Pierwsze Floribundy

W roku 2020 ukazała się książka Brenta Dickersona zatytułowana ” The Early Floribundas”.  Skonstruowana jest ona tak jak poprzednie  jego dzieła, jako bezcenny zbiór cytatów. Mnie, zainspirowała jednak do ponownego zajęcia się tematem  floribund. Skąd jednak wzięła się  klasa/grupa/róż zwana floribunda? Jest to grupa róż, a nie szczep, ponieważ odmiany pochodzą z różnych   ’odpornych’  gatunków lub źródeł.  Mówiąc jak najprościej, łamiąc kości, moglibyśmy powiedzieć tak: Bierzemy  jakąś przystojną polyantę i krzyżujemy ją z  mieszańcem herbatnim lub dajmy na to  jakąś różą chińską czy jej mieszańcem . Otrzymamy wówczas hybrid polyanta – dajmy na to Rodhatte.

rodhatte-411 rodhatte-740

Następnie owego mieszańca polyanty  ponownie krzyżujemy  z mieszańcem herbatnim lub mieszańcem róży chińskiej/nawiasem mówiąc możliwe są również inne skomplikowane bardziej  krzyżówki/. Aaa , to już Floribunda – na ten przykład, powiedzmy sobie  Joseph Guy.

joseph-guy-705 joseph-guy

Która to piękna nawiasem mówiąc róża, gdy została floribundą – jeszcze tego nie wiedziała. Podobnie jak Pan Jourdain , który nie wiedział, że mówi prozą. Ale taki to nasz los. Istniejemy , nie mając świadomości tego, że obok nas istnieją i przestają istnieć miliardy niezależnych bytów.

No to spróbujmy jeszcze odpowiedzieć sobie na pytanie skąd też wzięła się nazwa  Floribunda.

Ignorując  „naukowy” punkt widzenia, nazwa Floribunda okazuje się być naturalną z punktu widzenia  praktyki marketingowej. Powiem więcej. Źli ludzie mówią, że pomysł Dr.J.H.Nicolasa, podówczas dyrektora handlowego w firmie Jackson&Perkins by tę grupę róż nazwać  floribunda miał podłoże czysto komercyjne. Rzecz się bowiem dzieje w czasie  szalejącego wówczas w USA kryzysu gospodarczego   w latach trzydziestych a chodziło jedynie o stymulowanie sprzedaży. Pod pretekstem, że oto oferujemy nowy rodzaj róży.  Może to i źli ludzie byli, ale termin ten świetnie się przyjął i jest dziś powszechnie stosowany ze względu na przede wszystkim swoją użyteczność.

grus-an-aachen

Również powszechnie przyjęło się uważać, że pierwszą floribundą/ niejako przez mianowanie/ została Gruss an Aachen, wyhodowana przed rokiem 1909  przez Wilhema Hinnera, jako krzyżówka słynnej remontantki  Frau Karl Drushki autorstwa jego pryncypała Petera Lamberta i potomkini słynnej Kaiserin Auguste Viktoria , mieszańca herbatniego Franz Degeen, również Wilhelma Hinnera. Jak na floribundę – jak widzimy – jest to dość osobliwa para rodzicielska. Remontantka i mieszaniec herbatni. Tak więc Gruss an Aachen jest floribundą, że tak powiem, przez mianowanie i pomysły by tak uczynić  krążyły wśród autorów piszących o różach już od pewnego czasu. Dlaczego? Myślę, że róża ta prowokuje swym wyglądem. Chciałbym bowiem przypomnieć, że już Graham Thomas, próbował ją zaanektować do rodziny  English Roses, gdy to jako pierwszy autor  pojął się  próby zdefiniowania istoty  austinek. Czymże więc Gruss an Aachen prowokuje? Swą pewnego rodzaju nieprzystawalnością  do współczesnych jej mieszańców. Czyż bowiem jest to po matce remontantka? No nie, zaprotestują wszyscy. Już bowiem Frau Karl Drushki z trudem mieści się w tej kategorii. Jak nie po kądzieli to może po mieczu, mieszaniec herbatni? No nie, po dwakroć nie!. Do definicji krwi to pasuje jak ulał, ale ten wygląd, sposób kwitnienia. Nie, tak nie wyglądają mieszańce herbatnie, zwłaszcza tak nie wyglądały w ówczesnym czasie. I taki to jest los odmieńców.

Ponieważ floribund nie da się jednoznacznie zdefiniować i z reguły przydziela się się do tej klasy róże ‚ z wyglądu’  a i często po uważaniu , więc takiego „odmieńca” jak Gruss an Aachen bez większych oporów do tej klasy róż możemy przypasować.

Jest jeszcze inny problem . Jak mówi Ewangelia, na początku było słowo, myśl, idea. Dziś już nie spytamy Hinnera co nim kierowało gdy dokonywał tej krzyżówki, zapewne zresztą odpowiedział by  tak jak jego wielki rodak i filozof I.Kant – imperatyw kategoryczny. I tyle.

