Mrs. John Laing

john-laing_0.jpg john-laing-gubala.jpg john-laing.jpg

Remontantka .

Hodowca – Henry Bennet, rok 1887.   Kwiaty w kolorze delikatnego różu o średnicy około 10cm i cudownym, silnym, herbacianym zapachu, osadzone są na mocnych szypułkach kwiatowych, które dobrze trzymają je ponad liśćmi. Złożone są z ponad 50 niezwykle delikatnych, jak gdyby z najlepszej materii wykonanych płatków. Jednocześnie delikatność owa nie przeszkadza im szczególnie dobrze kwitnąć jesienią a jednocześnie kwiaty dobrze znoszą wysokie temperatury. Jest odporna na deszcz. To jedna z lepszych remontatek, jest uprawiana po dziś dzień i ciągle oceniana bardzo wysoko.

Krzew wysokości 1,0-2m. ale zazwyczaj nie przekracza 1,5m. Toleruje uprawę na gorszych glebach choć niezwykle wdzięcznie reaguje na obfite nawożenie. Na to by odwdzięczyć się nam za troskliwą opiekę potrzebuje 3-4 lata na zadomowienie się. Mrozoodporność : strefa 4b usda. Pędy prawie bez kolców.

Setki różowych róż zostały wyhodowane od tego czasu jak pojawił się” Mrs. John Laing „ale żadna z nich nie ma tego łagodnego tonu różowego z nikłym lila rumieńcem. G.Thomas . Ma świetną konstytucję która umożliwia uprawę jej na gorszych glebach bez groźby utraty jakości kwiatów.

mrs-john-laing Była to świetna róża, gdy wprowadzano ją do obrotu, a i dziś niewiele złego można o niej powiedzieć. Prezentuje się pod wieloma względami wspaniale. Gęsty, kształtny krzew robi na nas jak najlepsze wrażenie. Pani Walentyna Gubała pisze:”Kwiaty ma bezsprzecznie piękne: ogromne, pełne i pachnące. Natomiast u mnie choruje na czarną plamistość i to bardzo mocno”.Więc jednak, nie wspominałem o tym gdyż wydawało mi się iż to moja wina, ale faktem jest , że rok 2008 jest dla róż niezwykle łaskawy a tu nagle czarna plamistość, potwierdza to również Marta Góra. U mnie w pierwszej kolejności „dopadła” Haendel, Victor Verdier i właśnie Mrs John Laing. 3 :0 dla czarnej plamistości.

john-laing-a Ciekawą informację przekazuje nam Paul Barden: „Do handlu w USA, wprowadzono ją pod koniec XIX wieku, jakież wrażenie musiała wówczas robić skoro Bennet otrzymał za nią 45000 dolarów honorarium autorskiego.” Patrz więcej http://www.rdrop.com

Jej popularność wśród florystów/ Bardzo lubił ją np, znany londyński florysta R.F.Felton/ , miała swoje dość nieoczekiwane przyczyny. Otóż upowszechnienie się w owym czasie nowego rodzaju sztucznego oświetlenia jakim było oświetlenie gazowe, zmieniało w sposób istotny postrzeganie kolorystyki kwiatów .Pisze o tym Shirley Hibbert w The Floral World Amateur’s z roku 1894. Okazuje się, że ciemne odcienie czerwieni w świetle gazowym stają się nieatrakcyjne. Stąd głęboki róż    zastąpił jak gdyby wszystkie ciemniejsze tonacje kwiatów. Dlatego podstawę  kompozycji kwiatowych stanowiły wówczas takie odmiany jak: Ulrich Brunner, Mrs. John Laing i General Jacqueminot.

Pochodzenie: Fr. Michelon x siewka obustronnie od La Reine . Sama również bardzo chętnie była używana przez hodowców w tworzeniu nowych odmian a co ciekawe, to renesans jej popularności nastąpił już w XX wieku. I tak: Przyczyniła się do powstania innej remontatki – Arrillagi  , mieszańców herbatnich * Pink Peace *Dame Edith Helen,  Mitzi oraz Waldfee. Ostatnio Joyce Fleming użyła jej w swoim programie hodowlanym tworząc odporną na niskie temperatury odmianę David Fleming.

john-laing Chromolitografia z Rosen Zeitung .

Peter Harkness pisze:Jest historyczną różą, będącą wynikiem zaplanowanego programu hodowlanego Henry Benneta. Jej spiczaste pąki rozkwitają w szerokie koliste kwiaty zbudowane z 45 płatków ułożonych niezwykle symetrycznie. Łączą one w sobie wielkość, elegancję i wdzięk, zapowiadając cechy przyszłych mieszańców herbatnich.”

