Gloire de Dijon

gloire-de-dijpn.jpg gloire-de-dijon-2.jpg

Róża Noisette, ale np.: Vintage Gardens klasyfikuje tą różę jako mieszaniec herbatni Noisetta.

Synonim – W Anglii nazywana Old Glory  zdobiła praktycznie każdy dom na wyspie Wight. Była uosobieniem wiktoriańskiego piękna i najpopularniejszą pnącą różą w tamtych czasach.
Była to ulubiona róża Dean Hole, pierwszego prezydenta National Rose Society w USA. Ten angielski rosarianin,  S. Reynolds Hole napisał w 1869 roku: ” jeśli  popełnił bym jakąś ohydną zbrodnię za którą skazany zostałbym przez resztę swego życia  na posiadanie tylko jednego krzewu róży – to pragnę by była to Gloire de Dijon. W angielskim piśmie ogrodniczym The Garden, z roku 1876 , znajdziemy taką oto dykteryjkę pióra właśnie  S. Reynoldsa Hole. Otóż prześwietne towarzystwo National Society of Rosarians, po ciężkim dniu pracy podczas różanego show przy kolacji zabawiało się niezobowiązującymi konwersacjami. W pewnym momencie  Rev. H. H. Dombrain rzucił  dość standardowe pytanie: A gdy można było wybrać tylko jedną różę, to jaką? Towarzystwo było nad podziw zgodne – Gloire de Dijon.

gloire-de-dijon   Rycina autorstwa S. Hugard,  pochodzi z książki J. Gravereaux  Les Roses cultivees a L’Hay , rok 1902

Paul Barden twierdzi, że gdyby ktoś mu kazał wybrać jedną różę, to też wybrałby ją.

P. Barden dalej opisując ją twierdzi, że pewnego razu obserwując ją bardziej niż zwykle kwitnącą, postanowił policzyć jej kwiaty. Twierdzi, że doliczył się 850 sztuk! W naszych warunkach klimatycznych raczej nie mamy szans na tak obfite kwitnienie, ale gdy to przezimowała  w moim ogrodzie łagodną zimę 2012/13 pod okryciem, długo nie mogła się zdecydować na kwitnienie gdyż ciągle rozbudowywała krzew. Jednakże jesienią , kwitnienie było niezwykle spektakularne. Trwało praktycznie do końca października.

gloire-de-dijon

gloire-de-dijon2  Fotografie – Marian Sołtys w Roseto Botanico Cavriglia rok 2014. Zwraca uwagę odmienna kolorystyka tej odmiany rosnącej w Cavriglia, podobnie zresztą jak i róży Dr Eckner.

W tym miejscu pozwolę sobie na kilka uwag co do sposobu cięcia tej odmiany, gdyż nie jest to łatwa w utrzymaniu roślina. Otóż w każdym przypadku pędy skracamy w sposób istotny, nawet do połowy. Jedynie te najgrubsze możemy zostawić w spokoju. Jeżeli będziemy chcieli odmłodzić krzew, silne cięcie polecałbym po pierwszym kwitnieniu o ile się ono znacząco nie opóźni. Te wszystkie uwagi mają sens jeżeli pędy jej okrywaliśmy na zimę i jest co ciąć. Bez okrywania, jej uprawa nie ma specjalnego sensu. Co się jednakże stanie gdy okryjemy ją tylko niewielkim kopczykiem z ziemi? Wszystko będzie OK, tylko kwitnienie bardzo się opóźni i w przypadku niezbyt przychylnego przebiegu pogody będziemy mieli tylko jedno , bardzo późne kwitnienie, praktycznie jesienne.

gloire-de-d gloire-de-dijon

Chromolitografia pochodzi z dzieła Hippolite Jamain – Les Roses.

Wyhodowana przez Henri Jacotot w 1853 roku we Francji. Kiedy w roku 1917, sierżant armii amerykańskiej John Caspar Wister, znalazł się we Francji, w drodze na front, ten   architekt krajobrazu w cywilu,  zapragnął odwiedzić miejsce narodzin tej róży. Czekała go niemiła niespodzianka. Była to bowiem mała firma ogrodnicza która nigdy przedtem ani nigdy potem nie wyhodowała żadnej róży . Otóż na terenie tej firmy zagubiony pomiędzy szpargałami w szklarni rósł jeden lichy , źle prowadzony przez wnuka hodowcy – krzew tej róży. Gdy odwiedził to miejsce powtórnie w roku 1922, nie było już nawet tego krzewu. Podaję za „A rose by any name” str.130 S. Scaniello. Tam też znajdziemy inną smaczną nad podziw anegdotę. Otóż jak donosi jedna z gazet ukazujących się w Nowym Orleanie, w roku 1894 miała miejsce rozprawa z powództwa pewnej damy, której to inna dama imieniem Gertrude zwana „Queen Genie”, odgryzła palec chyba jako rywalce. Jak opisuje reporter, w pewnym momencie na sali pojawiła się owa Genia ubrana szykownie nad wyraz a jej pierś zdobiła róża Gloire de Dijon.

