Sto pięćdziesiąt lat z życia mieszańców herbatnich.

To było bardzo daawno, dawno temu. Uczeni w różach mężowie postanowili, że wyhodowana w roku 1867,  przez Jean Baptiste Andre Guillot – syna,  róża La France będzie założycielką rodu mieszańców herbatnich. Nie zdawali sobie wówczas jeszcze sprawy z tego, jak wielki i jak wielce zasłużony dla naszych ogrodów ród to będzie. Początki tej 150 letniej historii nie były wcale tak oczywiste, Anglicy bowiem długo jeszcze opierali  się przed uznaniem pewnych, i wydawało by się oczywistych faktów. Ostatecznie ulegli w dwadzieścia lat potem. I było to pierwsze zwycięstwo Francuzów  po laniu jakie dostał Napoleon od Wellingtona pod Waterloo.

Pierworódka, prawdopodobnie jest siewką pięknej, róży herbatniej Madame Falcot. Ale nie ma pewności. Według HMF jest to siewka Madamme Falcot ale z kolei Graham Thomas na str.316 swojej wspaniałej The Rose Book jako rodziców podaje *Victor Verdier* x Mmme Bravy co zapewne powtarza za prof. C.C.Hurstem. Ale sprawcą tego zamieszania był sam hodowca, Guillot syn, który to początkowo sądził, że to siewka Madame Falcot a potem zmienił zeznania i podaje drugą wersję. W każdym razie ten drugi trop został ostatecznie przyjęty i w ten oto sposób początkowo przyjęło się uważać, że mieszańce herbatnie są to potomkowie krzyżówek remontantek z różami herbatnimi. Potem  definicja ta zaczęła być pojmowana mniej ortodoksyjnie i dziś, głównie za sprawą głównie Brenta Dickersona przyjęło się uważać, że mieszańce herbatnie to krzyżówki róż herbatnich/chińskich/ z dowolną inną grupą róż. Okres ich nieskazitelnej czystości – i co to dużo mówić – urody to czas do  pojawienia się pernetian tj do roku 1891 , kiedy to Pernet Ducher  zrealizował wreszcie swoją idee fixe i wprowadził z pomocą r. foetida , stabilny, żółty kolor do róż .W efekcie, mógł 3 maja roku 1897, na wystawie ogrodniczej w Lyonie, pokazać różę pięknej żółto pomarańczowej barwy. Jego osiągnięcie, nazwane Soleil D’Or jest ogromną niespodzianką , zachwyca wielu entuzjastów i profesjonalistów, którzy gromadzą się w mnogości by kontemplować tę pierwszą  nowoczesną żółtą różę.  Te jego mieszańce w uznaniu zasług dla mistrza zostały nazwane pernetianami a on sam otrzymał przydomek Czarodzieja z Lyonu. Nie bez powodu. Bowiem Foetida znana była rosarinom od pół wieku, ale nie mogli sobie poradzić z jej wynikającą z setek jeżeli nie tysięcy lat uprawy sterylnością. Dopiero Pernet Ducher mógł niczym nasz Zagłoba zawołać – Jam ci to nie chwaląc się uczynił!. Pernetiany z czasem połączyły się w jedną wielką rodzinę z mieszańcami herbatnimi. Jak widzimy już  na przełomie XIX i XX wieku dokonano pierwszego wyłomu w ortodoksyjnej definicji mieszańców herbatnich.

Życie spokoju nie zna. Końca historii nigdy nie ma. Gdy świat ujrzał tak wspaniałą nową grupę roślin ozdobnych to hodowcy musieli przynajmniej części ich wspaniałości udzielić innym grupom róż. I tak oto gdy tylko pojawiła się róża wichury, zaczęto kombinować jak przydać jej kwiaty tak piękne jak kwiaty mieszańców herbatnich. Tu największą aktywność i największe sukcesy przypisać należy klanowi rosarian z Francji, braciom Barbiere, którzy mają na swym koncie mnóstwo wspaniałych pnączy wyhodowanych  do końca lat trzydziestych XX wieku. Nieco wcześniej,  bardzo interesują się różą wichury amerykanie. Michael Horwath , Węgier z pochodzenia, którego pierwsze prace przeprowadzane pod koniec XIX wieku,wiązały się z zastosowaniem do krzyżówek   róż wichury. Uważa się , że to on właśnie jako pierwszy robił hybrydy z zastosowaniem róży wichury.W ten sposób  powstały takie odmiany jak: ‚Universal Favourite’, 1897 ‚Evergreen Gem’, 1898 ‚Manda’s Triumph’, 1898 ‚Pink Roamer’, 1898 ‚Gardenia’, 1899, oraz ‚Jersey Beauty’ w roku 1899.Jednakże, co ciekawe, najlepsze jego róże jak np. Long John Silver, powstały z użyciem róży setigera. Sława jego przekracza ocean. Jeden z Braci Barbiere wybiera się nawet do Ameryki by podpatrywać jego osiągnięcia.

