Róże czerwone są…

To temat nie na artykuł a  na epos raczej, no ale od czegoś trzeba by zacząć. Może to się wydać niewiarygodnym, ale nasi przodkowie  do XIX wieku nie mieli przyjemności podziwiania prawdziwie czerwonych róż. Owszem były ciemno różowe, czy potem niby czerwone , ale z bardzo silną interferencją koloru niebieskiego czy raczej sino niebieskiego który ujawniał się szczególnie mocno w fazie przekwitania. Wśród wielu rozlicznych zasług, jakie przypisujemy różom chińskim jest  również  obdarowanie róż europejskich  darem czystej czerwieni. Ponieważ hodowcy przełomu  XVIII i XIX wieku nie prowadzili  precyzyjnych notatek a i intencjonalna hodowla była im obca, wiec nie wiemy dokładnie jakież to róże stały za Gloire des Rosomanes Emile Plantiera. Datę jej powstania określa się na rok 1825, choć wielki znawca francuskich róż historycznych, profesor F. Joyaux, przesuwa tę datę na rok  1835. Czy wcześniej europejczykom róże czerwone nie były znane? Ależ nie , wcześniejsza była na ten przykład Rose de Roi, choć dziś już niestety nie wiemy jak ona naprawdę wyglądała  bowiem mówiąc z pewną przesadą dziś każda znaczniejsza szkółka ma w swej ofercie Rose du Roi a jednocześnie  nie są one w ogóle podobne do siebie.Ja, na ten przykład mam w swojej kolekcji trzy Rose du Roi, pochodzące z różnych źródeł i nie są w żadnej mierze do siebie podobne. Jednak na początku XIX w. była ona sensacją nie tylko z racji intensywnego czerwonego koloru ale i długiego okresu kwitnienia. Stała się  formą rodzicielską mieszańców powtarzających kwitnienie. Jest więc ważną odmianą z punktu widzenia historii róż. W encyklopedii fotograficznej róż P.Harknessa na stronie 33 znajduje się taki cytat: „szkółkarz Thomas Rivers polecał ją do ogrodu każdego gentelmana, by dostarczała kwiatów na bukiety we wrześniu i październiku, co pozwala zrozumieć, dlaczego w Anglii sprzedawana była pod nazwą Crimson Perpetual (karmazynowa wiecznie kwitnąca) a nie jako Rose du Roi  .I jeszcze  cytat samego Thomasa. Rivers’a : „W   ogrodzie każdego dżentelmena powinna być duża rabata   z Crimson Perpetual Roses, by dostarczać mu bukiety w sierpniu, wrześniu i październiku: ich zapach jest tak zachwycający, ich kolor tak bogaty, a ich forma tak doskonała, że zasługują na to w pełni”.Rose Amateurs Guide – rok 1854.

Ale  to  Gloire des Rosomanes jest pramatką wszystkich czerwonych czerwonych róż , w takiej odmianie czystej , jaskrawej czerwieni, jakiej inne róże do dziś dać nie potrafią.

Gdy przeanalizujemy rodowody wszystkich ważniejszych czerwonych róż dwudziestego wieku, to okaże się, że  tak naprawdę mocno biją tylko dwa źródła. Jedno, to  linia utraconej już /chyba/ róży Alexandra Dicksona II.  Liberty, a drugie to przepiękny mieszaniec herbatni Chateau de Clos Vogueot. Pochodzenie obu tych róż jest mocno niepewne. Są tylko mocno narzucające się sugestie, że ten niezwykły duet  wywodzi się wprost od  wielkiej trójcy jak gdyby pramatek czerwonych róż jaką stanowią Gloire de Rosomanes , Geant des Batailles i General Jacqueminot. Pierwszą, była Gloire des Rosomanes, wyhodowana przez  Emila Plantiera około roku 1825, ale na rynek została wprowadzona przez Viberta, ponad 10 lat później. Była to zapewne siewką róży chińskiej, ale kto to dziś wie jak było w rzeczywistości.Ta róża jest jednym z tych typów, które nie pasują do żadnej uznanej kategorii, klasyfikowana bowiem była jako mieszaniec róż chińskich lub jako mieszaniec burbońskich .  To bardzo płodna róża, HMF  ustalił liczbę jej potomków na ponad 12 tysięcy odmian. To z jej siewek, Nerard  w roku 1845 wyhodował  Geants des Batailles, a z jej udziałem i jakiejś innej siewki  Gloire des Rosomanes - Roussel w roku 1853 , otrzyma  trzecią część  naszego tryptyku a mianowicie General Jacqueminot. Tym razem nie ma już wątpliwości. To remontantka, prawdziwie czerwona remontantka. Gdzieś w 15 lat potem, zainteresuje się nią Jean Pierre Liabaud i  doprowadzi do jej mariażu z Geants des Batailles. Efekt? – to słynny, ciemno czerwony i pięknie pachnący  Baron Bonstetten a jego purpurowo czerwona  siewka uzyskana w roku 1875 przez najsłynniejszych w świecie róż szwagrów, duetu – Soupert&Notting. Została przez nich nazwana Eugene Furst, i róża ta  miała już bezpośredni wpływ na rozwój czerwonych róż w XX wieku.

