Professor dr Schmidt

professor-dr-schmidt Chromolitografia pochodzi z Rosen Zeitung .

Remontantka.

Synonim – Odmiana ta nie miała oficjalnych nazw synonimicznych.Do dziś. Od 2014 roku tj od czasu przywrócenia jej do życia przez Pana Jacka Kondratowicza, drugą jej nazwą będzie Kondratowicz .

Hodowca - Conrad Peter Strassheim, rok 1899.

Kwiaty purpurowo fioletowe.

Pochodzenie – siewka Prince Camille de Rohan.

Odmiana ta wydawała się być już utracona bezpowrotnie. Bowiem odmianę tą wymienia w swojej kolekcji Europa Rosarium w Sangerhausen w roku 1936 /wg HMF/. Natomiast aktualnie dostępna lista uprawianych róż przez to rosarium dostępna w internecie *spis Europa Rosarium* już tej odmiany nie wymienia.

Jednakże 10 grudnia, otrzymałem od Pana Jacka Kondratowicza  meila w którym pisze co następuje:

professor schmidt Fotografia – przez uprzejmość  Pan Jacek Kondratowicz.

„Chciałbym przedstawić różę , która od niedawna jest dla mnie zagadką. Otóż chodzi o remontantkę z 1899 roku. Ale po kolei. Jest to jedna z najstarszych odmian róż w mojej kolekcji. Jej obecność w mojej rodzinie sięga początku lat dwudziestych ub wieku. Sprowadzona przez mojego pradziadka do ogrodu w Świętosławicach,pod koniec lat czterdziestych jako pierwszy różany krzew zapoczątkował całą obecna kolekcje w moim ogrodzie. No i wlaśnie. W spisie nazw odmian, który to  zrobił mój dziadek na początku lat sześćdziątych,figuruje zapis – cytuję oryginał- „Profesor Szmit”  Ja z kolei, robiąc inwentaryzację posiadanych obecnie odmian, automatycznie powieliłem nazwę aczkolwiek przedtem zasięgając „języka” w HMF. Ponieważ opis zgadzał się w bardzo dużej mierze z wyglądem tej odmiany,wiec sprawa była dla mnie zamknięta. Do czasu. Przeglądając opisy remontantek Pańskiego autorstwa, zmroziła mnie informacja że odmiana taka jest utracona. No i w tamtej chwili moja pewność co do poprawnej nazwy mocno się zachwiała.  Opiszę teraz i pokażę tę różę.

Pokrój krzewu wysoki, pędy wiotkie, prawie bez kolców.  Liście matowe,gładkie jasnooliwkowe. Wysokość około jednego metra. Kwitnie późno, w  połowie czerwca i uwaga, bardzo niechętnie powtarza kwitnienie. Jeżeli już,to jest to końcówka sierpnia a i pędy kwiatowe najwyżej dwa.  Jest to  jedna z najciemniejszej barwy kwiatów remontantka,jaką widziałem. Kwiat barwy niemalże fioletowej z bardziej czerwonymi płatkami w środku. Średnicy ok 8-9 cm,po otwarciu przyjmuje bardzo nieuporządkowany wygląd. Piękny,damasceński zapach. Kwiaty niestety niesłychanie nietrwale ani na słońcu ani w deszczu. W zimną, mokrą pogodę, półotwarte, prawie czarne pąki potrafią spleśnieć, nie otwierając się do końca. Ma doskonałą mrozoodporność. Cztery krzewy tej odmiany, które posiadam nigdy jeszcze nie były zabezpieczane na zimę. Nie zauważyłem,aby była bardziej podatna na mączniaka czy rdzę bardziej niż np moje stare odmiany mieszańców herbatnich. Na czarną plamistość nie choruje. Jak wiec Pan widzi, róża,która przez tyle lat nie wzbudzała mojej większej uwagi, bo po prostu byla „od zawsze”, nieoczekiwanie stała się zagadką.   Czy to rzeczywiście może być  Professor Dr Schmidt?  „.

Jak wynika z listu Pana Jacka, sprawa wydaje się być dobrze udokumentowana i odmiana, którą w świetle dotychczas dostępnej wiedzy należałoby uznać za utraconą, za sprawą Pana Jacka Kondratowicza i jego niezwykłej kolekcji została by przywrócona naszej pamięci.

img_0047 img_0063 img_0067

img_0232 Jest rok 2015. Pan Jacek Kondratowicz tak pisze:

„Oto   pierwsze tegoroczne zdjęcia Profesora Schmidta. Na moich trzech egzemplarzach kwiaty rozwijają się nierównomiernie.  To kwiat z najstarszego krzewu w ogrodzie, dokładnie z 1946 roku, sprowadzonego przez mojego dziadka z kolei z ogrodu jego ojca. Rośnie praktycznie w całkowitym cieniu.Jak wspomina mój dziadek, róża została tam posadzona jeszcze przed jego urodzeniem, czyli przed rokiem 1920. Następne zdjęcie, przedstawia krzew wyhodowany już przeze mnie trzy lata temu. Rośnie w pełnym słońcu i jak wcześniej wspominałem,jest całkowicie nieodporny na ostre słońce i wysokie temperatury,widać wyraźnie ślady przypalenia kwiatów. Dodam jeszcze,że zdjęcia przedstawiają oryginalne barwy i nie były w żaden sposób obrabiane cyfrowo. Mimo wad tej odmiany,trudno odmówić jej swoistego uroku a także zapachu,lekko przytłumionego damascena z domieszką dzikich róż. Ostatnio odwiedzili mnie dwaj młodsi synowie mojego pradziadka,którzy potwierdzili,ze ich ojciec używał nazwy “Profesor Schmidt”.

Napisz komentarz