Róże współczesne w Wiktoriańskim stylu

Sygnał do ataku dał David Austin w roku 1983 wypuszczając do obrotu handlowego Constance Spry. Nie wiem kto był Sancho Pansą a kto Don Kichotem. Czy myśl rzucił Graham Thomas a Austin pomysł ten perfekcyjnie zrealizował, czy też było tak jak to dziś próbuje przedstawić Austin, że sam wpadł na ten genialny a przecież tak prosty pomysł by skrzyżować dziewiętnastowieczne różane heroiny ze współczesnymi mieszańcami herbatnimi. Jak twierdzi zainspirowało go podziwianie pięknej , ale skromnej róży  Stanwell Perpetuall.  Skoro przyroda mogła tak uroczą hybrydę nam zaproponować, to dlaczego my nie moglibyśmy tego twórczo rozwinąć.

A więc nie wybrzydzajmy zbytnio. Mogło to być i tak. Albo jeszcze inaczej.  G. Thomas zauroczony starymi odmianami na których znał się jak mało kto , będąc doskonałym i zajmującym gawędziarzem zainspirował swego przyjaciela Austina. Gdy już słowo stało się ciałem , Thomas jako wielki szermierz piórem zaczął wspierać Austina i propagować w jak najlepszym tego słowa znaczeniu jego dzieło. A jak wiemy wcale łatwo nie było. Róże Austina nie od początku znalazły uznanie. Jednakże moda na retro zaczęła się do rosomanes powoli przebijać. Nie do jury jednakże. Czy nie zastanawia,  że Austin nie dostał ani jednej nagrody ADR, Ani razu nie wyróżniła go AARS, że poprzestanę na tych dwu najważniejszych. Dopiero w ubiegłym roku  WFRS nagrodziła odmianę Graham Thomas tytułem jednej z najważniejszych współczesnych róż świata. Prawdę powiedziawszy ja też nie nagradzał bym Austinek. Ale kto tu jest dla kogo? Rosomanes dla jury czy to raczej odwrotnie. Jury ma pomagać rosomanes we właściwym wyborze. Wiemy, że niekoniecznie tak jest, i za niejedną  laureatką szacownych konkursów ani byśmy się nie obejrzeli.

Jak więc było tak było, inni ani się obejrzeli i już byli daleko z tyłu. Zaczął się więc szalony ruch w peletonie i organizowanie pościgu. Nie to by trafiło na zupełny ugór. Próby hodowlane były podejmowane wcześniej prze innych hodowców. Już nawet Wilhem Kordes próbował. Jeno, że zabrakło myśli konstytuującej, nie dostrzegli swojej szansy. Nie mieli swojego Grahama Thomasa. Tak też i próby kończyły się niczym. Jak dziś popatrzę na dorobek czeskiego mistrza Jana Bohma, to widzę, że on już w latach trzydziestych ubiegłego wieku już miał w swojej ofercie „Austinki”.  Taka na ten przykład Kneżna Libuse. Ale wracając do tematu. Trzeba było znaleźć odpowiedź na to co robił Austin, na kontynencie. Sięgnięto więc po stare zapiski i tak oto pojawiły się  róże Romantica u Meillandów. Podobnie jak Reneissance Poulsenów, Marchenrose Kordesów czy Nostalgie Tantau. Do tego samego nurtu włączył się też i dom Harknessów ze swoimi nowymi odmianami włączonymi w serię English Legend. Wydaje mi się, że tylko hodowcy amerykańscy pozostali odporni na tą modę. No, ale oni podążyli w zupełnie innym kierunku. W kierunku mi szczególnie bliskim. Róż bezobsługowych.

Róże w Wiktoriańskim stylu. Tak bym je te wszystkie na dzień dzisiejszy nazwał. Nie wiem jaką ostatecznie nazwę otrzymają , ale z całą pewnością tak jak floribundy czy mieszańce herbatnie będą klasyfikowane odrębnie. Nazwa tej grupy nie wykluje się w Polsce, nie mamy bowiem ani literatury o różach, ani znaczących w świecie osiągnięć hodowlanych, ale cóż nam szkodzi mieć swoją nazwę.

