Refleksje

Książkę swoją – „Roses from Dreams to Reality’  -  Herb Swim kończy jak na starszego Pana przystało rozdziałem zatytułowanym „Refleksje”. Wprawdzie ujęcie tematu  śmiertelnie grzeszy  anglosasko- centrycznym ujęciem tematu, to jednakże jest tu pewna istotna nuta zadumy która  czyni te rozważania nadal aktualnymi  mimo  całego nieobiektywizmu. Wszak Swim zupełnie zignorował dokonania swego rodaka   Griffitha Bucka. Nie zająknął się/ podobnie zresztą jak w całej książce/ o robocie jaką wykonali kanadyjscy hybrydyzerzy choć w warstwie werbalnej interesowała go odporność róż tak na choroby jak i na niskie temperatury. Tak więc konsekwentnie nie dostrzegł też powstania r. kordesii i jej mieszańców, mimo że o samym Kordesie łaskawie wspomniał. I jeszcze jedno kuriozum. Nie dostrzegł istnienia  Davida Austina i jego kolosalnej pracy mimo, że książka powstała w roku 1988. Już tylko z powodu tej listy nieobecności warto było pokazać Państwu ten szkic by umieć potem  zważyć  słowa wypowiadane przez różnych autorów piszących o różach.

Refleksje

Roy Shepperd w swojej książce History of Rose zauważył, że La France była powszechnie uznawana za reprezentującą nową klasę róż i stała się znana jako pierwszy mieszaniec herbatni. Zauważył, że chociaż postrzegano ją jako połączenie delikatności kwiatu i wiecznie kwitnących właściwości róż herbacianych i silnego wzrostu remontantek, jej pochodzenie było kwestią spekulacji, ponieważ kontrolowane krzyżowanie nie było praktykowane w tamtych czasach – właściwe by to było  nazwać „wyspekulowanym domysłem”. Sam Guillot miał wątpliwości co do jej pochodzenia, ale inni rosarianie tamtych czasów byli przekonani, że jest ona wynikiem krzyżówki Mme Bravy – herbatnia  i Mme Victor Verdier  remontantka.   Przekonanie to było wystarczająco mocne, aby przypisać jej to prawdopodobne pochodzenie.
Shepperd zauważył również, że La France nie była tak ważnym rodzicem, jak zdają się to uzasadniać jej fenotypowe cechy. Należy zauważyć, że Modern Roses 6 daje jej liczbę chromosomów wynoszącą 21, co czyni ją prawie mułem – silnie sterylnym triploidem. Jeden krzyż z Lady Mary Fitzwilliam okazał się udany i tak mamy Mrs. W.J.Grant -1895 która to odmiana jest bardziej produktywnym rodzicem. W tym czasie pojawiły się jeszcze inne odmiany mieszańców herbatnich. Jednak była to tylko zapowiedź   wielkiego wysypu mieszańców herbatnich, który miał nadejść w XX wieku.  Hodowcy i szkółkarze  zaangażowani byli w pęd do wyprodukowania nowych odmian tego rodzaju.
Jean Baptiste Guilot z Lyonu,  wprawdzie wyhodował pierwszego zarejestrowanego mieszańca herbatniego, ale nie utrzymał swej przewagi. Henry Bennet z Shepperton wyhodował Lady Mary Fitzwilliam w 1882 roku, najwyraźniej bardziej płodnego rodzica niż La France. Z kolei Pernet Ducher  dał nam Mme Caroline Testout w 1890 r., Ale  to  Soleil D’or w 1900 r. tak na prawdę wzbudziła wielkie zainteresowanie świata różanego  poprzez   swój jasnożółty kolor kwiatów po dzikiej róży, rosa foetida persiana. Aleksander Dickson przedstawił Liberty, czerwonego potomka Miss J.W.Grant. Jego potomkowie to legiony czerwonych róż z całego świata.
Pernet Ducher wyróżnia się   jako pierwszy wśród równych sobie, ponieważ dał nam podstawę dla pozyskania ogromnej ilości nowych kolorów swoim użyciem rosa foetida. Zdominował rynek na pierwsze dwadzieścia pięć lat XX wieku, dzięki różom takim jak Soleil D’or 1900 z tzw. klasy pernetian i innymi prawdziwymi różami w kolorze ciemnożółtym; dalej o wspaniałej czerwieni Chateau de Clos Vogueot1908, Julien Potin1927, Mme Caroline Testout 1890 – pachnąca, miękko karminowo-różowa od wielu lat najbardziej widoczna róża w Portland. Mme Eduard Herriot 1913, Souvenir de Claudius Pernet 1920, Ville de Paris 1925 i wiele innych. Ciekawość i wyobraźnia Perneta Duchera zaprowadziły go bardzo daleko w rozwoju mieszańców herbatnich.

