Massad Dominique

massad-mediteran-gardening fotografia ze strony mediterangardening

Tym razem  spróbuję skreślić parę słów o  Dominiku Massad, członku szóstej generacji rodziny Guillot, która od dwustu lat, czyni świat piękniejszym nie tylko przez wyhodowane przez siebie  róże.

Dominik Masad, urodzony w Marsylii w w roku 1955. Z wykształcenia jest inżynierem agronomem, ukończył szkołę ogrodniczą w Wersalu  specjalizacja – kwiaciarstwo.W pewnym momencie los zetknął go z prawnukiem brata prababki – Jean Mac Guillot, prawie rówieśnikiem bo urodzonym w roku 1951 i Jean Pierre Guillotem urodzonym w roku 1945. Początkowo razem ze swym kuzynem Jean Marc Guillot,  zaczęli gromadzić kolekcję starych róż w tym zwłaszcza te wyhodowane przez rodzinę Guillot, ale w pewnym momencie pod wpływem nieodpartego – jak to gdzieś powiedział -  impulsu , postanowił  zająć się hybrydyzacją. Nie miał w tym zakresie żadnego doświadczenia ani mentora, do wszystkiego powoli dochodził sam. W jednym z wywiadów wyznaje: „Szczerze mówiąc, myślę że to jest w mojej krwi, zapisane gdzieś w genach. Na przykład, zauważyłem, że mam ten sam charakter pisma co i mój dziadek. Podobnych używam wyrazów podobnej składni zdań. A przecież on urodził się sto lat przede mną. Coś w tym jest…” Od siebie dodam, że wywodzi się z żeńskiej gałęzi rodziny Guillot. Przybliżmy to sobie. Założycielem dynastii był Jean Baptiste  ojciec/1802- 1882/. Po nim rządy przejął Jean Baptiste syn/1827-1893/. W dalszej kolejności mamy już mniej słynnego  Pierre Guillot/1855-1918/. Miał on dwoje dzieci. Syna Marc Guillot /1899-1933/ i córkę Margueritę/1892-1933/ i to ona właśnie jest  babką Dominique Massad’a. Tak więc Massad jest potomkiem Guillotów po kądzieli.  Nic więc dziwnego, że w tym coś jest.

Na pytanie jaka powinna być idealna róża odpowiada: Taka  róża powinna być pięknym krzewem i mieć piękny kwiat, nadto doskonałe zdrowie, dobrze zachowywać się w ogrodzie, ale przede wszystkim różnić się in plus  od innych róż. Ważna jest też odporność na warunki atmosferyczne. W naszym klimacie nie są one specjalnie trudne ale np, powinny być odporne na deszcz. Jeżeli nie spełniają naszych wymagań, są odrzucane. Dziś szczególnie ważne są wymagania dotyczące zdrowotności, czasem nawet przesadne i w  efekcie wiele niezwykle interesujących  odmian jest odrzucanych.

Jak tworzysz nową odmianę to czy wiesz jak się będzie nazywać? – Pada pytanie w czasie jednego z wywiadów.  Nie, nazwa to końcowy etap. Może to być ruch czysto komercyjny, albo skupienie się na konkretnej osobie. Mam przyjaciół bliskich mojemu sercu, ale  po dziś  dzień nie znalazłem odmiany, róży która odpowiadała by ich charakterowi. Są to bardzo indywidualne sprawy. Raz wyhodowałem piękną czerwoną różę, którą chciałem nazwać Claudia Cardinale, ale ona mi odmówiła. Stwierdziła, że charakter jej ojczyzny , Tunezji , bardziej oddaje kolor pomarańczowy lub żółty.

W wywiadzie dla rosyjskiego portalu internetowego -Ruskaja Floristiczeskaja Kolekcja -  pada wiele interesujących pytań również bardzo zrozumiałe w tym kontekście pytanie: Czy możemy się spodziewać z Pana strony jakichś nowości z gatunku  hybryd odpornych róż rugosa? – pyta dziennikarz. Odpowiedź jest bardzo znamienna.   „Jeszcze nie, to są bardzo trudne do pracy róże, nawet ich krzewy tworzą się  inaczej. Bardziej skupiam się nad hybrydami rosa kordesii i często z nich korzystam. Zauważyłem , że odporność na zimno poszczególnych odmian, idzie w parze  z odpornością na  wysokie temperatury. Z kolei róże kordesii i ich mieszańce są bardzo piękne, ale brakuje im wdzięku.