Wszystkie te nowe odmiany, które powstały wg. tego samego mechanizmu, tj. wielokrotnego  krzyżowania raz kwitnących róż  osiemnasto i dziewiętnasto wiecznych z powtarzającymi kwitnienie różami współczesnymi,  by doprowadzić potomstwo do cechy powtarzania kwitnienia – wcześniej czy później utworzą jednolitą grupę klasyfikacyjną. Dziś wiemy, że raczej trochę później, gdyż hodowcy nie chcą zdradzać tajemnic swego warsztatu, by zachować możliwość pobierania opłat licencyjnych za swoje nowości jak najdłużej. Tak więc dziś nie wiemy na ile jednolita jest ta grupa i na ile uprawnione jest podciąganie ich pod jedną kategorię. Nie mam tu zbyt wielkich oporów proponuję bowiem kategorię literacką, opisową a nie botaniczną. Na nią przyjdzie czas gdy to nimb tajemniczości nieco opadnie.

English Roses one były pierwsze. Na ich temat jest bogata literatura i każdy znajdzie sobie coś ciekawego. Ja też popełniłem kilka szkiców na ten temat.Tu więc nie będę się nad nimi rozwodził.

Dalej to róże z serii Romantica to jak do tej pory największe osiągnięcie Jacques Mouchotte. Dziś jest to osoba odpowiadająca za nowości w formie Meillandów a jednocześnie tym, który wykreował tą całą serię odmian. Jest to rzeczywiście próba odpowiedzi na to co osiągnął David Austin wypuszczając na rynek swoje English Roses.  Jest jednakże pewna różnica i ta różnica już pozostanie. English roses dają początek zupełnie nowej grupie róż. Tj. mieszańców róż dziewiętnatowiecznych i współczesnych floribund i mieszańców herbatnich. Róże z serii Romantica Meillandów możemy jedynie pomieścić w tej kategorii.

Róże Romantica z całą pewnością mieszczą się kategorii róż w Wiktoriańskim stylu. Odmiany te, ich kwiaty, zachowując formę róż angielskich Austina jednocześnie są mniejszymi krzewami o wyprostowanym pokroju zbliżonym do mieszańców herbatnich z zachowaniem ich siły wzrostu. Najczęściej są to po prostu mieszańce herbatnie bądź floribundy. Przynajmniej tak je proponują klasyfikować hodowcy. Będą więc zdecydowanie mniejsze od róż Austina. Patrząc na to z punktu widzenia potrzeb naszych małych ogrodów, ta propozycja Meillandów jest doskonałym uzupełnieniem tego co zaoferował Austin. Oto chyba najbardziej znane odmiany tej grupy.

Abbaye de Cluny

Alain Suchon

Andre le Notre

Auguste Renoir

Clasic Woman

Colette

Concerto

Frederic Mistral

Guy de Maupassant

Jean Giono

Johan Strauss

Honore de Balzac

Leonardo da Vinci

Lolita Lempicka

Liv Tyler

Michalangelo

Paris d’Yves St. Laurent

Peter Mayle

Pierre de Ronsard

Rabelais

Rene Goscinny

Rouge Royale

Tete d’Or

Toulouse Lautrec

Traviata

Yellow Romantica

Yves Piaget

Generosa.Jego wielki rywal na rynku francuskim Dominique Massad odpowiedział na potrzeby swoich klientów serią odmian ujętych hasłem Generosa.  Massad nie wyważał otwartych już drzwi i nie silił się bez potrzeby na oryginalność sięgnął po róże z kolekcji english roses i tak oto powstała – i z całą pewnością będzie się rozszerzać-  nowa grupa róż tj. mieszańce english roses. Oczywiście grupa Generosa jest szersza od wspomnianej już mieszańców english roses, ale gdybyśmy chcieli powiedzieć coś bardziej uogólniającego na postawie strony rodziny Guillot, to się srodze zawiedziemy.

Jednak mimo tych trudności powiedzmy sobie nieco więcej przynajmniej o narodzinach kolekcji Generosa. Zacznijmy może od tego jak Jean-Pierre Guillot  zmaga się z kryzysem dwusetletniej firmy rodzinnej i potrzebuje jakiegoś nowego pomysłu, który może przynieść przełamanie kryzysu. Taki pomysł zapożyczył od Angielskiego rosarianina Davida Austin, który stworzył serię „English Roses”,   zachowując elegancję „starych” róż  przeniósł ich walory do „nowych” nowoczesnych odmian. Przy okazji, Alain Meilland tworząc serię „romantycznych”,nawiązał również do doświadczeń David Austina. Tak to pojawia się słynna seria róż „Generosa»  . W 1995 roku, wraz z kuzynem Dominique Massad   (prawnuk Pierre Guillot) i młodszym bratem Jean-Marc, Jean-Pierre Guillot  daje do handlu kolekcję róż Generosa  a pierwsze z nich to – Manuel Canovas i Sonia Rykiel. W sumie, w okresie od 1995 do 2006 roku pod nazwą «Generosa» ukazuje się ponad 60 odmian róż. Takiej sprawności  pozazdrościć mógłby  nawet pradziadek Jean-Baptiste Guillot!

