Fimbriatta i inne goździkopodobne

Róża jako niekwestionowana królowa wszystkich kwiatów, nie musi nigdy i niczego udawać lub  imitować. Jednakże opisując jej niezliczone formy , autorzy nią zajmujący się, siłą rzeczy  maskując niedostatki swej wyobraźni i bogactwa języka, sięgają po mniej lub bardziej uprawnione porównania. Tak też jest i w tym przypadku gdy to opisujemy niektórych potomków krzyżówek między r.rugosa  i różami noisette. Szczególnie te składające się się z fantazyjnych a i wymyślnych płatków przyozdobionych fikuśnymi wycięciami a i frędzelkami co nadaje ich kwiatom podobieństwo do kwiatów goździka.

fimbriata-2

fimbriata-jpg3_ Na fotografii obok Fimbriatta

Mam tu na myśli przede wszystkim Fimbriattę zwaną Dianthiflorą, formę najstarszą z omawianych. Wywodzi się ona  z krzyżówki rosa rugosa, zapylonej przez  noisetkę Madamme  Alfred Carrriere. Potomek, jaki narodził się z tego związku , nie zawierał zbyt wielu podobieństw słynnej poprzedniczki. Jej krzaczasta forma  i głęboko karbowane /jak to u rugosy/ liście, niewiele dawały powodów by sięgać przy jej opisie do cech rośliny matecznej. Również jej duże wymagania uprawowe połączone z prawie , że nienasyconym apetytem na nawożenie, nie przypominały rugosy. Jednakże niezwykłość formy jej kwiatów sprawiła, że do jakichś porównań uciec się warto było. Porównano więc je do goździków. Tym szczęściarzem który ją wyhodował ją w roku 1891 był monsieur Morlet. Obserwujemy ją na fotografiach obok.

f-j-grotendoorst-jpg2_ f-j-grotendoorst-jpg3_

f-j-grotendoorst fotografie – Marian Sołtys w rosarium Olomouc 2012 – figuruje Grootendorst.

Sporo później, bo w roku 1918 , niejaki De Goey zapylając r. rugosa rubra, polyantką Madamme Norbert Levavvasseur otrzymał równie ciekawą formę kwiatów a nazwę  ta róża otrzymała od firmy F.J.Grootendorst &Son, wprowadzającej ją na rynek: Grootendorst - jak wiemy, odmiana ta dobrze powtarza kwitnienie małymi, bezwonnymi kwiatami rodzącymi się obficie  w bogatych wiechach kwiatostanowych. Nie to co Fimbriatta, która nie dość, że kwitnie nad wyraz oszczędnie, to jeszcze jej powtarzanie kwitnienia ma raczej wymiar symboliczny.

Zapewne po polyancie , Grootendorst  odziedziczyła zdolność mutowania bo już w pięć  lat później, mogliśmy się cieszyć Pink Grootendorst. To odmiana o podobnej jakości co Grootendorst, ale charakteryzuje się mniejszym wigorem, tworząc  bardziej zwarte , stosunkowo wyrównane krzewy.

grootendorst-supreme

Wreszcie  nie powinniśmy zapomnieć o Groootendorst Supreme z 1936 roku, na fotografii obok. Jest ona innego rodzaju mutantem od  F.J.Grootendorst. Ta róża nie ma dobrej wytrzymałości i jest mniej popularna niż wyjściowy   Grootendorst mający jeszcze mniejsze kwiaty, choć uformowane  z pięknej , ciemnej czerwieni.

Przytoczone tu przykłady nie wyczerpują tematu róż o podobnych do goździków kwiatach.  Niebawem po narodzinach omawianej tu Fimbriatty , w roku 1897 , Johann Schmidt krzyżując  General Jacqueminot z Crimson rambler, otrzymał odmianę o ząbkowanych płatkach, którą nazwał Fimbriatta. Niestety, nie dotrwała ona do naszych czasów i jedynie ze starych opisów odmianowych wiemy o jej istnieniu. Przetrwała za to , o dziwo róża Andre du Ponta, która otrzymał gdzieś około 1800 roku jako siewkę Rose du Peintres a nazwał ją Dianthaeflora. Otrzymała ona później mnóstwo innych nazw synonimicznych. Na rycinie Redouta, widzimy pokazane ogromne jej podobieństwo do kwiatu goździka. Nie da się natomiast tego powiedzieć o róży figurującej pod tą nazwą w Roseraie de l’Hay. Jest jeszcze róża chińska Antoine A Jacques z roku 1831, którą powtórnie dla na ocalił w roku 1912 Vilfroy  będąca sportem od Cramoisi Superieur – widoczna na fotografiii obok.

serratipetala serratipetala-3

Czy jej kwiaty  przypominają goździki? To kwestia umowna. Dość powiedzieć, że hodowcy coś się tam kojarzyło i nazwał ją Fimbriatta, a było to w czasach gdy jeszcze nie nazywano róż od osób a przeważał trend nakazujący nazywanie odmian na podstawie cech zewnętrznych. Stąd jej nazwy synonimiczne A petales frangees  czy Serratipetala. Jednakże tendencja by nazywać róże cechami opisującymi jej cechy zewnętrzne przetrwała po dziś dzień.  Otóż w roku 1980 Nowozelandczyk June Bell odkrywa sport od słynnej galijki Camaieux i z racji narzucającego się jej podobieństwa kwiatów do goździków nadaje nazwę Camaieu Fimbriatta.

keros Na fotografii poniżej – przez uprzejmość Pani Elena Pshestemska – odmiana Keros.

Już całkiem współcześnie , zdarzyło się to bowiem w roku 2009, w firmie Herkness, pojawia się / niestety nieznana z pochodzenia/ róża Keros, bardzo przypominająca Fimbriattę. Jest ona mniej znana od Fimbriatty i nie zanosi sie na to by zrobiła w świecie róż większą karierę.

 

Napisz komentarz