Gardening Credo

Jest taka książka , składająca się z wybranych przez Elizabeth Lawrence esejów Gertrude Jekyll, zatytułowana Gardeners Esential . To obszerna pozycja i nie jest moim zamiarem tłumaczenie jej, ale niektóre fragmenty czy to dla celności uwag, czy to dla piękna języka, pozwolę sobie przytoczyć. Jeszcze nie wiem czy skończy się to na jednym wpisie, czy na większej serii. Zależeć to będzie od zainteresowania czytelników.

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

Zdolności literackie nie są moim atutem, nie roszczę też szczególnych pretensji do wiedzy  botanicznej,  nawet zakładając znajomość najlepszych praktycznych metod uprawy . Jednakowoż żyłam wśród kwiatów  przez wiele lat i weszłam z nimi w imtymną zażyłość  i w ten sposób nabyłam instynktownie  pewną wiedzę , która może nie jest wyraźnie zdefiniowana ale w naturze jest niezwykle przydatna. Przekazując tę lekcję , chcę aby czytelnik dowiedział się , że ogród daje trwałe szczęście. Cieszę się gdy widzę kogoś , zwłaszcza dzieci, pytające o kwiaty bo chcą mieć własny ogród i troszczyć się o niego. Ziarno miłości do ogrodnictwa, raz zasiane, nigdy nie obumiera, zawsze rośnie i rośnie stanowiąc coraz większe źródło szczęścia.
Jestem zwolennikiem traktowania ogrodu i terenów zadrzewionych w krajobrazowy sposób z położeniem nacisku na  efekty skali.  Dopiero na drugim miejscu stawiam piękno poszczególnych akcentów, tak aranżacji roślin i drzew jak i trawiastych przestrzeni, by tak wyglądało że muszą w tym domu mieszkać ludzie szczęśliwi. Warto w tym celu dokonać świadomego wysiłku.

Staram się dążyć do piękna i harmonii wszędzie, a zwłaszcza do harmonii barw. Ogród tak traktowany daje wspaniałe uczucie spoczynku, i orzeźwienia i najczystszą przyjemność z piękna, która wydaje się w moim rozumieniu być najlepszym wypełnianiem jej celu;  gdyż uznaję, że najważniejszym celem ogrodzie jest dać rozkosz zmysłom i dać odświeżenie umysłu, aby uspokoić nerwy, udoskonalić się, i podnieś serce w duchu uwielbienia i wdzięczności. Jestem pewna  że ci, którzy praktykują ogrodnictwo w   wiedzą, że tak jest.

Nauczyłam się wiele,   zawsze uczę się od innych ludzi. Ich ogrody są dla  mnie źródłem  lekcji i inspiracji.  Nauczyłam się, aby nigdy nie powiedzieć „wiem „-gdyż  jest tak nieskończenie wiele rzeczy do nauczenia się, a warunki w różnych ogrodach różnią się tak znacznie, nawet wtedy, gdy gleba i sytuacja wydaje się być taka sama i są one położone w tej samej okolicy

Nauczyłam się wiele od tych małych przydomowych ogrodów, które uczyniły angielskie krajobrazy najpiękniejszymi  w pasach drogowych w umiarkowanej części świata. Trudno przejść obojętnie obok najmniejszego przydomowego ogródka by nie zaobserwować czegoś nowego by czegoś nie podpatrzeć, czegoś się nie nauczyć.   To mogą być jakieś dwie rośliny rosnące pięknie razem, jakimś szczęśliwym przypadkiem, lub może to być całkiem nieoczekiwana   plątaniną pnączy, lub coś, co zawsze myślałam że musi rosnąć  południowej ścianie a okazuje się nagle, że na wschodniej rośnie lepiej i bujniej.