Sam McGredy II z Portadown zajął dobre miejsce w samym środku działalności Pernet Ducher, bez wątpienia wykorzystując jego późniejsze osiągnięcia jako trampolinę do zdobycia Złotego Medalu  RNRS of England za nowe róże z klasy mieszańców herbatnich. Te, które wywarły na mnie szczególne wrażenie swoją nowością i zaletami, to; Mrs. Herbert Stevens 1910, Old Gold 1913 z ciemnozłotymi kwiatami.    Ta róża również zdobyła złoty medal RNRS, a jej pączek stał się dla mnie ideałem w mojej pracy hodowlanej ; Golden Emblem1917, RNRS wyróżnia ją bogaty kanarkowo żółty kolor.  TheOueen Alexandra Rose według Sama McGredy IV w jego książce: „A Family of Roses „jest jednym z rodziców zarówno Margaret McGredy, jak i Mrs Sam Mcgredy, a przez to  jest przodkiem Peacee. Była też rodzicem spektakularnej pasiastej Fiesty. Queen Aleksandra Rose była pierwszą różą, jaką widziałem z jasnoczerwonymi  płatkami o  jasnożółtym rewersie. Zdobyła mu kolejny złoty medal RNRS. Margaret Mcgredy w 1927 r. i Mrs Sam Mcgredy w 1929 r. obie zdobyły złote medale RNRS i ugruntowały reputację firmy Mcgredych.  Picture 1932 wprawdzie nie zdobyła żadnych nagród,  ale chociaż miała nieco mały kwiat jak na mieszańca herbatniego, była poza tym bliska ideału. Jest nadal w sprzedaży po ponad czterdziestu latach i jest to rzeczywiście niezwykłe.
Róża Mrs Sam Mcgredy została nazwana na cześć matki Sama IV. Uważa on ją za swoją, być może  najsłynniejszą różę, ale też  uważają ją za „obojętnego hodowcę”. Nie potwierdzam tego, ponieważ była to matka mojej Taffety i babcia Fandango, która z kolei była matką Montezumy. Montezuma z kolei był rodzicem wielu innych, ważnych dla mnie róż.

Svend Poulsen czuł potrzebę wyhodowania takich odmian róż, które byłyby w stanie wytrzymywać chłodniejsze zimy. Zdając sobie sprawę z większej mrozoodporności niektórych odmian poliant i wierząc, że większe rozmiary kwiatów zwiększą ich atrakcyjność – wykonał krzyżówki Orleans Rose z Red Star   . Jednym z rezultatów była siewka z półpełnymi, dwubarwnymi różowymi kwiatami wytwarzanymi w dużych gronach. Poszczególne kwiaty były znacznie większe niż w Orleans Rose i chociaż nie były tak odporne na zimno jak ta odmiana, to jednak o wiele bardziej odporne niż jej rodzic Red Star. Poulsen nazwał ją Else Poulsen na cześć członka swojej rodziny. Zdecydowano, że będzie  sprzedawana pod nową nazwą ‚hybrid polianta”. Else Poulsen została wprowadzona około 1924 roku, a następnie inne hybrydowe polianty od Poulsena. Uważa się, że hybrydy Poulsena były dystrybuowane w Europie z oznaczeniem klasy nadanym im przez Poulsena do czasu II wojny światowej, kiedy dystrybucja róż została zatrzymana w całej Europie.