Intencjonalne działanie, możemy za to bez problemu przypisać  Dines  Poulsenowi, który w poszukiwaniu róż nadających się do uprawy w skrajnie niegościnnych dla róż  terenach Danii, postanowił rozwiązać ten problem niczym Aleksander Wielki , węzeł gordyjski. Postanowił takie róże sam wyhodować.  Uwagę jego zwróciła dobra odporność na niekorzystne warunki uprawowe, najnowszego dziecka hodowców róż a mianowicie polyant. Miały one  z jego punku widzenia pewną zasadniczą wadę. Zbyt małe kwiaty. Słusznie przewidywał, że tak dobrana para rodzicielska winna zaskutkować  pozytywną kompilacją pożądanych cech. Nie wiem, może to dzięki przypisanej Dinesowi ex post idei,   powstała Rodhatte. Jako się już rzekło , przy powstaniu tej odmiany asystowała wspaniała polyanta  Mme. Norbert Levavasseur i legendarna , zasłużona w implementowaniu czerwonego koloru do róż – Liberty – mieszaniec herbatni.  Sądzę, że Rodhatte spełniła oczekiwania Poulsena z nawiązką. Nie ma, /nie znam / osobistych zapisków D.Poulsena, więc w zasadzie nic nas nie powinno upoważniać do formułowania takich sądów ,ale zwróćmy uwagę, że Rodhatte jest w obrocie handlowym po dziś dzień i możemy ją bez problemy kupić na ten przykład w szkółkach skandynawskich, a zapisała się w pamięci tamtejszych rosomanes  złotymi zgłoskami. Jak bowiem możemy przeczytać  w biuletynie ARA z roku 1945,  nasadzenia Rodhatte w parku sztokholmskim z roku 1912, wizytowane były przez szacowną miejską komisję po 25 latach i nie stwierdzono ani jednego wypadu! Jeżeli więc Dines nie był  – przynajmniej winien być zadowolony ze swego dzieła. Co ciekawe bardziej interesowały go drzewa owocowe i swe hodowle a także doświadczenia przekazał młodszemu bratu  Svendowi. On to zabrał się do pracy nad tym zagadnieniem z całą sumiennością.

Ale nie wyprzedzajmy biegu wypadków bowiem  po drodze jeszcze się wiele wydarzy

W roku 1915. Szkółkarz niemiecki Gelduig, ten który  zajął się wprowadzeniem do obrotu Hinnerowego Gruss an Aachen i u którego W.Hinner przez pewien czas pracował, doceniając walory tej róży, użył ją jako rośliny matecznej w krzyżówce z nieznanego pochodzenia mieszańca herbatniego Pernet Duchera Mrs. Aaron Ward i tak to otrzymaliśmy  Frau Dr,Erreth. Róża ta nie tylko, że została już utracona , ale nie zostawiła też po sobie żadnego śladu genowego. Można by nieco antropomorfizując powiedzieć, że zeszła bezpotomnie.

Rok potem , w roku 1916 , swe zainteresowanie różami na dobre, objawił  wspomniany już Svend Poulsen krzyżując wyhodowaną mniej więcej w tym czasie co i Rodhatte przez brata  Dinesa  polyantę Ellen Poulsen z chińską Mmme Laurette Messimy.  Mówimy tu o , również niezachowanej do dziś,  róży Grethe Poulsen .Trudno więc coś wyrokować o jej wyglądzie, łatwiej natomiast ocenić postępowanie Svenda, tym łatwiej zresztą w kontekście  jego późniejszych poczynań hybrydyzerskich o których jeszcze wspomnę szerzej. W każdym razie, niewątpliwie  Gretha Poulsen jest już  co najmniej hybrydą polyanty, ewidentnym krokiem w kierunku floribundy sensu stricte.

Zawierucha wojenna  sprawia, że dopiero w roku 1920 pojawi się kolejna  róża z długiego szeregu floribund/hybrid polyanta/ a jest to  Evaline/  Orleans Rose x  Rayon d’Or Pernet Duchera/.

Az 10 lat , do roku 1921 musieliśmy czekać na   zdyskontowanie  największego osiągnięcia hybrydyzerskiego Dines Pulsena. Mam na myśli Rodhatte. Różą tą, na poważnie zainteresował się Francuz Auguste Nonin, który gdzieś w latach 1918-120 skrzyżował ją z mieszańcem herbatnim Richmond, potomkiem legendarnej Liberty. I zgodnie z z żelazną zasadą współczesnego nam Herbert Swima , że dobrą różę otrzymamy tylko z dobrych rodziców  otrzymał – pierwszą według mnie -   stricte floribundę – Joseph Guy. To było jego dzieło życia. Wprawdzie  z nieznanego dla mnie powodu/najprawdopodobniej nie był dobrym rodzicem/  Joseph Guy nie zainteresował hybrydyzerów , ale zostawił po sobie potężny ślad genowy poprzez to że dał ogromną liczbę sportów.

