George Ruf

george-ruf

george-ruf2   Fotografie – przez uprzejmość  Pani Urszula Trętowska.

Zamiast opisu zacytuję z *forum ogrodniczego*

george-ruf-2 george-ruf

„Czy znacie historię o największych owocach róży pośród moich 2000 odmian?! To opowieść o szczęściu i przypadku. Kiedyś byłem w jedynej certyfikowanej, ekologicznej szkółce róż moich przyjaciół – Wernera i Sabiny Ruf ze Steinfurthu w Niemczech. Kiedy już wyjeżdżałem, Werner wręczył mi pęk róży pomarszczonej (Rosa rugosa). Ojciec Wernera – George, robił marmoladę i wyrzucił nasiona na kompost. Zabrałem siewki ze sobą obiecawszy że coś ciekawego nazwę imieniem na cześć Georg’a. Posadziłem róże u siebie.. to wyglądało jakby jeden krzak z 20 pędami…. i jakoś wszyscy o niej zapomnieliśmy. Dopiero po kilku latach nagle zwróciłem na nią uwagę.. Wcale nie przez kwiaty które są ładne i pachnące, ale praktycznie takie same jak Rosa sepium rosea. To owoce mnie zaintrygowały. Nigdy nie widziałem większych na R. rugosa niż właśnie na tym krzewie. Nawet owoce odmiany ‚Scabrosa’ wyglądają na małe przy niej. Zatem poznajcie tę „rugosę” – nie urośnie większa niż 120 cm, ma przyjemnie pachnące kwiaty, które pojawiają się przez cały sezon i największe owoce jakie możecie sobie wyobrazić! Poznajcie różę ‚George Ruf’, nazwana zgodnie z obietnicą i ochrzczona przez samego Georga w 2010 roku w Niemczech. Tak jest.. ‚George Ruf’.. owoce jak małe pomidory!

george-ruf-3

george-ruf-4 Fotografie – kolekcja własna 2019

Ale kto to opowiada? Dowiemy się z komentarza.

I jeszcze jedna opowieść o Wernerze Rufie – opowiada Pam Greenwalde:

” Umówiłam się  z Wernerem Rufen i  pracowałam tam przez tydzień w Werner’s Organic Rose Nursery and Garden Centre w Rosenschule Ruf. Udało mi się pomóc mu na polach róż, zbierając płatki róż od pachnących Rugosas i Albas, aby je wysuszyć i przygotować z nich różne produkty spożywcze. Przywiozłam do domu trochę likieru różanego, który był nie z tego świata, oraz wiele innych różowych gadżetów i prezentów z Centrum Ogrodniczego, które prowadzi z żoną Sabine. Werner nauczył mnie, jak budować, wśród wielu innych ciekawostek jego wielopokoleniowych umiejętności rolniczych. Stuttgart, w którym mieszkał Werner i jego żona Sabine, był „Lyonem Niemiec”, ponieważ w pewnym momencie na początku XX wieku ponad 200 hodowców róż znajdowało się w ogólnym sąsiedztwie! „

2 komentarzy do “George Ruf”

  1. Kamila Szlązkiewicz napisał:

    Ja mogę rozwiązać zagadkę odnośnie autora opowiadania :) Ta krótka anegdota o ‚Georgu Rufie’ pochodzi od Hansa van Hage z holenderskiej szkółki De Bierkreek, który jest znajomym Rufa. A ja pozwoliłam sobie to przetłumaczyć, bo historia jest nader ciekawa, jak czasem zupełnie przypadkiem można odkryć coś interesującego :)

  2. admin napisał:

    Nieuważnie przeczytałem wpis na forum i nie zorientowałem się, że to Pani była autorką wpisu, ale nie szkodzi – przydało to dramaturgii.
    Nadto wyszła opowieść szkatułkowa, jak u Potockiego. Opowiadam, jak Pani Kamila opowiada, jak jej opowiadał Hans von Hage, jak Werner Ruf…

Napisz komentarz