Miss Canada

miss-canada-crs65    miss-canada-reklama

fotografia z biuletynu CRS rok 1965.

Mieszaniec herbatni.

Synonim – Pacific Beauty.

Hodowca – Fred Blakeney, rok 1957.

Kwiaty – klasycznego kształtu, dwukolorowe, różowe , na rewersie srebrzyste.

Zapach = umiarkowany.

Krzew o pokroju wyprostowanym, wysokości do jednego metra o dość kolczastych łodygach.

Liście – duże, ciemno zielone, błyszczące.

Pochodzenie = / Independence x Peace/ x Peace.

A teraz Rarytas!Artykuł Pani Jadwigi Grąbczewskiej.

Znamy z historii wojnę czerwonej i białej róży, jednak nie wszyscy wiedzą, że w ubiegłym roku /1965/w Kanadzie rozegrała się również wojna dwóch róż.
Zarówno pisma i wydawnictwa ogrodnicze z „The Rose Bulletin” na czele, jak i codzienna prasa pełne były artykułów, wzmianek, a nawet satyrycznych rysunków na ten temat.
O co poszło? Co wywołało tę polemikę?
W 1967 roku Kanada obchodzić będzie rocznicę 100-lecia swego istnienia. Przygotowuje się dla jej uczczenia wielką światową wystawę w Montrealu. Ze zrealizowaniem jej związane są gigantyczne prace - tworzenie sztucznych wysp na rzece św. Wawrzyńca, budowa wieży Eiffela wyższej niż w Paryżu itp. Planuje się założenie międzynarodowego „Rosarium Stulecia” oraz wielkie dekoracje kwietne, i to nie tylko na terenie wystawy, ale całego kraju.
Ogrodnicy, a szczególnie różarze kanadyjscy zaproponowali jako symbol tej wielkiej dla młodego kraju rocznicy wybrać różę  ostatnimi czasy wyhodowaną w Kanadzie, a nie będącą jeszcze w handlu i nazwać ją różą stulecia („Centennial Rose”).
W tym czasie firma amerykańska Jackson i Perkins, mająca stały kontakt i masowy zbyt w Kanadzie, nie chcąc stracić okazji do sprzedaży paru milionów krzewów, zaproponowała konkurs na różę stulecia, oferując trzy swoje odmiany do wyboru. Kanadyjczycy byli oburzeni takim stawianiem sprawy, tym bardziej, że podobno zwycięzca konkursu był z góry przez firmę Jackson i Perkins wytypowany – czerwona róża z rasy Floribunda z zarejestrowaną już w Kanadzie nazwą „Centennial”. Część krzewów zamierzał Perkins przysłać z USA, reszta miała być wyprodukowana w Kanadzie z oczek od niego importowanych.
Walka rozgorzała na dobre, przybierając wręcz dramatyczne rozmiary i zabarwienie polityczne. Kanadyjczycy, którzy pragnęli zdecydowanie mieć kanadyjską różę jako symbol swej rocznicy, zostali nazwani antyamerykanami. Protestowali przeciwko temu gorąco, ale wysuwali oni z kolei swoje argumenty, że narzucony im przez jedną amerykańską firmę jakoby „wolny i dostępny dla wszystkich” wybór, ograniczony do 3 amerykańskich odmian, z których jedna już została zarejestrowana jako „Centennial” jest parodią zasad demokracji.
Uważali nawet, że z tego powodu zlekceważona jest suwerenność Kanady. Jak przykre wrażenie robi, gdy na pamiątce z Kanady czytamy napis „Made in Japan” i  analogicznie, czy może róża wyhodowana w USA otrzymać kanadyjską markę fabryczną? – pytali Kanadyjczycy. Wszystkie kanadyjskie związki i stowarzyszenia zawodowe, takie jak Związek Szkółkarzy czy Kanadyjskie Towarzystwo Miłośników Róż, oraz indywidualni producenci i miłośnicy publikowały listy otwarte i zapytania.
Odbywały się zebrania i zbiorowe protesty. Cała opinia była poruszona. Dlaczego Kanadyjczycy tak się bronili przeciwko róży Perkinsa, który przecież stale zarzuca Kanadę swymi odmianami? Dlatego, że Kanadyjczycy postanowili na stulecie Kanady oferować kanadyjskiej publiczności różę wyhodowaną w Kanadzie przez  Kanadyjczyka. Posiadali przecież taką nowość, która pierwotnie zarejestrowana była jako „Pacific Beauty” – Piękność Pacyfiku nie mogła być nazwana różą stulecia,
bo tę nazwę zabrali już Kanadyjczykom Jackson – Perkins; została ostatecznie
nazwana „Miss Canada”.