czerwone Grafika – autorstwa _Pani Teresy Marciszuk

Bogata symbolika, jaka stoi za czerwonymi różami, sprawiła, że w zasadzie każdy szanujący się hodowca, dąży do tego by mieć w swojej ofercie  czerwone róże. Każdy zmagał się z tym problemem i rozwiązywał go na swój sposób. Joseph Pernet Ducher, gdy w roku 1908 dał nam nieśmiertelną Chateau de Clos Vogueot, nawet nie wiedział jak to zrobił. W każdym razie jego syn  gdy wizytował przed I wojną Światową szkółki angielskie, został w pewnym momencie spytany o to jak  ta odmiana powstała, miał  wówczas powiedzieć z francuskim wdziękiem, że nie wie bo u jego ojca w szkółkach, na plantacjach, to porządek jest czysto wojskowy , ale już w papierach niekoniecznie. Nie wiem czy to nie była li tylko kokieteria  służąca do skrycia tajemnicy zawodowej, bo już Alexander Dickson II, nagabywany o źródło jego wspaniałej Liberty odpowiedział asertywnie do bólu: Nie mamy zwyczaju ujawniania tajemnic zawodowych. I tak oto rodowód dwu najwspanialszych czerwonych róż, które  dały ton wszystkim czerwonym/ i nie tylko/ różom XX wieku okrywa mgła tajemnicy. Pozostają tylko przypuszczenia i spekulacje.

Tak więc praktycznie wszyscy liczący się hodowcy  dali nam mniej lub bardziej udane czerwone róże/ kwestię tę jeszcze szerzej rozwinę/ ale jeden z nich  sprawił , że róże czerwone stały się jego  znakiem firmowym. Jest to Wilhelm II Kordes.  Wilhelm Kordes II najwyraźniej miał dużą słabość do róż o ciemno czerwonym zabarwieniu bo wyhodował ich około 41 odmian, co stanowi  30% jego dorobku. Wszystkie one powstały w przeciągu 25 lat pomiędzy 1930 a 1955 rokiem.

Jak to się zaczęło? Otóż krzyżując odmianę Superb z Sensation otrzymał w roku 1929, wspaniałą, wymarzoną i jak najbardziej czerwoną  * Cathrine Kordes * Jednakże Kordes dążył do jeszcze bardziej czerwonej i bardziej aromatycznej róży. Skrzyżował więc „Cathrine Kordes” z „W.E. Chaplin „a jedną z otrzymanych  tak w roku 1935 siewek, okazała się *Crimson Glory *- bardzo ciemnoczerwona, bardzo aromatyczna i bardzo popularna na całym świecie.

crimson-glory crimson-glory2

crimson-glory3 fotografii obok  Crimson  Glory – przez uprzejmość – Pani Urszula Trętowska – Montisfont Abbey

Niektóre inne bardziej znane czerwone róże Wilhelma Kordesa II, które zajęły poczesne miejsce w panteonie róż, to  World’s  Fair (ciemnoczerwona floribunda, zdobywczyni  AARS za rok 1940), potomkini Dance of Joy i właśnie Crimson Glory. Róża ta  da w roku 1951, już po wojnie, jeszcze jedną ciemno czerwoną sławę Kordesów. Independence/ Baby Chateau -również Kordesowa purpurowa pół polyanta pół floribunda x Crimson Glory/   to pomarańczowoczerwona róża, która wywołała trzęsienie ziemi  w świecie róż, kiedy to została wprowadzona. Ten niespotykany podówczas kolor kwiatów róży powstał poprzez wytworzenie się w różach pelargonidyny , substancji chemicznej nadającej pelargoniom ich unikalny  odcień.

kordes-sondermeldung.jpg geranium.jpg na fotografii Independence

Odmiana ta jest protoplastą wszystkich pomarańczowoczerwonych róż i dzięki swej specyficznej, przez dłuższy czas niespotykanej u róż barwie – była wartościowym uzupełnieniem asortymentu róż. Do czasu pojawienia się Independence można było powiedzieć, że róże wielkokwiatowe nie miały pigmentu pomarańczowego. Podobnie jak do dziś nie mają pigmentu niebieskiego.

