Leonie Bell i Rosarium w Monticello

„W kolekcji historycznych róż, zawsze czynne pszczoły wykonują niestrudzenie swoją pracę i na krzewach róż spotkamy wiele owoców mimo starannego usuwania przekwitłych kwiatów.  Dwa lata temu Dennis Whetzel, dyrektor szkółki i kurator zbiorów, znalazł szczególnie piękną sadzonkę w partii zebranych od Musk Rose. Półpełna, czysto biała róża, hojnie pachnąca o niskim wzroście, powtarza kwitnienie. Liście ma wolne od chorób,  okazała się nią być krzyżówką róży piżmowej i Seagull . W 2007 roku, podjęto decyzję o rejestracji tej nowej róży, posadzona została przy zachodnim wjeździe do ogrodu w Monticello , jako Souvenir of Leonie Bell. Znałem Leonie dobrze, była moim mentorem i przyjacielem, przez pół mojego życia i wiem, że by to zaaprobowała”.

- Jest to cytat z artykułu  ”The Legacy of Leonie Bell” zamieszczonego w drugim numerze z roku 2008 biuletynu pod tytułem Rosa Mundi wydawanego przez Heritage Rose Foudation ,napisanego przez rev.Douglas T. Seidel. róży tej nie znajdziemy na HMF , nie ma o niej wzmianek w internecie. Rozumiem, że nie jest przeznaczona do obrotu handlowego.

Nazwisko Leonie Bell nie jest może tak bardzo znane wśród rosomanes jak inni, bardziej popularni pisarze. Jest to jednak postać w świecie róż bardzo ważna. Zadebiutowała  jako nastoletni rysownik by w roku 1967 zdobyć popularność i serca czytelników- zwłaszcza Amerykańskich – książką „Fragrant Year” wydaną w roku 1967. Wielce też zasłużyła się przy porządkowaniu nomenklatury zwłaszcza róż damasceńskich i piżmowych. Dziś do kanonów wiedzy o różach  należy opowieść o spotkaniu się na farmie Champneya na zachodnim wybrzeżu Stanów, róży piżmowej z chińską, co dało nam całą rodzinę noisette. Jest to bezsprzecznie amerykańskiego pochodzenia rodzina róż, ściśle powiązana z historią Stanów podobnie jak i Harrisons Yellow. Nie powinno  więc dziwić, że amerykanie darzą róże noisetta szczególnym sentymentem. Po prostu traktują je jako część swego dziedzictwa kulturowego.

W roku 1998, a więc w dwa lata po śmierci Leonie, w Monticello, dawnej rezydencji przezydenta Jeffersona założono ogród różany wg. pomysłu samego Jeffersona. Postanowiono pomieścić w nim te odmiany róż, które mniej lub bardziej wyraźnie splatają się z historią Stanów Zjednoczonych. Przy takim zamyśle nie mogło zabraknąc róż piżmowych i noisetta. Zamysł ten nie byłby tak łatwy w realizacji i założenie go zajęło by sporo czasu gdyby nie kolekcjonerska pasja Leonie Bell.Była dobrze sytuowana, jej mąż z powodzeniem zajmował się bankowością. Nic więc dziwnego, że gdy zaczęła swoje studia nad różami historycznymi uznała, że najwięcej będzie miała do powiedzenia, jeżeli będzie miała z nimi bezpośredni kontakt. Ściągnęła więc do swego ogrodu wszystkie odmiany historyczne jakie można było spotkać w Stanach, łącznie z tzw. znalezionymi/to jej termin, przez nią ukuty/ . Jak czegoś nie było, to ściągała z Europy. Najwięcej czasu i uwagi poświęciła właśnie różom  noisette i piżmowym. To właśnie jej imponująca kolekcja stała się podstawą tego co posadzono w Monticello. Stało się tak dzięki hojności jej męża Louisa Bella.

Przyjrzyjmy się bliżej temu ogrodowi.

Ogród  zaprojektowany został przez architekta krajobrazu z Charlottesville Allana C. Browna. Projekt   nawiązuje do ogrodów 18 i 19 wiecznych . Ma on formę oktagonalną, ulubioną formę Thomasa Jeffersona.To wszystko podkreślone jest szeregiem stylowych, drewnianych słupów połączonych łańcuchami z przeznaczeniem dla róż pnących. Przypomina mi to nieco klimatem Queens Mary Garden w Londynie.

Na początek posadzono ponad trzydzieści odmian noisette. Przede wszystkim więc znalazły się w nim Champney Pink Cluster, Blush Noisette  i rodzice czyli Old Blush China i Double White Musk. Wspomniany już wcześniej rev. Douglas Seidel, przekazał takie swoje rarytasy jak Aunt Louisa Rose z ogrodu ciotki Prezydenta Gartfielda i „Faded   PinkMontly„ z Creekside, domu pionierów od starej kolekcjonerki róż Mrs.Frederic Keays która nabyła ją od potomka niewolników którzy posadzili ją jeszcze przed wojną secesyjną.

Więcej na temat tego ogrodu przeczytać możemy na stronie poświęconej posiadłości Jeffersona Monticello.

Napisz komentarz