Minerva

minerva-5

minerva-3 fotografie – przez uprzejmość Pani Kamila Szlązkiewicz, kolekcja własna.

Floribunda.

Hodowca – Martin Vissers, rok 2004.

Kwiaty w kolorze liliowo purpurowym z tendencją do niebieszczenia w fazie przekwitania. Kwiaty średnicy około 9 cm, złożone są przeciętnie z około 30 jaśniejszych na rewersie płatków.Kwiaty mają tendencję do dużego różnicowania ilości płatków. Równie często pojawiają się kwiaty 20 jak i 40 płatkowe. Pani K. Szlązkiewicz uważa ją za jedną z najpiękniejszych ciemno fioletowych róż.

minerva-2 minerva

Zapach – mocny .Otrzymywała niejednokrotnie na pokazach różanych, nagrody za zapach.

Krzew wysokości około 80 cm.

Liście średnio zielone do oliwkowo zielonych o skórzastej teksturze.

minerva minerva2

minerva3 Fotografie: Marian Sołtys Święto róż Końskowola 2015 .

Pochodzenie – Sharon’s Love x /Queen Elizabet x Frederic Chopin/. Jak więc widzimy dziadkiem Minerva jest sztandarowe dzieło Stanisława Żyły - Chopin.

minerva

minerva2 Fotografie na wystawie konkursowej róż w Końskowoli rok 2017.

Na jeszcze jedną znamienną koincydencję chciałbym tu zwrócić uwagę.Róża Minerva ® jest sprzedawana we współpracy z grupą Minerva Lions w Antwerpii na cele charytatywne – stąd jej nazwa. Jak pamiętamy, również Chopin Żyły uczestniczył w akcji charytatywnej zorganizowanej przez belgijskiego profesora de Duve. Dochód ze sprzedaży krzewów Chopina, w latach 80 ubiegłego wieku, został ofiarowany na fundusz walki z białaczką u dzieci, prowadzoną przez Belgijskiego laureata nagrody Nobla prof. De Duve. Akcja prowadzona była przez Polskie Towarzystwo Przyjaciół Róż, we współpracy z Królewskim Towarzystwem Miłośników Róż w Belgii. Czyżby zaangażowanie społeczne u róż miało charakter dziedziczny?

 

minerva minerva minerva2 minerva

Fotografie – kolekcja własna 2019.

5 komentarzy do “Minerva”

  1. Jacek napisał:

    Dostaliśmy ją w prezencie urodzinowym, teraz drugi sezon. Potwierdzam kolor i zapach. Niestety, widzę czarną plamistość. Defoliacji to nie ma, ale nie wygląda to dobrze. Tym bardziej, że nie jesteśmy do takiego widoku przyzwyczajeni – raczej nie mamy w ogrodzie odmian chorujących poważnie na tę przypadłość.

  2. admin napisał:

    Niewątpliwie z pochwałami Minervy trzeba się nieco wstrzymać

  3. Ada Tarnawska napisał:

    Dokładam i moje rozczarowanie tą odmianą. Niestety. Przyjemny zapach, piękny kolor to za mało.
    U mnie zmieniała miejsce, ponieważ w pełnym słońcu nie wytrzymywały jej kwiaty. Z trzech krzaczków posadzonych jakieś 4 lata temu przetrwały dwa słabiutkie. Teraz rośną w trzecim rzędzie słonecznej rabaty ocieniona innymi odmianami. Niestety rośnie słabo. Jest niska, maksymalnie osiąga 60 cm.Bardzo słabo się krzewi, właściwie są to zawsze 2 -3 pędy. Szybko gubi liście z powodu choróbsk, często zamierają pędy. Zimą lubi przymarzać. A wielkość kwiatu 9 cm ? nie zdarzyła się nigdy, nawet w porywie. Maksymalnie 6-7 cm.
    Obfitość kwitnienia żadna. W tym roku zaszalała, w czerwcu na dwóch krzaczkach pojawiło się może 7 drobnych, przewieszających się kwiatków. Ich trwałość po ścięciu jest słabiutka.
    Ta jej „biedota” tym większa, że towarzystwo nie ociąga się i taki Leonardo, Schone Koblenzerin czy Stadt Rom dyskwalifikują ją totalnie i w ilości, i trwałości kwiatów.
    Kwitnienie powtórzy jak się bardzo postara. Zwykle przycięta po pierwszym kwitnieniu (dość wczesnym) ma problem z wytworzeniem nowych pędów i pąków.
    Szkoda, bo kolor, zapach i budowa samego kwiatu są szlachetne.
    Nie lubią jej nawet szkodniki.

  4. Ewa Miszczak napisał:

    Czytając Państwa opinie aż wyszłam przed chwilą do ogrodu, aby przyjrzeć się mojej Minervie. Właśnie ma drugi rzut tworzenia pąków, doliczyłam się na jednym pędzie 13 pąków, na drugim 11 a na pozostałych przeciętnie 7-9. Z pierwszego kwitnienia rozkwitł właśnie ostatni kwiat. Posiadam od zeszłej wiosny 2 krzewy rosnące obok siebie na zdecydowanie słonecznej wystawie. Kwitnienie jest u mnie praktycznie ciągłe. Kolor kwiatów i zapach nie do podrobienia, przepiękny. Rzeczywiście czarna plamistość już ją dopadła, szczególnie dolne liście, ale radzi sobie mimo tego całkiem dobrze. Pędy ma sztywne, dość grube, liście spore z dobrym turgorem, kwiaty trzymają się prosto, nie przewieszają się. Dla mnie to taka róża tur, zupełnie nie anemiczna, raczej z tych krępych i zwartych. Do tej pory nie przemarzała, nie owijałam jej na zimę niczym, nie robiłam też kopczyka. A wysokość – no cóż 60 cm to wszystko na co ją stać, ponieważ to rabatówka, nie wymagajmy więc od niej wzrostu parkowych.

  5. Ada Tarnawska napisał:

    To ja tylko pozazdroszczę i może spróbuję nabyć sadzonki w innym miejscu oraz poszukać jej lepszego stanowiska.

Napisz komentarz