertona , a zwłaszcza te pierwsze, powstały przy udziale Trier i mieszańców herbatnich. Zresztą podobny sposób działania charakteryzował Bentalla. W sposób definitywny ukonstytuowała się w ten sposób nowa klasa róż, nazywana – słusznie bądź nie/nikły lub zgoła żaden udział r. Moschata/ – Hybrid Musk Roses, mieszańce piżmowe. Najsławniejsze róże Pembertona to: Ballerina, Buff Beauty, Clytemnestra, Felicia, Nur Mahal, Will Scarlet, Vanity, The Fairy i wiele innych. Dopiero po drugiej wojnie światowej róże krzewiaste zostały bardziej docenione, w tym i mieszańce piżmowe. Obecnie są niezastąpione w stwarzaniu zapachu i koloru krzewów i na mieszanych rabatach w lipcu i później. Kwitną one w czasie, gdy stare róże przygasają, i stąd pojawiają się w niezwykle przydatnym momencie. Obserwując je w swoim ogrodzie, mogę to zdanie potwierdzić. w Polskich warunkach są to jedne z najpóźniej kwitnących róż. Mieszańce piżmowe charakteryzują się z reguły tym, że wiążą ogromne ilości niewielkich owoców, które w przypadku takich odmian jak Will Scarlet, Penelope czy Wilhelm powodują nieodparte wrażenie jak gdyby kwitły zimą. Na tle śniegu robi to niesamowite wrażenie. Owoce te mają dużą łatwość kiełkowania i po pewnym czasie „zachwaszczają” ogród samosiejkami. Tym sposobem, przy zgoła żadnym wysiłku możemy mieć własne odmiany róż.

Rosa moschata, posiada wiele form. Jedna z nich dotarła do Europy z zachodniej Azji i przyczyniła się /poprzez róże damasceńskie do powstania róż burbońskich a także jak widzieliśmy w przypadku Champney’s Pink Cluster do powstania róż Noisette’a. Od wschodnioazjatyckich krewnych gatunku R.moschata, wywodzi się grupa bujnie rosnących, białych róż drzewiastych. Najbardziej znane są Kiftsgate , Wedding Day, Bobbie James i *Paul’s Himalayan Musk*. Jak też do grupy Hybrid musk zaliczymy: The Garland, Moschata floribunda Persian Musk Rose, Moschata nastarana. O których to będzie jeszcze okazja wiele powiedzieć.

I jeszcze jedna refleksja. Róże te miały wszystkie zalety niezbędne by odnieść sukces. Wdzięk, piękno, długie i giętkie pędy, obfite wiechy kwiatów o czarujących pastelowych odcieniach. Wreszcie długie, trwające prawie do zimy kwitnienie. Jednakże tylko nielicznym udało się przetrwać atak mody na mieszańce herbatnie. G.Thomas twierdzi, że Różom Pembertona „zaszkodziło” efektowne wejście szkółek Poulsena z nowymi kreacjami. Miał tu na myśli stworzenie floribund.  Tak też uważa L. Chapman  . Jak było tak było, cieszy mnie w każdym razie ich powrót na rynek, podobnie jak starych róż historycznych. Nie tylko ja mam do nich sentyment, bowiem jak pisze Małgorzata Kralka- „te róże są wspaniałe… mam w uprawie The Fairy, Mozart, Ballerina, Elmshorn.Bardzo mi się podobają, są zdrowe, bardzo obficie kwitną i co najważniejsze całe lato…” Jest tylko jeden, niewielki zresztą kłopot. Mieszańce piżmowe to nazwa zwyczajowa. Tak naprawdę są to po prostu mieszańce multiflory.

Marian Sołtys

Przy pisaniu tego artykułu korzystałem z: G.Thomas The Rose Book. Artykułu E. Ginsberg z NYT 3.06 2001Scent above all else. Oraz książki P. Harkness Encyklopedia róż.

5 komentarzy do “Mieszańce piżmowe – hybrid musk”

  1. kralka małgorzata napisał:

    Witam
    Po odpisaniu na mail weszłam ponownie na tą wspaniałą stronę i wygląda na to że to Pan jest jej właścicielem.
    Artykuł o mieszańcach piżmowych jest wspaniały, bo i te róże są wspaniałe.Ja mam w uprawie The Fairy, Mozart, Ballerina, Elmshorn.Bardzo mi się podobają, są zdrowe, bardzo obficie kwitną i co najważniejsze całe lato.Jeszcze się odezwę, muszę tak z doskoku, bo teraz mam dużo obowiązków.
    Pozdrawiam
    Małgorzata Kralka

  2. SMUTEK napisał:

    Witam serdecznie
    Bardzo zainteresowaly mnie Pana opisy roz i ich historia,szczegolnie roze pizmowe np.Trier ,Cornelia-chcialam sie dowiedziec gdzie mozna je nabyc,u polskich szkolkarzy nie znalazlam ich.Jeszcze mam pytanie,po jakim czasie roze te osiagaja wielkosc,jak w opisie,biorac pod uwage,ze mam ziemie gliniasta i polcien.
    Nela Smutek

  3. magda jarszak napisał:

    wiem gdzie mozna nabyc cala game roz z grupy moschata, zapraszam do kontaktu magdajarszak@wp.pl

  4. kralka małgorzata napisał:

    witam
    kocham róże, przedewszystkim historyczne, parkowe, pnace i piżmowe których mam już 20 odm. i wciąż szukam nowych. Proszę podzielić się ze mnąś swoją wiedza, na temat żródła nabycia róż piżmowych i innych. Pozdrawiam
    małgorzata Kralka

  5. migala napisał:

    witam.zakupilam roze pizmowa NEIGE DETE-Lens Roses Lenadne,mieszaniec,bialy .prosze o wskazowki co do uprawy i czy okrywac ja na zime.pozdrawiam

Napisz komentarz