Tak więc oko i mózg musi być cały czas czujny, aby odebrać wrażenie i intelekt, aby go zapisać, aby dodać do skarbu doświadczeń. Istotne jest, szkolić to w sobie, aby mieć dobre oczy dla kwiatów; móc zobaczyć w skrócie jakie kwiaty są dobre, a które są niegodne, i dlaczego. Zachować otwarty umysł o tym; nie daj się owładnąć drobnymi sugestiami i tyranii tego co widzisz np.  w kwiaciarni czy w sklepie ogrodniczym, nie stań się   niewolnikiem reguł , które mówią co dobre a co niegodne uwagi. Liczą się przecież jeszcze takie ulotne czynniki jak światło w różnych porach dnia , rano wieczorem czy w południe co też stanowi o pięknie ogrodu.
Nawet jak nachodzą cię czarne myśli, nie zniechęcaj się . Tak wiele wszak trzeba się nauczyć, to powinno cię motywować. Patrząc wstecz na moją prawie trzydziestoletnią przygodę  z ogrodnictwem,  pamiętam bezmiar mojej ignorancji i brak pomocy ze strony literatury fachowej,  ale te pierwsze kroki w urocze nieznane , pierwsze sukcesy, dawały tak wiele radości i dodawały otuchy. Wiedza daje perspektywę rozszerzającą  i jednocześnie uzyskujemy  krytyczną samoocenę. Każdy krok stawia się trochę pewniej, każdy chwyt staje się mocniejszy aż wreszcie dzięki swej inteligencji możemy poczuć moc potężnej siły kreacji.

Sam ogród jest wielkim nauczycielem. Uczy cierpliwości , ostrożności i czujności, uczy pomysłowości i gospodarności a przede wszystkim uczy wiary i zaufania. Jak mówi święty Paweł.”Ja siałem, Apollos podlewał, lecz Bóg dał wzrost”. -z listu do Koryntian. Dobry ogrodnik bowiem wie z całą pewnością, że gdyby nie ta część jego jestestwa,  jaką on daje, praca, miłość,  jego znajomość warunków,rzemiosła,   i wykorzystanie z jego osobistego wiedzy, doświadczenia jest niezbędne by Bóg dał dobry plon.  A wraz sukcesem przychodzi świadomość zachęty do odnawiania wysiłku i staje się  jak gdyby echem pełnych wdzięku słów : „sługo dobry, sługo wierny…”  z przypowieści o wiernym słudze z Ewangelii wg Mateusza .

Co warto robić /rzeczy warte zachodu/

Nagłówek tego rozdziału może nasuwać przypuszczenia, że sięgam do najgłębszych pokładów  filozofii, ale to  nie  ma nic  wspólnego z filozofią , chodzi mi o  najprostsze myśli i czyny codziennego życia.
Warto to mieć? czy warto to robić? Te pytania stanowią bardzo  użyteczne sita, przez które  selekcjonujemy
sprawy, w celu oddzielania plew od ziarna. I nigdzie nie ma się okazji, aby używać ich z większą energią niż w sprawach odnoszących się do ogrodu.

Kiedyś , gdy miałam znacznie mniej wiedzy niż dzisiaj  na temat kwiatów ogrodowych i krzewów ozdobnych, udało mi się pracując na tym przez wiele lat , zebrać pokaźną ich ilość. Jednakże nie po to by założyć kolekcję, ale  w celu zapoznania się z nimi, tym lepiej aby zobaczyć, które mogłabym wykorzystać na własnej ziemi lub polecić innym, których ogrody były różne co do ich  natury od mego.

Potem, pozbyłam się pewnej  liczby roślin, niektórych bo myślałam że  są niegodne, niektórych ponieważ kolor kwiatu mnie się nie podobał, innych, bo groziło, że staną się uciążliwymi chwastami, a jeszcze innych , bo, choć piękne
i pożądane, były bardzo niezadowolone z miejsca uprawy i chorowały na mojej suchej glebie, było więc  oczywiste, że nie  są to dla mnie odpowiednie rośliny.
Część  z nich to byli np. mieszkańcy Alp, rośliny które opuściły swe ukochane siedliska w chłodnym cieniu strzelistych
skał i stałej strużki wilgoci do korzeni, a nad głową zawsze miały kąpiel górskiej mgły. Pozostawiłam sobie tylko tak niezbędne jak np. White Lily /lilium candidum/ odpowiednio w tym celu preparując glebę gliną i wapnem , aż dochowałam się imponujących kęp tych roślin.

