Osobliwości różane

Istnieją setki gatunków i tysiące odmian róż. Różnią się one kolorem, kształtem i rozmiarem, ale wszystkie oprócz jednego gatunku róży mają 5 płatków. Ta jedna , czteropłatkowa to…r.sericea.

W rozdziale zatytułowanym – Ciekawostki uprawy róż – Shirley Hibbert pisze tak: „Istnieje wiele osobliwych odmian róż, które na pozór wydają się należeć do krainy snów, ale mądry człowiek nie przepędzi ich tam w wielkim pośpiechu. Z pewnością te dziwactwa, a niektóre z nich to całkiem urocze i zachwycające rośliny, dodają ogromnego blasku naszemu ogrodowi.”

Co to są owe osobliwości? Czy osobliwościami są sporty? Te samoistne i nieoczekiwane mutacje tak bardzo związane z powszechnością uprawy danej odmiany, albo czasami z rodzajem róż – jak w przypadku polyant, które uwielbiają dokonywać owych samoistnych mutacji , tak w kierunku zmienności kolorystycznej jak i  siły wzrostu. Te mutacje  mogą być tak głębokie jak w przypadku Independence, gdy w zestawie genów róż pojawił się nie występujący u nich wcześniej barwnik – pelargonidyna nieprawdopodobnie poszerzając gamę kolorystyczną róż. Do czasu pojawienia się Independence można było powiedzieć, że róże wielkokwiatowe nie miały pigmentu pomarańczowego. Podobnie jak do dziś nie mają pigmentu niebieskiego. Od czasu Independence  kolor pomarańczowy w różach zaczął się pojawiać coraz częściej wskutek samoistnej mutacji.

Ale bywają też mutacje płytkie, okazjonalne, czasem jedynie na jeden sezon, po czym  różyczka grzecznie wraca do szeregu. No więc jest to jakaś tam osobliwość ale nie taka znowu osobliwa. Powiedzmy sobie pospolita osobliwość.

No więc może osobliwością są róże mchowe? Nie da się odpowiedzieć na to pytanie jednoznacznie. Bowiem skala tego zjawiska ma  charakter tak powszechny jak i ograniczony. Występowanie mchu , osobliwością nazwał bym w bardzo ograniczonym zakresie. W XVIII wieku, gdy to wypatrzono takiego omszonego odmieńca na centifolii  – z pewnością był osobliwością ale w miarę rozwoju  i doskonalenia sztuki hodowlanej, możemy ową ‚osobliwość’ oswoić i dziś tacy mistrzowie  hybrydyzacji jak Np. Ralph Moore, bez kłopotu przeniosą nam omszenie na /dowolną?/ różę a nawet ową przysłowiową pietruszkę z Cerested Moss. Mchowych bym więc za osobliwość obecnie już nie uznał.

Podobnie jak się ma rzecz ze striped. Hodowcy tak się w tym wyspecjalizowali, że mogą nam praktycznie dowolną kombinację kolorystyczną owych cętek czy pasków zaoferować. Róże w cętki i paski bardzo nam już spowszedniały, rzekłbym bardziej niż róże mchowe. Pewnym wyjątkiem są wymienione tu przeze mnie dwie osobliwości. Jest to Baron Girod L’Ain i  Roger Lambelin, które  zawsze wzbudzają szczególne zainteresowanie ze względu na biały lukier wokół nierównych krawędzi ich płatków. Tu przyroda jeszcze mocno chroni swojej tajemnicy.

To że mamy róże w paski i cętki – wie prawie każdy, nawet początkujący miłośnik róż. A czy wiecie Państwo, że jest róża o pstrokatych liściach? A było to tak: W mało znanej, angielskiej firmie ogrodniczej T. English & Son  pojawiła się w roku 1922,  interesująca róża o nieznanym pochodzeniu która w handlu znalazła się pod nazwą Dorcas – z której to  w trzy lata później w tej samej firmie, wyselekcjonowano  samoistną mutację o bardzo ozdobnych lśniących liściach pokrytych  w pstrokate , białe wzory. Nazwana została Achievement.  Z tego co wiem, wyczyn ten powtórzył w roku 1971  Cocker, który z dwukolorowej róży Kordesa – Kleopatra , wyselekcjonował mutację o  pstrokatych liściach a którą to wprost nazwał Curiosity. A potem jeszcze od Curiosity pojawił się w roku 1996, w szkółkach Chessuma  kolejny sport. Tym razem klimber – również o pstrokatych liściach , zwany również Best Wishes.