Również i  Walter van Fleet zainteresował się różą wichury, która „uszlachetniał” mieszańcami herbatnimi jak np. Souvenir du President Carnot. Zaowocowało to wyhodowaniem takich wspaniałości jak po dziś dzień podziwiana Daybreak , poprzedniczka New Dawn. Dzieło van Fleeta kontynuował nieco później Brownell, który  zasłynął wyhodowaniem całej kolekcji róż odpornych na spadki temperatur  a które nazwał sub zero series. On nie tylko krzyżował różę wichury zapylając ją mieszańcami herbatnimi, dochowując się pierwszych udanych żółtych róż pnących jak np.Golden Climber czy Golden Glow. Jako pierwszy systematycznie  i celowo zapylał mieszance herbatnie pyłkiem róż wichury. Uzyskał w ten sposób całą grupę mieszańców herbatnich z udziałem genów róż wichury o podwyższonej odporności na spadki temperatur.Odmiany te jak: Lily Pons, Glenn Dale, czy Anne Vanderbild, która jest potomkiem Mary Wallace - charakteryzują się pięknym , czystym i mocnym pokrojem i gdy nie przemarzną a nie będą mocno cięte, mogą osiągać znaczne rozmiary.

W Europie, trochę innym tropem poszli  Joseph Pemberton i Peter Lambert . Oni to postanowili wykorzystać multiflorę do wyhodowania krzewów, bądź pnączy o większych od multiflory kwiatach i zarazem powtarzających kwitnienie,  za pomocą właśnie mieszańców herbatnich. Mieszańce Pembertona zwykło nazywać się mieszańcami piżmowymi, natomiast bliźniaczo podobne działa P.Lamberta – lambertianami. Współcześnie tym tropem podążył Louis Lens, ale dane dokumentujące jego prace są  niedostępne.

Mniej więcej w tym samym czasie, no może troszeczkę później,  Poulsenowie stanęli przed problemem podniesienia odporności mieszańców herbatnich na niekorzystne warunki atmosferyczne, tak aby mogły być z powodzeniem uprawiane w trudnych warunkach klimatycznych wysp duńskich. Do realizacji tego celu wykorzystał dobrze znaną od około 50 lat grupę róż zwaną polyanthami.  Po skrzyżowaniu jej z mieszańcami herbatnimi otrzymał nową grupę róż o całkiem nowej i niezwykle praktycznej charakterystyce. Niebawem Ta grupa róż nazwana floribundami przyćmi dokonania Pembertona i Lamberta i zepchnie je do niszy rynkowej na pół wieku. Poulsenowie byli pierwsi , ale największe zasługi na polu rozwoju floribund położył Gene Boerner, który zyskał przydomek Papa Floribubda.

Powiem, ze jestem nieco zaskoczony tym, że na krzyżówki po miedzy bliskimi krewnymi tj floribundą a mieszańcem herbatnim trzeba było czekać około kolejnych 30 lat od daty uzyskania pierwszej floribundy. Na ten krok zdecydował się w końcu Walter Lammerts krzyżując w roku 1950 mieszańca herbatniego Charlotte Armstrong z floribubundą Floradora. Tak oto tryumfalnie  na rynek nowości różanych wkroczyła Queen Elizabeth, pierwsza grandiflora. Potem, krok ten zdobył tysiące naśladowców.

Zresztą okres po drugiej wojnie światowej to czas wielkiego fermentu w świecie hodowli nowych odmian róż. Gdy tylko ucichły armaty a żołnierze zdjęli kamasze i odstawili karabiny zajęli się ochoczo upiększaniem świata. Mówiąc bardzo skrótowo, tak zaczyna się historia powstania jednej z najważniejszych grup róż, róż Griffitha Bucka. Gdy zdjął mundur,zajmował się  na uczelni hodowlą nowych odmian zbóż. Jako odskocznią od nużącego akademizmu zajął się hodowlą mrozoodpornych róż. Do przebudowy pod tym kątem mieszańców herbatnich zaangażował niezwykle odporną na niskie temperatury, różę laxa. Jego mieszańce ciągle jeszcze wegetują na marginesie zainteresowań rosomanes, choć to ogromny dorobek około 150 zupełnie nowych , innych odmian, ale już rosarianie coraz śmielej korzystają z tego dorobku. Przykładem niech tu będzie dorobek Ping Lima.