W roku 1924 znów nam daje znać o sobie  Svend Poulsen. Krzyżując Orleans Rose z  mieszańcem herbatnim Red Star, otrzymuje dwie bardzo interesujące siostrzane siewki: Else i Kirsten Poulsen.

else-poulsen2 else-poulsen3

I podobnie jak w przypadku pierwszych polyant Mignonette i Paquerette, zasługi ich w rozwoju róż nie są równe. Panią Else zajmiemy się za chwilę. Jeżeli bowiem chodzi o Kirsten , to  należy wspomnieć przede wszystkim o Betty Prior, wyhodowanej w roku 1934 przez Basila, Edmunda Priora  w / najprawdopodobniej/ wyniku samozapylenia. Tak na poważnie możliwościami  Kirsten zainteresowała się , już po wojnie,  rosyjska rosarianka Viera Klimienko, która z jej udziałem  wyhodowała szereg udanych floribund. Niestety żelazna kurtyna  odcięła ten nurt dorobku hodowlanego od mainsteamu.

Ale wracając do Else. Daje nam ona już pełnokrwiste floribundy jak na ten przykład August Seabauer z Break o’Day  wyhodowany w roku 1944 przez Wilhelma Kordesa. Przede wszystkim jednak jest to pochodząca formalnie z roku 1931  Ingar Olsson przez niektórych znawców uważana za pierwszą floribundę. Ja, wcześniej, pozwoliłem sobie nie zgodzić się tą opinią bowiem pierwszą, tak jak to rozumiemy ortodoksyjnie floribundą jest Joseph Guy Nonina który podobnie jak i  Ingar Olsson jest wynikiem krzyżówki  hybrid polyanta i mieszańca herbatniego. Różnica między nimi jest tylko taka, że Else Poulsen zostawia po sobie całą gromadkę tak sportów jak i przede wszystkim mieszańców.  Tak więc Ingar Olsson  potomek tak Else jak i słynnej  Ophelia Paula. Jest więc rok 1931, i pierwszy potomek Else  ze szkółek Svenda. Potem jeszcze będzie w roku 1935 Kalevala  gdzie w roli dawcy pyłku wystąpiła Sea Foam, i w rok później Kronprincesse Ingrid gdzie dawcą pyłku jest  Dainty Bess. Nie wiemy z jakiego roku pochodzi krzyżówka Sveda Julie Poulsen, ale w obrocie handlowym pojawia się już po wojnie w roku 1948. Nie tylko jednakże Svend Poulsen interesuje się Else, Równie intensywnie eksploatuje ją  Wilhelm Kordes. Oprócz wspomnianej wcześniej August  Seabauer będą to :Rosenelfe z 1936 roku,  Johanes Boetner z 1943 roku gdzie w roli dawcy pyłku wystąpi Baby Chateau, a w rok potem Queen Mather.  Korzystał też z niej LeGrice/ Little Miss/ czy nawet już współcześnie Gergely Mark/ Pest i Okalyi/. Najciekawsze zostawiam jednak na deser . Otóż chyba najsłynniejszym potomkiem Else Poulsen, jest Ingrid Bergman. To już rok 1981. Pernile Olesen . Zapyla ona Precious Platinum, pyłkiem Else Polulsen. I tak to rodzi się jeden z największych przebojów hodowlanych końca XX wieku. No to dla porządku wspomnijmy jeszcze o co słynniejszych sportach od Else. Byłyby to przykładowo: Else Pousen climbing wyselekcjonowana już w 1929 roku, Rosella z 1930, Słynna Dusky Maiden LeGrice z 1945 Cherrie Morsa czy z 1939 roku Joyus Ruitera.

Jak więc z tego , niezbyt zresztą dokładnego przeglądu wynika wszyscy wielcy  naszego różanego świata, prawdziwie zainteresowali się floribundami. W Danii Poulsenowie, w Niemczech Wilhelm Kordes i jego wielki konkurent Tantau. W Wielkiej Brytanii Le Grice i i Basil Prior. I reszcie obdarzony przydomkiem Papa Floribunda mający na swym koncie wyhodowanie około 60 nowych odmian floribund – Gene Boerner.

Brent Dickerson, który  dokonał kompletnego opisu  wszystkich floribund powstałych do 1945 roku, wymienia ich około 200 odmian. Później obserwujemy lawinowy wzrost liczebności tej grupy.

Jednak pozwólcie Państwo, że na tym zgrubnym przeglądzie potomków Else i Kirsten Poulsen,  opowieść o pierwszych floribundach zakończę. Ich kariera właśnie rozpoczęła się na dobre. I nawet potworna II wojna światowa rozpętana przez  oszalałe Niemcy nie przerwała tryumfalnego pochodu floribund przez nasze parki i ogrody. Ale o tym  porozmawiamy innym razem w odrębnym szkicu, gdyż widzę jeszcze sporo przestrzeni do omówienia w tym temacie.

Jeżeli chcielibyśmy poczytać więcej o floribundach  to polecam nst. artykuły:

Floribundy *

Rozwój floribund *

Komentowanie jest wyłączone.