Uprawiając pnące róże. Mrozoodporność. cz.III

Mrozoodporne pnące róże – gatunki i odmiany
Od pewnego czasu poświęcam więcej uwagi tym różom pnącym, które bez większego problemu wytrzymają przynajmniej te -20c. Skąd takie ograniczenie? Otóż o ile w przypadku mieszańców herbatnich które z reguły winny być uprawiane w 6-7 strefie usda nie przeszkadza mi to ograniczenie i akceptuję, że muszę je okrywać i przycinać. O tyle w przypadku róż pnących jest to zdecydowanie za mało. Jeżeli mamy do czynienia ze szczególnie cennymi i nadzwyczaj urodziwymi róż pnącymi jak Gloire de Dijon czy Achymist mogę zaakceptować 5 strefę usda, ale z reguły myślę o Strefie 4 .Dlaczego traktuję je tak niesprawiedliwie? Mieszańcowi herbatniemu wystarczy niewielki kopczyk z ziemi , który z reguły zabezpieczy pędy w sposób wystarczający a następnie z wiosną doskonale zregeneruje i przepięknie zakwitnie i będzie nas cieszył swą urodą do późnej jesieni. Podobnie się sprawa ma z różami herbatnimi czy chińskimi, jeno one nie tolerują zbyt silnego cięcia i będą zamierały. Całkiem inaczej sprawy mają się w przypadku róż pnących . Ich czar opiera się nie tylko na kwiecie, gdyż o wiele bardziej atrakcyjne kwiaty zapewnią nam inne odmiany, ale na rozmiarach krzewu co pozwala na formowanie z nich różnych pożytecznych figur ogrodowych od nieśmiertelnych łuków począwszy. Jeżeli jeszcze mamy do czynienia z takimi odmianami jak Dorothy Perkins, które po przemarznięciu zregenerują z dolnych partii a następnie zakwitną, to strata jest połowiczna. Po prostu krzew co jakiś czas/bywa że rokrocznie/ redukuje swe rozmiary, ale nadal cieszy nas kwieciem. Problem zaczyna się gdy to nasz ulubieniec zakwita na pędach ubiegłorocznych jak na ten przykład Albertine, Alchymist czy niestety New Dawn. Wówczas w przypadku powtarzających się rokrocznie mrozów będziemy zmuszeni co wiosnę usuwać owe diabelsko kolczaste/Albertine/ przemarznięte pędy nie otrzymując nic w zamian. Jak doświadczenie uczy, nie ma dobrego sposobu na zabezpieczenie przed uszkodzeniem mrozowym róż pnących. Możemy oczywiście stosować różnego rodzaju pracochłonne zabiegi typu ruchome, dające się położyć na ziemi trejaże czy ogacanie krzewów – do pewnych wszak wysokości- materiałami izolacyjnymi. Aliści ten sposób jest dobry gdy mamy 2-3 krzewy. Co wszakże począć jeżeli mamy ich całą kolekcję.Czy mam ograniczyć apetyt kolekcjonerski? Na to się nigdy nie zgodzę!
Dla amatorów pnących róż, którzy mieszkają na wschód od Wisły i na północ od Bałtyku są tylko dwa wyjścia. Pierwsze bardzo proste to uprawiać te odmiany, które tu rosną a drugie znacznie trudniejsze to wyhodować takie odmiany. Nie liczmy, że zrobią to za nas Kordesy czy Meillandy. Oni zarobią swoje parę groszy znacznie mniejszym wysiłkiem. Im prawdziwie mrozoodporne róże, takie, które to wytrzymywały by -30C nie są potrzebne.
Jak więc rozpoznać /relatywnie/mrozoodporną pnącą różę?
Większość mrozoodpornych odmian róż pnących jest potomkami dwóch gatunków dzikiej róży, Rosa multiflora i r.wichuraiana . Te róże, które najbardziej przypominają oryginalne gatunki mogą być najodporniejsze. Chciałbym miłośnikom róż zwrócić uwagę, że wszystkie te odmiany , które w sposób istotny różnią się od typu, będą miały również w sposób istotny obniżoną odporność mrozową. Najbardziej podejrzane są odmiany o żółtych kwiatach a nawet te które mają kwiaty w jakichś tam odcieniach żółtego. Dotyczy to zwłaszcza odmian starszych. Nowsze zdają się już być w znacznym stopniu pozbawione tej wady. Innym wyraźnym znakiem ostrzegawczym, że odmiana ta będzie miała problemy z mrozoodpornością są duże kwiaty. Postępy hybrydyzacji zastąpiły u róż pnących wiechy drobnych kwiatów mniejszymi skupiskami kwiatów większych , jednocześnie rozwadniając ich pierwotną mrozoodporność.
