Bracia Ejzykowie

W  LXVI numerze rocznika Polskiego Towarzystwa Dendrologicznego znajdziemy obszerny artykuł autorstwa  Jakuba Dolatowskiego i Marlis Buchholz zatytułowany „Szkółki róż Katriela i Arona Ejzyków” To znakomity materiał, bardzo starannie  naświetlający temat. Ponieważ jednak nie każdy ma dostęp do rzeczonego materiału postaram się go bardzo skrótowo omówić.

Twórcy największej przed rokiem 1939 szkółki róż w Polsce, bracia Katriel i Aron Eizykowie, pochodzili z   żydowskiej rodziny osiadłej w Dobrzyniu.  Starszy , Katriel, urodził się 24 grudnia 1893 r. w Dobrzyniu a zmarł   18 września 1957 r. w Ganne Jehuda, na przedmieściach Tel Awiwu . Aron urodził się w Golubiu 18 grudnia 1895 r., a zmarł w Kutnie 12 marca 1979 r.; pochowany jest na cmentarzu w Woźniakowie pod Kutnem.

Katriel,  odebrał solidne wykształcenie zawodowe, które w zamyśle ojca miało mu dać,  mocne życiowe oparcie a zarazem, zapewne, sposobić do wyjazdu do Palestyny. Ojciec wysłał go  po  naukę za granicę, Była to Izraelicka Szkoła Ogrodnicza w Niemczech, założona przez  bankiera, Moritza Simona.  Jednym z głównych celów, jaki przyświecał założycielowi, stało się, szczególnie w ostatnich latach jego życia, a więc właśnie wtedy, gdy do Ahlem trafił Katriel Eizyk, gruntowne wdrożenie do prac ogrodniczych i rolniczych młodych żydowskich chłopców. Katriel spędził w Niemczech cztery lata,Po ukończeniu szkoły w Ahlem  praktykował w Oschatz w Saksonii w zakładzie ogrodniczym, specjalizującym się m.in. w produkcji róż.
Młodszy Aron skończył tylko 4-klasową szkołę handlową w Golubiu , ale później jako swój zawód podawał – „rolnik”. W okresie międzywojennym bracia jakby zamienili się rolami, do jakich predestynowały ich skończone przez nich szkoły, mianowicie Katriel zajął się w firmie kontaktami, zwłaszcza z zagranicą, eksportem i importem, reklamą, zamówieniami, korespondencją, a Aron ogrodniczymi pracami na szkółkarskich kwaterach i wszelkimi kontaktami z ludźmi.Zaczęło się  tak, że w  roku 1912 Hersz Eizyk kupił synom od dziedzica w Adamowicach, na zachodnim przedmieściu Kutna, dwanaście mórg ziemi, a resztę dokupili potem sami bracia, co w sumie dało 10 hektarów „z hakiem”. Z czasem wydzierżawili jeszcze grunt po sąsiedzku,

…jako kapitał zakładowy mieliśmy wtedy zdrowe ręce do pracy, młode i gorące serca, wielki entuzjazm i wielkie nadzieje […] aby sprostać zamierzeniom, trzeba było wyrzec się na wiele lat wszelkich wygód i przyjemności.

Nie było łatwo,   pierwsze lata były bardzo ubogie. J. Dolatowski cytuje obszerne fragmenty  tekstu jaki to zamieścił Katriel Ejzyk w wydawnictwie jubileuszowym  hanowerskiej szkoły ogrodniczej w której to pobierał nauki czytamy tam, że rozpoczął od posadzenia truskawek w międzyrzędziach założonego sadu. a już w następnym roku wyszkółkował 20 000 dziczek róż. Dalej znajdziemy znamienne słowa …’ Wytknąłem sobie  wtedy wielki cel i do dnia dzisiejszego nie ustaję w wysiłkach – pisał w roku 1929 – by osiągnąć tutaj takę pozycję  jaka w Niemczech w dziedzinie szkółkarstwa i wprowadzania na rynek nowości róż osiągnęli W Kordes i M. Krause. Może więc warto by było pokusić się o porównanie ich dokonań i Jana Bohma, genialnego rosarianina czeskiego. Obaj startowali z podobnych pozycji, czyli od niczego, Tak Bohmowi jak i Ejzykom zaszkodziła wojna, ale Bohm rozwijał się zdecydowanie szybciej. Skala produkcji u niego była dwakroć większa. Bohm sprzedawał tuż przed wojną milion sztuk sadzonek róż, Ejzykowie pół miliona. Nadto Bohm był nie tylko producentem ale i hodowcą. Ejzykowie natomiast nie zaangażowali się w hodowlę nowych odmian. Szkoda. To co stało się po wybuchu II wojny ciężko jest mi opowiadąć  a przecież Ejzykowie musieli to przeżyć. Bogu dzięki, że zachował ich przy życiu. Zaczynają od początku. Jeden w Polsce, drugi decyduje się na wyjazd do Izraela.

