Morden Blush

morden-blush Fotografia pochodzi z albumu Picasa od użytkownika o nicku Shelley.

Mrozoodporne róże kanadyjskie serii Parkland.

Hodowca – Henry H. Marshall, rok 1976.

Kwiaty w delikatnym różu przechodzącym wraz z rozwojem kwiatu w głębokie kremowe odcienie, zwłaszcza w upalną pogodę. Kwiat rozwija się z klasycznie uformowanego, trochę może zbyt małego pąka do formy rozetowej , przepysznie uformowanej z ponad 50 płatków. Kwiat średnicy 7-8cm, dobry na kwiat cięty. W czasie pełni kwitnienia, pędy jej uginają się pod ciężarem masy kwiatów a potrafi kwitnąć nieprzerwanie przez trzy miesiące.Jest to najdłużej kwitnąca odmiana ze wszystkich róż kanadyjskich.  Kwiaty jej świetnie się sprawdzają jako kwiat cięty długo zachowując świeżość w wazonie. Z grupy Morden, jest najbardziej płodna.

morden-blush morden-blush-jpg2_

morden-blush-jpg4_ Fotografia Marian Sołtys w ogrodzie Pani Małgorzaty Kralki 2012.

Zapach – umiarkowany.

Krzew wysokości około 120cm. Jest mrozoodporna , ale i – co też jest niezwykle ważne – odporna na wysokie temperatury i suszę. Mały, wielki krzew. Dobrze rozmnaża się przez sadzonki zielne. Jak wszystkie róże z grupy kanadyjskich wymaga nieco czasu na zadomowienie się.

Liście średnio zielone, matowe. Bardzo dobra odporność na choroby grzybowe, ale jednak zalecałbym dla niej raczej wystawę słoneczną niż miejsca zacienione.

Pochodzenie –  /Prairie Princess x Morden Amorette/ x [/R. arkansana x Assiniboine/ x White Bouquet/ x Prairie Princess].

Jak widzimy, Morden Blush” to złożona hybryda powstała w oparciu o r.arkansana Porter, mieszańca R. arkansana „Assiniboine” i „Morden Amorette , oraz Prairie Princess ‚jest wymieniona jako krzew róży, który ma R. Laxa Retz. i R.
spinosissima L.  Tak więc „Morden Blush” ma w zestawie swoich genów trzy odporne gatunki w swoim pochodzeniu.

W roku 2008 Paul Olsen, wyselekcjonował z Morden Blush,  biały sport który został nazwany Prairie Snowdrift .
morden-blush2

morden-blush fotografie – w rosarium Pani Małgorzaty Kralki 2013 .

Hodowca jak widzimy włożył wiele trudu i wysiłku w wyhodowanie tego mieszańca. Wiele lat pracy i cierpliwego czekania wymagał ten zamysł hodowlany, ale patrząc po kwiecie , było warto.Ta roślina jest ósmą z kolei odmianą róży ze stacji w Morden . Pozostałe to: „Assiniboine”, „Cuthbert Grant”, „Adelaide” Hoodless „,” Morden Ruby „,” Morden Amorette „,” Morden Cardinette „i „Morden Centennial”.

morden-blush

morden-blusha Z kolekcji Pani Urszuli Trętowskiej.

Wieść gminna niesie, że przez Canadian Rose Society została ta odmiana uznana za najlepszą/najładniejszą/ z róż kanadyjskich. Może nie jest to ta mrozoodporność której byśmy oczekiwali/choć deklaratywnie wysoka , to jednak przemarza przy -30c do linii śniegu/, ale jednak mimo wszystko było warto. Odmiana, która w ekstremalnych warunkach świetnie zastąpi nam mieszańce herbatnie.

morden-blush morden-blush2 morden blush

morden blush2  Fotografie – kolekcja własna 2019.

I jeszcze jedna refleksja. Wprawdzie zetknąłem się z ta odmianą, ale nie zrobiła na mnie jakiegoś oszałamiającego wrażenia, gdyż nie zapamiętałem jej. Natomiast przeglądając fotografie, jestem coraz bardziej pod jej urokiem. Jest jednakże pewna sprawa na którą chciałbym zwrócić uwagę. Otóż wygląda na to, że charakteryzować się będzie dużą zmiennością kolorystyczną uzależnioną od warunków środowiskowych. Posadziłem ją niedawno i  o ostatecznej ocenie decydować będą obserwacje osobiste.

5 komentarzy do “Morden Blush”

  1. Weronika Januszanis napisał:

    Ta piękna różyczka posadzona u mnie wiosną 16r z gołym korzeniem, pod koniec maja już miała 12 pąków. Rośnie na patelni i trzyma kwiatki około 6 dni.
    Jest identyczna jak na zdjęciach powyżej

  2. Renata Klasińska napisał:

    I ja ją posadziłam wiosną 2016, teraz w połowie czerwca jest już pięknym krzaczkiem obsypanym mnóstwem kwiatów, jestem nią zachwycona, jest dokładnie taką jak na zdjęciach, rośnie na słońcu i faktycznie nie widać po niej ze u mnie susza.

  3. Anna Krasiejko napisał:

    Moja Morden Blush (pienna) posadzona była wiosną. Rzeczywiście zakwitła wcześnie i obficie, ale jako jedyna już w lipcu uległa czarnej plamistości i błyskawicznie straciła wszystkie liście. Nie była chroniona chemicznie. Opryski skrzypem rozpoczęłam trochę późno, bo pod koniec czerwca i na innych różach udało mi się znacznie spowolnić postępy choroby i nie potraciły liści (wyjątkiem była Eyeconic, o czym już pisałam). Podobno to „terminatorka”, ale wszelki wypadek ją potraktuję jak rekonwalescentkę i porządnie otulę na zimę.

  4. admin napisał:

    Między czarną plamistością a dobrym zimowaniem zachodzi interesująca zależność. Wczesna defoliacja /mniejsza o jej przyczynę/ ewidentnie osłabia roślinę i pogarsza jej zimowanie. Natomiast ta jesienna, mimo, że przedwczesna powoduje lepsze drewnienie pędów a tym samym poprawia rokowanie na przetrwanie zimy. Ale chyba o tym już pisałem…

  5. Małgorzata Kralka napisał:

    No bo jesienna jest procesem naturalnym, gdzie defoliacja wynika z procesów fizjologicznych rośliny, liście opadają gdyż są wycofywane soki roślinne z tego kierunku w wyniku obniżania się temperatur i skracania dnia, celem spowodowania zdrewnienia rośliny, aby lepiej przezimowała. To co dzieje się dziś, jest niedobre i niebezpieczne bo w wyniku wciąż nie obniżających się temperatur, ciągłej wilgoci w postaci deszczu rośliny głupieją zaczynają kwitnąc jesienią te, które powinny kwitnąć wiosną, ale przede wszystkim róże są zupełnie nie przygotowane do zimy, która jednak przychodzi zupełnie niespodziewanie i jednak niszczy wiele wspaniałych odmian róż.
    Defoliacja z powodu choroby to proces nienaturalny, róże jeszcze wtedy kwitną dodatkowo wysilając i tak już osłabioną kondycje, bo to przecież czas kiedy jeszcze rosną a brak liści równa się brakowi fotosyntezy stąd osłabione wchodzą w zimę.

Napisz komentarz