Przy czym odporność mrozowa jest trudna do jednoznacznego zdefiniowania, ponieważ określenie odporności mrozowej będzie różne w zależności od tego w jakim regionie kraju mieszkamy. Czym innym będzie odporna na mróz róża dla rosarianina uprawiającego róże w augustowskim a czym innym dla tych, którzy mieszkają w dolnośląskim. Na Dolnym Śląsku z powodzeniem mogą uprawiać te odmiany, dla których mrozoodporność zdefiniowana jest jako 5 strefa usda.
Z istniejących w obrocie handlowym odpornych/ w jakimś sensownym stopniu/ na mróz róż wyróżnić by należało trzy zasadnicze grupy
I.Róża wichury i jej mieszańce. Rosa wichuraiana, to pnącze pochodzące z Korei w Ameryce pojawiło się w połowie XIX wieku a pierwszych z nią krzyżówek dokonał M.H.Walsh/ ten od Hiawatha i niejaki Horwath na przełomie XIX i XX wieku. Onże opisując swoje dokonania w American Rose Annual z roku 1930, opisuje jak to jego firmę odwiedził przedstawiciel firmy braci Barbiere. Widać, że wizyta musiała bardzo być udana gdyż niebawem zaowocowała szeregiem wspaniałych mieszańców braci Barbiere. Szczegółowo możemy przeczytać o tym w innym miejscu.Peter Hakness w swojej Encyklopedii róż na stronie 51 podchodzi do tego zagadnienia nieco inaczej. Twierdzi mianowicie, że Bracia Barbiere pracowali na bardzo podobnym typie, mianowicie na róży Luciae. Czy róża wichury i luciae to synonimy – nie będę tego rozstrzygał. Ale wracając do Walsha. Zasłynął on wyhodowaniem Excelsy, która zastąpiła Crimson Rambler. Najsławniejszym jednakże mieszańcem róży wichury miała stać się wyhodowana przez mało znanego Alvina Millera, a wprowadzona do obrotu handlowego przez firmę Perkins – Dorothy Perkins. Wspomnieć tu należy jeszcze o dr Walterze van Fleet. Skrzyżował on rosnącą w Ameryce północnej różę preriowa/setigera/ z r. wichraiana. otrzymał w ten oto sposób niezwykle wartościową siewkę , która dała mu podstawy do dalszych prac. Nie poprzestał na tym, dokonuje krzyżowania r. wichuraiana z Safrano. W następnym pokoleniu skrzyżuje otrzymana siewkę z Souvenir de President du Carnot. Tak oto otrzymamy w 1910 roku piękną różę o mało wyszukanej nazwie dr. W.van Fleet. To pnącze samo w sobie bardzo piękne, wyda niezwykle sławną różę New Dawn zwaną zresztą również Everblooming dr W. van Fleet. Przełamana w ten sposób została tendencja mieszańców r. wichuraiana do kwitnienia całymi wiechami drobnych kwiatków. Od tego czasu kwitną już kwiatami dużymi. Podobnymi do mieszańców herbatnich a nawet jak New Dawn powtarzają kwitnienie.Jak przyjrzymy sie liście odmian róż pnących, wyhodowanych już ostatnio, to widzimy, że jest to i Aloha z 1949 roku jak i Compassion z 1973 oraz Highfield z 1981. A są podstawy by przypuszczać, że lista nie jest zamknięta. Tylko , co z mrozoodpornością…? Spytam nieśmiało. Jakaś tam jest, może czasami i 5 strefa usda. Nie o to jednakże mi w tym całym wywodzie chodziło.
W ostatnim czasie pojawiły się setki odmian opartych na mieszańcach róży wichury a to ze względu na jej dużą łatwość krzyżowania się, zapylania. Dzieje się tak dlatego, że jest wiele wartościowych cech odmiany wyjściowej jak ładne błyszczące liście czy jej bujny wzrost, które zawsze zwracały uwagę hybrydyzerów. No i jak by nie było wydała wiele wspaniałych odmian o wysokiej jakości kwiatach.