Kwiaty ma o budowie ćwierćrozetowej o 17-25 płatkach, mocno pachnące – zapach herbaciany z nutką owocową -, kwitnące cały sezon. U nas jednakże mówmy raczej o drugiej części sezonu. Kolor kwiatów możemy określić jako łososioworóżowy jednakże zmienia się on w zależności od warunków siedliskowych i klimatycznych.

gloire-de-dijon2

Krzew o bujnym wzroście, osiąga od 2,5 do 5m wysokości, w zależności od warunków klimatycznych, liście ciemnozielone, błyszczące. Może być uprawiana w cieniu.

We wstępie do A Rose Odyssey, J.H. Nicolas pisze:” Pamiętam również po południowej stronie domu, duży budynek z cegły, wysoki na trzy piętra, w całości pokryty różą  Gloire de Dijon.”

A. Chodun podaje, że wytrzymuje spadki temperatury do -29 C.   w każdym razie jest to najbardziej wytrzymała na spadki temperatur róża herbatnia/zbliżona do herbatnich/.W roku 1997 w roczniku Kanadyjskiego Towarzystwa Różanego ukazał się artykuł autorstwa Denisse Anderson  poświęcony uprawie róż pnących w Szwecji. Ku mojemu zaskoczeniu zarekomendował ob Gloire de Dijon do uprawy w Szwecji dzieląc się swymi pozytywnymi doświadczeniami z uprawy tej róży. Twierdzi, że świetnie zimuje i wymaga jedynie symbolicznego okrycia.

Otrzymała tytuł The Old Rose Hall of Fame nadawany przez World Federation of Rose Societes. Dobrze rozmnaża się przez sadzonki pędowe, jednakże kwitnienie tak rozmnażanych egzemplarzy nie jest wystarczająco obfite.

gloire-de-dijon_0 fotografie : Grzegorz Wróbel

Jest taka strona rosaria.pl. Pana G.Stypuły gdzie oferując do sprzedania tę różę w przystępnej cenie  tak o niej pisze: „Ta odmiana na zachodzie Europy to jedna z najbardziej rozpowszechnionych róż historycznych. Świadczy o tym choćby tytuł historycznej róży świata zdobyty tylko przez kilka przedstawicielek tej grupy roślin. Wcześnie zakwita i kwitnie długo, w klimacie gorącym prawie cały rok gdzie rośnie nawet do 5 metrów. Bardzo rzadko spotykane ułożenie płatków, w kształt jakby pomiętych chusteczek. Upojny i mocny zapach z dodatkiem owocowej nuty (coś pomiędzy cynamonem a dojrzałymi bananami?) dopełnia całości. Jednakowoż kwiaty wrażliwe na deszcz, po ścięciu szybko zasychają i w wazonie nie postoją. Pierwsze kwitnienie najobfitsze, później powtarza do jesieni. Stanowisko raczej pół cieniste, osłonięte i ciepłe gdzie wzrost i kwitnienie będzie lepsze. Podatna na czarną plamistość ale kwitnieniu nie zaszkodzi. Nie lubi niskiego i silnego obcinania. Gołe od dołu pędy można rozkładać poziomo tak, by wypuściła nowe odrosty lub zakryć sadząc przy podstawie krzaka niewysokie róże okrywowe lub rabatowe. By pięknie kwitła wymaga na zimę nie tylko kopczykowania ale wskazane jest również przygięcie pędów, położenie na ziemi i okrycie słomą, stroiszem itp. zwłaszcza w mroźne a bezśnieżne zimy”.

g-de-dijon Fotografia pochodzi z książki Róże w ogrodzie rok 1927 Bronisław Gałczyński.

Przytoczę też – myślę, że Pan Stypuła nie będzie miał mi tego za złe taką opowieść  wiążącą się z nazwą i miejscem pochodzenia tej odmiany. Gdzie to nie znajdziemy polonicum!