Historia tej róży jest dość ciekawa. Wyhodował ją nie żaden sławny hodowca pracujący dla jednej z dużych firm kanadyjskich, ale miły starszy pan, amator Fred Blakeney, który zaczął krzyżować róże traktując to zajęcie jako hobby. Był on komiwojażerem i mieszkał początkowo w Ottawie. Fred Blakeney od dawna interesował się ogrodnictwem, zresztą tylko na własne potrzeby. Bywał częstym gościem na eksperymentalnej farmie w Ottawie, gdzie znana w Kanadzie p. Isabella Preston zajmowała się hodowlą róż. Prawdopodobnie kontakt z tą firmą wpłynął na jego zainteresowanie się hodowlą. W warunkach klimatycznych Ottawy, nie posiadając szklarni F. Blakeney nie mógł marzyć o wyhodowaniu siewek z 50-100 nasion, które zbierał co roku w swoim ogródku. Wiele z nich wykiełkowało i kwitło, ale ginęło przez zimę. Nie zrażając się tym czytał dużo na temat hodowli, przeprowadzał
zapylania, otrzymywał coraz to lepsze rezultaty i awansował z klasy nowicjuszy
do klasy amatorów.
W 1952 roku przeniósł się do prowincji British Columbia na zachodzie Kanady nad Pacyfik, gdzie miał lepsze warunki do swoich prac hodowlanych, gdyż klimat tej prowincji jest łagodniejszy, a poza tym dysponował tam małą szklarenką. Nauczył się do tego czasu bardzo dużo, wiedział, jakie cechy charakterystyczne powinien mieć krzew i kwiat macierzystych roślin, aby otrzymać dobre siewki. Uzyskał szereg dobrych wyników, ale otrzymane róże nie były jeszcze na tyle dobre, aby je wprowadzić na rynek.
Jesienią 1955 roku F. Blakeney nabył odmianę „Karl Herbst” („M-me Meilland” x „Kordes Sondermeldung”) i oczarowany został jej żywotnością, ulistnieniem i kwiatem, co wróżyło z góry dobre potomstwo. Długo zastanawiał się nad drugim partnerem, od którego wymagał również, żywotności, odporności na choroby i skórzastych liści. „M-me Meilland” odpowiadała tym wszystkim warunkom, lecz stanowiła już macierzystą roślinę dla „K. Herbsta”, a wiadomo, że krzyżowanie odmian będących w bliskim pokrewieństwie zmniejsza żywotność potomstwa. Jednak,
mimo wszystko, biorąc pod uwagę niezwykłe zalety „M-me Meilland”, w 1957 roku skrzyżował ją z „K. Herbst”. Siewka otrzymana w lutym, opisana została przez niego pierwszy raz w sierpniu 1958 roku i cechy jej wskazywały na wartościową odmianę.
W 1960 roku oferował zrazy do okulizacji znanej firmie szkółkarskiej Eddie w Vancouver (B.C.), która zajmuje się również hodowlą ( w Polsce znamy odmianę „Burnaby” tego hodowcy). Po dwuletnich próbach p. Eddie orzekł, że nowa odmiana ma szanse wyjścia na rynek, wobec czego na dorocznym zebraniu kanadyjskich szkółkarzy w 1963 roku zaproponował, aby przeznaczyć ją na uczczenie
stulecia Kanady, co zostało jednogłośnie zaakceptowane. Następnie odmiana ta została entuzjastycznie przyjęta przez Kanadyjskie Towarzystwo Miłośników Róż i mateczny materiał firma Eddie rozesłała do 20 czołowych szkółkarzy kanadyjskich dla rozpoczęcia masowej produkcji tej odmiany, nazwanej w międzyczasie „Miss Canada”.
„Miss Canada” ma kwiaty dwubarwne. Górna strona płatków jest różowolakowa, dolna – srebrzysta. Kwiaty osadzone są pojedynczo na sztywnych, dość kolczastych łodygach. Lekko pachną. Krzew kwitnie obficie. Liście ma ciemnozielone, skórzaste.
Będąc w Kanadzie oczywiście usiłowałam zdobyć tę odmianę, jednak produkcja „Miss Canada” dopiero się rozpoczynała i w 1965 roku w jesieni przewidziane było obsadzenie nią parków i ogrodów, a dopiero jesienią 1966 roku – udostępnienie prywatnym nabywcom.
Do tego czasu tylko jeden kwiat „Miss Canada” figurował symbolicznie na honorowym miejscu na wiosennym pokazie kwiatów w Toronto, a 3 egzemplarze ścięte z matecznych roślin ze szklarni stały na prezydialnym stole na dorocznym zebraniu Kanadyjskiego Towarzystwa Miłośników Róż. Szukałam krzewu „Miss Canada” po całej prowincji Ontario stanowiącej centrum produkcji ogrodniczej Kanady i znalazłam ją w mateczniku jednego z ogrodników przygotowujących jej masową produkcję na 1966 rok, jednak ostatecznie dopiero przemili właściciele największej kanadyjskiej szkółki róż (1,5 miliona krzewów), panowie McConnel ofiarowali mi jeden jedyny egzemplarz jaki posiadali, ścięty zresztą doszczętnie na oczka.
„Miss Canada” dowiodła całkowicie swej żywotności, znosząc bez
uszczerbku (parafinowana co prawda) prawie miesięczną podróż do Polski,
gdzie posadzona do gruntu dopiero 12 maja odbiła i kwitła wspaniale.