Lata powojenne
Pod koniec okupacji gdy Aron Eizyk,powraca  do Kutna, jego nowego, postawionego tuż przez wybuchem wojny domu nie było.   Ani jedna skiba ziemi nie była zaorana. Jak opowiadał, bracia zgromadzili bibliotekę fachową złożoną z samych białych kruków, nie odnalazłem ani jednej książki. Z pięciuset tysięcy róż nie było ani jednej [ocalał jeden krzew mateczny, jeszcze z 1912 r., odmiany ‘Ulrich Brunner’]. Niemcy , wszystkie róże wykopali co do jednej i rozesłali do swoich domów
Aron Eizyk nie chciał wyjeżdżać do Palestyny ani, później, do Izraela, choć Katriel go do tego nakłaniał gdzie i sam wyjechał.
Gospodarował   na 3 hektarach, sadząc każdego roku , skromne w porównaniu z okresem międzywojennym, 50 tysięcy podkładek róż i dając pracę 4–5 osobom.  Był to cień dawnej firmy i dawnego życia. Arona Eizyka trzymało przy życiu to, że jak sam wspominał,  lubił przyrodę i stały rytm ogrodniczych zajęć. Krzątał się przy różach, karmił  ptaki, był przyjazny ludziom, z którymi zawsze znajdował wspólny język.

Po II wojnie , bracia widzieli się kilka razy  przy czym nie jest jasne, czy spotkali się w Izraelu, skąd  Katriel przekazywał mu  oczka róż ze swojej plantacji  róż  którą miał w Ganne Jehuda pod Tel Awiwem i gdzie w ciągu kilku lat stał się tam uznanym ekspertem od uprawy róż i sadów cytrusowych. Te oczka  nowych odmian róż przysyłał do Kutna, czasem w sprytny sposób, w postaci bukietów, w ramach międzynarodowej poczty kwiatowej „Interflora”

Po wojnie Aron Eizyk wprawdzie  tylko dwa razy uczestniczył w ogólnopolskich wystawach róż, co nie znaczy by się nie udzielał w społeczności różarskiej. Bracia Eizyk zawsze mieli „szeroki” gest i nie szczędzili swych róż na szczytne cele;  starali się zawsze o nienaganny społeczny obraz firmy. Od nich na przykład pochodziły róże posadzone wokół pomnika Chopina w warszawskich Łazienkach, oni należeli do najhojniejszych darczyńców dla nowo zakładanego parku w Żelazowej Woli, Aron wspomagał po wojnie zakładanie rozariów w Warszawie i w Chorzowie. W powojennym Kutnie , Aron Eizyk urządził różankę w parku Wiosny Ludów  i wspierał wiele lokalnych inicjatyw. Całe życie pasją Arona Eizyka były ptaki. Po gospodarstwie chodziły pawie,  hodował gołębie i kanarki, w ogrodzie i na polu drobne ptaszki siadywały mu na ramionach, dopominając się o okruchy z kieszeni, a on odzywał się do nich w ich głosy. Poza miłością do róż i ptaków Arona Eizyka pochłaniała też technika. Był zapalonym motocyklistą, przed II wojną miał „sokoła”, a po wojnie – cud techniki, wspaniałego poniemieckiego „zündapa”, i auto, równie wysmakowanej, zamorskiej marki, bo „dodge’a” .

Materiał ten jest de facto potężnym skrótem wspomnianego na wstępie artykułu.

2 komentarzy do “Bracia Ejzykowie”

  1. Piórkowski Wojciech napisał:

    moja żona pochodzi prawdopodobnie od jednej z 2 sióstr braci Ejzyków , używała aryjskiego imienia Elżbieta , nic o niej nie wiem oprócz tego że Hersz Ejzyk miał 4 synów i 2 córki i 2 synowie posiadali młyn w Dobrzyniu nad Drwęcą , czy ktoś wie coś więcej ?

  2. Jakub Dolatowski napisał:

    Szanowny Panie, to mnie mocno interesuje, jako że nadal szukam wszystkiego, co związane z Eizykami. W tegorocznym Roczniku PTD (i w Kutnowskich Zeszytach Regionalnych) dalsze informacje mojego pióra o Eizykach. Róża i Sara Eizyk były (chyba?) bliźniaczkami? Sara Eizyk przeżyła wojnę w armii brytyjskiej, Róża padła ofaira Zagłady. Serdecznie proszę o kontakt, Jakub Dolatowski

Napisz komentarz