IA.Sub Zero series.

Pod tą nazwą kryje się cała duża grupa róż będących w mniejszym lub większym stopniu kuzynami róży wichury. Róże z tej grupy pojawiły się gdy Brownellowie , będący prywatnie pasjonatami róż, zamieszkali w miejscu które zbytnio różom nie sprzyjało. Postanowili więc sami wyhodować róże , które spełnią ich oczekiwania. Brownellowie działali w pierwszej połowie XX wieku i dziś z pewnej perspektywy  oceniając ich dokonania, najwyższą ocenę dalibyśmy ich mieszańcom herbatnim z udziałem r. wichury jak, / Artic Flame, Lily Pons, Victory Rose czy dr. Brownell/, których odporność mrozowa to 4 strefa usda. Nie zrobiły  jednakże – o paradoksie -  kariery choć to są niezwykle urodziwe odmiany. Brownellowie bardziej zasłynęli odpornymi na warunki atmosferyczne żółtymi klimberami jak Golden Glow, Copper Glow, Golden Arctic,  czy Golden Climber. Więcej na ten temat przeczytać możemy we wpisie o rodzinie Brownell oraz w artykule o mieszańcach róży wichury.

II.Róża multiflora i jej mieszańce.

Najogólniej o tej grupie możemy powiedzieć, że jest mniej urodziwa od mieszańców wichury, ale za to jest bardziej mrozoodporna. Ich grube , mocne pędy osiągają bez problemów 4 i więcej metrów długości. Powtarza wprawdzie kwitnienie, ale jej pospolite, jak gdyby papierowej tekstury kwiaty są akceptowane tylko dlatego, że pojawiają się w wielkiej masie. Mieszańce jej, uparcie trzymają się tej wyróżniającej ją cechy. Ma też problemy z zapachem. Albo nie pachnie a jak już to niezbyt urokliwie. Zwróciłbym jeszcze uwagę na dwie inne ważne z cechy. Wydała bardzo dużo odmian bezkolcowych lub prawie bezkolcowych, oraz to tylko w tej grupie spotkamy odmiany o „niebiesko” zabarwionych kwiatach jak np. Weichenblau. Ostatnimi czasy doszło do tak wielu krzyżówek pomiędzy odmianami wywodzącymi się z róż wichury i multiflory, że klasyfikacja stała się czysto umowna i chyba przestała mieć dla amatorów znaczenie praktyczne.

Jako podgrupy wymieniłbym tu :

IIA.Pnące polyanthy czyli mieszańce róży multiflora i rosa chinensis. Pojawiły się one w drugiej połowie XIX wieku jako mieszańce multiflory z różą chińską. Początkowo jako kwitnące stale odmiany karłowe, potem dopiero jako formy pnące. Zachodziły tu między nimi bardzo ciekawe interferencje . Polyanthy karłowe wydawały samoistne mutacje pnące a te z kolei samoistne mutacje karłowe. Cechą wyróżniającą jest tu zachowanie, odziedziczonej po róży chińskiej zdolności wielokrotnego kwitnienia. I tym się w sposób absolutnie zasadniczy różnią od mieszańców multiflory. Oczywiście nic za darmo. Wraz z pojawieniem się zdolności powtarzania kwitnienia, spadła ich odporność mrozowa. Trudno jednoznacznie stwierdzić z jakiego powodu, ale zapewne jest to kwestia mody, hodowcy poświęcają im aktualnie znacznie mniej uwagi. Kto nie odczytuje znaków rynku wypada z gry, staje się hodowcą hobbystą.

