Róże pnące w ogródku kwiatowym

Jest to artykuł autorstwa Rudolfa Geschwinda, zamieszczony w dwutygodniku Ogrodnik Polski rok 1886 nr.17. Cytuję go in extenso, bez poprawiania pisowni.

Jedną z najkonieczniejszych właściwości każdego ogródka miejskiego, jest bez zaprzeczenia altana, jako miejsce wspólnych zebrań rodziny w chwilach uroczystości lub też dla każdodziennego wypoczynku po pracy. Wystawić i zacienić roślinnością ładną altanę, nie jest rzeczą tak łatwą, jakby na pozór zdawać się mogło. Trzeba i tu stosować się ściśle do podawanych przez sztukę ogrodniczą wskazówek, tak w wyborze roślin jak i w ich uprawie. Nie wszystkie róże pnące dają się dobrze zastosować do utworzenia altany. Jak wiadomo, dzielą się one stosownie do swej budowy na pnące, czyli silno-gałęziste i na czołgające się lub pełzające, o pędach cienkich i skręconych. Do pierwszych należą róże preryjskie i alpejskie, wielokwiatowe (R. multiflora), Manettii i wiele nuazetów, jak również niektóre, osobliwie silnie rosnące róże powtarzające, które często w katalogu ogrodników handlujących mają przed nazwą dodatek ,,Climbing np. Climbing Jules Margottin i t. d. Do róż czołgających się, zaliczają odmiany róży polnej czyli ayrszirskiej i R. wiecznie zielonej (R. arvensis i semperwirens). Im bardziej wytrwałą jest róża pnąca, tem większe znaleść powinna zastosowanie, gdyż nie wszyscy potrafią dobrze nakryć na zimę róże przy altanach i nie zawsze rzeczywiście daje się to należycie wykonać. To też tylko w miejscowościach, gdzie mrozy niezbyt wielkiej siły, radzić możemy sadzenie przy altanach silnie rozgałęźnych róż powtarzających lub nuazetów, jakkolwiek przyczyniają się one wielce do ozdabiania ogrodów. Co się tyczy róż szczepionych na szyjce korzeniowej, to sadzić je przy altanach należy tak, ażeby miejsce szczepienia przypadło przynajmniej na 10 cm. głęboko pod ziemią, ponieważ w ten sposób rośliny prędko, bo w rok lub dwa lata, do własnych dojdą korzeni. Gdy określiliśmy już wielkość i formę altany i wyznaczyliśmy pod nią miejsce, przystępujemy do utworzenia wiązania, do którego następnie przytwierdzimy gałązki naszych róż. Takie wiązanie najlepiej jest zrobić ze sztabek żelaznych i z siatkowej kraty z galwanizowanego lub cynkowanego drutu żelaznego o oczkach, mających od 10 do 15 cm. średnicy. Pale dębowe i krata drewniana nie wytrzymują dłużej nad lat 20 i zazwyczaj psują się wtedy, gdy rośliny najgęściej okrywają altanę, będącą właśnie w zenicie swojej piękności. Po ukończeniu wiązania wykopujemy tuż przy kracie albo z trzech tylnych stron altany lub też półkulisto w około niej dół głęboki i szeroki na 60 do 80 cm., w którym sadzimy rośliny w końcu października, dodając dobrej ziemi ogrodowej lub kompostu i trzymając rośliny w oddaleniu 3-ch metrów jedna od drugiej. Dobrze jest sadzić na- przemian róże rozmaitych kolorów. Ponieważ, jak przewidzieć można, parę lat potrzeba będzie na to, aby gałązki dosięgły górnej części altany i utworzyły jej dach, przeto dobrze jest zawczasu posadzić przy dwóch słupach u wyjścia lub we wszystkich kątach altany wysokopienne róże z gatunku II. ayrszirskich lub wiecznie zielonych, których gałęzie w krótkim czasie okryją z góry altanę, Bezpośrednio po posadzeniu należy bezwarunkowo nagiąć róże do ziemi i przykryć je całe, zarówno pnie jak i korony, chrustem, liśćmi lub najlepiej piaskiem albo ziemią. Najsilniejsze nawet egzemplarze mogą zginąć w pierwszej zimie, jeśli pozbawione będą należytego nakrycia. Róże posadzone na wiosnę wymagają także nagięcia do ziemi na pewien czas, aby zapobiec usychaniu długich pędów. Przy dostatecznem podlewaniu i należytej w ogóle opiece, pnące róże już w pierwszem lecie po posadzeniu dostatecznie mogą wyrosnąć. Od tej chwili rozpoczyna się praca wytworzenia silnych pędów . W tym celu, na jesieni pierwszego roku przycinamy gałązki tuż?nad ziemią i same rośliny starannie okopujemy. Na wiosnę drugiego roku wyrośnie z pnia korzeniowego tylko kilka wczesnych pędów z których dwa lub trzy najwyżej zostawiamy, resztę zaś, jak również i wszystkie następnie wyrastające, zaraz wycinamy, Pozostawione gałązki dochodzą w ciągu lata do grubości palca i często do 3 m. wysokości.

