Moje róże 2017

fantin-latour

Picture 1 of 110

6 komentarzy do “Moje róże 2017”

  1. Aleksandra napisał:

    Dzień dobry!
    Z zaciekawieniem czytam Pana bloga od kilku miesięcy. Jestem już ponad dwa lata rosomanes, wiem że zna Pan się na rzeczy, może byłby mi Pan w stanie pomóc? Otóż w zeszłym roku kupiłam pienną Ingrid Bergmann – kwitła i wyglądała jak Ingrid Bergmann, w tym roku natomiast mam na tym samym krzaku to: http://www.fotosik.pl/zdjecie/e4f255212269bc9e . Czy ona zmutowała czy hodowca mnie jakoś oszukał, a może skrzyżowała się? Obok rosnie Rhapsody in blue… Zrozpaczona jestem bo chciałam miec piękną czerowną różę wielkokwiatową a tu coś takiego, ale przynajmniej pięknie pachnie…

  2. admin napisał:

    Na poruszoną przez Panią kwestię – odpowiem meilem

  3. Kurek Tadeusz napisał:

    Nie wszyscy mają tak dobrze. :-( U mnie 3-ci czerwiec, 3-cia rano i minus 3 stopnie. Marszanile, które były hołubione na oszklonej werandzie zakwitły pięknie, ale reszta ledwo że wiąże pąki kwiatowe. Wielką radochę sprawiła mi natomiast ‚Babiccina Vonava’. W ubiegłym roku przemarzła prawie do korzeni, a w tym roku żyje i zapowiada się niezłe kwitnienie. Taka jest Suwalszczyzna. Pozdrawiam.

  4. Piotr Panufnik napisał:

    Przejrzałem wszystkie zdjęcia. Najbardziej interesujące są dla mnie nie pojedyncze kwiaty, lecz wygląd całych krzewów, ich zestawień oraz ich towarzystwa. Widać, jakie wymiary osiągają w naszych warunkach i to jest bardzo przydatna wiedza.
    Mam jednak niedosyt – jak się ma po 2 latach wspaniała trójca Lykkefund/Nordlandrose/Kelsey? Jaki rozmiar osiągnęła każda z nich? Jak obecnie wyglądają? :-)

  5. admin napisał:

    Sfotografowanie całych krzewów nie jest sprawą prostą. kontrasty kolorystyczne są jedną z przyczyn przekłamywania przez współczesne aparaty fotograficzne. Jako amator, nie zawsze potrafią sobie z tym poradzić. Mój Canon np nie umie dobrze odwzorowywać czerwieni.
    Co do trójcy. Lykkefund osiągnął swoje docelowe rozmiary, tj 3 – 4m dość szybko.Na jego tle tak nordlandrose jak i Kelsey ciągle rozrastają się. Dotyczy to zwłaszcza Kelseya, który w naszych warunkach klimatycznych znacznie przekracza przypisane mu rozmiary i wydaje sie zachowywać jak rasowa róża pnąca co mnie zresztą cieszy, gdyż wybór pnących, mrozoodpornych jest niezwykle skromny.

  6. Piotr Panufnik napisał:

    Bardzo dziękuję za relację, która trafia w samo sedno zarówno jeśli chodzi o problemy z fotografowaniem dużych obiektów o znacznej rozpiętości tonalnej, jak i przede wszystkim w kwestii poszerzania doboru mrozoodpornych róż pnących.
    Co do fotografowania mocno nasyconych barw, to niestety większość matryc przepala je na jednolity kolor, nie pozostawiając detali. Jeśli aparat jest na tyle zaawansowany, że umożliwia obniżenie nasycenia (saturation) lub wybór trybu o mniejszym nasyceniu (np. tryb ‚portrait’), to warto spróbować.
    Fotografowanie obiektów o dużej rozpiętości tonalnej – np. krzewów częściowo w słońcu, a u dołu zacienionych – udaje się lepiej gdy aparat posiada programową funkcję „HDR”. Może to brzmi groźnie i niezrozumiale, ale obecnie produkowane smartfony miewają możliwość takiego wyboru. Automatycznie sklejane w jedno zdjęcie są dwie ekspozycje – raz na cienie, a raz na światła. Przyznam, że z lenistwa korzystam z takiego dobrodziejstwa, a zdjęcia wykonane telefonem z tą funkcją często wychodzą lepiej niż drogim aparatem nieposiadającym takiej funkcji.
    Bardzo się cieszę z postępów we wzroście ‚trójcy’ wnoszących w serca maniaków pnących róż sporą dawkę optymizmu.

Napisz komentarz