Oraz:
II.B. Lambertianas czyli r. multiflora krzyżowana z innymi formami.

Grupa ta wprawdzie powstała jeszcze w latach dwudziestych i trzydziestych dwudziestego wieku , ale prace nad nią zostały jak gdyby zawieszone a ma niewątpliwie jeszcze duży potencjał rozwojowy i wiele się tu może wydarzyć, ale zdaję sobie sprawę, że mają mniej wdzięku i lekkości od mieszańców Pembertona. Powołał je do życia Peter Lambert. Są one bardzo podobne do mieszańców piżmowych Pembertona i są z nimi dość blisko spokrewnione. W zasadzie są to duże formy krzewiaste, dorastają nieco ponad 2m wysokości i jeżeli są prawidłowo prowadzone i przede wszystkim umiejętnie przycinane zachwycą nas wybuchem wspaniałego kwitnienia jesienią. Podsumowując: Są mniej dynamiczne we wzroście i chyba mniej mrozoodporne od np.: Crimson Rambler ale za to powtarzają kwitnienie. Klasyczne coś za coś.

III. Mieszańce róży kordesii.

Rosa Kordesii została wyhodowana przez Wilhelma Kordesa około 1950 roku.jako siewka Max Graf. Kwiaty ma ciemno różowe, półpełne, do 25 płatków.Krzew o niezwykłym wigorze, dorastający do około 150 cm i więcej. Mrozoodporność jest podawana bardzo różnie, w zależności od źródeł od 3 do 6 strefy usda. Ma piękne, bardzo zdrowe liście odziedziczone po rosa wichuraiana, którą to cechę bardzo chętnie przekazuje swoim potomkom, poprawiając ulistnienie całej grupy róż. Utworzyła się w ten sposób nowa rasa/grupa/ róż pnących. Najbardziej znaczące osiągnięcie hodowlane /obok działalności D.Austina/ w zakresie róż w XX wieku.
Tak jak Trier Petera Lamberta odegrał decydującą konstytuująca rolę w tworzeniu hybrid musk, tak rosa kordesii przyczyniła się do powstania całego szeregu doskonałych, bardzo odpornych róż jakie wyszły spod ręki Kordesów czy Felicitas Svejdy.A zaczęło się to od znalezienia nasion na uważanym za bezpłodnego Max Grafa. Wyrosły dwie siewki z których jedna przeżyła stając się założycielem całej grupy róż – hybrid kordesii. Moim zdaniem, najlepsza z tej grupy róż jest Dortmund, dalej Hamburger Phoenix, Leverkusen, Parkdirektor Riggers, Karlsruhe, Rosarium Uetersen, Sympathie, Gruss an Heidelberg, Zweibrucken, czy Bengt Schalin.

Róża kordesii stosowana była /i jest / powszechnie w hodowli róż mrozoodpornych. Róże z kanadyjskiej serii Explorer mają w sobie wiele z r. kordesii. Dotyczy to w szczególności takich odmian jak John Davis, Louis Jolliet, Williama Baffin i Champlain, jak też Henry Kelsey i John Cabot. Trzeba też tu wspomnieć o Rolfie Sievers, który użył r. kordesii do wzbogacenia palety kolorystycznej róż alba a przykładem niech tu będzie różowo czerwona Royal Blush. Z kolei odmiana Dortmund używana była w innych programach hodowlanych, na ten przykład przez Ralpha Moore przy hodowli: Sincerely Yours, Rose Giraldi, Scarlet Moss i Chick a dee. Długo się wahałem czy mieszańce róży kordesii uznać za mrozoodporne. Czynię to z pewnym wahaniem jako, że nie jestem do końca pewny czy w warunkach klimatycznych Polski, klimbingi z tej grupy nie zredukują się do solidnych form krzewiastych. Ostatecznie piszę o tej grupie ze względu na osiągnięcia hodowców kanadyjskich. Niektóre z tych wspaniałych odmian/ z serii Explorer i Parkland/ wyrastają sporo ponad 2m wysokości a więc z powodzeniem mogą być prowadzone w formie kolumnowej a nawet jako klimbingi. Skąd owa zwiększona odporność mrozowa? Pamiętajmy, że w programie hodowlanym kanadyjskich hybrydyzerów rosa kordesii była ważna ale nie była jedyną. W ich genach znajdziemy również różę preriową/rosa Arkansana/ i rosa aiciularis.
W tej grupie William Baffin jest jedną z najlepszych mrozoodpornych róż, prezentując nam całe morze truskawkowo czerwonych kwiatów o mocnych pędach dających się jednak swobodnie upinać np. na kratkach. Inne ważne pnącze to róża o czerwonych kwiatach Henry Kelsey, inną znakomitą, ale nieco słabiej rosnącą odmiana jest Quadra, którą zdefiniować możemy właśnie jako mieszańca r. kordesii.
Jest jeszcze inna grupa róż/ dotyczy to nie tylko pnących/ w przypadku, których hodowcy zgodnie z bardzo niedobrym obyczajem ukrywają tożsamość roślin rodzicielskich. W takich przypadkach musimy opierać się o trudno weryfikowalne źródła, mylone często z reklamą, lub weryfikować to na własnej skórze. Przykładem niech tu będzie grupa róż Meillanda: White, Pink, Red i Scarlet Meidilland prezentowana jako 4 strefa mrozoodporności. Inny przykład to firma Bailey z całą serią mrozoodpornych róż pod znamiennym tytułem Easy Elegance.

