Sporty – Cz. I

Temat długo leżał gdzieś na dnie szuflady , ale i na niego przyszedł czas. Nie jestem pewien czy artykułem tym zadowolę czytelników, bo zamierzam bardziej dokonać przeglądu rozmaitości sportów niż dokonywać egzegezy natury tego zjawiska. W swojej encyklopedii opisałem około 500 sportów. Pośrednio mogę więc wnioskować, że sporty stanowią około 10 procent róż pozostających w obrocie handlowym. Dla przeciętnego nabywcy jest to w sumie wszystko jedno czy dana odmiana  to jest sport czy też nie. Tego przecież nie zobaczymy ni gołym ni uzbrojonym okiem. Może wreszcie powiedzmy co to jest sport. Otóż jest to naturalnie występująca w przyrodzie, samoistna  mutacja genetyczna. Jedne odmiany róż są bardziej skore do wydawania mutacji jak na ten przykład Peace/ Kronenburg, Chicago Peace, czy Dorothy Godwin/ czy polyanthy , które potrafią mieć nawet kilka pokoleń sportów w jednej linii  jak na przykład Tauseendschon .

Różna jest też natura samych mutacji. Najczęściej  zmiana dotyczy tylko kolorystyki kwiatu, jak na ten przykład Rossie O’Donnel jest czerwona z żółtymi rewersami płatków a sport od niej Trump Card jest liliowo różowy z kremowymi rewersami. Rzadziej dotyczy to formy. Równie częstą mutacją są odmiany silniej rosnące od odmian wyjściowych. Najlepszym przykładem są tu klimbery. Takie wyrośnięte mieszańce herbatnie. Mutacje te towarzyszą nam od początku świata róży, choć czasem mogą mieć dość specyficzną  naturę jak w przypadku rosa gallica versicolor. gdzie jej paskowanie ma podłoże wirusowe. Mutanty paskowane to w ogóle cała odrębna rodzina. Wiąże się z tym problem trwałości mutacji. Doskonałym przykładem będzie tu odmiana Abracadabra /ta od Kordesa/ będąca mutacją Hocus Pocus .  Problem polega mianowicie na tym , że nie jest to mutacja stabilna. Poszczególne egzemplarze mogą być mniej lub bardziej paskowane,mogą też mieć inne nieco tonacje kolorystyczne. W skrajnych przypadkach owego paskowania nie będzie w ogóle. Jest to zresztą duży problem dla szkółkarzy i ich wiarygodności. Klient płaci za róże w paski , czeka rok i nie ma tego za co zapłacił. Jest więc nawet tak, że szkółkarze nie sprzedają Abracadabra, dopóty , dopóki ta  nie zakwitnie. W ten oto sposób zaczepiliśmy o kolejny temat – problem rewersji – będący jak gdyby odwrotną strona tematu . Otóż bardzo często, jedne odmiany rzadziej a inne  w większym nasileniu, powracają do formy wyjściowej. Zjawisko to ma bardzo różną naturę . Rewersja może się objawiać bardzo szybko. W skrajnych przypadkach wygląda tak, że okulizujemy mutanta a ten ochoczo wraca do formy wyjściowej już w następnym roku. Zjawisko to z jednej strony może być uciążliwe, ale z drugiej strony wiele odmian róż które zostały niegdyś utracone, było sportami.  Obserwacja ich może nas doprowadzić do odmian wyjściowych które zostały utracone.

Mutacje te mogą zachodzić samoistnie, siłami przyrody, ale też może w tym procesie uczestniczyć człowiek który stara się wywoływać mutacje w sposób sztuczny np. poprzez naświetlanie roślin czy nasion. W ten sposób w Czechach powstała odmiana Milena, poprzez sprowokowanie przez Karola Vecerę do mutacji  słynną Queen Elizabeth. Również Towarzysze Radzieccy interesowali się  tą metodą. Na przykład mąż Wiery Klimienko robił w ogrodach Jałty takie doświadczenia. Nawet coś tam uzyskał.

Winchester Cathedral i Redoute jako sporty od Mary Rose.

