Rosemoor

rosemoor

English roses , wyhodowana przez Davida Austina  w roku 2004.

Kwiaty jasno różowe o mocnym zapachu.

David Austin w swojej książce The English Roses , na stronie 110 tak ją opisuje: „Odmiana ta jest bardzo podobna do Harlow Carr . Kwiaty „Rosemoor”, jednak są nieco mniejsze. Każdy kwiat jest jak gdyby idealną miniaturą  starych róż. Ich kolor jest miękki, różowy głębiej zabarwiony na początku kwitnienia, stopniowo w miarę rozwijania się kwiatów, staje się jaśniejszy. Kwitnie wiechami kwiatów, małymi i dużymi. Jednakże  każdy kwiat daje się postrzegać jako  odrębna całość w swojej krasie.

rosemoor rosemoor2

rosemoor3  Fotografie wykonane w Kew Garden 2016 .

Ma piękny zapach, który jest opisywany przez ekspertów jako ”zapach róży z nutą jabłka, ogórków i liści fiołka. Nie tylko każdy poszczególny kwiat jest uroczy, ale również ogólny efekt , gdy oglądamy krzew jako całość jest bardzo piękny. Jest to forma  małego bądź średniego krzewu, idealnie zaokrąglonego pokrytego małymi kwiatami prawie do samej ziemi, dając efekt jak gdyby japońskiej wiśni w pełnym rozkwicie. Aby zakończyć listę jej  cnót, to powiem jeszcze, że z naszego doświadczenia wynika, że jest niemal całkowicie wolna od chorób grzybowych.”

Komentarz Pani Ewy Miszczak, zdaje się potwierdzać tę opinię.

Pochodzenie: Jest  to siewka Sharifa Asma. Rosemoor to nazwa ogrodu Royal Horticultural Society w Devon.

Fotografie dzięki uprzejmości Pani Julii Tadeusz.

4 komentarzy do “Rosemoor”

  1. ewa miszczak napisał:

    Mam ją! Kupiłam wczesną wiosną sadzonkę z gołym korzeniem w szkółce Floribunda w Końskowoli i właśnie zakwitła! Ma 5 zdrowych pędów i na każdym po kilka pączków. Kwiaty niezbyt duże, ale takie piękne, pełne, delikatnie blado różowe, potem wybielające się, ale gdzieś pozostaje na kilku płatkach jakiś ślad, maźnięcie różu. Zachwycający widok. Tak bardzo przypomina róże historyczne, że na rabacie, którą wiosną skomponowałam nie ma dysonansu: Rosemoor rośnie pomiędzy Jacques Cartier i Jacques Cartier White. Wyglądają jak z jednej, dobrej rodziny. Ale kwiaty Rosemoor nie chowają się pomiędzy listkami i widać je doskonale na wyniesionej łodydze. Do tego piękny zapach i czego chcieć więcej. Czas pokaże jak to jest z odpornością na choroby i mrozoodpornością, ale póki co mam ucztę dla zmysłów.

  2. ewa miszczak napisał:

    Mamy wrzesień i po całym sezonie mogę powiedzieć, że mój egzemplarz nie miał ani jednego (!!!) chorego listka. Żadnej plamistości, żadnego mączniaka. We wrześniu tego roku, jak wiemy, lało i leje albo mży. Kwiaty odporne na deszcz, nie zlepiają się i nie zamieniają się w mumie, czego najbardziej nie lubię. Rozwijają się ciągle i pachną.

  3. Ewa Miszczak napisał:

    Krzew przetrwał zimę bez żadnego zabezpieczenia, nawet kopczyka nie usypałam. Liście i pędy zdrowe, pąków moc, lada dzień nastąpi rozkwitanie. To jedna z niewielu róż angielskich, których nie zaatakowała bruzdownica i mszyce. Ideał? Tak.

  4. Ewa Miszczak napisał:

    Zakwitła końcem maja przepięknie, a potem nastąpił kataklizm spowodowany chorobami grzybowymi, zupełnie niespodziewany, szczególnie po tak doskonałym zdrowiu w zeszłym roku. Liście mimo wielokrotnych oprysków, zostały porażone czarną plamistością w takim stopniu, że w końcu wszystkie opadły a krzew stał zupełnie łysy. Oprócz oprysków z fungicydów zastosowałam preparat Asahi, bo bardzo chciałam uratować tę różę. I pod koniec sierpnia wypuściła nowe liście, jednakże daleko im do zdrowia. Wykształciła też pąki, które rozwinęły się w normalnej wielkości, zdrowe kwiaty, tak piękne, że daruję temu egzemplarzowi czas do przyszłego sezonu. Zobaczymy, czy przetrwa zimę i czy wiosną się odrodzi.

Napisz komentarz