Nevada

nevada

Picture 12 of 13

nevada

Fotografie – Joanna Smolińska w rosarium Powsin i Małgorzata Kralka w rosarium Glucksburg 2012.

newada1czerwiec-2008-010.jpg nevada.jpg xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

nevada

Rosa Moyesi, mieszaniec r.moyesi. Parkowa.
Hodowca Pedro Dot, rok 1927.

Kwiaty średnicy 10 cm, o 9–16 płatkach. Powtarza kwitnienie w drugiej części sezonu lecz oszczędnie, pojedynczymi , kremowymi z nalotem różu – kwiatami. Wcześnie rozpoczyna kwitnienie, potrafi zakwitnąć nawet w połowie maja. Krzew o wysokości 2 do 4 m.  A.Chodun podaje mrozoodporność -32C. Mogę potwierdzić -29c. Kwitnie na pędach co najmniej dwuletnich.  Wprawdzie zawiązuje niezbyt liczne owoce, jednakże bądź nie zawierają one nasion, bądź też znajdziemy tam dwa trzy ziarenka ale nie kiełkują.

nevada-bugala3.jpg . nevada-bugala-2.jpg

Krzew bardzo bujnie rosnący o nieregularnym pokroju z trudem poddający się formowaniu. Widać to szczególnie dobrze na fotografiach Pani W.Gubały gdzie  widzimy pędy starsze pokładające się i dość łyse, wybiegnięte nowe przyrosty. Ja swoją będę starał się prowadzić w formie kolumnowej – nie wiem czy to nie ograniczy kwitnienia.

nevada.jpg Można się spotkać z opinią, że uprawiana  na własnych korzeniach lubi wypuszczać odrosty korzeniowe i wędrować po ogrodzie. Otrzymała w roku 1993  wyróżnienie Award of Garden Merit za rok 1993 co przy jej podatności na czarną plamistość  jest nieco ekstrawaganckim pociągnięciem. Na dokładkę jedna z czytelniczek, Pani Kozłowska ostrzega przed podatnością jej na groźną chorobę grzybową jaka jest rdza, ale sądzę że to sprawy lokalne. U mnie  w roku 2017, wiele róż ucierpiało przez rdzę a w tym , o dziwo, Piano, ale Nevada nie. Nadaje się do uprawy w miejscach zacienionych.

Pochodzenie: Oficjalnie  to – /Frau Karl Drushki x Madame Eduard Herriot/ x mieszaniec rosa moyesi. Jednakowoż  P.Harkness w Fotograficzna Encyklopedia  Róż, pisze: „siewka odmiany La Giralda/ nie mylić z La Giralda Kordesa/. Jako formę ojcowską podaje się R.Moyesi, lecz jej udział jest tu niemożliwy. Bardziej prawdopodobne będzie tu uczestnictwo genów jednej z róż szkockich”. Jego brat Jack Harkness w The Makers Heavenly Roses widzi to inaczej.

„W 1926 r. Pedro Dot wyhodował różową, już dziś zapomnianą różę, co do  której miał nadzieję, że będzie miała duży pomarańczowy kwiat – jeśli by sądzić po rodzicach -  białej „Frau Karl DruschkiMme Edouard Herriot„. Nazwał ją La Giralda. Zapłodnił ją pyłkiem dzikich lub prawie dzikich róż pochodzenia wschodniego. Wśród licznego potomstwa pojawił się krzew różany z dużymi białymi kwiatami, półpełnymi, ale pięknymi.Nie przypominała mu wcześniejszych mieszańców herbatnich miała bowiem silne pędy przyozdobione dużymi białymi kwiatami tak gęsto i obficie, że liście zostały przez nie całkowicie przykryte. Przywodziła mu na myśl śnieżne wzgórza. Stąd nazwa Nevada.   Wprowadził ją do obiegu handlowego 1927 roku i dziś wiemy, że przyćmiła  sławą wszystkie jego ekstrawaganckie hiszpańskie mieszańce herbatnie.” Tamże strona 111.