Wcześniej wspomniałem o sportach polyant – istnieje bowiem w tej niewielkiej populacji aż 130 sportów. Oznacza to, że w grupie polyant sporty stanowią 25%, podczas gdy w ogólnej populacji tylko 10%.  W roku 1906 została wyhodowana dobrze znana nam odmiana Tausendschon z którego Lambert  a w zasadzie rosarianin amator Ludorf, wyłowił w roku 1914 odmianę – Echo . Od niej mamy odmianę  Greta Kluis w roku 1916. A  od Grety Kluis w 1927 roku został wyselekcjonowany President Hindenburg. Z kolei od niego w roku 1930 D. Koster selekcjonuje Anneke Koster. To nie koniec łańcucha. Kolejnym ogniwem jest bowiem odmiana Dick Koster z którego  w roku 1946 w firmie Grootendorst wyławia się Sneprinsesse. I zapewne nie jest to koniec łańcucha.Podsumujmy: przez 40 lat wyłowiono sześć kolejnych mutacji.

Jeszcze zwrócę uwagę  na artykuł autorstwa  C.Paris i J.Maney  opublikowany w  Journal Paper of Iowa Agricultural Experiment Station, Ames, Iowa, rok 1940. Pisza oni tam: „Badanie nasze wykazało, że nie mniej niż 125  nowych odmian, które powstały jako sport, można przypisać do Crimson Rambler. Zdecydowanie najwięcej (dokładnie 101) powstało po tym, jak Levavasseur i jego syn pochodzący z Orleans, Loiret, Francja skrzyżowali Crimson Rambler z Gloire des Polyanthas, aby wyhodować Mme. Norbert Levavasseur. Niewątpliwie musiała wówczas powstać niestabilna sytuacja chromosomowa. To, co się faktycznie wydarzyło, jest problemem nie tylko dla genetyków cytologicznych. Wydaje się raczej niezwykłe, że odmiana stosunkowo stabilnych róż, która wcześniej wykazywała niewielką tendencję do tworzenia sportów, nagle rozwinęła w sobie dość wyraźną tendencję do samoistnych mutacji. Ta cecha jest dziedziczna, o czym świadczy fakt, że wiele z potomków Mme.   Norbert Levavasseur ma również stosunkowo wysoką częstotliwość mutacji. Na przykład Orleans Rose mutowała 29 razy, podczas gdy Joseph Guy lub Lafayette dały początek 12 nowym sportom.”

 

Na jeszcze jedną rzecz  bym zwrócił uwagę. Otóż Ludorf, gdy już wyodrębnił z Tausendschon sadzonki Echo, okazało się że ta mutacja poza tym, że ma słabszy bez porównania wzrost i mniejsze kwiaty – kwitnie w zasadzie non stop! Mało tego! w trakcie kolejnych mutacji cechę powtarzania kwitnienia przekazała swoim kolejnym sportom. Przypomnijmy, że jest rok  1914, tuż przed wielką, wojenną zawieruchą.  Informację w tym czasie nie rozchodzą się tak błyskawicznie jak czasach dzisiejszych. Nic więc dziwnego, że gdy za oceanem, Doktor van Fleet, wyodrębnia z wyhodowanej przez się, nie powtarzającej kwitnienia Daybreak powtarzający kwitnienie sport o nazwie New Dawn – wszyscy są mocno zaintrygowanie naturą tego zjawiska. Mamy więc kolejną cechę nie do końca ogarniętego przez naukę zjawiska jakim jest sport.

W roku 1909 na świat wydana zostaje słynna Orleans Rose. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się nic szczególnego , typowa polyantas. Róża ta ma kwiaty w żywym purpurowo różowym kolorze z białym centrum. Jej niezwykłość można będzie ocenić dopiero po pewnym okresie czasu. Wydaje ona bowiem w ciągu niespełna trzydziestu lat bardzo szeroki wachlarz sportów a niektóre z nich wydały sporty jeszcze raz , a te jeszcze raz. A zaczęło się jak zwykle niewinnie, bowiem już w 1913 roku sam Levavasseur dostrzegł formę pnącą Orleans Rose. Potem już poleciało jak z płatka.

Oto lista pozostałych sportów ułożona chronologicznie.