Jedną z większych osobliwości z rodziny róż chińskich jest, r. mutabilis, Ta różyczka wiedzie nas w kierunku zabaw i igraszek z kolorem jakie prowadzi z nami róża. Zmiany koloru w trakcie wegetacji są w zasadzie stosunkowo niewinne w porównaniu z tym  do czego zdolne są współczesne róże. Owe zmienności są tak głębokie , że czasem nawet trudno odpowiedzialnie napisać a z jakąż to odmianą, w jakim kolorze, mamy przyjemność. Fototropizm bez wątpienia odpowiada za owe zmienności w przypadku Double Delight czy Nostalgie. Jednakże nie da się tego powiedzieć w przypadku Gloire de Dijon która potrafi zmieniać kolory  w trakcie sezonu wegetacyjnego po kilkakroć , dając zapierający dech w piersiach, spektakl kolorystyczny. Z bardziej nam współczesnych odmian, takimi umiejętnościami popisuje się Alchymist fluktuujący pomiędzy kolorem morelowo różowym a nawet czysto żółtym, jak miało to miejsce  u mnie w tym roku. Żółć upodobał sobie wczesną wiosną by  bliżej lata wrócić w utarte tory. Zmienność kolorystyczna kwiatów jest tak powszechna praktyką u róż, że trudno ją określić jako osobliwość. Rzekłbym nawet, że to jest właściwość  ogromnej grupy róż.

To w takim razie może osobliwością jest występowanie niektórych kolorów jak np czarny, niebieski czy zielony jak np. w przypadku r.viridiflora. Roy Shepperd w swojej wydanej w roku 1956 History of Rose widzi to  tak:” ta anomalia występowała w uprawie już w 1743 r., ale nie była ogólnie znana, dopóki nie została wprowadzona do obrotu handlowego przez angielską firmę szkółkarską Bembridge & Harrison w 1856 r”   Wspomina tam też , że jej synonimiczna „Nazwa R. monstrosa została nadana tej róży przez Breitera w 1817 roku i jest bardzo trafna.” Tamże , strona 62.

Nie ma róż, które są czarne, a to że takie pozornie widzimy, jest tylko iluzją naszego wzroku, skutek jego niedoskonałości. Chociaż istnieje kilka odmian róż, które wyglądem swym zbliżają się do tego celu. Na przykład turecka róża Halfeti, znana również jako „Czarna Róża Turcji”, jest niezwykle rzadką osobliwością /odmianą/ , która wydaje się pitch-black do oka, ale w rzeczywistości jest bardzo ciemnoczerwono-karmazynowym kolorem. Dzieje się tak ponieważ  w tej małej wiosce na południu Turcji gleba zawiera szczególne i unikalne pigmenty rozpuszczalne w wodzie, które wpływają na takie wybarwienie kwiatów.

Jednakowoż , by obejrzeć „czarną różę” , nie musimy jechać do Turcji, bowiem już Pliniusz mówił o czarnych różach, a wieki później  Villaresi z Monza we Włoszech twierdziła, że ​​ hodowała czarne róże chińskie i róże herbaciane – chociaż angielscy hodowcy byli wówczas sceptyczni wobec tych wieści, ponieważ żadna z nich nie przedostała się do Anglii. Najciemniejsza róża, jaką widzieliśmy, to była prawie czarna remontantka, Baron de Bonstetten, którą to wyhodował  w roku 1871 Jean Pierre Liabaud. Wywodziła się ona od znanego dawcy czerwonego koloru dla róż a mianowicie od róży General Jacqueminot. To źródło pochodzenia jednocześnie wyjaśnia nam pewne wątpliwości. Oczywiście to na pewno bardzo ciemno czerwona róża. Ale nic więcej. Druga, równie  ciemno czerwona, prawie czarna remontantka to słynna Empereur du Maroc. Takich „prawie czarnych ” pojawiło się znacznie więcej: a to Kordesów Schwartze Madonna , a to Black Baccara czy całkiem już współczesna Black Forest Tima Kordesa z roku 2000, która już nawet nie udaje , że jest czarna a ów tytułowy „Czarny Las”  ma być tylko marketingowym wabikiem.

