Przyszłość róż klasy floribunda.

Autor: E. B. Le Grice  – North Walsham, Norfolk, Anglia

Nie wiem na pewno, ale wydaje mi się , że  róże z grupy  floribunda przeżywają pewien spadek popularności tak w Kanadzie jak w USA. Jeśli tak, to jestem pewien, że  jest to tylko tymczasowe wahnięcie. Ten rodzaj róży ma bowiem swoje własne i istotne zadanie do wypełnienia i może stanowić wyjątkowy wkład w tworzenie jednorodnych rabat i do dekoracji przestrzeni zewnętrznych gdzie wymagana jest jednolita masa wyraźnego,błyszczącego koloru.

Być może warto odświeżyć nasze wspomnienia o historii i etapach rozwoju tego rodzaju róży. Może też musimy zadać sobie pytanie, czy obecny program hodowlany nie odszedł zbyt daleko od pierwotnej koncepcji Dinesa Poulsena, któremu   zawdzięczamy pierwsze róże floribunda,  Zwracam tu uwagę , że  jego nowości nigdy nie były mu znane  pod tym imieniem.

Mówi się nam, że celem rodziny Poulsenów było połączenie cech wytrzymałości poliant  z większymi i bardziej spektakularnymi kwiatami mieszańców herbatnich. Drugim założeniem było przedłużenie  okresu kwitnienia polyant. Powstały one we Francji z naturalnej krzyżówki. Nasiona  zostały wyhodowane przez przypadkowe naturalne krzyżowanie róży multiflora pochodzącej z Japonii,  prawdopodobnie z karłowatą różą chińską. Dwie odmiany „Mignonette” i „Pacquerette” pokazały recesywny czynnik karłowatego wzrostu w połączeniu z naturalną swobodą kwitnienia, która miała charakter ciągły (powtarzający się). Ponadto były również odporne na niekorzystne warunki atmosferyczne i uprawowe.

I tych trzech cech: wytrzymałość, karłowatość i dobre powtarzanie kwitnienia nigdy nie należy tracić z oczu i zawsze należy je brać pod uwagę jako, że są  zasadniczo ważne.Kiedy mówimy o „karłowatości”, nie zawsze oznacza to krótki wzrost, ale oznacza brak cech klimbera. Bardzo istotną cechą tutaj jest zdolność wytwarzania nowego przyrostu poprzez swobodne  wyrośnięcie nowego pędu od starego u podstawy rośliny i do  szybkiego doprowadzenia go do kwitnienia na tym nowym przyroście.

Niedobór siły wzrostu może mieć wiele zalet w tym sensie, że kompaktowy krzew jest znacznie łatwiejszy do ochrony tam, gdzie jest to konieczne. To ma również istotny wpływ na swobodę kwitnienia, ponieważ im dłuższy pęd, tym więcej drewna rośnie i dojrzewa wcześniej a kwiaty mogą się rozwijać.

Odporność jest o wiele bardziej nieuchwytną cechą, ale   mówiąc ogólnie, im bardziej rdzeniowy wzrost / im więcej miękkiego rdzenia rośliny wytwarzają/, tym bardziej  będą podatne na mróz.

Być może to tłumaczy zimotrwały charakter poliant, które są kompaktowej budowy i mają mało miękkiego rdzenia. Mogą być jak ich japoński rodzic pochodzący z trudniejszego klimatu niż chińskie, które  są  mniej odporne.  Onegdaj hodowano  mieszańce herbatnie z dużym udziałem genów pernetian. Tu pędy są większe z większym rdzeniem i ponieważ są sporadyczne kwitły, w łagodnych jesiennych warunkach, mogą wytwarzać późne miękkie drewno. Jest to dodatkowe źródło ich słabości.

Patrząc na produkcję naszego rodzaju floribundy szybko widzimy pojawiającą się ogólną zasadę. Utrzymując aktywność krwi poliant / Le Grice używa tu terminu  poly-pom/, będziemy mogli  wy  hodować bardziej wytrzymały typ niż polegając zbyt mocno na  genach mieszańców herbatnich.

Już wspomniałem o dwu ważnych faktach dotyczących produkcji prawdziwych róż floribunda. Są to, że musi to być powtarzające się (prawdziwe powtórzenie kwitnienia), co może być możliwe dzięki wtórnemu
pędy boczne wyrastające z pnia na pierwszym głównym pędzie kwiatowym i wytwarzające wiele podstawowych wzrostów.

Można to dokładniej wyjaśnić.
Zawsze istniał pewien rodzaj mieszańców herbatnich, który opóźniał kwitnienie do momentu, w którym kilka kolejnych pędów pojawiało się wokół pierwszej główki kwiatowej. Te wzrosty tłumią pierwszy kwiat, zanim dojrzeje. To jest swoboda wzrostu, a nie   kwitnienia a przecież wzrost nigdy nie powinien odbywać się kosztem kwiatów.