1.Miss Edith Cavell (1917) —wyselekcjonowana w firmie de Ruiter o szkarłatno purpurowych kwiatach. Wydaje ona trzy sporty: W 1927 roku czerwony Kersbergen i w 1928 roku Orange Marvel. Znacznie ciekawszy pod tym względem był Ideal znaleziony w 1921 roku, w szkółce Jana Speek, o purpurowych , aksamitnych kwiatach, która z kolei daje w 1927 roku Orange Perfection o czerwono pomarańczowych kwiatach i znaleziona przez J.A.Bostick’a w roku 1935 o biało różowych kwiatach Julia Ann Bostick.

2. Coral Cluster o pomarańczowo różowych/koralowo różowych/kwiatach, znaleziona w roku 1920 przez niejakiego Murrela w Anglii.

3.Juliana Rose 1920

4.Koster’s Orleans 1920

5.Frau Elizabeth Munch .1921.

6.Crimson Orleans 1922.

7.Girlie 1923.

8.Double Orleans 1924.

9. Locarno 1926. która w sześć lat potem wydaje Scarlet Button w roku 1932.

10.Magnifique 1928 – kwiaty czysto różowe

11.Orange Queen - jak sama nazwa wskazuje, pomarańczowa

12.Teschendorff Jubilaumsrose (1928)

13.Orléans Improved (1931

14. Gloire du Midi 1932.

15.Cameo rok 1932 , łososiowo różowa

Na dzień dzisiejszy doliczymy się 22 sportów.

Ogólnie polyanthas mają inklinacje do wydawania sportów. Znanych jest bowiem grubo ponad 100 sportów poliantów. Przytoczony poniżej cytat nie odnosi się wprawdzie bezpośrednio do Orleans Rose, ale daje nam pewne wyobrażenie o charakterze tej grupy róż. Orleans była wyjątkowa „tylko” pod względem skali zjawiska. ” Dwa z nich(sportów) wywołały sensację w latach 1929-1930 a były to Gloria Mundi i Paul Crampel, które wykazały, że powstające odtąd róże mogą być pomarańczowo szkarłatne. Hodowcy nie bardzo mogli sobie przypisać zasługę ponieważ przełom ten był darem natury, wynikłym wskutek chemicznej przemiany, gdy to pelargonidyda występująca powszechnie w pelargoniach po raz pierwszy wkroczyła do królestwa róży. ” P. Harkness Fotograficzna encyklopedia róż” str. 38.

Druga grupa róż, która wśród  sportów zajmuje szczególne miejsce to centifolie, a wśród sportów centifolii szczególne miejsce zajmą mchowe.

Jean Pierre Vibert popełnił był artykuł zamieszczony w Journal de la Societe Nationale  d’Horticulture w roku 1865 o sportach w róży. Pisze, że nie zna innej rośliny, która wydawała by tak wiele samoistnych mutacji i o tak dużej zmienności jak róża, a wśród nich wyróżnia się właśnie centifolia. Mutacjom tu podlega dosłownie wszystko. Nie ma części rośliny , która by nie podlegała tym wariacjom. Pędy, liście, płatki kwiatu – dosłownie wszystko.Centofolie Des Peintres czy Bullata wyróżniają się dwukrotnie większym wzrostem niż przeciętnie a z kolei    de  Meaux czy White De Meaux charakteryzują się wzrostem karłowym. Zmieniają się kształty i  kolory kwiatów od różowego, tego podstawowego do jakichś  rozmazanych odcieni czy wręcz białego. Widzimy liście poddane chyba jeszcze większym zmianom. Vibert podaje wiele przykładów ale wiele z tych mutacji które on wymienia już nie istnieje. Ja przykład podam więc Bullata czy A feuile de Chou o nienaturalnie rozrośniętych liściach. Obserwujemy dalej podlegające mutacjom sepale gdzie najbardziej znanym przykładem niech będzie Cristata. Ten ostatni przykład już nieco wykracza poza przykłady poprzednich mutacji. To jak gdyby osobny rozdział, ale mchowe, które Cristata reprezentuje, to również mutacje centifolii. Tworzą one jak gdyby drugą generację sportów centifolii. Vibert zauważa, że te wszystkie sporty nigdy nie reprodukują się identycznie tworząc kolejne sporty,  a często też wracają do stanu wyjściowego. Pisząc o owej ochocie centifoli do wydawaniu sportów zastrzega – Zapewne wiele osób pomyśli sobie, że niektóre z tych mutacji pochodzi z materiału siewnego. Tak jednak nie jest. Nigdy nie widziałem -pisze Vibert-  ani centifolii ani żadnego z jej sportów produkujących nasiona – oprócz jednej/ bez płatków/ . Mam odmiany półpełne, które są tak samo bezpłodne. / fragment ten  najprawdopodobniej tłumaczę błędnie – może ktoś skoryguje/Wszystkie te  sporty tak liczne z natury , są to spontaniczne  mutacje, które na różne sposoby odeszły od normalnego stanu. Na tworzenie ich człowiek nie ma wpływu.