Dobrze jeżeli właściciel ogrodu zastanowi się przynajmniej przez chwilę, co warto w nim zrobić, zada sobie trud aby przeanalizować pomysł, lub grupę pomysłów, wtedy zapewne ogrody nie byłyby takie nudne i banalne.
Często przy wyborze roślin i krzewów ludzie zaczynają w niewłaściwy sposób. Oni szukają informacji o roślinach
, które chcieliby mieć,  oglądają katalogi, czytają opisy i to co im się podoba chcieliby mieć u siebie w ogrodzie nie zastanawiając się uprzednio, nie rozważając po co i dlaczego. Stykałam się też z takimi sytuacjami, gdzie to pewien amator mówi do mnie: ” Kupiłem trochę roślin, powiedz mi, doradź , gdzie je mam posadzić”
Cóż wtedy mogę powiedzieć – to nie jest najwłaściwszy sposób, w jaki ja mogę ci pomóc , odwracam wówczas sytuację mówiąc; Pokaż mi   miejsca, gdzie chciałbyś coś ulepszyć , poprawić a  ja powiem ci, jakie rośliny,powinny się tam znaleźć aby uzyskać najlepszy efekt.
Jest wiele miejsc, które są piękne z natury, gdyby nie zostały zepsute przez nieprzemyślane zastosowanie jakichś oklepanych form ogrodnictwa.Takie miejsca powinny być traktowane ze szczególną rozwagą. Doskonałym przykładem mogą być tu stare naturalne wrzosowiska, na których buduje się nowe rezydencje,  które choć aktualnie zarośnięte np przez brzozy czy jakieś rachityczne drzewka, mogą być łatwo odnowione i oczyszczone z samosiejek.
Innym przykładem mogą być ludzie którzy  bez głębszego zastanowienia nasadzą mnóstwo odmian twierdząc , że lubią różnorodność.
Zastanawiam się wówczas czy oni naprawdę myślą i czują, że różnorodność jest rzeczywiście pożądane jako
cel samym w sobie. Udane ogrody to bowiem cały kompleks pomysłów  i kompozycji, które składają się na ogólny obraz a które mogą się składać z mniejszej lub większej liczby elementów. Oczywiście naturalnym ograniczeniem jest tu brak edukacji w tym zakresie czy też po prostu brak naturalnych uzdolnień.

Uprawa

Mój ogród, choć jest pełen ograniczeń i na wszystkie sposoby daleki od jakiegokolwiek godnego ideału, pozwala mi  wskazać, że tu i tam coś jest warte zrobienia, i położyć nacisk na fakt ,  co  robić  warto, czy jest warte podjęcia jakiegoś  kłopotliwego tematu. Ale jest  ciekawa rzecz, że wiele osób, nawet wśród tych, którzy twierdzą, że wiedzą coś o ogrodnictwie, kiedy im pokazać coś całkiem udanego – coś co jest ukoronowaniem moich wysiłków, nagrodą za ogrom opieki i pracy – nie chcą uwierzyć  w jak wielkich bólach  rodził się temat. Będą przypisywać to przypadkowi, dobroci mojej ziemi, a nawet w częściej  jakiemuś rzekomemu okultystycznemu wpływowi mojej osoby – nigdy natomiast nie dopuszczą myśli , że po prostu kocham swój ogród i znam go na tyle dobrze, aby dać mu tyle opieki i pracy ile potrzebuje. Przekomarzają się ze mną mówiąc: U Ciebie to wszystko wyrośnie, wystarczy, że tylko popatrzysz na rośliny, ale dla mnie to są raczej niesmaczne żarty. Przyjmuję to jednakże  z uśmiechem, ale jest dla mnie oczywiste, że ci którzy mówią takie rzeczy  nie rozumieją miłości do ogrodu.