Ten „czarny ” kolor to porozumiewawcze mrugnięcie okiem, hodowców do klientów i ci to doskonale rozumieją tą konwencję, ale z różą niebieska – sprawy się mają zupełnie inaczej. Klienci aż przebierają nogami by mieć niebieską różę a i hodowcy o to zupełnie otwarcie  zabiegają. Początkowe  próby hodowlane  były niewinną zabawą, nawet jeżeli  komuś to zajęło 20 lat jak angielskiemu hodowcy Frankowi Cowlishaw  w przypadku- Rhapsody in Blue -  nie takie bowiem rzeczy świat widział. W końcu pelargonida  w różach pojawiła się nieoczekiwanie sama z siebie. Zabawa skończyła się gdy do gry wkroczył biznes który rynek róż niebieskich, wycenił na …. miliardy dolarów. Japońska firma Suntory z pomocą manipulacji genetycznych wyhodowała nawet coś w rodzaju niebieskiej róży. To APPLAUSE – jest ona pierwszą na świecie niebieską różą, technicznie , wyrafinowanym produktem  z cudownie oszałamiającym kwiatem o delikatnym niebieskim czy raczej kolejnym odcieniem lawendowego – kolorze. Firma odtrąbiła sukces i zapadła krępująca cisza. Kolejnego kuriosum, osobliwości – nie ma . Nie ma bowiem niebieskich róż.

Niebieskich nie ma ale zielone? – czemu nie,  są zielone i to jak najbardziej. Chińska róża viridiflora znana  również jako r.monstrosa,  jest z cała pewnością jedną z takich osobliwości. Podczas gdy  jedni podziwiają jej dziwne kwiaty, inni nie lubią jej od razu i nie mogą znaleźć nic, co by poleciłoby ją jako roślinę ogrodową. Uprawiana była już w 1743 roku; ale nie była sprzedawana do 1856 r. nie wierzono, że znajdzie wystarczająco dużo amatorów. Jak wszystkie chińskie róże, bardzo dobrze radzi sobie na własnych korzeniach i wkrótce tworzy gęsto ubrany, wyprostowany krzew, z którego można ciąć kwiaty przez cały rok. Wiele widocznie ząbkowanych, powiększonych działek / sepal/ tworzy ten niezwykły kwiat. Początkowo kolor jest jasno zielony, później pojawiają się odcienie brązu i rudości, i na tym etapie kwiaty pozostają na krzaku przez tygodnie. Nie więdną ani nie upuszczają płatków  i na koniec po prostu usychają. Można z nich zrobić urocze, niezwykłe bukieciki kwiatowe, które mają tę wielką zaletę, że nie blakną ani nie więdną łatwo.

Serratipetala z jej goździkową strukturą kwiatu i płatkami przyozdobionymi najbardziej wyszukanymi frędzlami, znaleziona została przez cesarskiego ogrodnika Antoine Jacques’a w roku 1827 jako sport od innej chińskiej róży Cramoisi Superieure. No jakże mam ją opisać?! Kwiaty karminowo różowe z białokremowymi smugami na brzegach niezwykle fantazyjnie postrzępione i powycinane. Daje to wprost nieoczekiwane efekty i kwiaty momentami podobne są do goździków. Krzew jest średniej wielkości, dorastający do około 120 cm o bezkolcowych pędach. Jedna z jej synonimicznych nazw to Fimbriata.  To nieco mylące imię, jako, że pod tą samą nazwą spotkamy  inną osobliwość różaną a mianowicie mieszańca rugosy autorstwa Morleta, która to odmiana jest znana od roku 1891. Jest to krzyżówka podstawowej formy rugosy z Madame Alfred Carriere. Jest to spory krzew , rozmiarów rugosy Jej jasno różowe goździko podobne kwiaty  przyciągają wzrok, choć  będąc delikatnej konstytucji gubią się wśród liści. Znacznie lepiej radzą sobie z tym problemem inne goździko podobne rugosy jak Pink Grootendorst  czy też Signe Relander R.Moore.