Z współczesnych hybrydyzerów najbliższy  Massadowi jest  David Austin  i  róże serii generosa Massada, powstają w tym duchu. Innym wzorem dla niego, jak sam twierdzi są Harknessowie  którzy potrafią nakreślić długofalowy plan i się go trzymać konsekwentnie przez lata. Przykładem niech tu będzie zastosowanie hultemias do krzyżówek z różą.Wykonano tu dużą pracę rozłożoną  na długi okres czasu i osiągnięto założony rezultat. We Francji najbliższy jest mi Dorieux. Podoba mi się to, co robi. Jeżeli chodzi o konkurencję to o niej nie myślę . Robię to co mi się najbardziej podoba. To co uważam za słuszne, a ponieważ ponieważ moja praca jest moją pasją, mogę sobie pozwolić na to by robić co chcę i nie myśleć  co na to powie np, rynek. Tak było np, z odmianą Zoic.  Wszyscy mi odradzali wypuszczenie tej odmiany do handlu ale jak się pojawiła to nie mogłem nadążyć z produkcją wystarczającej ilości sadzonek. Ostatnio gdy jechałem na nasze stoisko, ludzie  zatrzymywali mnie i  pytali – co będziesz miał niespodziewanego tym razem?

Szukam odmian o nowej niezwykłej kolorystyce,np. Prierre de Cosme czy Griselis, ale  jest z nimi jednakże pewien problem, ich skomplikowana kolorystyka nie daje się dobrze odwzorować za pomocą fotografii.

Z tą starą formą kwiatów moich róż miałem początkowo problemy. Pamiętam jak byłem u Meillandów a ci zbyli mnie lekceważącym: Ach  te twoje antyki ! – nie mają one żadnych szans na rynku! My tego typu sadzonki  wyrzucamy na śmietnik. Pamiętam , że odmiana Pierre de Rosard o mało co nie wylądowała właśnie na śmietniku, bo nie spełniała kryteriów zadanych przez firmę.  Znacznie później , zaczęli doceniać odmiany o tym fasonie kwiatów gdy zobaczyli że mają duże powodzenie na rynku.

Tworzenie nowej odmiany to niezwykle skomplikowany proces, który zajmuje 8 do 10lat . Tylko w przypadku jakichś specjalnych efektów ten czas można skrócić do 7 lat.Trzeba mieć czas, by sprawdzić jak się będzie nowa odmiana zachowywać w dłuższym okresie czasu.

Mam własny ogród , ale nie zapraszam tam każdego, tylko tych co do których mam pewność , że docenią to co tam zobaczą. W moim ogrodzie nikt obcy nie pracuje, sam wszystko robię. Rośliny w nim są jak królowe i rosną tak jak chcą.  I tak długo jak mi nie przeszkadzają. Ogólnie rzecz biorąc, mam tam  taki zabawny bałagan.  U mnie miesiąc maj to taki rajski czas. Jeden miesiąc nieba i jedenaście miesięcy piekła.

Na pytanie: Jakie są twoje ulubione róże? -Odpowiada – Souvenir de Robert Schuman . To róża która doprowadziła mnie do mojego przodka. Dalej Sally Holmes, Jocelyne Salavert o starej formie kwiatu i zapachu wanilii i pomarańczy, Parc de Maupassant – pnąca, która może opanować całe drzewo, i wiele innych.

Czy ktoś z rodziny podziela twoją pasję? – pyta dziennikarz i pada zdecydowane NIE.

Pierwszą swoją krzyżówkę wykonał w wieku 25 lat. Była to „Albertine” x  „Madame Laurette Messimy” a była to floribunda Topaze  charakteryzującą się intensywnym zapachem jabłek.

Wspólnie z braćmi Guillot tworzy kolekcję róż o nazwie Generosa a w jej ramach około 60 odmian. Rosomanes rozpoznają jego odmiany na pierwszy rzut oka i witają każdą nową odmianę entuzjastycznie. Teraz przychodzi czas na własne pomysły.

Od roku 2008, wraz z Jean Pierre Dittiere,w Doué-la-Fontaine – Anjou, prowadzi małą rodzinną firmę Petales de Rose Company, gdzie na stałe zatrudnia tylko pięciu pracowników, oczywiście latem  jeszcze dodatkowych. W ramach tego przedsiębiorstwa, prowadzi hybrydyzację w trzech podstawowych kierunkach:

- The Eglantelles ®  róże ciągle kwitnące o dużych pojedynczych lub półpełnych kwiatach jak: ‚Françoise de Grignan’, ‚Létoile’, ‚Rubis d’enco’ ‚Marie Louise Drevon’

- The Provencelles ®grują się tu kwiaty o starych formach, pięknie pachnące jak:‘Esprit de jardin’, ‘Docteurs Massad’, ‘Froufroutante Jacquie’, ‘Durance en Provence’, ‘Mamie Dittiere’ czy niedawno wrzucona na rynek Kizuna, poświęcona pamięci ofiar katastrofy elektrowni atomowej w Japonii.

- The Lianambelles ® -pnące rośliny jak: ‚Parc de Maupassant’, ‚Eridion’, ‚Château de Guillerval’  czy  Rose Delacroix .

W ochronie i nawożeniu roślin stosuje rozwiązania ekologiczne. Jean Pierre Dittierre , dyrektor firmy stosuje własne rozwiązania i nie zamierza ich opatentować, ale są to bardzo interesujące pomysły. Oczywiście wymagają one znacznie więcej uwagi i i staranności niż działania standardowe.