Nie mogłam się powstrzymać radości, kiedy jeden taki gość przyszedł do mnie pewnego dnia października. Tłumaczyłam mu, jak bardzo potrzebna jest dobra i głęboka uprawa gleby, zwłaszcza w przypadku tak bardzo złej i płytkiej gleby, jak moja. Przechadzając się po zagajniku, zobaczył jak sterczało  kilka wysokich łodygi lilii giganteum opatrzonej w wielkie zadarte do góry strąki nasion. Mój gość zatrzymał się i powiedział: „Nie wierzę w słowa o swojej słabej glebie – wystarczy popatrzeć tylko na rozwój tej lilii. Gdyby była tak kiepska, nie mógłby w niej urosnąć taki wysoki na 3m pęd w tak biednej ziemi, zginąłby w lesie. Nic na to nie odpowiedziałam. Nieco dalej w zagajniku natknęliśmy się na  wykop około 4m  średnicy, i 1,2 m głęboki, a obok niego ogromny kopiec piasku, wówczas mój przyjaciel powiedział: „Dlaczego robisz cały ten bałagan w swoich pięknych lasach, czy potrzebny ci do czegoś ten piasek? To był mój moment mojego tajonego triumfu. Odpowiedziałam więc potulnie – chciałam posadzić jeszcze więcej tych pięknych lilii.
W ten dół będziemy wrzucać materię kompostową, zielone części roślin, odpady kuchenne, niepotrzebne części warzyw. Wszystko to zostanie ubite i posiekane, wymieszane właśnie z tym rodzimym piaskiem – chodzi o to by ziemia się nie zapadała. Na to dopiero  pójdzie przerobiony dwuletni kompost a jeszcze na to dobrze sfermentowany obornik. Dopiero w tak przygotowane stanowisko posadzę lilie. Na to jeszcze daję wyściółkę z martwych liści, które dodatkowo zabezpieczą nasadzenie przed inwazją chwastów. Natomiast piasek, jak to w gospodarstwie zawsze się do czegoś przyda np. do wyrównywania tworzących się nieustannie dołków.

Nowości i odmiany.

Kiedy patrzę wstecz na trzydzieści lat mojej praktyki w ogrodnictwie, widzę  jak niezwykły postęp nastąpił, pojawiły się nowe odmiany  roślin lub ulepszone odmiany już istniejących. I choć zdaję sobie sprawę z tego , że  wiele nowych odmian jest postępem w stosunku do dotychczas uprawianych to jednak nieuprawnionym jest przywiązywanie do nich nadmiernej wagi tylko dlatego, że są na wyciągnięcie ręki do zastosowania w ogrodzie. Przykładem niech będzie niezrozumiała moda na stosowanie odmian karłowych, które często są pokracznymi formami roślin dotychczas uprawianych.

Narzędzia.

Dobre narzędzia to podstawa, są bowiem przedłużeniem naszej ręki, którą kieruje nasz mózg.Przyzwyczajamy się do nich i żal nam wyrzucić ten stary nóż, który od ciągłego ostrzenia tak się zużył, że ktoś inny by go wyrzucił, ale my chowamy go ciągle do kieszeni. Robotnik nie lubi zmieniać narzędzi. Przyzwyczaja się do nich i często nie akceptuje nowości. Tak jak  David odrzucił zbroję Saula przed pojedynkiem z Goliatem, była dla niego za ciężka. Bardzo niewygodną rzeczą jest
nowa łopata. Ta stara jest taka poręczna i sympatyczna, choć jej ostrze jest już w połowie zużyte  a trzonek wyślizgany.
przez długie tarcie ręką. Tak jak malarz nie lubi nowego pędzla, jak koń który z trudem akceptuje nowy chomont. Jestem pewna, że nie lubisz nowych butów.!

PRACA

Pielenie to wspaniałe zajęcie, zwłaszcza po letnim deszczu,gdy wyrywam jasne i czyste korzenie. Patrzę na nie widzę ich różnorodność jak nastrojów człowieka. Jedne miękkie i przyjemne, wystarczy lekko pociągnąć,  na inne patrzymy z szacunkiem jak są mocno zakorzenione jak gdy od razu wołały o pomoc szpadla.

Gdyby to było możliwe, chciałabym aby można było uprościć życie w najwyższym stopniu.
Bo nie wiem czy błogosławieństwem jest, czy wadą iż wszystko jest tak zrobione, że musimy się interesować wieloma sprawami na raz. Widząc iż jest coś do zrobienia , nie możemy się oprzeć  i ręka nasza próbuje to zrobić , staramy się, nawet jeżeli czas nasz jest już przepełniony a siła zmniejszona  i wzrok coraz słabszy…
Są ludzie którzy potrafią pozwolić losowi ,czasowi,  by ich porwał i dryfują bezwiednie w dół strumienia życia. Interesują ich tylko sprawy łatwe,  unikają bólu i kłopotów  nie podejmując pewnych spraw nawet jeśli wiedzą, że są konieczne.
Nie wiem czy to jest ta tzw.  życiowa mądrość  jeżeli  podejmujemy tylko te sprawy które są konieczne.
Wiem tylko , że dla mojego umysłu i sumienia , lenistwo wydaje  się być zbliżone do szaleństwa lub nawet gorzej. I w takiej czy innej formie  muszę słuchać Boskiego polecenia: ” Pracujcie, gdy macie światło”.