Taak, niektóre kolory u róż z pewnością są osobliwością. No a wzrost? Czy da się wyróżnić tu bezdyskusyjne anomalie? Wśród róż niewątpliwie kolosem jest róża z Tombstone ale wśród drzew  nie ma się ona czymś specjalnym pochwalić. Podobnie rzecz ma się wiekiem. Weźmy bowiem naszą ogrodową, mieszańca herbatniego. No cóż pożyje sobie tych parę lat, no może z piętnaście ale potem wprost doprasza się by  zmienić ją na nowszy model. Są oczywiście wyjątki jak np.  nasadzenia przy hali Tysiąclecia we Wrocławiu róży Madame Caroline Testout, które przetrwały w dobrej kondycji ponad sto lat, dopóki jakiś idiota  nie usunął ich zastępując je detalicznym barachłem.

thousand-year-rose-katedra-hildesheim

Ale i sto lat to nic dla róży która przyozdabia ścianę kościoła w Hilesheim w Niemczech a robi to już od tysiąca lat! Tak, ta  szczególna róża , podobnie jak ta r.banksiae w Tombstone to z pewnością osobliwości. Powiem więcej,  unikaty.

Zdaję sobie sprawę z tego, że używam nie do końca włąściwych słów i określeń. Bowiem róża jako całość jest choć tak powszechna właściwie jest unikatem. Jeżeli zagłębimy się w lekturę Biblii okaże się, że tylko  lilie i róże – róża wielokrotnie – dostąpiły zaszczytu być tam wymieniane.

A jak powiedzieć, jak to ocenić że w 2002 roku miniaturowa róża,  Harmona Saville , o nazwie „Overnight Scentsation”, udała się w kosmos, aby pomóc w badaniach dotyczących wpływu braku  grawitacji na zapach róży i  pomóc nam  poprawić zapachy wielu innych produktów konsumenckich. To osobliwość? A może to miniaturowa róża, jako taka jest osobliwością. Sto lat temu, nim pułkownik Roullet  nie znalazł na parapecie okna jednego szwajcarskiego  domostwa  miniaturkę zwaną dziś r,rouletti  – z pewnością  nazwał bym ją osobliwością w świecie róż. Ale dziś, gdy róża Hamona Saville leci w kosmos…

Z całą pewnością osobliwością  jest oświadczenie Davida Austina, że wyhodowanie przez niego odmiany Julia, zajęło mu 15 lat pracy i kosztowało go  5 mln. dolarów. Powiedział bym : miał to wydał. Bowiem hodowca jakiej innej rośliny  zainwestował by taką sumę pieniędzy w wyhodowanie nowej odmiany czegokolwiek. To możliwe tylko w świecie róż  bowiem  róże są cennym źródłem dochodu  nie tylko dla hodowców ale nawet dla niektórych krajów.

54% gruntów ornych w Ekwadorze jest zajętych różami. Prawie jedna czwarta wszystkich róż sprzedawanych w Stanach Zjednoczonych pochodzi z Ekwadoru. (Prawie 80% z 4 miliardów ciętych łodyg kwiatów – w tym róż – kupowanych rocznie w Stanach Zjednoczonych pochodzi z Ekwadoru i Kolumbii).)    to wielki biznes w Ameryce Południowej, zatrudniający ponad ćwierć miliona osób.

Około 60% wszystkich kwiatów ciętych kupionych we Francji to róże. 600 milionów róż jest sprzedawanych rocznie we Francji; około 10 róż na osobę rocznie.  z tego 1/3 róż jest uprawianych we Francji, reszta jest importowana. Innymi krajami uzależnionymi od eksportu  róż są Kenia i Zambia.

I tu zawieszam wymienianie osobliwości różanych . Mam nadzieję, że czytelnicy poddadzą mi jakieś ciekawe tropy.

 

1 komentarz do “Osobliwości różane”

  1. Jacek Kondratowicz napisał:

    Interesujące to co napisał Pan o swoim Alchymiście,albowiem również i moje dwa egzemplarze (obydwa po ok. 3 m długości),uraczyły mnie w czerwcu kwiatami,po raz pierwszy w czystym żółtym kolorze.Jednak w odróżnieniu od Pańskiego – moje krzewy utrzymały żółte kwiaty prawie do samego końca kwitnienia.Póżniej raptownie blakły, by ostatecznie stać się płowo-białymi. Jeżeli jeszcze gdzieś u kogoś sytuacja była taka sama,to znaczy,że bodziec (zewnętrzny?) ku temu musiał być bardzo silny.Z pewnością pierwszym podejrzanym byłyby warunki pogodowe podczas rozwoju pąków,ale… może przyczyny były zupełnie inne.

Napisz komentarz