Nostalgiczne. To z kolei odpowiedź na niełatwe przecież wyzwanie rynku jakiej udzieliła firma Tantau. Podkreśliłbym tu przede wszystkim chyba najtrafniejszy wybór nazwy dla tej grupy róż. Nostalgiczne. Bowiem jeżeli dobrze odczytuję znaki czasu, to nostalgia za urodą , pięknem i jakością róż dziewiętnastowiecznych była matką tej grupy róż. Jednakże mówiąc brutalnie jest to próba ucieczki przed bezlitosną gilotyną rynku. Tak jak rodzina Guillot w nowym formacie hybryd dostrzega szansę na ratunek poprzez pracę Domique Massada, tak też tonącej firmie Tantau koło ratunkowe podaje Evers. Mechanizm jest podobny jak w przypadkach poprzednich.

„Jest to kolekcja nowoczesnych róż, o niespotykanej dotychczas palecie barw, odznaczających się witalnością, dużą zdrowotnością liści i zapachem kwiatów. Nazwa pochodzi od oryginalnej, pięknej odmiany ‚Nostalgie. Prekursorem i jednocześnie wiodącym hodowcą róż nostalgicznych jest niemiecka firma Rosen Tantau. Odmiany nostalgiczne występują w różnych grupach użytkowych.”- pisze Małgorzata Spasówka w http://www.rosaspasowka.pl/odmiany.php

*Barock® *- pnąca,

*Elfe®; *parkowa -

*First Lady®*, – parkowa

Gräfin von Hardenberg®; – parkowa

wielkokwiatowe -

*Albrecht Dürer Rose®*

Aphrodite®,

Ascot®,

Augusta Luise®,*

*Candlelight®*,

*Nostalgie*

Piano®;

Pastella®) *rabatowa

Są uwielbiane i cenione przez miłośników róż na całym świecie.Podobnie jak i róże Romatica Mouchotte kwiaty  zachowują styl i klasę róż Austina , natomiast krzewy przypominają mieszańce herbatnie lub floribundy.

Marchenrosen. Nazwa wybrana dla tej grupy róż przez firmę Kordesów, próbuje jak gdyby bagatelizować znaczenie tej grupy, ale  odmiany które wchodzą w  jej skład pokazują , że Grupa Kordes nie zbagatelizowała zagrożeń rynkowych i potrzeb klientów.

Caramella

Cinderella

Champagne Moment

Gebruder Grimm

Kosmos

Lions Rose

Novalis

Pomponella

Queen of Hearts

Rosenfee

Rotkappchen

Sangerhausen jubilaums rose

Schloss Eutin

Sterntaler

Wreszcie grupa róż  Renaissance Poulsenów. Chyba najmniej adekwatna tak w warstwie słowotwórczej jak i oferty handlowej odpowiedź duńskiej firmy na znaki czasu. Często nazywane są współczesnymi różami parkowymi. Wszystkie  zakładają po 3-5 kwiatów na pędzie, mają mocny, często aż nienaturalny zapach i wszystkie noszą imiona kobiet. Dalej, pastelowa gama barw, duże, pełne lub półpełne kwiaty.Osiągają ok. 100-150 cm wysokości i ok. 100 cm szerokości. Grupa tych róż jest szczególnie polecana na żywopłoty lub do pojedynczych nasadzeń w ogrodach i parkach.

Amelia
-Amie
-Bering
-Chloe
-Helena
-Isabel
-Julia
-Lea
-Lina
-Maria
-Nadia
-Nancy
-Princess Alexandra
-Sandra
To nie wszystkie odmiany róż wyhodowane współcześnie, które można by było zaklasyfikować jako róże w wiktoriańskim stylu. Podobne próby podejmowali bowiem i inni hodowcy jak na ten przykład Harknessowie tworząc kolekcję English Legend.
Docteur Watson
Canterbury
Covent Garden
Cumberland
Hamlet
King Artur
Oxford
Sherlock Holmes
Sir Lancelot
I jeszcze jedna , dość gorzka refleksja. Otóż z tej całej palety twórców, tylko Austin pokazał autentyczną kreatywność. Reszta poszła w tym kierunku bo została zmuszona. Massad, opowiada jak to pojawił się u Meillandów ze swoimi nowościami hodowlanymi/Generosa/ i zbyto go lekceważącym stwierdzeniem: – u nas , to się takie dziwadła na śmietnik wyrzuca!

Napisz komentarz