Jadwiga Grąbczewska

Artykuł ten, znalazł nieoceniony Pan Tadeusz Kurek w biuletynie  Polskiego Towarzystwa Miłośników róż z roku 1965. Ja, artykuł na podobny temat autorstwa Archie Selwood znalazłem w Biuletynie Canadian Rose Society z roku 1965.

xxxx

Mija 50 lat i Canadian Rose Society, postanawia  uhonorować różą, 150  rocznicę powstania Kanady. Tym razem jednakowoż Kanadyjczycy znajdują się w zupełnie innej sytuacji. Otóż w tzw międzyczasie powstał wielki rządowy program hodowli mrozoodpornych róż, powtarzających kwitnienie,

canadian-shields fotografia ze strony Vineland Reaserch & Innovation Center.

Program ten realizowany jest z pieniędzy państwowych i na zlecenie instytucji państwowych.  W pewnym sensie zakończył się on wyhodowaniem około 50 odmian  zupełnie nowej jakości róż. Ogromna i bezcenna baza genetyczna która w ten sposób powstała, wykorzystywana jest obecnie do tworzenia zupełnie nowych wspaniałych kreacji różanych. Przykładem niech będzie róża Canadian Shield.  w swej nazwie nawiązująca bezpośrednio do 150 lecia powstania Kanady, a wyhodował ją w roku 2001 Lary Dyck a firmie Vineland  jako krzyżówka/RSM Y8 × Frontenac /,czyli mamy tu z bezpośrednim wykorzystaniem dotychczasowego dorobku genetycznego naukowców kanadyjskich. Ta nowa grupa róż kanadyjskich, która otwiera właśnie Canadian Shield jest przykładem mrozoodpornych, urodziwych odmian wiecznie kwitnących – a wszystko to dzieje się z prawie całkowitym wyeliminowaniem mieszańców herbatnich.

Czasu nie zmarnowano!

 

 

 

Napisz komentarz