Cytat P.Harknessa nie może pozostać bez komentarza. Słowa: …będącą wynikiem zaplanowanego programu hodowlanego… są zbyt lakoniczne. Henry Bennet był hobbistą rosarianinem a w rzeczywistości hodowcą bydła. Jestem przekonany, choć na to dowodów bezpośrednich nigdy się nie znajdzie – stąd lakoniczność wypowiedzi Harknessa, że ta okoliczność pozwoliła mu podejść do problemu tworzenia nowych ras metodycznie. Do tych pór róże rozmnażały się jako te ptaki niebieskie. Tu wiatr… tam owad…Metodyczne podejście Benneta do problemu spotkało się oczywiście ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony dominujących wówczas hodowców francuskich. Tylko nieliczni dostrzegli w tym podejściu nową szansę. W tych to właśnie okolicznościach widzę znaczenie róży Mrs. John Laing. Była 100% tworem człowieka. Wykoncypowanym i zrealizowanym. G. Menedel swoje prawa dziedziczenia sformułował w roku 1866, a więc H. Bennet musiał już je znać. Z tego wszystkiego wynika, że nie tylko je znał ale i stosował. Foto nr2 Walentyna Gubała.

Nazwana została pamięci żony Johna Lainga/1824-1901/ jednego z wiodących w tym czasie szkółkarzy londyńskich. Był on również architektem krajobrazu i twórcą do dziś istniejących parków jak np. w Newcastle.

11 komentarzy do “Mrs. John Laing”

  1. Walentyna Gubała napisał:

    Kwiaty ma bezsprzecznie piękne: ogromne, pełne i pachnące. Natomiast u mnie choruje na czarną plamistość i to bardzo mocno.

  2. Marta Góra napisał:

    Niestety potwierdzam to co napisała Pani Walentyna – czarna plamistość to zmora tej odmiany:(

  3. Kalata Anna napisał:

    Równiez potwierdzam tą opinię, choć z różna intensywnością. W tym roku zaledwie pare liści było porażonych, po opryskach narazie rośnie ładnie. Pieknie pachnie.

  4. Maja Zamroch napisał:

    Kwiat piękny :) u mnie rosła 3 lata i nagle padła,porażona jakimś wirusem liścioskrętnym, hamującym wzrost, razem z Morning Jewel…niestety, a rosła w dobrym miejsu,przewiewnym,więcej słońca,trochę cienia,dużo miejsca i nawet nie przemarzała… :(

  5. ewa napisał:

    Witam. Chciałabym zapytać jakie są inne odmiany róż koniecznie o silnym herbacianym zapachu? Takie, które byłyby jednocześnie bardziej odporne? Moja mama je uwielbia, dlatego poszukuję ich do ogrodu.

  6. Jacek Kondratowicz napisał:

    Jeśli zdecyduje się Pani mieszańce herbatnie w ogrodzie, to naprawdę bezproblemowych i jednocześnie mocno pachnących klasycznym „herbatnim” zapachem nie ma niestety zbyt wielu.Ale zdecydowanie spełnią Pani wymagania odmiany Kronenbourg,Berolina i Piroschka.Z angielskich róż Austina nie do zdarcia
    jest Pat Austin. Ma również bardzo mocny klasyczny aromat.

  7. ewa napisał:

    Bardzo dziękuję za informacje :)

  8. Barbara Osuchowska napisał:

    Mrs. John Laing po wielu latach wreszcie pozbyłam się jej. W każdym roku chorowała i na cz. plamistość i mączniaka, choć miała bardzo dobre miejsce. Nie ma kolcy? Hm, moja calutka pokryta była bardzo gęsto drobniutkimi cierniami, podobnie jak Comte de Chambord, i jak Gertrude Jeckyll) (Dawniej kupiłam w znanej szkółce. Czyżbym miała pomyłkową inną odmianę historyczną…?) Natomiast kwiat -zgadza się, rzeczywiście piękny i ładnie pachnący, nie bardzo mocno, lecz wystarczająco miły zapach.

  9. admin napisał:

    To ciekawe co Pani pisze. Ja nie mam do niej uwag jeżeli chodzi o zdrowotność. Za to u mnie dała się zdominować rosnącemu obok Jacques Cartier i na przyszły rok mam w planie nowe nasadzenie w korzystniejszej lokalizacji. Lubię ją , choć jest już wiele współczesnych odmian o większych walorach dekoracyjnych, zwłaszcza jeżeli chodzi o budowę krzewu, bo kwiaty mają wiele charm’u.

  10. Barbara Osuchowska napisał:

    U mnie miała miejsce przewiewne, słoneczne, a jednak stale chorowała. Piękne pachnące kwiaty, owszem. I podobał mi się wyprostowany kształt krzewu, lubię właśnie takie eleganckie kształty. Ale no cóż…jeden oprysk nie wystarczał, a ja nie stosuję często oprysków. Pozdrawiam.

  11. English napisał:

    Dzień dobry. Mam serdeczną prośbę o identyfikację róży znajdującej się na moim filmie https://www.youtube.com/watch?v=4vEtoRyoW2A&ab_channel=EnglishwithanErudite w minucie 4:26. Sadzonkę pobrałam nielegalnie z nasadzeń publicznych, aktualnie róża ma kikumetrowe pędy – nie wiem, czy w tym miejscu przypadkowo nie posadziłam razem sadzonek dwu różnych róż, w tym jednej pnącej (raczej climber). Ta kwitnąca na filmie latem ’22 jest dosyć niska, ma nieco inne pędy, trochę przypomina ze zdjęć Loki. Pozdrawiam serdecznie.

Napisz komentarz