Wilhelm Kordes. współczesny Poulsenowi, był bez wątpienia świadomy wagi działalności Poulsena. Czy miał na to wpływ, czy nie, tego nie wiem. Jednak na początku lat trzydziestych był zaangażowany w projekt mający nieco podobny cel. Kordes wprowadzał do swych róż cechy róży piżmowej. W 1933 roku przedstawił Evę, owoc krzyżówki Robin Hooda i Thorntona. Robin Hood jest klasyfikowany jako mieszaniec piżmowy, a Thornton to mieszaniec herbatni. Kwiaty Robin Hooda są podobne  rozmiarami wielu odmian, polyant i zawiązywały się w dużych gronach. W rezultacie Eva przypominała pokrojem i sposobem  kwitnienia  krzyżówki  Poulsena. W każdym razie Kordes nazwał Evę mieszańcem piżmowym, którym oczywiście była. Kilka lat później zawarł umowę dystrybucyjną z J&P. J&P  w tym czasie pozyskało hodowcę róż, dr H. Nicolas, który w 1934 roku wyhodował różę   z polyanty, Echo i mieszańca herbatniego Page-Roberts. Nazwano ją  Rochester i sklasyfikowano jako floribundę – nowo ukutą nazwę klasy. Od tego czasu wszystkie odmiany Hybrid Musk od Kordesa wprowadzane przez J&P stały się w ich katalogu floribundami. Gene Boerner, hodowca J&P po śmierci Nicolasa, zaczął robić bardziej zaawansowane krzyżówki tego rodzaju. W wyniku jego pracy powstało wiele wspaniałych odmian floribund, które zdobyły wiele nagród AARS.

Dicksonowie z Hawlmark, Newtownards wyhodowali i wprowadzili wiele wspaniałych odmian mieszańców herbatnich i floribund. Patrick Dickson, hodowca  współczesny Sam McGredy IV, Reimer Kordes, Niels Poulsen, Jack Harkness z Hitchin Mathias Tantau, choć mają  zróżnicowane programy hodowlane, wszyscy oni  produkuja nowe odmiany mieszańców herbatnich we  wściekłym tempie.   McGredy nie prowadzi już swojej hodowli w Irlandii Północnej, ponieważ obecnie mieszka i pracuje w Auckland w Nowej Zelandii. Kładzie jednak taki sam nacisk na odporność na choroby jak w Irlandii Północnej. Jego Olimpiada w 1984 roku jest moim zdaniem wielkim krokiem naprzód w rozwoju hodowli czerwonych  mieszańców herbatnich.

Dr Walter Lammerts i ja założyliśmy nową linię hodowlaną, która zaowocowała klasą grandiflorą. Jego Queen Elizabeth, Buccaneer i Roundelay byli na czele. wszystkie te odmiany pojawiły się na rynku w ciągu dwóch lub trzech lat. Ja, kładłem nacisk na wigor i formy roślin i kwiatów. Lammerts odniósł największe sukcesy w swoich poszukiwaniach odporności na choroby. Jednak obaj mieliśmy za główny cel trwalszy kwiat. Dodatkowy wigor, który uzyskaliśmy, nie był zupełnie nieoczekiwanym bonusem dla żadnego z nas. Każdy z nas być może widział nieoczekiwane rezultaty w nieco innym świetle.

Żaden z nas nie zajmował się po prawdzie hodowlą róż miniaturowych poza początkowym okresem. Miałem wówczas wrażenie, że ta cecha jest recesywna, ale teraz wydaje się, że jest to błędne mniemanie. Wprawdzie Ralph Moore z  Sequoia był poprzedzony przez Johna de Vinka i Pedro Dot’a, ale niewiele. Ralph w połowie lat trzydziestych był intensywnie zaangażowany w produkcję nowych odmian miniaturowych i po 50 latach, nadal się rozwija. Jest wielkim liderem w popularyzacji tej klasy róż w USA, a być może i na świecie. Został niedawno odznaczony Medalem Dean Hole za wkład i przywództwo w uprawie tej klasy róży. Stały się teraz tak popularnym tematem hodowlanym, że obawiam się, że grozi przesadą. Już nie jestem w stanie śledzić nowych odmian. Można się zastanawiać, czy ktoś może. Wszyscy odnoszący sukcesy hodowcy róż, zarówno amatorzy, jak i profesjonaliści, są świadomi wagi nowości. Nie ma sensu oferować publicznie nowej róży, której nie da się odróżnić od tej, która jest już na rynku. Naprawdę zachęcające jest obserwowanie poprawy zdrowia we wszystkich klasach róż. Liczba amerykańskich hodowców komercyjnych zmniejszyła się i są oni w dużej mierze skoncentrowani w południowej Kalifornii, jeśli chodzi o hodowców głównie róż ogrodowych. Głównym wyjątkiem jest Ralph Moore.