Uprzedzę jeszcze jedno pytanie: Czy austinki english roses, nadaja się do prowadzenia jako klimbingi. Wchodziłem już w tym temacie w polemikę. Dlatego tym razem sformułuję problem miękko. Jeżeli mamy doskonałe stanowisko, jesteśmy doświadczeni w tej materii to przy sprzyjającym przebiegu pogody/ jakieś 2-3 zimy z temperaturą minimalną nie więcej niż -20c/pewne odmiany wykażą się cechami klimberów. Są to: A Shropshire Lad, Abraham Darby, Brother Cadfael, Eglantyne, Gertrude Jekyll, Golden Celebration, Graham Thomas ,Heritage, Mayor of Casterbridge, Pegasus, St. Swithun, Tess of the d’Urbervilles, The Pilgrim, William Morris. Może jeszcze inne, tego nie wiem. Odmiany, które wymieniłem oparte są na obserwacji hodowców amerykańskich.

Jest to trzecia część mojej „trylogii” o różach pnących. Pozostało do omówienia jeszcze wiele aspektów praktycznych, ale sprawami tymi zajmę się dopiero na wiosnę. Do tematu w pewnym sensie powróciłem tłumacząc artykuł D. Andersona o klimberach przydatnych w warunkach Skandynawii.

Pozostałe części.

Część pierwsza

Część druga

Marian Sołtys Włodawa 5 .10. 2010.

3 komentarzy do “Uprawiając pnące róże. Mrozoodporność. cz.III”

  1. Michal napisał:

    Podzielam Pan a podejście. Tez kilka razy wkopywalem piorunami klujace uschniete krzaki.
    Nie mam niestety takiej wiedzy na temat mrozoodpornych odmian. Próby poszukiwania w internecie niestety nie są zbyt owocne.
    Czy mógłby Pan doradzić mi konkretna odmianę róży pnacej?
    Chciałbym zeby była jak najbardziej mrozoodporna, miała sztywne pędy, im dłuższe tym lepiej. Dobrze gdyby miała dużo kwiatów oczywiscie ale moga byc drobne. Tez maja swoją urodę! Kolor właściwie obojętny.
    Zamierzam posadzić ja przy starym, wysokim murze na ktorm juz mi nie zależy. Mogę ustawić podpory. Stanowisko słoneczne.
    Będę wdzięczny za pomoc.
    Pozdrawiam
    Michał

  2. admin napisał:

    Proponuję wybrać sobie coś z Geschwinda.

  3. Szczygieł napisał:

    U nas od wielu lat rosnie bez okrycia roza Alba Meidiland. Jest posadzona przy siatce i pieknie sie po niej wspina. Jest mocno kolczasta. Kwitnie ogromnymi wiechami bialych kwiatow

Napisz komentarz