Jeżeli w połowie października lub nieco wcześniej przytniemy końce tych pędów, to gałązki jeszcze przed zimą zdrewnieją i mogą być łatwo nagięte, przyczepione i nakryte. Jeszcze i na wiosnę trzeciego roku pozostają te pędy na ziemi, przyczepione do niej za pomocą kulek. Przez to zmuszamy je do tego, że na całej swej długości wytwarzają gałązki, które częścią jeszcze w tem trzeciem lecie zakwitną, częścią tam, gdzie leżą, zakorzenią się lub wreszcie tak się wydłużą, że zaczną formować materyał do bocznych ścian naszej altany. Od tej pory należy wszystkie gałęzie i gałązki przyczepiać do kraty w położeniu poziomem, a w każdym razie łukowato, przyczem wszystkie boczne gałązki i pędy, na których, jak wiadomo, powstają kwiaty, należy przyciąć na parę oczek. W ogóle zadaniem naszem odtąd będzie praca nad wytworzeniem bogatego i prawidłowego rozgałęzienia w celu otrzymania gęstej, zielonej i w kwiaty obfitującej ściany. Przy robocie często używać będziemy noża, nigdy zaś nożyc do strzyżenia żywopłotów. Dobrze uformowana altana wymaga czterech do pięciu lat dla zupełnego wykończenia — oczekiwanie to jednak sowicie się wynagradza. Komu nie chodzi o prawidłowość formy, ani o bogactwo kwiatów, kto raczej pragnie jak najprędzej mieć zieloność i cień w altanie, ten niech pozwoli gałązkom rosnąć byle jak, w pomięszaniu i niech przywiąże pędy gdziekolwiek bądź do kraty, zawsze jednak możliwie pionowo. W pewnych razach i przy sprzyjającem położeniu osiągnie on także, a może i wcześniej, zamierzony cel, musi jednak z góry zrezygnować z prawidłowego stopniowania kwiatów i być przygotowanym na to, że mieszanina pędów nieprawidłowo i dziko rozgałęzionych, razić będzie w pośród foremnego i pięknie utrzymywanego ogródka. Widziałem również altany, gdzie sadzono pomiędzy róże dzikie wino i odmiany powojnika (Clematis) i które bardzo ładnie wyglądały. Do tego celu, właściwie użyte, nadają się także glicyna   i gatunki suchodrzewu (Lonicera). Powodem do sadzenia tych roślin obok róż jest prawdopodobnie to, że okrywają się one kwiatami żywo-czerwonego koloru, podczas gdy prawdziwe róże pnące są zwykle tylko białej, blado-różowej i cielistej barwy — tym więc sposobem osiągamy pożądane pomięszanie.

R. Geschwind.

Tak, że tego… do roboty!

 

 

Napisz komentarz