I dalej:”Dot powiedział, że rodzicem pyłku była R. moyesi, ale eksperci wątpili, czy jest to możliwe, ze względu na różnicę w liczbie chromosomów pomiędzy czterdzieści dwa tej róży i dwadzieścia osiem „La Giralda„. Obie mogły się pokryć, ale z trudem mogły urodzić dziecko z dwudziestoma ośmioma chromosomami, tak jak Nevada. Sprawa wyjaśniła się gdy okazało się, że spotykana jest forma moyesi z dwudziestoma ośmioma chromosomami. Bez wątpienia była to róża, której użył Senior Dot”.A kończy to tak: „Przykro mi, że nie wierzę większemu hodowcy niż ja. Pedro Dot z pewnością „znalazł coś wspaniałego, bez względu na to, czy szukał tam, gdzie mówił, czy nie”.

To nie koniec wątpliwości jakie zgłasza Jack Herknes , ale nie będę zanudzał rosomenes nudnymi szczegółami a specjaliści je bez trudu znajdą. Chciałbym się za to podzielić inną refleksją. Nevada, pojawia się w roku 1927, w szczycie możliwości twórczych Dota. Przez następnych dziesięć lat Dot  intensywnie eksploatuje swoje pierwotne założenia hodowlane i w tym czasie, powstają wszystkiej jego najważniejsze róże. Jak gdyby widząc jałowość dalszych eksploracji na tym terenie ograniczonym zdumiewającą kolorystyką  wyhodowanych przez siebie pernetian, sięga po róże  miniaturowe, które będą go absorbowały przez kolejne 10 – 15 lat.  Jest aktywny praktycznie do ostatnich dni swego życia i w ostatnich 20- 30 latach stworzy, pod względem ilościowym połowę swego dorobku. Jednak te późne odmiany nie mają już  tej iskry geniuszu w sobie. I teraz wracam do Nevady.Po wojnie będąc już dojrzałym człowiekiem ,zapewne był w stanie ocenić, że tak na prawdę, jego największym dziełem jest właśnie Nevada. To ona zapewniła mu sławę i rozpoznawalność u szeregowych rosomanes, dała popularność. I nigdzie i nigdy nie znalazłem śladu kontynuacji poszukiwań po tropie Nevady. Czyżby to był sukces przypadkowy, nie związany z żadnym zamysłem hybrydyzerskim? Nie chce mi się wierzyć by otrzymując  może nie najlepszą, ale najpopularniejszą swoją różę nie poszedł tym tropem. Jedyne wytłumaczenie jakie przychodzi mi na myśl to to, że Nevada powstała siłami przyrody i  tego Boskiego dotknięcia nie był w stanie powtórzyć.

Fotografia 4 i5 Walentyna Gubała. Nr.6 to Małgorzata Kralka.

4 komentarzy do “Nevada”

  1. Walentyna Gubała napisał:

    W tym roku zakwitła jako pierwsza.
    Mniej więcej 9 maja.

  2. Kozłowska napisał:

    w rejonach wystepowania rdzy Nevada jest róza trudną bo łatwo i wczesnie ulega infekcji……moja starą „zardzewiałą ” Nevade odmłodziłam i przesadziłam w bardziej przewiewne , słoneczne i suche miejsce[ nazwa zobowiazuje]

    dzieki pani Walentynie mam b. młoda nastepczynie
    w Beskidach Nevada kwitnie w pierwszych dniach czerwca

  3. Joanna napisał:

    Nevada zawiązuje owoce. Podobnie, jak jej sport Marguerite Hilling. Na dowód, jeśli Pan zechce, mogę przesłać zdjęcia, tylko proszę podać adres e-mail. Przyznaję, że owoce nieliczne, ale są. Nie mam tych odmian u siebie, ale spotkałam je dziś w Ogrodzie botanicznym w Powsinie.

  4. Agnieszka napisał:

    Napisze, że u mnie Nevada zawiązuje nieliczne owoce na starszych pędach, są śliczne: ciemnoczerwone wpadające prawie w bordo lekko spłaszczone na końcach wielkości 2-3 cm. Na szczęście na liściach rdzy nie widać za to plamistość niestety. Rośnie w lekkim cieniu w przewiewnym miejscu. Starsze pędy śmiesznie się wyginają do ziemi a młode wyrastają proste długie i prężne zapełniając środek krzewu bardzo bogato.Wypuszcza odrosty ale blisko rośliny matecznej. Na wschodzie Polski zazwyczaj zakwita w końcu maja lub początkiem czerwca i to zjawiskowo, liści prawie nie widać-sam kwiat! Później tylko pojedyncze kwiaty z nalotem różowego.

Napisz komentarz