W tym samym czasie dzieją się jeszcze dwa inne ważne wydarzenia w świecie mieszańców herbatnich. Również w Ameryce, tym razem w Kanadzie , rząd tego kraju  finansuje szeroko zakrojony program wyhodowania odpornych na niskie temperatury róż ogrodowych. Naukowcy zaangażowani w realizację tego programu, F. Svejda i H. Marshall wykorzystują do tego celu r. kordesii i r. arkansana. By zapewnić  swoim mieszańcom pewne powtarzanie kwitnienia zaangażują do tego zadania mieszańce herbatnie. Przykładem niech tu będą odmiany De Montarville w narodzinach której uczestniczy Queen Elizabeth czy Frontenac, któremu urody przydał Arthur Bell. w podobnej roli wystąpiła Etoille de Hollande w przypadku odmiany Champlain.

Natomiast w Europie narodziła się inna idea. Ponieważ dla działającego w Anglii Davida Austina , odporność na niskie temperatury nie była zadaniem priorytetowym, jego mieszańce, tylko nieznacznie bardziej cieszą się ta cechą. On zwrócił uwagę na rzecz inną . Zauważył, że przez wszechobecność mieszańców herbatnich została przerwana  ciągłość pokoleniowa. Odwrócono się bezrefleksyjnie od dorobku hodowców z XIX wieku.. Przez to obejrzenie się, spojrzenie wstecz, zafundował nam cała rodzinę wspaniałych róż które nazwał english roses. Łączyły one urodę kwiatów  róż europejskich z elegancją mieszańców róż chińskich. English roses to nie są mieszańce herbatnie sensu stricte, ale sensu largo – jak najbardziej.

Czy to równolegle z Austinem , czy też nieco później działają inni hybrydyzerzy tworząc róże – najogólniej mówiąc – w wiktoriańskim stylu.

Na Węgrzech Gergely Mark hodując setki odmian mieszańców herbatnich i floribund , próbuje podnieć ich odpornośc na mniedobór wody w glebi wykorzystuje do tego celu odporne mieszańce Geschwina.

W Niemczech Rolf Sievers próbuje wyhodować odporne na niskie temperatury róże z wykorzystaniem róż alba. Wreszcie już zupełnie współcześnie , nowa firma Pheno Geno Roses wykorzystując najnowsze zdobycze nauki –  genetyki i statystyki – stara się wyhodować nowe mieszańce – między innymi odporne na trudne warunki uprawowe Europy środkowo wschodniej.

 

 

 

1 komentarz do “Sto pięćdziesiąt lat z życia mieszańców herbatnich.”

  1. Jacek Kondratowicz napisał:

    Jak wynika z tego ciekawego artykułu – mieszańce herbatnie musiały powstać. Choćby po to,by przez krzyżówki dać rosomanom nowe pożądane do tej pory odmiany.Także tym rosomanom,którzy same mieszańce herbatnie mają w mniejszym poważaniu.
    Zwrócił Pan uwagę na mieszańce w wiktoriańskim stylu i słusznie. Najnowsze oferty europejskich hodowców praktycznie już nie zawierają mieszańców,których kwiaty są uosobieniem tradycyjnego postrzegania tej grupy róż. Chyba jeszcze tylko Michel Adam traktuje temat mieszańców herbatnich w konserwatywny sposób.
    Ciekawym przpadkiem jest Rosen Tantau. Każda kolejna nowa odmiana,zaliczona przez nich do grupy mieszańców herbatnich – to praktycznie już tylko róże o kwiatach w wiktoriańskim stylu.
    Mało tego bo każda z nich jest bardziej dopracowana pod każdym względem od swojej poprzedniczki. Pamiętamy pierwsze róże nostalgiczne – nie zawsze radziły sobie w trudnych warunkach. Obecnie, najnowsze odmiany z tej serii,są już prawie nie do zabicia. Według mnie szczytowym osiągnięciem w tym temacie jest róża Giardina z 2008 roku. Nic nie jest w stanie zakłócić jej zdrowia i wyglądu kwiatów o kilkudziesięciu płatkach. Na początku października wygląda identycznie jak w najlepszym dla róż wielkokwiatowych okresie – czerwcu. Ale i inne nowe odmiany z tej grupy niewiele jej ustępują,np.Voyage czy Soul.
    Inni czołowi szkółkarze z Europy nie namyślali się długo i szybko podążyli w tworzeniu mieszańców herbatnich śladem kwiatów o wiktoriańskiej urodzie.Jakkolwiek żadne dane na ten temat są niedostępne,to pokuszę się o tezę,że do powstania tej naturalnej konkurencji dla róż Austina,przyłożył się sam Austin.Gdyby przeprowadzić badania genetyczne róż nostalgicznych,to prawdopodobnie okazało by się,że ilość materiału genetycznego austinek była by w nich zdumiewjąca.

Napisz komentarz