Południowa Kalifornia aż do ostatnich kilku lat miała niewielki problem z czarną plamistością. Natomiast mączniak prawdziwy i rdza różana, szczególnie ta pierwsza, były zmorą od lat. Kiedy po raz pierwszy zacząłem hodować róże, tylko mączniak prawdziwy był na tyle widoczny, że mógł powstać w mojej głowie. Prawdopodobnie było to prawdą w przypadku Lammertsa, gdy przedstawiliśmy róże w firmie Armstrong. Chociaż odporność na mączniaka prawdziwego była celem zarówno Lammertsa, jak i mnie, myślę, że był bardziej konsekwentny niż ja  w swoich wysiłkach, aby osiągnąć swoje cele w tym kierunku. I ja nie zapomniałem o tym problemie, ponieważ odrzuciłem wiele siewek ze względu na podatność na mączniaka, zanim jeszcze zobaczyłem na nich kwiat.
Wszyscy hodowcy róż w trakcie swojej kariery udoskonalili swoje odmiany pod kątem odporności na choroby, a chyba najbardziej niż Sam Mcgredy w odniesieniu do mączniaka prawdziwego i plamistości. Pomogła mu w tym natura, zapewniając stosowny klimat zarówno w Irlandii, jak i Nowej Zelandii, w którym te organizmy mogą się rozwijać.

Jest to tłumaczenie 19 rozdziału książki  Herberta C.Swima -  „Roses from Dreams to Reality„.

2 komentarzy do “Refleksje”

  1. Jacek Kondratowicz napisał:

    Zdanie – ” Nie ma sensu oferować publicznie nowej róży, której nie da się odróżnić od tej, która jest już na rynku” współcześni hodowcy powinni napisać sobie nad wejściem do swoich szklarni.Najlepiej w formie baneru. Oczywiście trochę tu żartuję ,ale dzisiaj prawie wszyscy hodowcy róż zapewne wyśmiali by Swima. Niektóre ich mieszańce herbatnie są praktycznie nie do odróżnienia jeden od drugiego.

  2. admin napisał:

    Generalnie rzecz biorąc, zgadzam się z Pana opinią. Po co bowiem firma xyz ma wnosić opłaty licencyjne, skoro może sobie sama wyhodować dosłownie bliźniaczo wyglądającą odmianę i to stosunkowo łatwo. Jest to konsekwencja opacznie rozumianego postępu biotechnologicznego. Już Swim 50 lat temu, dostrzegał to zagrożenie. Są też inne konsekwencje wyścigu biotechnologicznego. Gdy Kanadyjczycy postanowili wyhodować mrozoodporne róże – zajęło im to 30-40 lat czyli pokolenia zabrakło i gdyby nie to że to program rządowy musieli by sie poddać. Dziś natomiast z wykorzystaniem metod statystycznych , programów komputerowych firma Pheno Geno skróciła ten dystans o ponad połowę – o ile można im wierzyć!. W warstwie handlowej też to obserwujemy. W zasadzie wszystko, co do tej pory wyhodowano jest dostępne dla klienta. Marketing nie pozwala by było inaczej. A już tylko za naszego życia pojawiły sie takie zdobycze rosomanes jak róże Buck’a i kanadyjskie, mieszańce r.kordesii i austinki o wcześniejszych mieszańcach piżmowych bardzo wzbogaconych o prace Lensa – tylko wspomnę. Bardzo przebudowała się też klasa mieszańców herbatnich. Nie tylko wizualnie ale i ich genotyp. Ale generalnie – jeszcze raz powiem – ma Pan rację. Ileż bowiem tych nostalgicznych austinek można posadzić. Hadko patrzeć!

Napisz komentarz