Wspomnę o jeszcze jednej czerwonej róży Kordesa, o Sympathie. Opinie na jej temat są bardzo zróżnicowane i nie zawsze pochlebne. Tu wspominam o niej dlatego , że jest bardzo udanym reprezentantem rosa kordesii. Jak wiemy powołanie przez niego do życia r. kordesii jest najprawdopodobniej jego największym osiągnięciem hodowlanym. Z  udziałem tej odmiany powstała bardzo liczna grupa mieszańców  a Sympathie jest jest jednym z jej najwspanialszych przykładów.

Drugim współczesnym hodowcą, który obdarzył nas bogatą paletą czerwonych róż w zupełnie innym stylu niż Kordes, jest niestety już świętej pamięci, David Austin. Jego wspaniałe czerwone róże to efekt ponad 30 lat pracy. Nic tu nie było przypadkowe. By otrzymać róże czerwone, skrzyżował  przepiękną, popularną po dziś dzień, różę galijską a mianowicie Tuscany / dziś już wiemy, że nie jest to czysta galijka/ – z   floribundą  Dusky Maiden .  Tak to narodziła się  Chianti . Jest ona pod wieloma względami czerwonym odpowiednikiem różowej Constance SpryChianti, to kwitnąca raz w sezonie czerwona róża o damasceńskim zapachu. Wyhodowana została w roku 1967. Skrzyżowanie Chianti z Gypsy Boy R.Geshwinda,  dało siewki kwitnące powtórnie. Najlepszą różę z tego związku, D.Austin nazwał The Knight. wprawdzie ma ona kwiaty we wspaniałym szkarłacie, ale jej wigor i pokrój nie zadowalał Austina. Pozostawała nadzieja, że kolejne krzyżowania usuną ten defekt. I rzeczywiście, kolejna krzyżówka ze starym mieszańcem herbatnim Chateau de Clos Vougeot Pernet -Duchera z roku 1908 przyniosła Squire - znakomitego rodzica odpowiedzialnego za większą część, najlepszych czerwonych odmian Austina. Otworzyło to Austinowi  drogę do krzyżowania swoich róż z innymi odmianami  zarówno tych historycznych jak i współczesnych. Później , piękną odmianę Prospero, będącą potomkiem właśnie The Knight i Chateau de Clos Vougeot skrzyżował ze sobie tylko znaną siewką rozjaśniając jego czerwień i uzyskał   w jego palecie róż nowy, jasno czerwony odcień. Tak  właśnie powstała Sophy’s Rose To oczywiście nie wszystkie ważne czerwone róże Austina, że wspomnimy Sheakpeare, Othello czy L.D.Braitwaite ale wszystkie wyrastają z przedstawionego wyżej schematu.

Byłbym niewdzięcznikiem , gdybym w tym artykule nie pokazał osiągnięć współczesnego Kordesowi, francuskiego hodowcę  Charlesa Mallerina. Ten wywodzący się z kręgu mistrzów  lyońskich hodowca, zasłynął przede wszystkim jako twórca przewspaniałej Guinee. Dziedziczy ona w obu liniach kolor po Chateau Clos de Vogueot. Jednakowoż po stronie męskiej wchodzi dodatkowo linia Liberty. Guinee nie jest takim potentatem jak omawiane wcześniej odmiany, ale stoi jednakowoż za nią ponad 3000 potomków a nadto jest efektem wysoce oryginalnej pracy hybrydyzerskiej Charlesa Mallerina wprowadzającej zupełnie nowe nuty do dziedzictwa czerwonych róż.  Jako przykład przytoczę  za wspaniałą gawędą o różach, Rose Odyssey J.H.  Nicolasa  ciekawe spostrzeżenie Charlesa Mallerina. Otóż   zaleca on przy dokonywaniu krzyżówek które mają na celu osiągnięcie czystego, czerwonego koloru, użyć po drodze odmiany żółtej, gdyż w ten sposób eliminujemy, niesympatyczną niebieską interferencję w kolorze czerwonym. Mallerin faktycznie stosował się do tej zasady czego dowodzi bardzo częste, wręcz powszechne stosowanie przez niego w swoich założeniach hybrydyzerskich , pernetian.