Postępuj zawsze zgodnie z boskim poleceniem – „Pracuj dopóki masz światło„/ dopóki masz siłę/  – to myśl wyrażona przez znanego filozofa szwajcarskiego H.F.Amiel. Inaczej mówiąc: Jesteś odpowiedzialny za talent, który został tobie powierzony.  – dopisek mój.

To pierwszy szkic Gertrudy Jekyl z jej Esencji Ogrodnictwa. Jeżeli będzie zainteresowanie, wybiorę coś jeszcze.

Przypominam, że jest też inny fragment tłumaczenia Gertrude Jekyll zatytułowany * Ogród różany*  Jest to fragment książki Gertrudy Roses for english garden.

4 komentarzy do “Gardening Credo”

  1. J. Sury napisał:

    Witam. Obejrzałam dzisiaj w program ,,Maja w ogrodzie” z Pańskim udziałem. Weszłam też od razu na tę stronę i jakoś od razu zaczęłam czytać szkic Gertrudy Jekyl . Bardzo spodobał mi się i proszę o więcej. Daje się odczuć, że autorka to osoba o niezwykłej wrażliwości i wiedzy i warto z jej wielkim doświadczeniem się zapoznać i coś dla siebie uszczknąć :). Pański ogród jest uroczy i w ten zimowy poranek miałam niezwykłą ucztę dla oka i duszy.
    Serdecznie pozdrawiam
    Józefa Sury

  2. Biolik Alicja napisał:

    Przepiękny różany ogród.Właściciel- wspaniały człowiek z pasją, ale z pewnością ma pan ogromne pokłady chęci i pracowitości, bo bez tego ani rusz.No i Rodzina bezcenna wspierająca pasję …Chylę przed Panem głowę! Wielki szacun! Też kocham róże, hoduję je od kilku lat.Dzisiejszy program z Mają w ogrodzie obejrzałam z zaciekawieniem i prawdziwą przyjemnością.Cieszę się, że są na świecie tacy ludzie jak Pan.Szkoda tylko,że mieszka Pan tak daleko ode mnie…serdecznie pozdrawiam.
    Alicja Biolik

  3. Buś napisał:

    Wspaniały język, proszę o więcej tłumaczeń.

    Pozdrawiam

  4. Michałkiewicz Maria napisał:

    Słowa, zdania i przemyślenia Gertrudy Jekyll są nazwaniem przeczuwanych przeze mnie uczuć, myśli i doznań związanych z pogłębiająca się z wiekiem pasją ogrodniczą, w ogromnej większości z uprawianiem róż. Co prawda, po obejrzeniu programu nakręconego w Pańskim Ogrodzie odczuwam zachwyt, ale i smutek, bo takich rozszalałych róż nigdy mieć nie będę! ( zbyt mało miejsca w ogrodzie, a marzę, aby pozwolić rozrastać się do woli niektórym różanym „terminatorkom”). Wracając do Getrudy Jekyll – proszę pokornie o jeszcze :-). Pozdrawiam serdecznie, Maria Michałkiewicz
    P.S. Kiedyś zobowiązałam się napisać, jak sprawuje się piękna w opisie róża Nahema; nie pisałam, bo na razie nie mam się czym pochwalić – po pierwszej zimie (ogród mieści się na Kaszubach) mimo okrycia stroiszem i włókniną przemarzła do kopczyka i potem słabo odbiła, kwitnienie było słabe i późne – około 2 tygodnie po Heritage. Potem ją przesadziłam, z nadzieją, że pod murem o wystawie wschodnio-południowej będzie lepiej no i teraz cierpliwie czekam (jeszcze ze dwa lata zanim się poddam :-)

Napisz komentarz