„W Dijon (Francja) w Katedrze św. Benigna jest pochowany ostatni z kujawskiej linii Piastów Władysław Biały (ok.1330-1388) Życiorys miał mocno romantyczny i już przez współczesnych był nazywany Le Roi Lancelot. Po kilku latach szczęśliwego małżeństwa obumarła go żona. Zrozpaczony sprzedaje swe księstwo Gniewkowskie Kazimierzowi Wielkiemu za 1000 florenów i rusza gdzie oczy poniosą. Gościł m.in. w Malborku, Pradze, Jerozolimie i Awinionie, gdzie spotyka się z papieżem Urbanem V. Następnie wstępuje do zakonu Cystersów w Citeaux po czym przenosi się do Benedyktynów w Dijon. Na wieść o śmierci Kazimierza Wielkiego rzuca wszystko i wraca do Polski. Dzięki poparciu kilku rodów wielkopolskich próbuje zbrojnie odzyskać ojcowiznę a nawet jako Piast stara się o koronę Polski. Opanowuje nawet z zaskoczenia kilka zamków w tym Gniewkowo. Opuszczony przez dotychczasowych sojuszników uchodzi z kraju i szuka pomocy u obcych. Po dwóch latach dzięki pomocy brandenburdczyków próbuje ponownie i znowu zdobywa kilka zamków. Epilog konfliktu rozgrywa się pod murami oblężonego przez wojska królewskie zamku w Złotoryi. Władysław Biały bierze udział w pojedynku z Bartoszem z Wezemborga i zostaje ranny. Zamek zostaje zdobyty przez wojska polskie. Książę Władysław wraca do klasztoru. Władysława Białego przedstawił również na jednym ze swych obrazów Jan Matejko. Wystawiony jest w Muzeum Narodowym.

Po koniec XVII wieku do Dijon przybywa zajmująca się ogrodnictwem rodzina Jacotot. W 1850 jej przedstawiciel Henri Jacotot ma honor wyhodować ową słynną różę Gloire de Dijon”.

gloire-de-dijon-le-livre-dor-des-roses-paul-hariot-1903_0142 Chromolitografia pochodzi z książki Le Livre d’Or des Roses Paula Heriot .

Pochodzenie: Desprez a Fleur Jaune x *Souwenir de la Malmaison*. Jej urodą zafascynowanych było wielu hodowców a więc często występowała w roli rośliny matecznej. Dość powiedzieć, że doczekała się ponad sześćdziesięciu  potomków pierwszej generacji!  Było tak na przykład w przypadku: Conrad Ferdinand Mayer, Souvenir de Madame Leonie Viennot,Jean Larthois, Belle Lyonnaise, Gaston Chandon czy Nardy. Była również dawcą pyłku jak np. w przypadku Madame Berard, Phylis Bide czy Vitalrose Champagne. Wiele z tych odmian jest nadal dostępnych i szczególnie tym zainteresowani rosomanes  mogą bez problemu utworzyć z nich niezwykle interesującą kolekcję.
Zupełnie inaczej opisuje pochodzenie tej róży Paul Barden.: „this climbing is a cross of an unknown tea (possibily Devoniensis) and wonderful Souvenir de la Malmaison, a Bourbon Rose”.Również Pani Odille Masquelier powątpiewa by to Despres a Fleur Jaune , miał być jej rośliną mateczną.

Na stronie Cybe Rose znalazłem krótką notkę w której niejaki William Earley opisuje interesujący eksperyment zaokulizowania Marechal Niel na pędach Gloire de Dijon. Pędy Marechala sie skróciły a za to poprawiła się obfitość kwitnienia.

12 komentarzy do “Gloire de Dijon”

  1. kralka napisał:

    Cudowna róza, ale niestety miałam ją tylko jeden sezon, gdyz po pierwszej zimie zmarzła. Muszę przyznać, że nie zabezpieczyłam jej w żaden sposób. Może w cieplejszym rejonie, odpowiednio zabezpieczona i w ogóle w lepszym stanowisku przetrwałaby i cieszyłaby oczy.Po tym doswiadczeniu wystrzegam się róż Noisetta, choc ostatnio coraz wiecej myślę o Desprez Fleur Jaune i o Gruss von Friedberg. Byc może znów zaryzykuję, ale tym razem lepiej zadbam o te piękności.

  2. W. Gubała napisał:

    No cóż, moja zabezpieczona nie daje oznak życia.
    Już się pogodziłam ze stratą. Kwitła tylko w pierwszym sezonie po posadzeniu, ale rosnąć nie chciała.
    Chyba nie ten klimat.

  3. admin napisał:

    Są to dziwy nad dziwy. Moja Gloire Dijon rośnie sobie dość niedbale posadzona przy tarasie. Chciałem mieć ją na oku. W tym roku nieokryta. No bo i jak ją okryć z jej sztywnymi mocarnymi pędami, przezimowała doskonale, tak ,że pędy przyciąłem na wysokości około 1m.Pięknie się już zazieleniły. natomiast rosnąca 3 m obok niej New Dawn teoretycznie bardziej mrozoodporna, nie wytrzymała. Taka to metafizyka mrozoodporności. Teraz niecierpliwie czekam co będzie z kwitnieniem

  4. Kozak Elżbieta napisał:

    Moja Gloire posadzona na jesieni 2010, dobrze zabezpieczona, teraz dopiero wypuściła jeden mizerny pęd, zobaczymy….