To są ci najwięksi, którzy robili w czerwonym, ale jak już wspomniałem każdy znaczący hodowca zaznaczył się wybitnym wprowadzeniem jeżeli chodzi o róże czerwone. Tu przypomnę Państwu o niezwykle interesującym przypadku hodowlanym , jakim było pojawienie się trzech wspaniałych, ciemno czerwonych heroin. Mam tu na myśli  Papa Meilland , Alaina Meillanda , Oklahoma  i Abraham Lincoln H. Swima. Niezwykłość  tego zdarzenia polega na tym , że wszystkie te trzy wspaniałości powstały w tym samym czasie i z tych samych krzyżówek tj. Chrysler Imperial z Charles Mallerin.

Wspomniany tu A. Meilland poza genialną odmianą  Papa Meilland da inną jeszcze, wspaniałą czerwoną różę a mianowicie wymienioną przed chwilą Charles Mallerin.

Na naszą uwagę zasługuję z całą pewnością jeszcze Albert Norman i jego  bardzo udana Ena Harkness. Piszę o niej bo wyhodowanie  róży Ena Harkness to jedno z  najbardziej niezwykłych wydarzeń w świecie róż. Stworzona została w 1946 roku, przez Anglika Alberta Normana,  to przyjaciel P.Harknessa, nazwał ją Ena, na cześć żony Harknessa, specjalistki od róż i kompozycji kwiatowych.  Głównym zajęciem Alberta Normana, była obróbka diamentów. Natomiast zabawa w hybrydyzera  ,  stała się dla niego zapewne odskocznią od tej niezwykle stresującej i odpowiedzialnej pracy.  W swej malutkiej szklarni skierował swój dociekliwy i analityczny umysł na rozmnażanie róż.  ”Dla amatora, wyhodowanie dobrej róży w takich warunkach jakimi dysponował Norman, to jak trafienie głównej wygranej w totolotka , a Panu Albertowi udało się to dwukrotnie, ponieważ ma na swoim koncie jeszcze równie wspaniałą różę Frensham .” – napisał Samuel Darragh McGredy  w „Family of roses” na stronie 140.

Bardzo dobrze zdaję sobie sprawę z tego, że każdy taki przegląd jest naznaczony silnym piętnem subiektywizmu, ale do niewątpliwych primadonn wśród róż czerwonych pozwolę sobie jeszcze zaliczyć Ingrid Bergmann Poulsenów, Etoile de Hollande Verschurena, oraz Gloria di Roma Aicardiego. Ingrid Bergman zawdzięcza swoją popularność dobrej pracy marketingowej Poulsenów, ale już Etoille de Hollande , znalazła uznanie nie tylko u lubowników róż , ale i u hodowców bowiem z jej udziałem powstało ponad 4000 innych odmian. Trzecia z nich nie znalazła większego uznania u klientów jednakże w pracy hodowlanej wielu rosarian zostawiła znaczący ślad.

Paul’s Scarlet Climber, to niewątpliwie jedno z największych osiągnięć hodowlanych Williama Paula z roku 1906. Kolor swój wywodzi z najlepszego źródła jakim niewątpliwie jest Gloire des Rosomanes, a swój piękny czysty odcień czerwieni niewątpliwie zawdzięcza interferencji koloru żółtego od  mieszańca noisette Reve D’Or Duchera. Ta bardzo odporna na choroby i na trudne warunki atmosferyczne roślina, ma również ponadstandardową odporność mrozową. Jednakże dobrze powtarza kwitnienie jedynie w doświadczonych rękach

I jeszcze kilka odmian z osiągnięć hodowców kanadyjskich. Wymienię tu przede wszystkim takie  odmiany jak :  Hope for Humanity, Quadra,  Cuthbert Grant, Champlain czy Canadian Shield. Co ciekawe , ich wspaniały czerwony kolor pojawił się niejako na marginesie prac nad mrozoodpornością. Nigdy za wiele przypominać, że te wspaniałe współczesne mieszańce międzygatunkowe obdarzają nas ciągle jeszcze unikalną cechą mrozoodporności. Dlatego też, choć mieszańce róż rugosy trudno jest zaliczyć do tytanów piękna, to ich żelazne zdrowie usprawiedliwia mnie że zaliczam tu do najwspanialszych czerwonych róż niektóre z nich jak na ten przykład Anthony Waterer, Gefylt czy Bergers Erfolg. F.J.Grootendorst, Grootendorst Red, Hansaland, Linda Campbell, Robusta.

Na tym bym zakończył swój subiektywny przegląd co bardziej udanych czerwonych piękności. Byłaby to część pierwsza. Część drugą opowieści o czerwonych różach, o ich warstwie symbolicznej, literackiej, kulturowej i religijnej – zostawiam sobie na jesień. W pewnym sensie część trzecią, o pochodzeniu róż czerwonych, znajdą Państwo w najnowszym  biuletynie PTR.

 

Napisz komentarz