I moja refleksja.  Niektóre grupy roślin są bardziej niż inne skłonne do wydawania samoistnych mutacji, ale Centifolie i mchowe rozwinęły w sobie tą właściwość w niezwykłym stopniu. Mam takie wrażenie jak gdyby był to rodzaj kompensacji związanej ich trudnościami w rozmnażaniu się generatywnym.

Już po napisaniu tego artykułu , czytam szkic CCHursta o pochodzeniu Rose de Meaux a tam czytamy:

Na uwagę zasługuje fakt, co stało się widoczne w trakcie tego badania, i że jest to stosunkowo niewiele sportów zarejestrowane w przypadku płodnej gallica czy damascena w porównaniu ich  dużej liczby pojawiających się w jałowej centifolia R. L. Czy to możliwe, że istnieje określony związek między sterylnością i tendencją do tworzenia sportów? Czy mamy uznać sporty jako alternatywny sposobu wyrażania różnic w przypadku niepłodności?

Powrócę jeszcze do wspomnianej wcześniej mutacji Cristata. Mutacją tą zainteresował się Ralph Moore, hybrydyzer, dla którego nie było rzeczy i wyzwań niemożliwych. W Crested Moss zaintrygowały go owe omszenia – czy też jak to żartobliwie nazwał listki pietruszki u podstawy kwiatu. Postanowił przenieść je , tą cechę, do róż współczesnych i oczywiście uzyskać nie tylko owo dekoracyjne omszenie ale i cechę powtórnego kwitnienia. Ponieważ był długowieczny gdyż w zdrowiu przekroczył setkę, to te marne trzydzieści lat jakie poświęcił na to zagadnienie nie zmartwiło go zbytnio. I nie było dla niego przeszkody, że nie wiąże owoców a i pyłku produkuje jak na lekarstwo. Jak sam opowiada zebrał całe pudełko po butach kwiatów i z nich uzyskał tylko tyle pyłku , który wystarczył mu na zapylenie zaledwie pięciu kwiatów! Nie będę tu przedłużał dygresji – powiem tylko, że pierwszą różą która spełniła jego oczekiwania była Crested Jewel będąca krzyżówką Litle Darling i Crested Moss.

W roku 1943 w USA ukazuje się niezwykle intrygująca książka   zatytułowana Hennessey on roses autorstwa rzeczonego Roy Hennesseya, który jeden z rozdziałów poświęca zjawisku sportów.

Kontynuację tego tematu znajdziemy w artykule *Sporty – klimbery czII.*

 

2 komentarzy do “Sporty – Cz. I”

  1. Andrzej Gotowczyc napisał:

    Witam
    kilka tygodni temu jedna z róż którą kupiłem w markecie – rabatowa koloru bordo ze srebrnym rewersem ( Nazwy nie znam bo zanim zdążyłem pospisywać metki okazały się być niezbędnymi w zabawie moich córek ) wydała jeden kwiat dwukolorowy . Połowa jest biała a połowa bordo jak cała reszta kwiatów. Chciałem wkleić zdjęcie ale mi się nie udało.
    I chciałem zapytać Pana czy w takiel sytuacji warto coś z tą gałązką zrobić czy raczej jest to jednorazowy ” wybryk ” i nie uda się go powielić

  2. admin napisał:

    Na okulizację za późno. Proponuję więc sadzonkowanie, na które również już późnawo, ale może się Panu uda zachować ją przez zimę. Nie da się wykluczyć, że zjawisko to powtórzy się następnego roku.
    Powodzenia.
    Proszę zerknąć na wpis o Dagmar Spath http://www.roses.webhost.pl/2011/01/dagmar-spath-white-lafayette/?preview=true&preview_id=10965&preview_nonce=6afab0be47

Napisz komentarz