Koko Loco

koko koko2 koko3 koko4

Tym razem portret  róży,dość niezwykłej.

Czy róża w kolorze kawy z mlekiem czy też brudnej wody (jak kto uważa),może się podobać?

Amerykański hodowca Christian Bedard,pracujący dla szkółki Weeks, najwyraźniej uznał, że tak. Krzyżując starego mieszańca Pot O’Gold Dicksona z lawendową floribundą Bluberry Hill Toma Carrutha,otrzymał dość dziwną hybrydę. Róża o pokroju floribundy ale z kwiatami jak u typowych mieszańcow herbatnich. No i barwa. Właściwie trudna do nazwania,bo jest to coś pomiędzy beżem,brązem i kolorem lila. Do kompletu jeszcze dostała nazwę „Koko Loco”ale w zapasie ma jeszcze jedną,bardziej strawną – Soul Sisters.

Jest to nieduży krzew osiągający około 60 – 70 cm,w cieplejszym klimacie pewnie i więcej. Dość rozłożysty i jak na floribundę przystało,dobrze się krzewi. Pędy średnio kolczaste i raczej miękkie podtrzymują gęste listowie,półmatowe,ciemnozielone i też nie za duże. Zastanawiająca niska mrozoodporność – strefa 7b,podawana jest trochę na wyrost bo róża nie jest taka znowu delikatna.Tym bardziej,że jeden z rodziców ma odporność na mróz ze strefy 5b. Kwiaty w tym cudacznym kolorze zawiązują się właściwie zawsze pojedynczo i mają kształt, wypisz wymaluj –  klasyczych mieszańcow herbatnich. Dorastają do około 10 cm i lekko sinieją przed opadaniem. Zapach mają bardzo przyjemny,średnio mocny ale specyficzny – łagodny kwiatowo różany i świeży. Z tego co widzę to są odporne na deszcz i nie gniją w chłodzie.

Z całą pewnością krzew nie nadaje się na soliter,bo jest zbyt mały a rabata w tym kolorze wyglądała by co najmniej osobliwie. Jednak od chwili introdukcji w 2012 roku,jest cały czas dostępna w szkółkach, czyli amatorów na kawową różę nie brakuje.

Tekst i zdjęcia – przez uprzejmość , Pan Jacek Kondratowicz.

 

4 komentarzy do “Koko Loco”

  1. Ada Tarnawska napisał:

    Czekałam na opis tej róży :))). Jak gusta mogą być rozbieżne!
    Zżymałam się i to bardzo przy opisie ‚Lavender Ice’ Eversa, że niby kolor zmącony i, że „nie jest to ciekawa kolorystyka”. A przecież to róża przepiękna, bezproblemowa, obficie kwitnąca i w swojej barwie wyjątkowa – wszystko to kwestia zestawień. Pyta Pan czy :”Czy róża w kolorze kawy z mlekiem czy też brudnej wody (jak kto uważa),może się podobać? Może i to bardzo :))).
    ‚Koko Loco’ debiutuje w moim ogrodzie i jestem nią O C Z A R O W A N A !!!
    Prawdą jest, że odmiana ładnie się krzewi, a liście ma gęste i zdrowe, ale jak wspomniałam jest u mnie zbyt krótko, aby spekulować na temat zimowania czy zdrowotności.
    To czym ujęła mnie ta odmiana to właśnie ten „trudny” kolor. Jest przepiękny, mieni się wszystkimi tonami o jakich wspomniał gospodarz strony, w naturze tonacja jest jednak cieplejsza niż na załączonych fotografiach. Piękny, elegancki, spory kwiat odporny na deszcz i więcej niż trwały po ścięciu. Kolor bursztynowo-mysi z zewnętrznymi płatkami podbarwionymi na odcień liliowy – wszystko to subtelnie się ze sobą łączy. Barwa może się nieco zmieniać w zależności od temperatury, ale kolor nie jest tak niestabilny jak u róż Carrutha.
    Jak opisać to wytworne i mało dosłowne połączenie barw? Mnie faktura i kolor płatków przypominają matową mięsistą tkaninę jedwabną lub krótko strzyżony aksamit – w zależności od konta naszego spojrzenia i konta padania światła odcień płatków wydawał się będzie bardziej kawowy lub herbaciany, cieplejszy lub chłodniejszy, intensywniejszy lub ze srebrzystą poświatą. :))). Niewątpliwie nie jest to łatwa kompozycyjnie propozycja. Przyznam, że sama zachodzę w głowę z czym połączyć ‚Koko Loco’, żeby nie zrobiło się smutno lub tandetnie. Świetnie podkreślają jej oryginalną barwę rośliny o mocno ciemnej, winnej czerwieni liści czy kwiatu czy też nasycony kobaltowy fiolet szałwii czy ostróżek.
    Kolorystycznie jak i samą budową krzewu kreacja znacznie bardziej udana od ‚Creme Caramel’ Fryera, która u mnie jest po prostu maślanie żółtą różą, do tego nietrwałą.
    Pozdrawiam Panie Marianie – proszę dać jej szansę :)))

  2. admin napisał:

    Wspaniały jest ten poemat jaki Pani wygłosiła na cześć tej odmiany i aż żałuję że to nie ja sprowokowałem Panią do jego wygłoszenia. Bowiem tak tekst jak i fotografie są autorstwa Pana J. Kondratowicza. Ja, sam nie zetknąłem się do tych pór z tą odmianą. Pozdrawiam.

  3. Ada Tarnawska napisał:

    W emocjach pominęłam informację o autorze :))). Pozdrawiam zatem równie serdecznie Pana Kondratowicza.

  4. Jacek Kondratowicz napisał:

    Dziękuję i wzajemnie :-)
    Ja też jestem pod wrażeniem wszystkich niuansów,które Pani dostrzegła a ja nie potrafiłem.
    Nie mam negatywnego nastawienia do tej róży – moje pytanie „czy może się podobać…” miało raczej charakter retoryczny.

Napisz komentarz