Zanim jednakże dojdzie do założenia firmy i wkroczenia na nowe pola poszukiwań , powróćmy do momentu, gdy to kuzyni spotykają się  a spotkanie ich owocuje jedynie pasją kolekcjonerską. A może jeszcze wcześniej gdy to Jean Pierre Guillot, ma już dwadzieścia lat i trochę bezsilnie patrzy na powolną śmierć firmy Guillot. Nie widzi przyszłości  w uprawie róż. Pomaga przypadek. W roku 1967, na zaproszenie American Rose Society, wyjeżdża do Detroit gdzie to są organizowane uroczystości 100lecia powstania słynnej La France, pierwszego mieszańca herbatniego. Jak wiemy było to dzieło rodziny Guillot. Jean Pierre jest zaskoczony i zachwycony serią niekończących się zdawałoby się imprez gdzie to jest postacią centralną. Amerykanie widzą w nim kontynuatora tradycji starego rodu, traktują go z niebywałą atencją i szacunkiem. Zdaje sobie wówczas sprawę z dwu rzeczy. Po, pierwsze, chwała rodu Guillot jest dalej bardzo żywa wśród rosarian a ci widzą w nim następcę tradycji. I wreszcie dotarło do niego, że  jest to niezwykła , uwodząca moc , która może się świetnie przenosić na interes związany z różami.

Gdy więc wraca do domu siada i opracowuje  jak to byśmy dziś powiedzieli bisnes plan. Rozpoczyna się nowy rozdział w historii dynastii Guillot. Po pierwsze, Jean-Pierre przenosi formę do Chamagnieu, Departament Isère . Wprowadza tam do obiegu handlowego kilka nowych odmian jak np.”Ville de Villeurbanne» (1984), „Davidoff» (1984), „Laure Charton» (1987)). Firma zaczyna specjalizować się w historycznych różach. Jego katalog wymienia około 600  starych odmian, w tym oczywiście możliwie wszystkie dostępne odmiany rodziny Guillot, nieraz zdobywane wielkim nakładem sił na całym świecie. Katalog proponuje  takie odmiany, jakich nie mają inni hodowcy. Jednakże Jean-Pierre rozumie, że same zabytkowe róże nie zapewnią rentowności przedsiębiorstwa, i potrzebuje jakiegoś nowego pomysłu, który może przynieść przełamanie kryzysu firmy Guillot. Taki pomysł zapożyczył od Angielskiego rosarianina Davida Austin, który stworzył serię „English Roses”,   zachowując elegancję „starych” róż zachowując  godność „nowych” nowoczesnych odmian. Przy okazji, Alain Meilland tworząc serię „romantycznych”,nawiązał również do doświadczeń David Austina. Tak to pojawia się słynna seria róż „Generosa»  . W 1995 roku, wraz z kuzynem Dominique Massad   (prawnuk Pierre Guillot) i młodszym bratem Jean-Marc, Jean-Pierre Guillot  daje do handlu kolekcję róż Generosa  a pierwsze z nich to – Manuel Canovas i Sonia Rykiel. W sumie, w okresie od 1995 do 2006 roku pod nazwą «Generosa» ukazuje się ponad 60 odmian róż. Takiej sprawności  pozazdrościć mógłby  nawet pradziadek Jean-Baptiste!

Większość  ze 140 odmian róż, które   stworzył, ma  bardzo niezwykłe kwiaty w rustykalnym stylu, Są to kwiaty zarówno z dużą ilością płatków, jak i te proste , które przypominają dzikie róże. Luksusowe, pachnące kwiaty, kolorowe, bogato kwitnące niezwykłe   bujne krzewy o różnych rozmiarach, a także kilka pięknych róż pnących. Ponadto, jego róże są bardzo odporne na choroby i charakteryzują się długim okresem kwitnienia. Ze względu na piękno,   są idealne dla mniejszych lub większych ogrodów, a także na otwarte przestrzenie, jako rośliny architektoniczne.

Ujmuje swą szczerością gdy mówi: „Zawsze jestem zaskoczony rezultatami swoich prac, bo tak naprawdę nie da się opanować przyrody i co najmniej 40% wyników moich krzyżowań jest dziełem przypadku. Moja ostatnia kreacja „Nimet” naprawdę mnie zaskoczyła. Te jej potargane, pasiaste płatki są bardzo ciekawe, ale  ja szukałem czegoś innego. Cecha ta odwróciła się. Mam w sobie dużo radości oświeconych dyletantów ”

Komercjalizacja nowej róży to prawie 10 lat starań. – To czas niezbędny do stwierdzenia stabilności nowej odmiany. Ale  jak twierdzi – przynajmniej tyle możemy poświęcić królowej kwiatów.  Sądząc po zainteresowaniu   miłośników róż, to ten francuski selekcjoner, rodem z Marsylii, ma wszelkie szanse zostać hodowcą kultowym.

Nadto napisał książkę L’onomastique des roses Guillot  – rok wydania 2008.

Pisząc ten artykuł korzystałem notatki rosyjskiej wersji Wikipedii, oraz z wywiadu dla rosyjskiego portalu internetowego -*Ruskaja Floristiczeskaja kolekcja *.

Napisz komentarz