Stara odmiana mieszańca herbatniego„Lady Inchiquin” miała tę wadę, podobnie jak i nowoczesna   floribunda Scarlet Queen Elizabeth.
Istotnym faktem jest, że wzrost wtórny nie powinien ukrywać pierwszego kwiatu, ale powinien być gotowy do kontynuacji po zakończeniu formowania się pierwszego pąka.   Mówiąc inaczej, aby podkreślić fakt, o którym już wspomniano, kwitnienie musi być ciągłe, a nie przerywane.  Pojawia się tu ważna uwaga. Jak blisko może się floribunda zbliżyć do mieszańca herbatniego, by jednakże pozostać sobą? Wspomniałem o tym, że w USA floribundy przegrały walkę o popularność z mieszańcami herbatnimi. W Europie jest odwrotnie,  wiodące szkółki  w ofercie sprzedaży mają ponad 60% floribund.

W dążeniu do większego kwiatu nastąpiła utrata ciągłości kwitnienia  i tak ucierpiały cechy tego rodzaju. Gdyby naszym ideałem miał być mieszaniec herbatni, to typem kwiatu nie możemy pokonać mieszańców herbatnich. Jakość kwiatu, jeśli ograniczymy ten termin do kształtu i formy – dojrzewanie płatków musi trwać dłużej niż kwiatów pojedynczych lub półpełnych. W Europie bardzo rozpowszechniły się floribundy o pojedynczych kwiatach, nawet jeśli są one stosunkowo małe. Powodem tej preferencji, oprócz większej obfitości kwiatów, jest prawdopodobnie fakt, że takie odmiany otwierają się swobodniej podczas wilgotnej pogody. Jest mniej prawdopodobne, że zostaną zmumifikowane przez deszcz, częściowo dlatego, że mając mniej płatków, otwierają się łatwiej i  nowe kwiaty szybciej zajmują miejsce przekwitających.

Po zapoznaniu się z tymi pierwszymi zasadami, które moim zdaniem powinny  zawierać  nasze hipotetyczne przewodniki po ocenie przyszłych floribund, łatwo już powiedzieć do czego powinniśmy dążyć. Jakość rabaty powinna zawsze być na pierwszym miejscu i jak powiedziałem,  odporność na warunki atmosferyczne i stabilność koloru powinny być najważniejsze. I choć róża, może się  dobrze prezentować na stole wystawowym, to jednak jakaż może być jej wartość  ogrodowa  , jeśli całkowicie się odbarwi i tym samym zepsuje ogólny efekt rabaty. Można i należy hodować róże o trwałych  kolorach, takie jak „Fervid”, „Kathe Divignau” i „Allgold”. Potrzebujemy tego typu stabilności we wszystkich kolorach i przy różnych wysokościach naszych floribund.

Po podsumowaniu przyszłych wymagań,tak jak ja je  widzę, choć niektórzy mogą się z tym nie zgodzić, muszę spojrzeć na trudniejsze zadanie, jakim jest poszukiwanie trendów kolorystycznych jakie mogą pojawić się w najbliższej przyszłości. Trzeba być przygotowanym na napływ fioletu i fiołkowo różowych odcieni:  w ciągu ostatnich kilku lat wyhodowano wiele odmian w tych klimatach. Odcienie te poprawią czystość i głębię kolorów.

Wszystko, co ma nieokreślony odcień, szczególnie neutralny lub brązowawy, musi zostać stłumione. Wynika to z faktu, że kolor musi być czysty i jasny, aby pojawiał się podczas wzrostu na rabacie,zwłaszcza  jeśli jest oglądany z daleka. Róże nie mogą wtapiać się w ziemię.Ich kolor musi się wyróżniać, aby był skuteczny. Oprócz koloru kwiatu, liście i pręciki mogą odgrywać bardzo ważną rolę w wyróżnianiu kwiatu. Brązowy odcień może odwracać uwagę od fioletowego, ale być może ma własną przyszłość. Amberlight/ wyhodowana przez Le Grice w roku 1956/ jest dobrym przykładem tego, co zostało już zrobione.  Zawsze musimy pamiętać, że zawsze jest miejsce na wyraźne kolory własne .

Limit wysokości krzewów również został przekroczony i widzę potrzebę roślin o krótkim, silnym wzroście, zdrowych liście,  widzę duże główki kwiatów, których płatki opadają czysto, których kolory pozostają trwałe i które dają  trwałe kwiaty.

Biorąc pod uwagę takie ulepszenia, nie widzę żadnej rośliny równej floribundzie. To idealna róża na rabaty i nasadzenia masowe. Zapewni to jej stały popyt. Ograniczam się do rozważań nt. floribundy jako rośliny dekoracyjnej stosowanej na zewnątrz. w mniejszym stopniu do stosowania we wnętrzach.

Jest to tłumaczenie artykułu zamieszczonego w  roczniku  Canadian Rose Society, rok 1965.

Le Grice nie władał dobrze piórem i tłumaczenie jego tekstu to jak tłuczenie kamieni. Zdaję sobie sprawę, że tekst ten wymaga jeszcze dalszej obróbki, ale zauważyłem, że w czasie kwarantanny , ilość odwiedzin wzrosła o około 50%. Dlatego zdecydowałem się pokazanie nie całkiem wygładzonego tekstu. Zawsze to coś nowego.

Sprawdziły się przewidywania Edwarda Le Grice?

Napisz komentarz