Różanka przy pałacu w Wilanowie

kwiaty-w-wilanowie

Picture 1 of 72

Pierwsze 15 fotografii – to moja sprawka. Zrobiłem je jesienią 2013. Na jednym ze zdjęć widzimy Okrasę jak przygotowuje program o pichceniu po staropolsku. Ponieważ w różance już róż praktycznie nie było, dodałem fotografie bukietów zdobiących sale pałacowe. Niestety sztuczne.To taki niewinny żart.

Wszystkie pozostałe fotografie – przez uprzejmość , Pani Joanna Smolińska.

Byłem w tym roku w Wilanowie, oglądałem tą różankę, ale nie wiem dlaczego nie zwróciłem na nią uwagi. Może dlatego, że róże nie są podpisane, nie mają nazw, są w jakiś smutny sposób anonimowe. Tak jak onegdaj zastępy służby pałacowej będącej tam tylko po to by zaspokoić każdy kaprys pana. Anonimowe wobec majestatu głównego lokatora. Jakież znaczenie mogły mieć ich imiona wobec właściciela. Ale przecież nie. Projektant zapewne tak nie myślał. Zapewne uznał, że wiedza ta nikomu przydatną nie będzie. Pewnie myślał/a może i nie/ że wystarczy iż tylko on coś wie a reszta niech się skupi na podziwianiu. I tak oto przeszedłem przez pustą jak nieszczęście ową różankę zaludnioną zastępami anonimowych dwórek i nawet przez myśl mi nie przeszło by wyjąć aparat fotograficzny. Czystość i sterylność tego miejsca. Jego pastelowa monochromatyczność, wprost przydawała mu jakiejś obcej, chłodnej elegancji. Nie zatrzymałem się nawet przez chwilę. Jego nieskazitelna elegancja uwierała mi jak świeżo nakrochmalona koszula gotowa do przyodziania na najwykwintniejszy raut.

Tak się jeszcze później zastanawiałem czy postąpiłem słusznie, i powiem że nie żałowałem tego kroku. I oto otrzymałem od Pani Smolińskiej plik fotografii. Otworzyłem je, pobieżnie przejrzałem i odłożyłem na jakąś nieokreśloną okazję. Przejrzałem drugi raz i trzeci i coraz bardziej zaczęło mi to miejsce smakować. I to proszę sobie wyobrazić, z tych samych powodów dla których wcześniej odstręczało.

Dziś, proszę o potraktowanie tego wpisu jako prezentu świątecznego dla wszystkich.

Nie to bym jakoś dramatycznie zmienił zdanie. Nadal uważam, że niepodpisanie tego całego mrowia róż jest swego rodzaju barbarzyństwem. Nie mogę pojąć, jak można było skrobać każdą odrobinkę farby i tynku by jak najwierniej oddać kolorystykę elewacji  a jednocześnie odtworzyć, zrestaurować przypałacową różankę i nasadzić tam odmiany współczesne. Zapewne dlatego, że jakiemuś niedouczonemu projektantowi, plastykowi zamarzyła się parterowa, pastelowa różanka. Ot właśnie, nazwę różanka zachowano, ale tego co tam rosło już nie starano się nawet zaimitować. Parę kroków obok odrestaurowano za krociowe pieniądze przepyszne,barokowe partery bukszpanowe, po czym obok nasadzono mnóstwo róż współczesnych. Zapewne dla niepoznaki nie przydano im imion. A nuż nikt się nie pozna. Rzeźby barokowe, ławy stylowe z piaskowca, jakieś fontanny w stylu. Może nawet i autentyczne a obok róże współczesne.

I co drogi projektancie, szanowni i dostojni durnie,   którzy to zatwierdziliście – dziwicie się jeszcze dlaczego też nikt w tym pięknym i dostojnym miejscu przysiąść nie chce. Nie chce przystanąć. Czy się jeszcze dziwicie dlaczego  wśród ponad 50 fotografii nie ma ani jednej osoby. Dlaczego aparatu fotograficznego wyjąć nie chce? Jeszcze się dziwicie? Jeszcze się dziwicie dlaczego ludzie tułają się po świecie by podziwiać odrestaurowane pieczołowicie stare przypałacowe ogrody z ich boskimi różankami a tu przysiąść nawet nie chcą.

8 komentarzy do “Różanka przy pałacu w Wilanowie”

  1. Kozak Elżbieta napisał:

    A był Pan w klasztorze w Saint-Michel? Zabytek klasy zerowej, datujący się już od średniowiecza, a wirydarz? Jakaś współczesna róża, trochę ozdobnych krzaków i wystrzyżony trawnik. Nasz projektant z Wilanowa jest bardzo „europejski”. A róże w Wilanowie, te prawdziwe historyczne z tego okresu są na obrazach. Same centifolie….tylko się przypatrzcie.

  2. W. Gubała napisał:

    Podobnie w Asyżu. Maja tam jakąś legendę związaną ze św. Franciszkiem i różami i na jej zobrazowanie maleńkie rosarium. Rosną w nim, a raczej wegetują jakieś współczesne zagrzybione odmiany bez liści i całość sprawia żałosne wrażenie. To znaczy było tak ładnych parę lat temu.

  3. admin napisał:

    Może to ta legenda:
    Ogród Różany rzeczywiście jest przy bazylice – rosną w nim krzewy róż pozbawione kolców. Zgodnie z życiorysem świętego, są to róże rosnące już za jego życia w pobliżu zajmowanej przez niego celi. Franciszek nie chcąc ulec pokusie odejścia od obranego sposobu życia rzucił się w nie. W tym momencie róże straciły kolce i tak rosną do dzisiaj. W ogrodzie znajduje się Kaplica Róż ozdobiona freskami Tyberiusza z Asyżu w latach 1506-1515. Ogród różany można obejrzeć przez oddzielającą go szybę od krużganku przy ścianie zewnętrznej bazyliki. – za wikipedią.

  4. W. Gubała napisał:

    Fakt, oglądałam przez szybę.
    Jeśli to naprawdę ów sławny ogród różany opisywany w wikipedii, to ja dziękuję bardzo!.

  5. Kozak Elżbieta napisał:

    to jeszcze trzeba zobaczyć agonie róż w słynnym Rosaire de L’Hay

  6. admin napisał:

    To rzeczywiście przykry, rzekłbym przygnębiający widok.

  7. Katarzyna Żmuda napisał:

    No cóż, w rozarium w Chorzowie też kwitną tysiące nieoznakowanych róż. Byłam rozczarowana brakiem tabliczek…

  8. admin napisał:

    Taak, to jeden z powodów dla którego tam jeszcze nie byłem

Napisz komentarz