  5. Ewa Miszczak napisał:

    A jak w tym roku ma się Państwa Gloire de Dijon?

  6. Anna Krasiejko napisał:

    Moja sadzona w zeszłym roku przezimowała świetnie. Zielony jest cały pęd długości ok. 3 m i już ma młode listeczki. Zobaczymy jak będzie z kwitnieniem; jeszcze nie miałam okazji podziwiać jej kwiatów.

  7. Kurek Tadeusz napisał:

    U mnie, posadzona również w zeszłym roku, do czasu mojego wyjazdu w końcu października kwitła „na okrągło” i na pewno jeszcze długo po moim wyjeździe.
    Niestety, po przyjeździe w marcu, powyżej kopczyka czarna, a obok (nie więcej jak metr) ‚Sympathie’ pędy ponad dwumetrowe zielone i z żywymi pączkami. Wszystkie róże właściwie dopiero zaczynają wegetację (dopiero w środę odgarnąłem kopczyki) bo cały czas noce były na minusie i czasami więcej jak 5 stopni. Dopiero druga noc bez mrozu.
    Natomiast te, które są w pojemnikach i zimowały w garażu są we wspaniałej kondycji. ‚Marszanile’ już przekwitają, ale, jako ciekawostka dla Pani Ani, dwie ‚Stanwell Perpetual’ w pojemnikach zimujące w garażu za mniej więcej tydzień będą w pełni kwitnienia. Pozdrawiam Wszystkich Świątecznie!

  8. Ewa Miszczak napisał:

    Wspaniale! Dobry pomysł z zimowaniem w garażu, jeśli ma się w nim miejsce. W zeszły piątek odbierałam róże z Floribundy (Końskowola) i widziałam, jaki wpływ na krzewy w donicach ma zimowanie w samym namiocie foliowym. Piękne pędy około 15 cm z ładnie rozwiniętymi liśćmi. Właściciel mówił, że w tym roku w zimie nie dogrzewali niczym z uwagi na niewielkie spadki temperatur maksymalnie dochodzące do – 10 st C. I teraz pytanie do Państwa: czy można byłoby uprawiać Gloire de Dijon w dużej donicy i przenosić na zimę do np. garażu?

  9. Kurek Tadeusz napisał:

    Róża ‚Gloire de Dijon’ nie tylko może zimować w garażu, w pojemniku, ale świetnie nadaje się do kwitnienia zimą w pokoju. Bardzo wyczerpująco jest ta sprawa opisana przez Panią M. Karczewską w dwutygodniku „Ogrodnik Polski” z 1895 r. Prawie cały artykuł przepisałem w oryginalnej pisowni tu: http://www.roses.webhost.pl/2018/11/uprawa-roz-w-pojemnikach/.
    Co do zimowania w garażu to na przestrzeni ponad 20-tu lat praktykowania przekonałem się, że zdecydowanie lepiej zimują w ciemnym garażu.
    Ja wszystkie róże w pojemnikach wnoszę do garażu już w końcu października i wyjeżdżam do Wa-wy.
    Wracam na działkę przeważnie w połowie marca i przenoszę je na duże oszklone ganki, a te, które mają zakwitnąć wcześniej do mieszkania.
    Okna w garażu zasłaniam szczelnie styropianem od kilku lat, przedtem garaż był widny. Przy widnym garażu w marcu róże miały już kilku i kilkunastocentymetrowe nowe i bardzo bławe pędy, a teraz jak jest ciemno pędy ledwo zaczynają się puszczać. Warunek podstawowy – w garażu nie może być mniej jak 0 i więcej jak kilka stopni Celsjusza.
    U mnie, do marca, temperatura nie przekracza 5 stopni.

  10. Ewa Miszczak napisał:

    Panie Tadeuszu, dziękuję! Nabrałam nadziei, że że i mnie może uda się dochować kwiatów tej pięknej odmiany. Z uwagi na to, że mój ogród jest niewielki i praktycznie wszystkie właściwe stanowiska są zajęte, postanowiłam zacząć uprawiać piękne róże w pojemnikach. Poza tym pomyślałam, że niektórym z nich, szczególnie tym wrażliwym na mróz i deszcz (kwiaty) odmianom może to nawet służyć.

  11. Konrad napisał:

    Moja Gloria rozpoczyna drugi sezon po posadzeniu. Ma tylko dwa pędy – jeden na oko 20 cm długości, drugi na około 1m. Obecnie ma już spore pąki, które za około tydzień się rozwiną.

  12. Ewa Miszczak napisał:

    Myślę, że warto ją mieć nawet dla tych kilku kwiatów.

Napisz komentarz